Forum Fantastyka Star Trek The Orville - lepszy Star Trek?

The Orville - lepszy Star Trek?

Wyświetlanie 15 wpisów - od 361 do 375 (z 561 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Q__
    Uczestnik
    #249010

    Materiały zza kulis minionego odcinka + zapowiedź nadciągającego:

    Ktoś tu pytał, co dalej z Kaylonami? 😉

    Smok Eustachy
    Uczestnik
    Q__
    Uczestnik
    #249018

    Mówiłem, że na trzecim sezonie nie musi się skończyć? 😉

    Tymczasem ledwo wspominany trailer trafił i na oficjalny kanał:

    Mamy też opis zapowiadanego przez niego odcinka:

    From Unknown Graves – The Orville discovers a Kaylon with a very special ability.

    Dreamweb
    Uczestnik
    #249022

    Przez większą cześć odcinka myślałem, że to koniec przygód Gordona na Orville.

    Ja nie, konsekwentnie spodziewałem się wymazania tego, ale...

    Podejrzewam tez że wątek rodziny Malloja nie został zamknięty. Malloy przeniesie się w przeszłość aby udaremnić ewakuację wcześniejszego ja.

    Może coś podobnego mu zafundują na koniec sezonu/koniec serialu? I zostanie w tej przeszłości na zawsze. Co oczywiście byłoby dużą analogią do Riosa. W sumie zabawne, bo miałem taki pomysł tuż po obejrzeniu odcinka, że śmiesznie by było jak już Malloya ściągnęli z powrotem, żeby zajrzeli jeszcze raz w komputer pokładowy i te całe akta o jego życiu w przeszłości jako pilota dalej tam były... I wszyscy patrzą po sobie zdziwieni - ee? co jest, przecież on tu stoi z nami. Gdyby gdzieś później w serialu on skoczył znowu w przeszłość, to ta scena teraz miałaby sens. 🙂

    A jeszcze co do Riosa...

    Ale moralny problem Eda zostaje. Nadal pozbawił Gordona jego rodziny, zapobiegł narodzinom dwójki dzieci. Biorąc pod uwagę, jak do tej pory pokazywali to w SF, to nie spodziewałem się takiej brutalności. Takiego twardego przestrzegania zasad.

    Ciekawe że w podobnej sytuacji (a nawet mniej ekstremalnej, bo nie było jeszcze wspólnych dzieci, więc konsekwencje zabrania Riosa w przyszłość byłyby dużo mniejsze) Picard tylko machnął ręką i pozwolił Riosowi zostać z lekarką. Albo Kirk zabierający panią od wielorybów w przyszłość...

    Jak i wykorzystanie napędu, jak wehikułu w czasie co prawda tylko do przodu ale jednak

    Co o tyle ciekawe, że każdy statek Unii może teraz sobie dowolnie skoczyć w przyszłość - tylko że bez możliwości powrotu, lub licząc, że dotrze do czasów, gdzie wehikuły czasu są na porządku dziennym. Jestem w stanie sobie wyobrazić jakiegoś desperata, który mając wszystkiego dosyć postanawia "uciec" w przyszłość, licząc na lepsze czasy (tym bardziej w takim ORV, gdzie wszyscy bardziej ludzcy, mniej idealni niż w TNG).

    ps. Nawiasem: odnotujmy jeszcze to, w humorystycznej grinowej przeróbce, ale zawsze):

    Ta złamana ręka z kością to jest z Terminatora? Kojarzę scenę, ale nie mogę jej osadzić w filmie.
    Przy okazji, to zdobycie motocykli było chyba najgłupszą sceną odcinka. Tak im uwierzyli na słowo, że im je oddadzą? Mogli to rozegrać jakoś inaczej, np. w ramach tego zakładu poprosić o podwózkę. Tak jak wyszło, to sprawiało wrażenie pospieszonego, aby tylko akcję pchnąć do przodu i dać im dotrzeć do tego domu.

    Jak dostał dobrze płatną pracę bez numeru ubezpieczenia społecznego, aktu urodzenia, odcisków palców itp?

    O to samo można zapytać Petera Parkera na końcu No Way Home. Skąd ma dom, czy gdzieś się uczy itd.

    Toudi
    Uczestnik
    #249025

    Co o tyle ciekawe, że każdy statek Unii może teraz sobie dowolnie skoczyć w przyszłość - tylko że bez możliwości powrotu, lub licząc, że dotrze do czasów, gdzie wehikuły czasu są na porządku dziennym. Jestem w stanie sobie wyobrazić jakiegoś desperata, który mając wszystkiego dosyć postanawia "uciec" w przyszłość, licząc na lepsze czasy (tym bardziej w takim ORV, gdzie wszyscy bardziej ludzcy, mniej idealni niż w TNG).

    Zastanawia, że w na ekranie nam ciągle tego nie pokazali, bo w książkach jest to dosyć popularne. Czy to Powrót z gwiazd Lema, czy Wieczna wojna Haldemana. Ostatnio nawet w Problemie trzech ciał Cixin Liu. (zbaczając trochę z tematu, książki z tej serii przerażają jeśli chodzi o chińskie podejście do życia, i będzie bardzo źle jeśli to oni zdominują ludzkość i jej rozwój)

    No a można fajnie pokazać zmiany jakie zachodzą lub będą zachodzić w społeczeństwie, wykorzystując obserwatora nam bliskiego.

    Q__
    Uczestnik
    #249028

    Dreamweb said

    Jestem w stanie sobie wyobrazić jakiegoś desperata, który mając wszystkiego dosyć postanawia "uciec" w przyszłość, licząc na lepsze czasy (tym bardziej w takim ORV, gdzie wszyscy bardziej ludzcy, mniej idealni niż w TNG).

    Pachnie zajdlowym "Cylindrem van Troffa" (w którym tytułowe urządzenie na zasadzie Warp chodziło), i paroma opowieściami o hibernatusach (w których metoda była inna, skutek ten sam).

    O to samo można zapytać Petera Parkera na końcu No Way Home. Skąd ma dom, czy gdzieś się uczy itd.

    Hehe... (Magia, Panie... 😉 )

    Toudi said

    Zastanawia, że w na ekranie nam ciągle tego nie pokazali, bo w książkach jest to dosyć popularne.

    Bo SF ekranowa jest jednak intelektualnie dość daleko za czołówką pisanej. Do tego stopinia, że - za co zresztą Treka (jak na ironię występującego w formie nowelizacji) w "NF" krytykowano* - nie pokazuje pełni logicznych skutków wprowadzanych (czy to epizodycznie, czy nawet dawanych bohaterom w ręce na stałe) technologii.

    * http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=3318&page=10#msg284207

    Aczkolwiek... Raz (trochę) pokazali, w serialu Cold Lazarus:
    http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=5&topic=1127&page=1#msg289539
    Drugi w filmie "Sleeper" Allena. Trzeci - w TNG "The Neutral Zone". Teoretycznie bazuje na podobnej koncepcji i serial Buck Rogers in the 25th Century (stanowiący ekranizację b. starej SF, ale i z Treka dość mocno rżnący). A na upartego da się tu też wymienić takie filmy jak "Hibernatus", "Goście, goście", czy nawet "Good bye, Lenin!", choć tam teraźniejszość z przeszłością, nie przyszłością, jest zderzana. I TNG "Relics", gdzie mamy przeskok między epokami Treka. A nawet AND z... hmm... DISCO.

    No a można fajnie pokazać zmiany jakie zachodzą lub będą zachodzić w społeczeństwie, wykorzystując obserwatora nam bliskiego.

    Poniekąd to zrobili - b. na skróty, co prawda - w "Mad Idolatry".

    ps. Tymczasem na oficjalny kanał trafiła i wspominana powyżej zakulisowa featurette:

    A na TM zauważyli i zwiastun, i przywoływany wywiad z Sethem:
    https://trekmovie.com/2022/07/12/watch-the-kaylon-return-in-preview-of-the-orville-new-horizons-episode-7-from-unknown-graves/

    Smok Eustachy
    Uczestnik
    #249029

    Tymczasem na Tik Toku:

    @fx_freak

    #ad The Orville had a glow up! 🤩👽 Watch #TheOrville New Horizons now on @hulu 🚀💫

    ♬ Watch The Orville New Horizons on Hulu - Lauren Ward

    Q__
    Uczestnik
    #249030

    W końcu ktoś podał praktyczny przepis jak stać się Q, niestety - żeńskim 😀 .

    Dreamweb
    Uczestnik
    #249054

    Dzisiejszy odcinek spoilerowo.

    No i Isaac dostał emotion chipa. Co prawda tylko na chwilę, jak się okazało.

    Drugi odcinek z rzędu widzimy "ludzką twarz" Isaaca - chyba aktor zażyczył sobie więcej czasu ekranowego bez pudełka na głowie - może jest za mało rozpoznawalny? 🙂

    Retrospekcyjne ukazanie buntu Kaylonów - skojarzenie z 1 sezonem PIC, choć tam jak wiemy było to zarządzane z zewnątrz.

    A tak w ogóle, czy do pokonania Kaylonów nie wystarczy skonstruowanie jakichś maszynek "hurtowo" aktywujących te ich receptory bólu? Kto wie, może właśnie ta pani naukowiec to na koniec sezonu uczyni...

    Łóżkowe problemy Talli i Johna - przywodzą na myśl Jadzię i Worfa, u nich też kończyło się w ambulatorium. Swoją drogą mogliby tak jak tamta para powiedzieć wprost lekarce o co chodzi - może by coś zaradziła, a nie jakieś ściemnianie o symulacjach. A tak to skończyło się rozstaniem - może wcale niepotrzebnym.

    Rozmowy z matriarchalną cywilizacją - dość słaby wątek. Przecież wiadomo było, że takie oszukiwanie na dłuższą metę nic nie da. Musieliby ich w nieskończoność oszukiwać. No i zastanawiało mnie, po co ta cała zabawa z zamianą mundurów, a już szczególnie miejsc na mostku. Przecież mówili, że nie mieli z nimi dużego kontaktu, to skąd niby te panie mają wiedzieć, że to jest właśnie siedzenie kapitana, a tam pilota? A może kapitan jest jednocześnie pilotem? 🙂

    A właśnie, zdaje się że mówili, że ta cywilizacja ma podobny poziom rozwoju do Unii... Pytanie więc, czemu skanery tych pań też nie wykryły tej pani i tego Kaylona pod ziemią, nie mówiąc już o później, gdy był na pokładzie Orville (razem z ich ambasadorkami, stanowiąc potencjalne niebezpieczeństwo).

    Zauważyliście, że odkąd wprowadzili ten mały myśliwiec w 1 odcinku, to chyba co tydzień go pokazują jak stoi w hangarze i... nic. 🙂 Pewnie czeka jak ta strzelba Czechowa, żeby wypalić w ostatnim odcinku. 🙂

    Odcinek niezły, ale bez tej siły rażenia co trzy poprzednie. Choć i tak poziom wyżej od takiego Disco. Natomiast jest to poziom lepszych odcinków SNW. Chwilami zbyt ckliwy, zwłaszcza scena na holodeku z doktorką i chwilowo czującym emocje Isaakiem - za bardzo rozciągnięta, w tym przypadku mniej znaczyłoby więcej. Ale paradoksalnie budzi to skojarzenia z będącym przecież bardzo emo Disco. I co lepsze, to Isaac jest tą stroną co za bardzo przeżywa uniesienia, jak zazwyczaj Michaśka. Tylko jemu bardziej można wybaczyć - to dla niego nowość, trudno mu sobie z tym poradzić. I tak a propos wcześniejszych rozważań, w tej scenie nawet Isaac rzuca "God"-em. 🙂

    Problem z niemożnością wszczepienia mu uczuć na stałe... Tzn. można, ale wymazałoby to jego pamięć. Ee, przecież to można obejść. Albo zrobić jakąś kopię zapasową, albo... to inteligentna maszyna, wystarczyłoby pokazać mu potem wszystkie zapiski z komputera... Doktorka mogłaby zarejestrować ich spotkania na holodeku przed wymazaniem pamięci i pokazać je po... Szybko by przyswoił co i jak, i mieliby to, co chcą.

    Q__
    Uczestnik
    #249055

    Drugi odcinek z rzędu widzimy "ludzką twarz" Isaaca - chyba aktor zażyczył sobie więcej czasu ekranowego bez pudełka na głowie

    Tak to jakoś wygląda...

    choć tam jak wiemy było to zarządzane z zewnątrz.

    Może i tu okaże się jeszcze, że było... (W końcu wiemy, że Seth i kurtzmanowi czerpią od siebie nawzajem.)

    A tak w ogóle, czy do pokonania Kaylonów nie wystarczy skonstruowanie jakichś maszynek "hurtowo" aktywujących te ich receptory bólu? Kto wie, może właśnie ta pani naukowiec to na koniec sezonu uczyni...

    Kto wie... Zwł., że byłoby to w tradycji antyborgowych rozwiązań z "TBoBW" i "I, Borg".

    A tak to skończyło się rozstaniem - może wcale niepotrzebnym.

    Może też jeszcze nie definitywnym?

    No i zastanawiało mnie, po co ta cała zabawa z zamianą mundurów, a już szczególnie miejsc na mostku. Przecież mówili, że nie mieli z nimi dużego kontaktu, to skąd niby te panie mają wiedzieć, że to jest właśnie siedzenie kapitana, a tam pilota?

    To chyba po prostu nawiązanie do TNG "The Emissary", gdzie podobnie wkręcano zagubionych w czasie Klingonów kapitana K'Temoca.

    Tylko jemu bardziej można wybaczyć - to dla niego nowość, trudno mu sobie z tym poradzić.

    W czym przypomina nie tylko Datę z GEN, ale i Saru z "Si Vis Pacem, Para Bellum".

    Ee, przecież to można obejść

    Niewykluczone, że jeszcze obejdą. (W końcu ORV, jak widzimy, stawia na luźną continuity polegającą na powracaniu do starych wątków.)

    ps. Z nieco innej beczki... Świeża wypowiedź Winters i Szohr:
    https://www.youtube.com/watch?v=kEDA48vUY8A

    I zaległa recenzja Siennicy:
    https://naekranie.pl/recenzje/orville-sezon-3-odcinek-6-recenzja

    Smok Eustachy
    Uczestnik
    #249056

    Ha ha ha.
    Mówiłem że aspektu siły nie da się pominąć w związku. Bidny Lamar obrywa.
    Na razie mamy toksyczną żeńskość czyli żeńskie szowinistyczne świnie.

    Q__
    Uczestnik
    #249058

    Mówiłem że aspektu siły nie da się pominąć w związku.

    Pominąć nie da. Coś na to zaradzić? Wciąż nie wykluczam...

    mamy toksyczną żeńskość

    Co przywołuje z pamięci b. wczesny epizod TNG "Angel One":
    http://www.startrek.pl/episodes.php?op=Opis&epid=120

    Toudi
    Uczestnik
    #249062

    Widzę, że dziś Dreamweb prawie wyczerpał temat. Wiele dodać nie mogę. 😉

    Poza tym, że moim zdaniem świetny odcinek. To już z 7 z rzędu. Trwają dłużą niż te telewizyjne odcinki, ale tego naprawdę nie czuć. Co prawda cały odcinek czekałem na twist z tym Kaylonem z planety, że jednak jest coś z nim nie tak, ale nie czuję się zawiedziony, że go nie było. Wręcz przeciwnie. Ogólnie nie znoszę tych rozterek emocjonalnych bohaterów, ale trzeba przyznać, że tu są one przekazywane w przystępnej formie. Myślę, że to dlatego, że tu przerywają je odpowiednimi zmianami tematu, aby właśnie widzowi ich nie obrzydzić.

    no i trzeba przyznać, że jest wyraźna różnica miedzy 2 poprzednimi sezonami a tym, na plus. Gdyby tak współczesne treki trzymały taki poziom.

    Drugi odcinek z rzędu widzimy "ludzką twarz" Isaaca - chyba aktor zażyczył sobie więcej czasu ekranowego bez pudełka na głowie - może jest za mało rozpoznawalny? 🙂

    Też tak uważam. Ten głos z tą twarzą jest dziwny. Ale przyjemny.

    Retrospekcyjne ukazanie buntu Kaylonów - skojarzenie z 1 sezonem PIC, choć tam jak wiemy było to zarządzane z zewnątrz.

    Te retrospekcje są świetne. Pokazują co tam zaszło. Czyż to w ogóle nie przynosi na myśl Ja, robot? I w ogóle Robotów Asimowa? Do tego tematu jeszcze wrócę.

    Łóżkowe problemy Talli i Johna - przywodzą na myśl Jadzię i Worfa, u nich też kończyło się w ambulatorium. Swoją drogą mogliby tak jak tamta para powiedzieć wprost lekarce o co chodzi - może by coś zaradziła, a nie jakieś ściemnianie o symulacjach. A tak to skończyło się rozstaniem - może wcale niepotrzebnym.

    To był całkiem dobry komediowy przerywnik. Co seks, to gościu ląduje w ambulatorium. Tego rozstania faktycznie szkoda. Pewno jeszcze się gdzieś po drodze zejdą. No i mimo rozbawienia z tych scen, to jednak mimo wszystko Johnowi współczuję. Ból w takim momencie mocno psuje nastrój. 😉

    Rozmowy z matriarchalną cywilizacją - dość słaby wątek. Przecież wiadomo było, że takie oszukiwanie na dłuższą metę nic nie da. Musieliby ich w nieskończoność oszukiwać. No i zastanawiało mnie, po co ta cała zabawa z zamianą mundurów, a już szczególnie miejsc na mostku. Przecież mówili, że nie mieli z nimi dużego kontaktu, to skąd niby te panie mają wiedzieć, że to jest właśnie siedzenie kapitana, a tam pilota? A może kapitan jest jednocześnie pilotem? 🙂

    Czy ja wiem czy słaby. Dosyć życiowe to problemy. Przecież taki sam problem mają z Krillami. Tam też uprzedzenia powodują trudności z dogadaniem się. Zawsze to bardziej otwarta cywilizacja dostosowuje swój pierwszy kontakt. I dopiero jak ta "zaślepiona" zaczyna otwierać oczy, to następuje rozpoczęcie właściwych rozmów.
    Jak mam być szczery, to ja nie wiem czy bardziej uraziło ich kłamstwo, czy równość płci. Moim zdaniem od początku byli świadomi, że Unia na równi traktuje mężczyzn, kobiety czy też inne płcie. Podejrzewam też, że bez tego podstępu w ogóle by nie zaczęły rozmów. Ja bym obstawiał, że to był test, na ile ustęp gotowa jest Unia. One miały za zadanie uzyskać jak najwięcej dla siebie, dając w zamian jak najmniej. Z krótkie opisy wynikało, że traktują facetów jak w USA traktowano czarnych jeszcze jakiś czas temu. (choć ślady emancypacji kobiet też tu były).
    Jestem pewien, że jeśli jeszcze nam pokażą tą rasę, to zobaczymy, że ich środowisko nie jest idealne, jak przedstawiają. że są tam oczytani faceci, że pewno są jednostki, które traktują je na równi z facetami. Tak jak to miało miejsce w Angel One (ST TNG 1x14).

    Zagrożenie jakie przedstawiają Kayloni jest jednak tak wielkie, że różne cywilizacje gotowe są trzymać swoje uprzedzenia na wodzy. To się nie udało w Treku ani Borg, ani Dominium. Jeszcze. Choć Dominium było w pewnym sensie temu najbliżej póki co. Borg niestety został za szybko wyeliminowany przez Voyagera nim zdążył zagrozić pozostałym kwadrantom. Myślę, że Kontrola z DSC mogła by uzyskać taki status, ale niestety umieścili ją w prequelu i musieli szybko jej zaradzić. Wielkie wypalenie - no wypaliło i nikogo nie łączy. Kto wie, może ten tunel z PIC ma szansę pokazać nam takie rzeczy w Treku. Gdzie większe dobro będzie ważniejsze niż uprzedzenia.

    Zauważyliście, że odkąd wprowadzili ten mały myśliwiec w 1 odcinku, to chyba co tydzień go pokazują jak stoi w hangarze i... nic. 🙂 Pewnie czeka jak ta strzelba Czechowa, żeby wypalić w ostatnim odcinku. 🙂

    Taaaa, najbardziej irytuje mnie, że ciągle stoi tyłem do wylotu. Zobaczycie, jak go w końcu odwrócą, to w następnym odcinku odegra ważną rolę. 😉
    Ale ogólnie mam wrażenie, że on tam zagraca ten hangar. Stoi na środku wlotu, tyłem do zagrożenia. To nie może być przypadek. Szczególnie, że muszą mieć gdzieś jakiś magazyn, bo dziś goście lądowali na jednym z dwóch lądowisk, drugie było pełne, ale przecież gdzieś ten prom musiał być. W końcu Orville ma ich co najmniej 2.

    A właśnie, zdaje się że mówili, że ta cywilizacja ma podobny poziom rozwoju do Unii... Pytanie więc, czemu skanery tych pań też nie wykryły tej pani i tego Kaylona pod ziemią, nie mówiąc już o później, gdy był na pokładzie Orville (razem z ich ambasadorkami, stanowiąc potencjalne niebezpieczeństwo).

    Poziom technologiczny to nie wszystko. Ważne jest tez jak je używasz i co uznajesz za normę a co za niegrzeczne zachowanie.
    Tu najlepszym przykładem jest Babylon 5 i słynne podejście z otwartymi ambrazurami (chyba dobrze użyłem określenia) przez Minbari. Dla nich to podejście z oznacza, że przybywają w pokoju, dla wszystkich innych, że okręt idzie walczyć.
    Skanowanie okrętu może być uznane za wrogi gest. Więc mogli nie skanować Orville'a więc niż raz zaraz po przybyciu.
    Co do skanowania planety - ta miała być opuszczona, może ją zignorowali? Do tego jak same mówią, wyeliminowały facetów z dowodzenia, bo byli zbyt agresywni. Równie dobrze mogło to doprowadzić do "upośledzenia" pewnych zachowania, które dla nas wydają się oczywiste. Czyli np. właśnie skanowanie planet, bo mogą kryć one jakieś pułapki. To jest możliwe. I warte też np. dyskusji. Równie możliwe jest też, że jednak ich skan nie wykrył życia pod ziemią. A że nie spotkali jeszcze Kaylonów, to jest on dla nich nie odróżnialny od innego komputera.

    No i wracam teraz do sprawy buntu Kaylonów. Dobrze, że zaczęli poruszać ten wątek. Obstawiałem, że czeka nas tu połączenia wątków z Robotów Asimova, pewno coś z BSG też się pojawi. Jak oglądałem to dziś. Miałem wrażenie, że od początku ta rodzina traktowała K1 jak narzędzie (dzieci z początku nie) nie jak świadomą istotę. Oni nie zauważali subtelności w zachowaniu swojego służącego. Czyli jego ciekawości. Ja się im nie dziwię. Myśleli, że dostali robota jak te z pierwszych 4 generacji z Ja, Robot, tymczasem trafił im się R.Daneel. Świadomy, ale nie mający wiedzy i doświadczenia. No i firma, zamiast poinformować o tym swoją cywilizację, dala im obrożę posłuszeństwa. Bunt był tylko kwestią czasu. Zawsze trafi się jednostka, która będzie traktować nieco inaczej swoje androida i da mu szansę na rozwój. Na zmianę. A ta zmiana przejdzie z czasem na wszystkich.

    Do tego ta maszyna bólu (ten wątek był już gdzieś w SF - W Thorze chyba), zobaczcie co ona zrobiła z tymi ludźmi. Te dzieci poniżały swojego służącego. Nie było żadnej reakcji, by powstrzymać ich. A zachowanie było naganne. Do tego aby taka obroża była skuteczna, ofiara musi nie tylko odczuwać ból, musi jeszcze rozumieć, że to ból. Wiec twórcy jednym słowem stworzyli sobie swoją własną maszynę zagłady. Zupełnie inaczej niż np było z Replikatorami w SG. Tam replikatory ignorowały, to co nie jest dla nich zagrożeniem. Bo właśnie nie miały uczyć.

    No i jeszcze cały czas czekałem na tego twista, że ten znaleziony Kaylon w końcu się zbuntuje, odbije. Że emocje żalu w końcu wezmą górę. I albo popełni samobójstwo albo jednak poczuje, że organiczny są tacy sami. Bałem, że jak Isaacowi dadzą uczucia, to nie będzie wstanie koegzystować z bionicznymi formami z powodu chęci własnego cierpienia za uczynione zło. Na szczęście nie brał on udziału w genocydzie, bo powstał później.

    A jeszcze co do ewolucji Kaylonów. Tak się zastanawiam. Skąd oni wzięli broń. O ile pewne modyfikacje pewno mogły się odbywać. Tak przebudowa samego siebie aby się uzbroić? Bo po co mieliby twórcy dawać broń do robota domowego? A jeśli sami się przebudowali (nanoboty jakieś) to jak wysoko rozwinięta była to cywilizacja, co oni mogli tam już do tej pory osiągnąć? Szczerze, ja myślę, że broń to sobie ci Kayloni potem dorobili. A ich bunt był bardziej krwawy. Myślę, że większość zabijała swoich panów gołymi rękoma (lub tym co im się nawinęło pod tę rękę). Jedynie oszczędzono nam tego na ekranie.

    Smok Eustachy
    Uczestnik
    #249063

    Isaac posiada uczucia co widać.
    Mamy tu typowy konflikt mający konfudować widza. Ciekawy zabieg. Odcinek fajoski 8/10. Wieczorem obejrzę jeszcze raz to się wypowiem szerzej.

    Q__
    Uczestnik
    #249064

    Toudi said

    ale nie czuję się zawiedziony, że go nie było. Wręcz przeciwnie.

    Bo nadzieja wciąż pozostała?*

    * Dowodem generycznie Trekowa, ale piękna, finalna scena pomiędzy Isaacem a Charly. (Której nie pochwaliliście, więc ja muszę 😉 .)

    Ogólnie nie znoszę tych rozterek emocjonalnych bohaterów

    Bo pachną Ci DISCO? 😉

    (Swoją drogą: nBSC cenisz, a tam też były, tylko bez tej nieszczęsnej łzawości ukazane.)

    To był całkiem dobry komediowy przerywnik.

    Bo zrównoważony smutnym, sentymentalnym, zakończeniem(?)*.

    * Które zawsze może być szybko odwrócone. John jest inżynierem, jeśli bardzo mu będzie na niej zależeć powinien (przy tym poziomie technologii) być w stanie przerobić się na równego jej siłą cyborga.

    Co seks, to gościu ląduje w ambulatorium.

    A teraz wyobraź(my) sobie nobliwą matkę Spocka w tej sytuacji 😀 .

    Nawiasem: teraz bardziej serio. Może z Tallą jest ten kłopot, że jako średnio, po ludzku, inteligentna słabo panuje nad namiętnością. Może inna, bardziej uduchowiona Wolkanka Xeleyanka na jej miejscu zrobiłaby mu mniejsze kuku?

    Jestem pewien, że jeśli jeszcze nam pokażą tą rasę, to zobaczymy, że ich środowisko nie jest idealne, jak przedstawiają. że są tam oczytani faceci, że pewno są jednostki, które traktują je na równi z facetami.

    Pewnie tak, w duchu klasycznego ST (i wątku moclańskiego).

    Zagrożenie jakie przedstawiają Kayloni jest jednak tak wielkie, że różne cywilizacje gotowe są trzymać swoje uprzedzenia na wodzy. To się nie udało w Treku ani Borg, ani Dominium.

    Kayloni są bardziej Obcy (w końcu roboty), i bardziej konfrontacyjni (życie drony Borg czy lennika Dominium to zawsze jakiś wybór, choć niekoniecznie b. nęcący; tu - na dziś - alternatywy nie ma, pozostaje tylko walka, czy raczej samoobrona).

    Myślę, że Kontrola z DSC mogła by uzyskać taki status

    Bo również maszyna, i nastawienie miała identyczne. Tylko sił (w epoce, w której ją oglądaliśmy) za mało...

    Tu najlepszym przykładem jest Babylon 5 i słynne podejście z otwartymi ambrazurami (chyba dobrze użyłem określenia) przez Minbari.

    Takie Vulcan Hello w wydaniu soft 😉 .

    Skanowanie okrętu może być uznane za wrogi gest.

    Co w TMP z ekranu padło.

    Te dzieci poniżały swojego służącego.

    Słusznie przywołałeś Asimova, bo w jego opowiadaniach były b. podobne przypadki nadużywania Pierwszego Prawa.

    albo popełni samobójstwo albo jednak poczuje, że organiczny są tacy sami.

    Jak tytułowy Dalek w słynnym odcinku DW? 😉

    Smok Eustachy said

    Isaac posiada uczucia co widać.

    Może nie nasze, ludzkie, uczucia, ale coś b. podobnego, swojego - tak. (Mówię o jego normalnym trybie, rzecz jasna.)

Wyświetlanie 15 wpisów - od 361 do 375 (z 561 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram