Star Trek: The Next Generation – Poprzednie Pokolenie?

Kiedy prowadzę z kimś “tę” rozmowę i chcę zachęcić do oglądania Star Treka, mam pewien dylemat. Jak wprowadzić kogoś w przygody najbardziej rozpoznawalnej i najlepszej załogi, ale jednocześnie nie zniechęcić pierwszymi odcinkami. To oczywiście pewne uproszczenie, ale nie jest wielką tajemnicą, że początek serialu był “specyficzny”. Współczesne seriale po kilku odcinkach na takim poziomie zostałyby skasowane w połowie pierwszego sezonu. Na szczęście TNG kręcono w innych czasach. Podchodząc do tego serialu trzeba mieć trochę cierpliwości, dać aktorom i ekipie produkcyjnej nieco czasu, żeby wczuli się w nową załogę, by wytworzył się unikalny klimat.

Warto się przemęczyć przez początek i doczekać aż klingońska szarfa Worfa zostanie zastąpiona pasem z prawdziwego zdarzenia, a Riker zdąży zapuścić brodę.

Picard i jego załoga kończą niedługo 30 lat – to już tyle czasu minęło od premiery pierwszego odcinka. To był zupełnie inny świat i inne realia – istniał wtedy jeszcze Związek Radziecki, o powszechnym dostępie do Internetu nie było mowy.

Serial się zestarzał, momentami bardzo to widać. Efekty, dekoracje, kostiumy… wraz z upływem czasu coraz bardziej przypomina to nam TOS-ową stylistykę i sprawia, że musimy brać na to poprawkę przy oglądaniu. Dialogi, prowadzenie akcji, postaci – dzisiaj robi się to inaczej, więc bez odpowiedniego filtra szybko odpadniemy.

Scenografia i tła wyglądają momentami bardzo sztucznie.

Efekty specjalne robiono wtedy jeszcze na modelach i za pomocą animacji poklatkowej, dlatego będą wyglądały archaicznie. Jednak to nie szybki montaż i wybuchy czynią Star Trek wspaniałym serialem, to treści, o których opowiada.

W krótkich tekstach będę opisywać wrażenia z oglądania kolejnych odcinków serialu, starając się w każdym znaleźć coś interesującego i wartego zastanowienia. Spróbuję unikać zbyt nachalnego czepialstwa i spojrzeć na odcinek świeżym okiem. Niech Was nie zmyli czasem mocny krytyczny ton – darzę ten serial ogromnym sentymentem… To Worf pokazywał mi klingoński honor, to z Picardem odliczaliśmy daty gwiezdne, czy kolejne planety, które odwiedzali.

Zapraszam także do polemiki z moimi tekstami, komentowania i wytykania błędów, a także dzielenia się swoimi odbiorem dyskutowanych odcinków.

Make it so.

 

~fluor