Forum › Fantastyka › Star Trek › The Orville - lepszy Star Trek?
Toudi said
3x04 całkiem fajny komentarz do wydarzeń, które obecnie mają miejsce na naszej Ziemi. A do tego przyjemne widoki czy to stolicy Krillów no i samego przelotu. Brakuj tego w obecnym treku, mocno brakuje.
Ano, i od strony estetycznej, i intelektualnej, ORV wciąż na prowadzeniu. (Acz i ono nie jest - jeszcze? - Trekiem na dawną miarę, ile byśmy go nie chwalili...)
pokazanie, że ci radykalni nie czekają tylko działają
Niestety, bo wierzą w swoją sprawę (czy ma być nią jakaś idea, czy tylko TKM, czy jedno i drugie), i to stanowi ich siłę.
Najbardziej skrajnym przykładem (łączącym oba w/w elementy) - acz wtedy nie o prawą stronę, i nie o religię chodziło - jest tu bodaj tryumf obdartej armii Pol Pota, i silnie zindoktrynowanej i - dosłownie - głodnej (nie tylko głodnej zaszczytów), do tego stopnia, że zjedzenie czegoś więcej, niż miska ryżu to był dla jej żołnierzy sukces i cywilizacyjny awans.
Smok Eustachy said
Picard Miał
Kiedy? Gdzie? Z kim? 😉 Chyba, że masz na myśli Shinzona?
Nie wykończyli Telei mając okazje podobnie jak Obi Wan 2 raz nie wykończył Vadera.
Trochę inne są tu jednak powody. Vader musiał dożyć do EP IV-VI (urok prequeli). Teleya to postać epizodyczna, która na tyle spodobała się i widzom, i twórcom (z samym Sethem na czele!), że ci ostatni postanowili pozwolić jej na dwa ekranowe powroty, na których się pewnie nie skończy...
Dreamweb said
W końcu ciała nie widzieliśmy, ani tej niby odciętej głowy.
Heh, w DISCO nawet głowy widzieliśmy... 😉
BTW. Czy wątek Teleyi nie przypomina i Tobie wątku L'Rell (choć wydaje się, mimo wszystko, jakoś zgrabniej poprowadzony)?
Historia zna różne kariery polityczne. Ba, takim "naturszczykom" niekiedy bardziej się ufa niż doświadczonym politykom, co to już się zdążyli "zdegenerować". Nie przeszkadzało mi to.
Niby tak, ale jednak wyrasta Teleya tym sposobem na postać tzw. larger than life, co - paradoksalnie - mniej by raziło w klasycznym ST (i w amerykańskiej SF Złotego Wieku - u Asimova, Heinleina, Van Vogta z pomniejszymi kolegami), bo tam bohaterowie z definicji robili za gigantów, niż w przyziemnym ORV.
ps. Recenzje:
https://trekmovie.com/2022/06/24/review-the-orville-loses-its-sunny-tomorrow-in-gently-falling-rain/
https://www.jammersreviews.com/orville/s3/gently-falling-rain.php
https://www.youtube.com/watch?v=REHRCSP9rdo - Star Trek Nitpickers
https://www.youtube.com/watch?v=GUmyS8LkpU8 - Talking The Orville
https://www.denofgeek.com/tv/the-orville-new-horizons-season-3-episode-4-review-gently-falling-rain/
Heh, w DISCO nawet głowy widzieliśmy...
W PIC też - dzięki Elnorowi (o wydłubywanych oczach nie mówiąc). 🙂
BTW. Czy wątek Teleyi nie przypomina i Tobie wątku L'Rell
Teraz jak już została władczynią - jak najbardziej. A przez jej wcześniejszą rolę szpiega można powiedzieć, że to taki Tyler i L'Rell w jednym. 🙂
A do tego przyjemne widoki czy to stolicy Krillów no i samego przelotu. Brakuj tego w obecnym treku, mocno brakuje.
Tak, ich stolica miała fajny cyberpunkowy klimat. Twórcy zapowiadali, że przez to, że odcinki dłuższe, to takie sceny przelotów będą bardziej rozbudowane - i chyba po raz pierwszy wpletli to tak, że się fajnie oglądało i nie dłużyło.
W PIC też - dzięki Elnorowi (o wydłubywanych oczach nie mówiąc).
😉 (Przy czym miałem na myśli, że w realiach ST i okolic nawet widok takiej głowy nie musi być dowodem.)
Teraz jak już została władczynią - jak najbardziej. A przez jej wcześniejszą rolę szpiega można powiedzieć, że to taki Tyler i L'Rell w jednym. 🙂
Co zresztą w sumie potwierdza moją starą tezę, że w wątkach DISCO był potencjał, zabrakło najbardziej podstawowej umiejętności wydobycia go.
Przy czym jej wątek jest też inwersją* starego Trekowego schematu**, który ze wszystkich*** mających dłuższą styczność z UFP, i możliwość nasiąknąć jej ideałami, czynił Federacyjnych agentów wpływu. Bo niby miała b. bliskie kontakty z Edem, słuchała jego mów, a jednak... (No, chyba, że szykuje się kolejny twist i wyjdzie z niej Wallenrod lub Giertych nawrócony...)
* A może i pójściem krok dalej w stosunku do mroków DS9, w kierunku, który wieszczył Toudi.
** I być może narodzinami schematu nowego, bo przecież mamy jeszcze cholernika Klydena.
*** Wszystkich istot dobrej woli, w każdym razie, bo był jeszcze Dukat.
Tak, ich stolica miała fajny cyberpunkowy klimat.
Swoją drogą to chyba dopiero drugi taki mariaż (pierwszy był WH40k) - miejskie klimaty a la "Blade Runner"* plus totalitarny fanatyzm religijny?
* A propos:
(Czekam na podobny montaż z muzyką z "TRON-a", najlepiej dwójki, bo i takie podobieństwo widzę.)
Jest podcast Orville:
Oglądajmy i komentujmy to się człowiek zachęci.
Oglądajmy
Czemu nie... 🙂 A gdyby tak jeszcze rewatch klasycznego ST (czy B5) zaczął... 😉
Zauważacie że dalej jesteśmy wkręcani Keylonami, którzy pojawiają się głownie w majakach i urojeniach oraz we wspomnieniach?
Wygląda to na powolne budowanie klimatu pod wojnę w tradycji wczesnych sezonów B5 i środkowych - DS9, ale w indywidualnym, orville'owym stylu...*
* Oczywiście, pytanie czy okaże się nim w istocie...
Ależ Dave Cullen w dygresje odpłynął wychodząc od odcinka "Mortality Paradox":
https://www.youtube.com/watch?v=UjGpHbf1m1Q
Normalnie jakbym "Ultimathulium"* wymieszane z mowami pilota Amety** czytał... (Do czego jeszcze sos prawicowo-spiskowy dochodzi...)
* WM je pamięta:
https://web.archive.org/web/20210412043417/http://www.literatura.gildia.pl/tworcy/konrad_lewandowski/ultimathulium
** http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=8&topic=1192&page=0#msg266731
Garść wieści z Fejsbunia:
Pojawiają się krytyczne głosy:
1. Brak humoru. Ludzie chcieli humor a dostają TNG
2. Charlie jako Burnham Orville i Mary Sue.
Nie daje się to utrzymać bo to Charlie jest prostowana w serialu.
Ludzie chcieli humor a dostają TNG
Zabawne... Kiedyś chcieli powtórki z TNG i narzekali na humor. Teraz ten humor na tyle ich podbił, że z powagą kłopot mają...
Nie daje się to utrzymać bo to Charlie jest prostowana w serialu.
Może jednak daje, jako sygnał od Setha w kierunku konkurencji (a tak naprawdę widza): patrzcie, tak należy traktować postacie burnhamowate!
Ale Charlie nie jest burnhamowata. Nie lubi Isaaca i tyle.
Ale ludziskom - jak widać - się kojarzy. I co poradzisz na vox populi? Możesz najwyżej powiedzieć famie, że jest głupi...
A my tu gadu-gadu z pilotem i mechanikiem:
2. Jeden czy dwóch malkontentów to jeszcze nie vox populi.
3. Wypowiedzi o aborcji na razie wiszą i nie są zatwierdzone.
gadu-gadu z pilotem i mechanikiem
Fajnie by ich było zobaczyć znowu w duecie na dłużej. Czyżby w/w rozmowa to zwiastowała?
Jeden czy dwóch malkontentów
Dlaczego zaraz malkontentów?
Przeważają jednak głosy uznania. Zdecydowanie.
Mamy też dyskusję o transporterach: czemu ich nie ma i że były dla oszczędności i czy to są maszyny typu: zamorduj i zrób kopię.
