Forum › Fantastyka › Star Trek › The Orville - lepszy Star Trek?
https://youtu.be/ZY3zP7y878s
Anne Winters odbiera połączenie od Setha MacFarlane
Trzy posty temu to wrzucałem... 😛
ps. Skoro przy Winters jesteśmy, oto jej świeża wypowiedź:
https://www.youtube.com/watch?v=_dunn33oSoo
To już koniec serialu. Nie będzie 4 sezonu tak mniemam.
Finał w.deche
Spoilery, spoilery...
No i kanapka wróciła, choć myślałem, że odegra jakąś znaczącą rolę. 🙂
Ogólnie wspominałem, że chętnie bym zobaczył odcinek w stylu starego ORV tak dla odmiany, no i temu było najbliżej z całego sezonu. Początkowa gonitwa dwóch Moclan (trochę znów kojarząca się z rytuałami Klingonów) jednym dowodem, a głównym chyba Isaac robiący największe party w galaktyce z niedawnymi śmiertelnymi wrogami. To jest ORV - nowy i stary - w pigułce.
Uciekinierka z planety Facebook - trochę jak Saru, acz oczywiście nie ta skala - on uciekał przed eksterminacją, ona tylko przed niedoskonałym systemem. Choć początkowo jak lecieli na tę planetę to myślałem, że zastaną ich tam jakieś zmiany, jakaś rewolucja systemu - jednak nie, za wcześnie na to. No i kiedy mówiła, że jej ludzie najbardziej się jednoczą, gdy trzeba komuś dokopać przez "minusowanie" - trafny i bardzo w stylu ST komentarz do naszej rzeczywistości...
Q__ miałeś połowicznie rację z zachowaniem Isaaca względem Kelly - z tą różnicą, że to John go zainspirował. Tak czy owak trafny typ. 🙂
Co mnie męczy od dawna i w ST, i w ORV - ciągle powtarzają, że czasy plus minus nasze to ciemne wieki w historii Ziemi, a jednocześnie ciągle nawiązują do (pop)kultury z tych czasów i grają z nich muzykę. Tak jak tu na ślubie i imprezach z nim powiązanych. Zdecydujcie się w końcu, czy te czasy to miłe wspomnienie czy powód do wstydu. 🙂
I zaraz zaraz, gdzie ta zapowiadana gwiazda s-f, która miała się gościnnie pojawić w sezonie, i nie będąca Brucem Boxleitnerem? Bo chyba nie chodziło o Alarę? 🙂
Nie będzie 4 sezonu tak mniemam
Cóż, nawet jak będzie, to trzeba będzie pewnie tyle na niego czekać, co na trzeci, albo dłużej...
Smok Eustachy said
Nie będzie 4 sezonu tak mniemam.
Pamiętaj, że czwarty sezon B5 też wyglądał na ładnie spuentowany, a jednak ciąg dalszy nastąpił.
Finał w.deche
Ano, b. fajny finał b. fajnego sezonu (gdzie matrymonialną unię ludzko-maszynową można uznać za b. pozytywny symbol). Acz trudno odmówić racji tym, którzy narzekają, że za dużo romansów, obyczajowości i polityki, a za mało eksploracji tym razem.*
* Przy czym: może to metodyczne? Pierwszy sezon był chropowaty, ale zawierający głębokie wątki - jak TOS. Drugi - bardziej wygładzony, z bitewnym two-parterem i rozbudowanym portretem Obcych kultur - jak TNG. Trzeci - poszedł w obyczajowość i batalistykę - jak DS9. Teraz - jeśli ciąg dalszy nastąpi - zacznie się równia pochyła? Czy - przeciwnie - Seth uzna, że skończył się czas naśladownictwa, czas rozwijać serię/uniwersum po nowemu?
Dreamweb said
gonitwa dwóch Moclan (trochę znów kojarząca się z rytuałami Klingonów)
Owszem. Ale i z absurdalnymi (dla nas) obyczajami bajorańskimi czy betazoidzkimi. (Aczkolwiek jest też w tym ich rytuale i jego - splecionej ze śmiesznością - pierwotnej potędze coś z synkretycznych ceremonii które fundował swoim owieczkom Chris w Przystanku Alasce.)
To jest ORV - nowy i stary - w pigułce.
Czyli godny finał.
Uciekinierka z planety Facebook
Jak widać i ten pierwszosezonowy wątek doczekał się kontynuacji. I chyba mamy (potencjalne) zastępstwo dla Charly.
początkowo jak lecieli na tę planetę to myślałem, że zastaną ich tam jakieś zmiany, jakaś rewolucja systemu
Ja też, a jednak Seth - po raz kolejny - okazał się (nieco) mniejszym optymistą, niż G.R.
Q__ miałeś połowicznie rację z zachowaniem Isaaca względem Kelly - z tą różnicą, że to John go zainspirował. Tak czy owak trafny typ. 🙂
😉
Co mnie męczy od dawna i w ST, i w ORV - ciągle powtarzają, że czasy plus minus nasze to ciemne wieki w historii Ziemi, a jednocześnie ciągle nawiązują do (pop)kultury z tych czasów i grają z nich muzykę. Tak jak tu na ślubie i imprezach z nim powiązanych. Zdecydujcie się w końcu, czy te czasy to miłe wspomnienie czy powód do wstydu. 🙂
Barok przecież też uchodzi za okres dość ciemny, a muzyka z wtedy (z Bachem na czele) do dziś jest chętnie grywana (i ogólnie duża część dziedzictwa owej ery pozostaje żywa - o czym ładnie rozpisał się Stephenson w swoim wiadomym cyklu).
I zaraz zaraz, gdzie ta zapowiadana gwiazda s-f, która miała się gościnnie pojawić w sezonie, i nie będąca Brucem Boxleitnerem?
Może Parton ich zdaniem jest tak fantastyczna? 😉
Cóż, nawet jak będzie, to trzeba będzie pewnie tyle na niego czekać, co na trzeci, albo dłużej...
Acz - jak widać - czasem czekać warto... 😉
ps. Z trochę wcześniejszej beczki 😉 - pochwała aktorstwa Imani Pullum (Topa):
https://www.denofgeek.com/tv/the-orville-imani-pullum-becoming-topa/
I Jessie Gender o "Sympathy for the Devil":
https://www.youtube.com/watch?v=VJA3FsP9adw
Barok jest spoczko w porównaniu z czasami oświeceniowego barbarzynstwa
Trza będzie kilka zdań napisać.
Nie wiem jak oceniać oceniać odcinek. Jeśli finał serialu jest dobrze, jeśli finał sezonu, to jest słabowato, nie słabo, ale brakuje tego wow, które zawsze mieli w odcinkach.
motyw poboczny o wiele lepszy niż ten główny ze ślubem.
Na plus - pojawienie się 4000 statków Kaylonów. Ten motyw był zajebisty. Idealny, komediowy. Po prostu absolutnie taki jakby można się go spodziewać. I ten tekst, aby ktoś przypadkiem zawału nie dostał, skanując przestrzeń.
Poza tym dużo ciosów w nowe treki. Takich dobrze wyprowadzonych sierpowych.
A resztę będę pisał później, w nocy, jak będzie człowiek znajdzie czas i będzie chłodniej. 🙂
Finał serialu zdecydowanie. Pogoń Moklanów, Isaac w swej dobrodusznej formie. Kejloni, ślub.
Ma w sobie coś z Pana Tadeusza. Konflikt zakończony ślubem.
Fajnie ze Alara wpadła.
Toudi said
jeśli finał sezonu, to jest słabowato,
W zasadzie: dlaczego finał sezonu musi być koniecznie wybuchowy? 😉
Na plus - pojawienie się 4000 statków Kaylonów. Ten motyw był zajebisty. Idealny, komediowy. Po prostu absolutnie taki jakby można się go spodziewać. I ten tekst, aby ktoś przypadkiem zawału nie dostał, skanując przestrzeń.
Bo najlepszy jest w ORV humor celny, sytuacyjny, ale nienachalny.
Poza tym dużo ciosów w nowe treki. Takich dobrze wyprowadzonych sierpowych.
Wylicz choć kilka (w nocy 😉 ).
Smok Eustachy said
Ma w sobie coś z Pana Tadeusza. Konflikt zakończony ślubem.
Ciekawe spostrzeżenie, coś w tym jest...
Fajnie ze Alara wpadła.
Nawet bardzo fajnie. Jeśli będą kontynuować - niech wpada częściej 🙂 .
ps. Featurette zza kulis:
I chyba mamy (potencjalne) zastępstwo dla Charly.
To nie takie proste, najpierw musiałaby ukończyć akademię, przejść treningi itd. Może zapiszą się razem z Topą. 🙂
Ma w sobie coś z Pana Tadeusza. Konflikt zakończony ślubem.
Widzimy inspiracje różnymi rzeczami w tym serialu. Kto wie jak daleko Seth sięgał. 🙂
A przy okazji... Słowa Kelly, że gdyby ta ich cywilizacja dostała technologię ich napędu to pewnie zrobiliby broń i się pozabijali... Pachnie premierowym odcinkiem SNW 🙂
Oświadczam że Orville wychodzi na niekwestionowane prowadzenie w kategorii dzieł filmowych.
Można już powoli zacząć podsumowywać serial:
Podstawą sukcesu jest scenariusz, który jest super. Dalej mamy kreatywną rolę Setha. Ogólnie sukces ma charakter systemowy: odpowiedni podział pracy. Nie można też poskąpić pochwał reżyserom, którzy reżyserują. Aktorzy mają zatem co grać i są odpowiednio prowadzeni.
- Nie ma szołranerki.
- Jest za to grupa docelowa: fani Star Treka.
- serial dla fanów, obejrzyjcie materiały dodatkowe do Mandalorianina, tam Favreau opowiada o szacunku do fanów. Tymczasem w innych serialach fani dostają kopa w ryj na samym początku (Disco, Kenobi, Ostatni Jedi itp).
- estetyka: serial jest tak kręcony żeby się go przyjemnie oglądało: kolorystyka, filtry, kadrowanie, przestrzenne pomieszczenia ładnie oświetlone... Pisałem o tym kiedyś i robiłem porównania z Disco.
- Brak SJW.
- Umiom prowadzić dwa a nawet trzy wątki w odcinku.
Miasta które są za niech się fpisują.
Dreamweb said
To nie takie proste, najpierw musiałaby ukończyć akademię, przejść treningi itd.
Zawsze może się tu objawić syndrom neoKirka. A nawet jeśli (szczęśliwie) nie, może powrócić jako kadetka "chwilowo" przydzielona na statek (Tilly, Uhura w wydaniu SNW). Jakieś wymówki by uzasadnić obecność na pokładzie kolejnego cywila też się znajdą...
Słowa Kelly, że gdyby ta ich cywilizacja dostała technologię ich napędu to pewnie zrobiliby broń i się pozabijali... Pachnie premierowym odcinkiem SNW 🙂
Wskazujesz potencjalny serial pocieszenia? 😉
Smok Eustachy said
Oświadczam że Orville wychodzi na niekwestionowane prowadzenie w kategorii dzieł filmowych.
Obecnie kręconych, powiązanych (formalnie lub nie) z popularnymi franczyzami? - da się bronić tej tezy.
Tak pisze o aktualnych. Mando 2 miejsce.
W zasadzie: dlaczego finał sezonu musi być koniecznie wybuchowy? 😉
Wybuchowy? Niekoniecznie. Ale serial jest przecież rozciągniętym filmem. A w filmie z zasady mamy mocny wstęp, budowanie napięcia i na końcu wielki finał. Więc czegoś podobnego oczekuje się po serialu. Szczególnie, jeśli planuje się kolejne odcinki. Ale zgadzam się, że jeśli planuje się zakończenie, to finał powinien wyhamowywać, spowalniać, to co pędziło przez wiele poprzednich odcinków i zapinać otwarte wątki.
Wylicz choć kilka
- Ślub, niczym nie przerwany. Bez żadnej dramy. W ST takie sceny to jednak rzadkość. Co zapewne też wynika z czasu odcinka. Im masz mniej czasu, tym ciężej pokazać ślub jako proces. Bo ogólnie sam ślub jest dosyć nudny. Jeszcze w SF. 😉
- Powrót do starych wątków. W sezonie ciągle wracali do wątków, które zaczęli wcześniej. Tego w sumie brakowało w całym treku, ale nie mam tu na myśli wątku głównego, jak wojna z Dominium, czy powrót Voyagera do domu, ale właśnie takie powroty wątków pobocznych i to nie koniecznie muszących jakoś znacząco wpływać na fabułę. Dziś wrócili do 7 odcinka pierwszego sezonu. W ST to niemal nie zdarzało. Oczywiście są świetne wyjątki, jak Tomas Riker, który wrócił mirror universe. Ale w ST jeśli wracali do jakiegoś tematu, to po to by zrobić z niego jakiś główny motyw odcinka. A tu jednak jest to zupełnie poboczny wątek, który w ogóle nie wpływa na nic poza pokazaniem, że Orville to jednak świat a nie pojedyncze historie ubrane w jedną załogę. No i ta kanapka. Po prostu się pojawiła i poprawiła humor Gordonowi, tak jak zakładał 3 miesiące wcześniej.
- użycie technologii aby pokazać do czego prowadzi technologia, kiedy daje się ją w ręce nieodpowiednich ludzi. Ten wątek był wiele razy w ST, ale chyba nigdy tak nie pokazali. To chyba lepiej przemawia do człowiek, niż ten pokaz z pilota SNW.
- Flota Kaylonów. Pokazanie jak wielki i pusty jest kosmos. Wielka flota 4000 okrętów po prostu opuściła wyznaczoną strofę i poleciała niewiadomo gdzie przez nikogo niepokojona. To pięknie pokazuje, że można przegapić w kosmosie wroga aż do momentu jak ci spuszcza łomot w twoim układzie domowym..
Smok Eustachy said
Mando 2 miejsce.
Zgoda. Może wysunąłby się na pierwsze, gdyby tła mniej puste były i wystrzegliby się paru technologicznych lapsusów (statek nadprzestrzenny, któremu byle zwierzak pancerz porysuje, itd.).
Toudi said
Ślub, niczym nie przerwany. Bez żadnej dramy. W ST takie sceny to jednak rzadkość.
Ano rzadkość, przypomina się zresztą zaraz otwarcie "Balance of Terror". Ale i pomniejsze zamieszania z "Data's Day", "You Are Cordially Invited" czy nawet "'Til Death Do Us Part"... (Z drugiej zaś strony "Drive" i B5 "Rising Star" wstydliwie wręcz zamiatające wątek ślubny pod dywan, przez wypchnięcie stosownej sceny poza kadr, i pokazanie nam już uradowanych nowożeńców.)
Dziś wrócili do 7 odcinka pierwszego sezonu. W ST to niemal nie zdarzało.
W sumie zdarzało, i to nie tylko w DS9, w TNG i VOY też, ale fakt, że w ORV jest to bardziej widoczne (w trzecim sezonie może nawet za bardzo, bo kosztem epizodycznych wątków eksploracyjnych).
To pięknie pokazuje, że można przegapić w kosmosie wroga aż do momentu jak ci spuszcza łomot w twoim układzie domowym..
Zdaje mi się, czy Zaginioną Flotą zapachniało? 😉
