Forum › Fantastyka › Star Trek › The Orville - lepszy Star Trek?
https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/1237603,moc-jest-z-orville
Jest o temperaturze.
2. mam nadzieję że ta cała wojna jakoś się rozlezie. Okaże się że Keyloni zostali zmanipulowani przez Darth Ęperatora. Ęperator zostanie wykończony i sprawa się rypnie. mogą wystartować do Q przecież wiedzą o nim
mogą wystartować do Q przecież wiedzą o nim
Teraz: o niej 😉 . Przy czym - heh - powtarzasz mój stary pomysł na szybkie wygranie Dominion War i sprowadzenie Voyagera do domu 😉 .
i do tych czerwonych co uwięzili Mercera z Greyson w 1 sezonie.
Calivonów*. Ale czy oni staną w obronie - według swoich standardów - zwierząt, przeciw innemu gatunkowi rozumnemu? Chyba tylko z konieczności, w samoobronie...
* BTW. Wciąż zastanawia mnie czy pierwotnie mieli to być Srivani z VOY "Scientific Method", czy jednak odrębny, choć podobnie rozumujący, gatunek?
Tzn jeśli Kayloni by się próbowali im dobrać do skóry to nie będą mieli wyjścia.
To - tak. I wtedy mielibyśmy nawet piękny (Trekowy*) morał, że ślepa nienawiść Kaylonów do wszystkiego, co biologiczne obróciła się przeciwko nim.
* Ale i z historii wzięty, bo taki np. Hitler też sobie robił wrogów z każdej strony...
W ostatnim odcinku 6 nie ma polskiego lektora. Nasz lektor jest fajnym czy zatem odcinek okaże się niefajny?
2. Zmiana poważna. Najgorszym motywem sf jest krzyżówka z ufokiem. Drugie miejsce ma podróż w czasie a trzecie dopiero królowa Borg.
Najnowszy odcinek - cóż, Orville nie zwalnia.
Bardzo dobry, choć było od początku niemal pewne, że jakoś to zresetują (a im dalej, tym bardziej pewne). To co zapamiętałem:
Fajne pokazanie totalnej niepraktyczności przepisu, że jak utkniesz w przeszłości to się "nie wychylaj" - tu Gordon próbował, ale nie dał rady. Przypomina się First Contact, gdzie CAŁA ZAŁOGA po autodestrukcji Enterprise miała się schować na jakiejś zadupiastej wyspie (w dodatku tak naprawdę nieistniejącej, na co B. Schneider ongiś zwracał uwagę 🙂 ) i tam dożyć swoich dni.
Spotkanie Gordona z "dziewczyną z telefonu" - nasuwa się analogia do Geordiego i L. Brahms, choć dla Gordona rzecz jasna skończyło się o wiele lepiej, wręcz spełnieniem marzeń (ale poczekajmy na 3 sezon PIC, może w końcu i ten drugi związek "kanonizują" 🙂 ).
Z kolei mowa Gordona do rodziny jak już wiedział, że zostanie to wymazane z historii - mi się bardzo skojarzyło z pożegnaniem Petera i Mary Jane Parkerów na chwilę przed wymazaniem ich małżeństwa. Podobna sytuacja i podobne słowa. Choć w przypadku Spider-Mana nie było dzieci, tzn. nie było narodzonych - bo z nienarodzonym, a w efekcie też wymazanym z historii, to tam różnie mogło być (co stanowiłoby kolejną analogię do żony Malloy'a):
Choć tak na logikę rzecz biorąc, to Mercer nie powinien zdradzać Gordonowi, że zamierza cofnąć się bardziej w czasie i zapobiec całej sprawie, tylko po prostu się z nim pożegnać i to zrobić. Wtedy nie ryzykowałby, że Gordon spróbuje temu zapobiec (a jak widać rozważał to, celując do nich). No, ale wtedy w/w przemowy byśmy nie mieli.
Ciekawe, że nikt z załogi nie zwrócił uwagi na końcowy paradoks - ostatecznie wyciągnęli Gordona miesiąc po tym, jak wylądował w przeszłości. Tylko że komunikat do załogi wysłał pół roku po tym, jak się tam znalazł. Czyli odnaleźli go zanim zdążył wysłać komunikat, więc nie powinni byli tego komunikatu dostać i cofnąć się w czasie po Gordona. 🙂
John i Talla w końcu się spiknęli, co było do przewidzenia. Tylko dlaczego znowu musiało to się stać przez jakieś durne masaże, jak nie przymierzając Trip/T'Pol? 🙂 No i zobaczymy, czy to jednorazowa przygoda (zdaje się, że John takowe lubi) czy też jednak będzie trwalszy związek.
Burke z kolei przyznała, że była zakochana w tamtej załogantce - czego też się domyślałem od "Electric Sheep"... I co jeszcze bardziej zbliża ją do Bena Sisko, który w podobnej sytuacji stracił żonę...
Smok Eustachy said
Najgorszym motywem sf jest krzyżówka z ufokiem.
Powiedz to UFO-maniakom, którzy mają takie hybrydy za fakt* 😀 .
* Owszem, mądrzejsi z nich widzą wtedy w ufokach 😉 przybyszów z przyszłości lub wprowadzają hipotezy w stylu Dänikena...
Drugie miejsce ma podróż w czasie
Tyle, że ani teoria Warp (ta prawdziwa, od Einsteina pochodząca), ani teoria wormholi teoretycznie ich nie wyklucza, jak wiemy...
Dreamweb said
Fajne pokazanie totalnej niepraktyczności przepisu, że jak utkniesz w przeszłości to się "nie wychylaj"
No bo się nie da, zwł., że nie wiesz jaki (teoretycznie) niegroźny gest może wywołać przysłowiowy efekt motyla... (Tu kłania się Bradbury.) Ha, może dlatego nie widzimy kręcących się pośród nas podróżników w czasie, chociaż... 😉 😉 😉
Spotkanie Gordona z "dziewczyną z telefonu" - nasuwa się analogia do Geordiego i L. Brahms, choć dla Gordona rzecz jasna skończyło się o wiele lepiej, wręcz spełnieniem marzeń
Kojarzy się również Edith Keeler, kolejna (potencjalnie) idealna partnerka jednego z bohaterów oddzielona od niego przez oceany czasu. (Aczkolwiek w wypadku Gordona i Laury możemy się jeszcze doczekać happy endu w stylu ST IV.)
ale poczekajmy na 3 sezon PIC, może w końcu i ten drugi związek "kanonizują" 🙂
Kto wie, skoro w materiałach rozszerzonych ich - czasowo, co prawda - spiknęli...
Gordon spróbuje temu zapobiec (a jak widać rozważał to, celując do nich)
Co znów przywołuje z pamięci starszą wersję Sulu z NV "World Enough and Time".
Tylko dlaczego znowu musiało to się stać przez jakieś durne masaże, jak nie przymierzając Trip/T'Pol?
W ramach nawiazań? 😉
Burke z kolei przyznała, że była zakochana w tamtej załogantce - czego też się domyślałem od "Electric Sheep"... I co jeszcze bardziej zbliża ją do Bena Sisko, który w podobnej sytuacji stracił żonę...
Zbliża ją też nieco do Beckett Mariner (sugerując zarazem, że nie ona pocieszy jednak Malloy'a; no, chyba, że jest bi*, nie les...).
* Co, jak pisaliśmy, może być tam normą.
ps. Recenzje:
https://trekmovie.com/2022/07/08/the-orville-blasts-to-the-past-in-twice-in-a-lifetime/
https://www.jammersreviews.com/orville/s3/twice-in-a-lifetime.php
https://www.youtube.com/watch?v=tgW1cvuTXBg - Star Trek Nitpickers
https://www.youtube.com/watch?v=Jdwbgjeaa8A - Talking The Orville
https://www.youtube.com/watch?v=dXzjF6Q49Xg - Jessie Gender
https://www.denofgeek.com/tv/the-orville-new-horizons-season-3-episode-6-review-twice-in-a-lifetime/
Powinni wykończyć Keylonow w przeszlosci
Skoro pojawił się już temat FC, takie rozwiązanie (minimum: do rozważenia) się nasuwa, tylko: 1. nie wiadomo jakie by to skutki - na zasadzie wspomnianego efektu motyla (noga 😉 ) - przyniosło, 2. stanowiłoby czasową pętlę, paradoksalnie, usprawiedliwiającą (w jakimś stopniu przynajmniej) zimną nienawiść przejawianą przez Kaylonów...
A przy okazji AND "Angel Dark, Demon Bright" się przypomina...
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=1704&page=2#msg232922
Otóż nie jest dobrze. Jest średnio.
Otóż nie ważny jest moment zakłócenia, ważny jest moment ratunku. Można lecieć po Gordona wiele razy. To paradoks tego samego rodzaju jak Terminator II - czemu nie wysłały go maszyny w ten sam moment co pierwszego. Ponieważ linia czasowa idzie do nieskończoności więc liczba ratowników też powinna dążyć do nieskończoności.
Ponieważ linia czasowa idzie do nieskończoności więc liczba ratowników też powinna dążyć do nieskończoności.
Heh... Nie pamiętam czy wspominałem, że napisałem kiedyś do szuflady (potem trafiło na biurko redaktora Parowskiego, który je odrzucił) opowiadanie nieudolnie stylizowane na Dukaja (zaczynało się dialogiem, który miał przypominać ten z "Ponieważ kot", choć o czym innym traktował - w temat wprowadzając, potem przechodziło w scenę temporalnego desantu, w intencji opisanego w manierze międzywymiarowego z "Ziemi Chrystusa"), którego sednem było to, że chrononauci przybywający (na opisanej teraz przez Ciebie everettowej zasadzie) z iluś przyszłości naraz opadli na miejsce całą kupą, krzycząc (bylo w tym trochę shockera, echo Boersta co zderzył się...), ginąc, miażdżąc się nawzajem, albo wręcz stopieni w jedno, jak w wypadku Transporter accidentu z TMP...
Parówa się nie zna.
2. W Treku są te chronomancje stąd i tu się musza pojawić.
3. Jako opowieść na 1 odcinek daje radę. Co innego gdyby zaczęli w tym dłubać jak w Enterprajsie.
4. Mamy tu pomysł linii czasowej jako dewastacji uniwersum po linii Problemu 3 ciał.
5. W końcu jest Ion Tichy. Jest gdzieś jego wersja anglojęzyczna?
