Forum › Fantastyka › Star Trek › The Orville - lepszy Star Trek?
Napisy są postępowe a w tych odcinkach w których jest lektor - lektor jest normalny. Ciekawe?
Bo pachną Ci DISCO? 😉
Nie, nigdy nie byłem ich fanem.
(Swoją drogą: nBSC cenisz, a tam też były.)
Z początku to ostro tam ignorowałem. Przez co mocno się zawiodłem, że im dalej tym bardziej to było istotne dla fabuły. Ale Starbuck nienawidziłem od samego początku.
Słusznie przywołałeś Asimova, bo w jego opowiadaniach były b. podobne przypadki nadużywania Pierwszego Prawa.
Podejrzewam, że Isaac od początku mocno był tworzony z myślą o Asimovie. Nie żeby jego imię miało nam tego nie sugerować? 😉 Ciekawe czy okaże się, że jednak 3 prawa robotyki są im znane?
Ale Starbuck nienawidziłem od samego początku.
O, w tym zakresie możecie sobie podać ręce z S.E. 😉 .
Podejrzewam, że Isaac od początku mocno był tworzony z myślą o Asimovie.
Też tak sądzę. W końcu - na dobre czy złe - I.A. to klasyk tematu.
3 prawa robotyki są bez sensu. Pisał o tym Lem.
2. jednak 9/10
3 prawa robotyki są bez sensu.
No są. (Dlatego napisałem "czy złe".)
Jak 8 odcinek nie będzie starwarsowy to już nie będzie
Znaczy: czekasz z wypiekami (ew. z zapartym...) co się okaże?
Noo. Odcinek starwarsowy powinien być
W sumie już był - na finał poprzedniego sezonu (Kayloni jak Szturmowcy, garstka rebeliantów...) 😉 .
Konstrukcja odcinka jest obecnie rarytasem. Jeden wątek toksycznej żeńskości, drugi romans Isaaca z Klarą, trzeci drugi romans. Czwarty drugi Kajlon i jego afekta. Fajnie się to oglada w porównaniu z gośćmi którzy silą się na taką wielowątkowość.
To chyba po prostu nawiązanie do TNG "The Emissary", gdzie podobnie wkręcano zagubionych w czasie Klingonów kapitana K'Temoca.
A no właśnie, zapomniałem dodać że wątek udawania zamiany miejsc w jakiejś hierarchii, by oszukać kogoś z zewnątrz, ma tyle lat, co film i telewizja... Chyba w każdym dłuższym serialu był minimum jeden taki odcinek. Ja to pamiętam z MASH, z Drużyny A... W Star Treku choćby z VOY Tinker Tenor Doctor Spy gdzie doktor udawał kapitana... W TNG Starship Mine Picard podawał się za fryzjera itd.
wyeliminowały facetów z dowodzenia, bo byli zbyt agresywni
Tu widzę analogię do naszej Seksmisji, gdzie faceci się wyeliminowali sami przez swoją agresywność. 🙂 Zresztą obecne tam kobiety zdaje się na tę agresywną stronę męskości narzekały.
Miałem wrażenie, że od początku ta rodzina traktowała K1 jak narzędzie
Ja w ogóle mam trochę problem z tym, że maszyny skonstruowane do pełnienia funkcji +- takich jak robocica Rosey z Jetsonów osiągnęły tak wysoki poziom rozwoju. Przecież ciągle nam powtarzają, że Kayloni to jedna z najbardziej rozwiniętych cywilizacji znanej galaktyki. Trochę mi się to gryzie z ich użytkowymi początkami.
Ja w ogóle mam trochę problem z tym, że maszyny skonstruowane do pełnienia funkcji +- takich jak robocica Rosey z Jetsonów osiągnęły tak wysoki poziom rozwoju. Przecież ciągle nam powtarzają, że Kayloni to jedna z najbardziej rozwiniętych cywilizacji znanej galaktyki. Trochę mi się to gryzie z ich użytkowymi początkami.
No ale to ogólny trend w jakim pokazuje się nam ewolucję maszyn. Vger, Doktor. Asimov też, przecież jego roboty stopniowo ewoluowały ze służących, do maszyn potajemnie rządzących światem. Skynet też uzyskał samoświadomość. A T800 z narzędzia stał się świadomym androidem, który sam sobie zadania wybierał. Zadziwiające jest w sumie, że statki w Star Treku nie uzyskały samoświadomości. 😉 Przecież ich moc obliczeniowa na pewno przekracza np moc Doktora.
A Matrix?
Ostatnio widziałem francuską komedię z takim samym motywem. BigBug https://www.granice.pl/news/bigbug-opis-o-czym-jest-film-gdzie-zobaczyc-czy-warto/15641
Skynet też uzyskał samoświadomość
Ale to jednak była skomplikowana sztuczna inteligencja do zarządzania m.in. bronią masowego rażenia, a nie połączenie kucharza, lokaja i sprzątacza z mopem. 🙂
Zadziwiające jest w sumie, że statki w Star Treku nie uzyskały samoświadomości
Poniekąd uzyskały. Enterprise-D stworzył nawet nowe życie w odcinku Emergence. No i Zora w Disco.
Smok Eustachy said
Fajnie się to oglada w porównaniu z gośćmi którzy silą się na taką wielowątkowość.
Bo nie silą się, tylko samo wychodzi, niewymuszenie.
Dreamweb said
Ja w ogóle mam trochę problem z tym, że maszyny skonstruowane do pełnienia funkcji +- takich jak robocica Rosey z Jetsonów osiągnęły tak wysoki poziom rozwoju.
Dlaczego? W sumie lepiej jest mieć mądrzejszego od siebie służącego, byle był lojalny i posłuszny, dowodem powieści o Jeevesie i Bertie'm Woosterze:
https://en.wikipedia.org/wiki/Jeeves
https://en.wikipedia.org/wiki/Bertie_Wooster
😉
Poniekąd uzyskały. Enterprise-D stworzył nawet nowe życie w odcinku Emergence. No i Zora w Disco.
Nie zapominajmy też o tym co pokazały TAS ("The Practical Joker") i STC ("Still Treads the Shadow") mówiąc o komputerach ery TOS. I w jakim kierunku poszły - już poza kanonem - AND i "Digital Ghost".
Meandry inteligencji są takie, że niestety robot służący musi być inteligentny.
Tymczasem Na Ekranie:
https://naekranie.pl/artykuly/orville-star-trek-porownanie-analiza
