Forum › Fantastyka › Star Trek › The Orville - lepszy Star Trek?
No i znamy czas premiery trzeciego sezonu ORV. Niestety, będzie to dopiero 10 marca 2022.
https://trekmovie.com/2021/09/23/the-orville-season-3-release-date-announced-watch-new-horizons-teaser/
(Zdaje mi się czy te nowe - IMHO ciut brzydsze od starych - dekoracje mają przypominać mostek Defianta, i ogólnie klimat DS9?
No i podtytuł - New Horizons - intryguje...)
Niestety, będzie to dopiero 10 marca 2022.
Oj każą czekać strasznie długo. Oby to czekanie się zwróciło dobrymi historiami. 🙂
Zdaje mi się czy te nowe - IMHO ciut brzydsze od starych - dekoracje mają przypominać mostek Defianta, i ogólnie klimat DS9
Na pewno wygląda bardziej batalistycznie. Zniknęła gdzieś ta przytulność i nieco domowa atmosfera mostka, choć nadal jest przestronnie. Ciekawe, czy w związku z tym będzie więcej scen bitewnych. 🙂
Na marginesie, pisaliśmy jeszcze na Phoenixie o małżeństwie Adrianne Palicki i Scotta Grimes'a. I że może to się różnie skończyć i źle wpłynąć na serial. No cóż, połowicznie mieliśmy rację, bo pierwszy wniosek o rozwód Palicki złożyła 2 miesiące (!) po ślubie, potem się jednak pogodzili, a teraz znów są w trakcie rozwodu (zdaje się, że procedura nie została zakończona). No ale ponoć na serial nie ma to wpływu, pracują normalnie i się dogadują. Nie będzie więc (na razie) powtórki z odejścia Alary - chyba oficjalnie nie było powiedziane, że to przez rozstanie Halston Sage z Sethem MacFarlane, ale pewnie wpływ miało...
Hulu jest u nas dostępne?
Dreamweb said
Oby to czekanie się zwróciło dobrymi historiami. 🙂
Oby. 🙂
Ciekawe, czy w związku z tym będzie więcej scen bitewnych. 🙂
I czy wyjaśnią to normalną ewolucją świata przedstawionego, czy zeszłosezonowym nadpisaniem linii czasu?
No ale ponoć na serial nie ma to wpływu, pracują normalnie i się dogadują.
Profesjonaliści 🙂 .
Smok Eustachy said
Hulu jest u nas dostępne?
Poniekąd...
https://elektrycznyranking.pl/co-obejrzec-na-hulu-i-jak-go-odbierac-w-polsce-3109/
Następna pochwała ORV:
https://www.youtube.com/watch?v=tSgOdzKMXZQ
Nowe mini-zwiastuny fan-serii The Orville - A Planetary Step:
https://www.youtube.com/watch?v=RSm8RFL7evk
https://www.youtube.com/watch?v=YDD5r06dvxE
JP z Egotastic FunTime! przemianowanego teraz na Talking The Orville: New Horizons, przeczytał (przerabiając tym samym na videokomiksy/słuchowiska) kolejne rysowane epizody 😉 ORV:
- "Digressions. Part 1"
https://www.youtube.com/watch?v=DUK12IwbWWY
- i "Digressions. Part 2"
https://www.youtube.com/watch?v=vtqsG-QthzM
A z "Artifacts. Part 1" nawet coś na kształt fanfilmu zrobił:
https://www.youtube.com/watch?v=J4Fx6yn47zE
Rozpoczyna też lobbowanie za czwartym sezonem z wyprzedzeniem:
https://www.youtube.com/watch?v=VJsva70YMRY
I na wszelki wypadek podpowiada, co oglądać zamiast, gdyby wylobbować się jednak nie udało 😉 :
https://www.youtube.com/watch?v=WpV8-mm8HFU
(Lista propozycji nie jest zbyt oryginalna: LD, PIC, SNW, DSC 😉 .)
Pierwszy ujawniony kadr z trzeciego sezonu:
https://twitter.com/TheOrville/status/1471933570075828233
Hmm, widzę, że nikt nie zwrócił uwagi na istotne szczegóły na w/w zdjęciu 😉 :

Taak, imiennik Newtona stał się bardziej realistyczny 🙂 , zaś pod prezydencką charakteryzacją kryje się Bruce Boxleitner 🙂 :
https://www.cinemablend.com/streaming-news/first-look-at-the-orville-season-3-includes-trio-of-new-cast-members
A to quiz o tytułowej serii:
https://filmdaily.co/obsessions/the-orville-quiz/
I jej pochwała sprzed ponad roku (skupiająca się na warstwie związkowo-romansowej):
https://filmdaily.co/obsessions/the-orville-awkward-love/
Na TM też w/w zdjęcie odnotowali, i jeszcze parę ciekawostek dorzucili:
https://trekmovie.com/2021/12/20/first-look-at-the-orville-season-three-features-some-new-faces-on-the-bridge/
Tymczasem ja w oczekiwaniu na trzeci sezon sięgnąłem po komiksy ORV (jedne - powtórkowo, inne po raz pierwszy). Postaram się w paru zdaniach podsumować te bonusowe epizody 😉 .
"Launch Day"- omawialiśmy go już na Phoenixie, więc tym razem skupię się tylko na rzeczach wartych wynotowania. Podstawową jest oczywiście to, że po raz pierwszy mamy okazję obserwować, poniekąd przekrojowo w dodatku, proces pokojowego opuszczenia Unii/Federacji w toku i jego jednoznacznie negatywne, oznaczające cywilizacyjny regres dla występujących (co można czytać jako uniwersalne studium jadącego na lękach obywateli, ale nie potrafiącego rozwiązać ich problemów autorytaryzmu; da się też - o czym była już mowa - interpretować doraźniej, jako nawiązanie do brexitu i Trumpa, a pewnie i paralele z sytuacją z naszego własnego podwórka dałoby się przeprowadzać). (Przy czym dobrą jednostkową ilustracją działania szerszych mechanizmów jest tu smutny los Ycila, kosmopolity umierającego z żalu spowodowanego życiem w zamykającym się społeczeństwie.) Dalej... USS Bohr to kolejne wpisanie się w sięgające czasów G.R. tradycje nazewnicze. Fakt, że kapitan tegoż statku jest niski i korpulentny przywołuje z pamięci Scotty'ego, ale i stare dyskusje czy oficer GF może mieć nadwagą (jak widać po raz kolejny - może). Wygląd mieszkańców planety Alibar też zasługuje na wzmiankę: z jednej strony zaprojektowani są b. generycznie (ni to Andorianie, ni to Wolkanie, ni to mermanie 😉 ,), ale w tej generyczności okazują się jednak oryginalni na swój sposób. Nadto... Za sprężynę fabularną robi wątek ataku uprzedzającego, którego władze Floty same niby nie podejmą, ale chętnie się do niego przyłączą, jeśli znajdą powód (idzie to wbrew znanym słowom Georgiou i morałowi "The Wounded"; pytanie: czy da się uznać za przejaw cyniczniejszej polityki post-Dominion War, o której słyszeliśmy w INS? 😉 ). Biologiczna transformacja wyglądu schodzących na zwiad Eda i Kelly kontynuuje b. znany Trekowy schemat*. Styl negocjacji Bortusa - kapitan Jellico, Delenn, ale i Łysy z odcinka "The Defector", Kirk choćby z "A Taste of Armageddon" i Hunt z "Una Salus Victus" byliby dumni. Klyden znów potwierdza swoją opinię wiecznego reakcjonisty 😉 - tym razem sympatyzując z rwącymi się do walki Krillami. Wreszcie finalne warpowe samozapętlenie (wzięte z REN, jako się rzekło) jawi się ironiczną karą nie tylko dla Obcych odcinka 😉 (którzy w efekcie utknęli nie tylko sami ze swoimi kłopotami, ale i z pozaplanetarnym wrogiem wyjętym z propagandowych straszydeł ichniej władzy, lecz i dla sił ekspedycyjnych Krilli; ciekawe, swoją drogą, czy te dwie bandy ksenofobów się wyniszczą, czy konieczność zmusi je do kompromisu za jakiś czas?).
* http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=11&topic=3604&page=1#msg269747
"Heroes". Jak sam tytuł wskazuje, jest to dość gorzkie studium bohaterstwa. Komiksowego super- (jak się okazuje boleśnie nieskutecznego w swojej szlachetnej bezkrwawości; kłania się scena, w której dowódca Nazh - czyżby nawiązanie do Nazistów? - bez trudu rozszyfrowuje Tallę jako przedstawicielkę wyżej rozwiniętej i pokojowej cywilizacji, co czyni go rzadkim przypadkiem inteligentnego antagonisty, dodając zarazem, że bardziej niż jej, boi się swoich szefów, którzy mogą go zabić, co czyni go też villainem tragicznym; a zarazem da się odebrać jako nawiązanie do dyskusji o zasadności kary śmierci - że niby taki straszak bywa przydatny, by gangster bał się nie tylko swoich bossów), i z życia wziętego (Aki krwawo mszczącej się za, będącą poniekąd skutkiem ubocznym działań Keyali, śmierć swoich rodziców i porywającej rodaków do powstania, co oznacza jedyny możliwy w tych warunkach, słodko-gorzki happy end, podsumowany słowami, że w prawdziwym świecie potwory wygrywają; ergo: zostanie bohaterem to stanie się potworem potwornymi sposobami zwalczającym inne potwory.
Przy czym jak poprzednio oglądaliśmy Eda z Gordonem jako chorążych, tak tu w początkowej scenie mamy okazję przyjrzeć się rozpoczynającej służbę Talli. Natomiast epizodyczni Obcy - Okudum (hołd dla Okudów?) podobni do Xeleyan, ale nie mający ich siły przywodzą na myśl tyleż wolkanoidalnych Mintakan (których społeczeństwo również było słabo rozwinięte technicznie, ale na swój sposób idylliczne), co komiksową konwergencję Ziemian i Kryptonijczyków. Mityczna Xadia, w którą kolejno wcielają się obie bohaterki, wzorowana jest oczywiście na Zorro i Królowej Miecza. Nie można też pominąć faktu, że debiutują w tej opowieści czarnoskóry kapitan Mosley i jego - stylizowana na S. Weaver - XO - Barrett (których jeszcze zobaczymy w kolejnych komiksach, w alternatywnej linii czasu). Wreszcie... mamy tam całe bogactwo drobnych nawiązań do Treka, i nie tylko - fakt, że planeta, na której rozgrywa się większość akcji bogata jest w dilit... dysonium przywodzi z pamięci tyleż centralny Problem INS (rozstrzygnięty tu początkowo w tamtejszo-picardowym duchu: trzeba się wycofać), co traktowanie podobnych światów jako łakomych kąsków przez Klingonów, ale i UFP, w TOS. Również z INS rodem jest późniejsza realpolitik spod znaku nie chcemy więcej wrogów, która powstrzymuje władze Floty od interwencji (a Mercer przymykający oko na działania swojej szefowej ochrony okazuje się spadkobiercą Bena Sisko). Skoro przy DS9 jesteśmy... Nazh fizycznie przypominają pewnych, równie wrednych, pozaziemców, z którymi wojował nasz Tajfun, ale okupacja w ich wydaniu zdaje się nieźle pokazywać jak musiała się rozkręcać cardassiańska na Bajor. Wreszcie - Keyali odgrywa mimo woli rolę trochę podobną do robiącego za dostawcę broni Kirka z "A Private Little War", ale i do Picarda, który mimo woli obudził we wspomnianych Mintakanach demony. Cała sytuacja kojarzy się też z two-parterem TCW "Jedi Crash"/"Defenders of Peace" (gdzie również pacyfiści nauczyli się zabijać; starszy to zresztą wątek - "Crimen" się kłania) i - oczywiście z kart niedawnej historii wziętymi, choć w formę fikcji przetworzonymi - scenami z Rebels pokazującymi jak mieszkańcy Lothalu płacą cenę za akty bohaterstwa protagonistów. Wreszcie wnosi w tę smutną opowieść chwilę przewrotnej radości wybuch gniewu Talli (w czasie narady kadry dowódczej ECV-197) i jego efekt (bo chyba każdy oglądając nienaganny, błyszczący, stół konferencyjny Łysego odczuwał przewrotną ochotę zobaczyć go zdemolowanym; czy może tylko ja tak miałem...? 😉 ).
"Digressions" - o tym komiksie też już rozmawialiśmy, parę stron temu. Dodam więc tylko, że trochę rozczarowuje fakt, iż alternatywni Kelly i rodzinka Finnów wkładają mroczno-skórzane stroje od razu, ot tak a nie w miarę popadania w coraz większe opały, umroczniania się przedstawionej rzeczywistości (choć tym samym - coś od INS uciec nie możemy 😉 - przypomina się Picard w skórze), a Ed i Gordon tracą Replikator w pierwszym starciu. Natomiast dyskusja (Kelly z Cassiusem) o przeznaczeniu lub też jego braku, i podobieństwie zdarzeń w różnych liniach czasu zdaje się swoistym komentarzem do tego, co oglądaliśmy w MU i w Abramsverse, i tym samym zasługuje na pochwałę. No i mamy w końcu okazję zobaczyć w praktyce jak nieszczęśliwy jest/był/byłby Mercer bez żony (ciężko żyć bez swojej drugiej połówki, gdy się już na nią trafi).
"Artifacts" natomiast to oczywiście podśmiechujki z relacji pewnego Jean-Luca 😉 z profesorem Galenem (też archeologiem), choć mamy tam czerpanie i z innych wątków Treka (i nie tylko), bo profesorek bardziej niż statecznego picardowego mentora przypomina Maxa Eilersona i Nicholasa Rusha (bez ich zalet; przy czym jego upór, jak tego drugiego, okupiony jest trupami; powołuje aię też na wpływowych znajomych jak paru badmirałów), czy przeciwników, z którymi rozprawił się w pierwszym opowiadaniu o swoich przygodach Haviland Tuf (a wymuszona okolicznościami chwilowa współpraca bohaterów z nim, gdy pokazał już swoje prawdziwe oblicze, każe znów wspomnieć doktora Smitha z Lost in Space). Z kolei poszukiwanie przezeń floty wymarłej... prawie... cywilizacji Zankonów (która silnie kojarzy się z Iconianami i Slaverami, ale też z Rakata i Varlianami z SW) przywodzi na myśl tyleż epizod AND "The Knight, Death, and the Devil", co wątek floty katańskiej z Trylogii Thrawna i czekających na uruchomienie okrętów Czwartego Imperium z cyklu o Dahaku. (Miejsce ich ukrycia i kłopoty z wydostaniem się zeń przywołują też z pamięci odcinek TNG "Booby Trap" i starwarsowe Laboratorium Otchłani, w którym tkwiła admirał Daala.) Zaś finalne rozwiązanie - że zaawansowana technologia zostanie zniszczona, by nie wpadła w niepowołane ręce (co też oznacza, że i bohaterowie obejdą się smakiem) zbyt często było stosowane - m.in. w kanonicznym i fanowskim Treku - by wyliczać paralele). Z kolei przyjaźń Gordona (pokazanego jako skrajny ignorant, przekonany, że Pinokio to postać z Biblii*, ale i moralne centrum fabuły) z Chalmi (naprawdę Obco wyglądającą Obcą, kupioną za Replikator asystentką profesora, która przewidywalnie okaże się potomkinią Zankonów) jest niemal bliźniaczym (ale znacznie szczęśliwiej zakończonym (tu emancypacja nie oznaczała tragedii) odbiciem relacji Tripa z Cogenitorem (cóż, kudłata, jednonoga zielona istota miała dokąd wracać, mogła też dość łatwo odrzucić niechlubne dziedzictwo przodków).
Z pomniejszych smaczków na wymieninie zasługują lody z stymulantami (czyżby dopalaczami? 😉 ) produkowane przez Horbalaków (wyglądających na tutejszą wersję Ferengi); fakt, że tradycyjne książki są nadal w użyciu (a drukowane były minimum do XXIV wieku - b. to Trekowe); , Bormanis Stone (stanowiący zarazem fikcyjną wersję kamienia z Rosetty, i - też wpisujący się w tradycje ST - hołdzik dla jednego z producentów); przywołane przez Eda historyczne słowa "Risk is our business" (wiadomo, jest to aluzja do TOS-u, ale i do kirkonaśladowczego 😉 występu samego Setha), makaron z serem zachwalany przez Malloy'a jako wkład ludzkości w galaktyczną kulturę (odlegle kojarzą się kotleciki z B5 robiące za kosmiczny constans; przypomnienie przez Yaphita, że szef (John), któremu kapitan dziękuje, nie pracuje sam (b. in character, w końcu galaretowaty porucznik zmagał się z ciągłym poczuciem niedocenienia**; ale i stanowiące kolejny celny komentarz do kanonicznego ST); F-bomb i "Bad feelings..." (znów nawiązanie do SW) Gordona, zankońskie promo-myśliwce (wyglądające na wzięte tyleż z AND, co z NEM); ponowne pojawienie się Transportera, i bodaj pierwsze w ORV technologii sterowania myślą; wreszcie to, że Mercer zgadzając się kryć Chalmi b. przypomina bohaterów czeskich fanfilmów (w których też nie wszystko trafia do meldunków).
* Co da się też odczytać jako kolejny przejaw prorokowanej przez wczesnego Lema z Roddenberry'm ateizacji.
** Przeszłoby mu, gdyby wiedział jak reagowała nań widownia 😉 .
Podsumowując: żadna z tych opowieści nie jest jakoś wybitna, nie mamy tu nowego "The Inner Light", czy choć "Lasting Impressions", ale wszystkie wpisują się w solidny klasycznoTrekowo-orville'owy standard, wszystkie też mówią coś istotnego (acz nie zawsze oryginalnego). Pochwalić również trzeba b. sprawne przeniesienie serialu na inne medium (powodujące, że niekoniecznie trzeba bać się cancelacji, byle tylko komiksy powstawały 😉 ). Choć każda z fabuł jest mniej skomplikowana i wyrafinowana, niż ta ledwo wspominanego "Too Long a Sacriface", służy to im, jest to bowiem b. TOS-owo-TNG-owska prostota (ze specyficznym ORVille-owym twistem). Znaczy: lubisz Seth Treka, weź się i za jego rysowane odsłony.
Hmm, widzę, że nikt nie zwrócił uwagi na istotne szczegóły na w/w zdjęciu 😉 :
Update trochę jak Alpha 6 względem 5


Może wyjaśnią to zmianami w naprawionym timeline
Chyba też odznaki na mundurach są lekko zmienione
Update trochę jak Alpha 6 względem 5
Tam oznaczało to docelowo (bo jeszcze nie na etapie Turbo) skręcanie PR w kierunku większej powagi i lepszej jakości, oby i tu tak było.... 🙂
Może wyjaśnią to zmianami w naprawionym timeline
To nasuwające się, naturalne, wyjaśnienie. Drugim możliwym jest, że stawszy się wolną, autonomiczną, jednostką postanowił poeksperymentować ze swoją formą (choćby w ramach robociej wersji picardowego "to improve yourself, to enrich yourself").
pod prezydencką charakteryzacją kryje się Bruce Boxleitner
Tak, widziałem ten screen. Fajnie że sięgają po weteranów sf, nie tylko bezpośrednio ze ST.
"Artifacts"
Strawne, choć wydaje mi się że strasznie popędzone, może po rozpisaniu na 3 numery, dodaniu więcej tła postaci Chalmi itd. zyskałoby, także na klimacie ST...
Fajnie że sięgają po weteranów sf, nie tylko bezpośrednio ze ST.
Fajnie. Przy czym B.B. z tyloma ludźmi związanymi z produkcją ST pracował, że od dawna da się go traktować jako członka rodziny 😉 :
https://trek.pl/forum/topic/recykling/#post-243792
także na klimacie ST
Trekowości to tam jest sporo, wręcz spiętrzonej, w stylu LD, tylko b. generycznej (i niepogłębionej). I masz rację, że wygląda to trochę jak odcinek TAS - ledwie figury zostały rozstawione, już następuje deusowo-ex-machinowate zakończenie (owszem, w tradycji ST, ale tej gorszej, krypto-luddystycznej).
Znalezione w Sieci:
Space....The Final Frontier. These are the voyages of the Starship Orville. Its continuing mission: To continue the original sci-fi adventures inspired by Gene Roddenberry's visions. To seek first contacts with new civilizations while having lots of fun. To boldly go where no 'Nu Trek' has gone before!!
