Forum › Fantastyka › Star Trek › The Orville - lepszy Star Trek?
Drugi odcinek Orville, który Krupcia nazywa Nocniczkiem (?!?) faktycznie przenosi nas w epokę Picarda. W epokę ta natomiast nie przenosi nas sam serial Picard. W każdym bądź razie percepcja serialu jest warunkowana toną chłamu, który powstał w międzyczasie. Na jego tle nie jest źle.
Orville, który Krupcia nazywa Nocniczkiem
Cóż, skoro Mistrzowi Enterprise przypominał oświetlony omlet z dwiema rurkami na widelcach, a mnie Voyager od zawsze kojarzył się z łyżką (wiem zaś o takich Giermańcach 😉 , którym przywodził na myśl tzw. części niesforne męskie), to i nocnik może być (zwł., że paskudzili tam w hangarze z konieczności 😉 ). Aczkolwiek na moje oko wygląda ECV-197 raczej jak jakiś klapek-japonka czy też kaganek w typie Lampy Alladyna.
W epokę ta natomiast nie przenosi nas sam serial Picard.
Serial Picard mógłby nas przenosić w epokę pomiędzy DS9/FC a AND... gdyby był spójniej napisany.
Kto pamięta grę UFO Enemy Unknown? Tam wchodząc do bazy ufoków miało się wrażenie że to faktycznie obca baza. Jakieś dziwności tam były, lejki itp. To wrażenie jest w Orville a w ogóle nie ma w Kenobim.
Kto pamięta grę UFO Enemy Unknown?
Ktoś tam pamięta(ł) 😉 :
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=5&topic=264&page=5#msg303699
O serialu, którym gra była inspirowana - też 😉 :
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=5&topic=2145
https://trek.pl/forum/topic/ufo-cos-sie-rusza/
(Ha, w zasadzie UFO-temat można by reaktywować, gdyby chętni do dyskusji byli...)
a w ogóle nie ma w Kenobim.
Tak to nieporównane bogactwo wszechświata SW pani K.K. gdzieś wsiąkło.
ps. Wracając (bezpośrednio) do ORV - wyliczanka hintów isaacowych:
https://www.youtube.com/watch?v=nMM89HtCQns
(BTW. mamy tu działy o BSG i SG, masz ochotę je reanimować? 😉 )
Wypadało by polecieć cytatami:
Niestety wraz z upadkiem SciFi Channel (czyli przemianowaniu na Syfy) umarły i BSG i SG. A naprawdę szkoda. SG to świetnie zbudowane i rozbydowane uniwersum. BSG to przykład bardzo dobrze nakręconej militarnej space opery.
BSG to przykład bardzo dobrze nakręconej militarnej space opery.
Z tą cała jak jej było i drugą cylonką ze świecącym kręgosłupem.
Do tego omamy. Weźcie.
Toudi said
Niestety wraz z upadkiem SciFi Channel (czyli przemianowaniu na Syfy) umarły i BSG i SG.
Aaa, nie zgodzę się. IMHO znacznie bardziej żyją dzieła skończone, do których można wracać raz za razem, by się nimi delektować, niż te poprzerabiane na franczyzy i mordowane raz za razem dokrętkami, w których nie ma życia, albo jest go b. mało...
Smok Eustachy said
Z tą cała jak jej było i drugą cylonką ze świecącym kręgosłupem.
Do tego omamy.
Może nie tyle z tym, ile mimo tego 😉 .
(A obrazkiem - chociaż b. celny - niepotrzebnie floodujesz. Raz wystarczy.)
Obrazek się nie podoba że zapomniałem że wrzuciłem? To będzie inny obrazek.
Na Fejsbuniu jest grupa Orville gdzie są ponoć tez twórcy i ekipa. Podnoszą tam zarzut że nie uszanowali decyzji Isaaca o seppuku tylko przymusowo go wskrzesili.
Aaa, nie zgodzę się. IMHO znacznie bardziej żyją dzieła skończone, do których można wracać raz za razem, by się nimi delektować, niż te poprzerabiane na franczyzy i mordowane raz za razem dokrętkami, w których nie ma życia, albo jest go b. mało..
Trochę racji masz, ale IMHO mniej niż jak kontynuują i jednak wyjdzie dobrze.
Zgadzam się, wiele kontynuacji zabija franczyzę. Ale ich brak często zabija szybciej i bardziej. 😉
Co by nie szukać daleko Trek. Prawie umarł po skasowaniu Entka. Potem od ST11 były reanimacje, które go prawie zabiły. Bo z dobre SF, próbują zrobić kiepskie Fantasy (choć może to też złe określenie, ale science się mocno zgubiło). Aż w końcu po trzech filmach i sieralu, niemal się im udaje z PIC, i udaje z SNW (póki co).
BSG miało dwie próby wskrzeszenia, obie nieudane. Caprica - bo tu z militarnej SF przeszli w drama, gdzie SF było jakimś tłem. Niemal nikt tego nie chciał oglądać. i Blood and Chrome. Gdzie w sumie format zabił to zanim się na dobre rozkręciło (wydanie po taniości jako webisody, słabe CGI). Choć szkoda, bo zrobienie typowej wojenki na sezon czy dwa byłoby spoko.
Smok Eustachy said
Obrazek się nie podoba że zapomniałem że wrzuciłem?
Errare humanum est... A, że błąd naprawiłeś - tym bardziej nie na sprawy 🙂
Na Fejsbuniu jest grupa Orville gdzie są ponoć tez twórcy i ekipa.
To się nazywa prawidłowa komunikacja z fandomem.
(W wypadku oficjalnego Treka próbował tego ostatnio Orci na TM.)
Podnoszą tam zarzut że nie uszanowali decyzji Isaaca o seppuku tylko przymusowo go wskrzesili.
Czyli coś, co zauważyłem od niechcenia, zgadzając się jednak z decyzją Eda, widzą i inni, czyniąc z tego przedmiot sporu. W sumie b. dobrze, takie budzenie (m.in. etycznych) dyskusji jest b. w stylu klasycznego ST.
Toudi said
Co by nie szukać daleko Trek. Prawie umarł po skasowaniu Entka.
Z jednej strony trochę racji masz, skoro nawet tak wybitne seriale jak SAAB czy B5 popadają (w tym drugim wypadku czas przeszły może okazać się właściwszy) w niepamięć, przez brak kontynuacji. Z drugiej... Gdyby ST zakończył się wraz z DS9 czy VOY nie płakałbym (choć nie zaprzeczam, że ENTek i filmy Abramsa przyniosły pewne dobre rzeczy, lubię też paru bohaterów DISCO i PIC, i nie zaprzeczam, że SNW wypada dotąd przyzwoicie). Ba, wolałbym po raz kolejny dyskutować o TNG czy TOS-ie (gdyby znaleźli się chętni/chętne), niż o obecnych dokrętkach...
Ba, wolałbym po raz kolejny dyskutować o TNG czy TOS-ie (gdyby znaleźli się chętni/chętne), niż o obecnych dokrętkach...
Ale problemem dzień sprzed 30-50 lat jest fakt, ze kręcono były często jako komentarz do wydarzeń właśnie sprzed 30-50 lat. A świat się zmienia, częściowo też właśnie przez tamte dzieła.
Co prawda Polska na tle USA czy w ogóle Zachodu jest w plecy ze zmiana społecznymi o te powiedzmy 30 lat. Więc pewno nadal możemy dyskutować z niektórymi komentarzami z tamtego okresu. Jednak dzięki globalnemu internetowi, naszej lokalnej Federacji Zjednoczonych Planet (zwanej u nas dla niepoznaki Unią Europejską) jednak mocno nadgoniliśmy wiele kwestii społecznych i technologicznych. Więc możemy prowadzić już dyskusje z tymi dziełami obecnie kręconymi.
Ale co ważne sytuacja na świecie się zmienia. Przecież nBSG dał istotny komentarz do zamachowców samobójców. Co chwilę wcześniej było istotne na świcie np. w Iraku.
Obecnie mamy wojnę na Ukrainie, pierwszy od 20 lat istotny konflikt dla Zachodu. Więc to idealny materiał dla komentarzy w SF. Co prawda i Orville i SNW powstały przed tym konfliktem. ale moim zdaniem w kolejnych sezonach możemy mięć już echa tych wydarzeń.
Za to Brexit, czy zachowanie PL i HU jest idealnym materiałem do komentarza w Star Treku. Niestety USA pewno nie rozumieją tego. Może jeszcze Brexit jest w dla nich w miarę, w miarę zrozumiałe. Tak zachowanie PL i HU w kontekście np. nowych światów, które przystąpiły do UFP względnie niedawno, a były by gdzieś na pograniczy z jakimś imperium, które walczy o strefę wpływów w UFP. W sumie DS9 było blisko poruszenia takiego tematu.
Więc jeśli zamkniemy się z komentarzem do TOS/TNG, to niestety nie będziemy już dyskutować i przyszłości, a będziemy tkwić w przeszłości. Mimo, że IMHO powinniśmy jako ludzkość dążyć do zjednoczenia Ziemi i do podboju kosmosu. Powinniśmy tworzyć przemysł orbitalny, zasiedlać księżyc, marsa. Może jakieś księżyce gazowych gigantów.
A póki co największy nasz wyczyn, to samochód, który prawie trafił na Marsa. I Chińczycy planujący elektrownie słoneczną na orbicie.
Wszystko zgoda (zresztą w Moclanach odnajdywałem nie raz dość przewrotny, i jednak karykaturalny - ale sztuka ma prawo wyostrzać - portret, jak to ująłeś, PL i HU; a znów w jednym z komiksów ORV doszukaliśmy się z Dreamwebem wyraźnych śladów Brexitu i ideologii Trumpa; były też całkiem niezłe odcinki STC zahaczające o kryzys uchodźczy i sprawę domniemanej nieprawdomówności H. Clinton), ale choć są to sprawy istotne (i w ST, i w SF, i w życiu) wolę gdy science fiction (w tym Trek i okolice) wykracza poza doraźny komentarz, który równie dobrze może być dziełem publicysty, czy pisarza-realisty (zwł. zaangażowanego), stąd skupiam się oglądając TNG czy B5 np. na ich aspektach bardziej ponadczasowych; dlatego też TOS nie postarzał się dla mnie tak bardzo, jak dla wielu innych (bo ani warstwa wizualna nie jest dla mnie kluczowa, ani odniesienia do problemów lat '60 czy nawet '50 - choć, oczywiście, je zauważam). Z tych samych przyczyn nie psuje mi odbioru "Głosu Pana" fakt, że chłostany tam ostrzem ironii Wilhelmi nie tylko od dawna nie jest ministrem, ale i nie żyje, ani czerpania radości z "20 000 mil podmorskiej żeglugi" to, że dość ostro rozbrzmiewający w tej - skądinąd przygodowej - opowieści problem brytyjskiego kolonializmu to już kwestia odległej przeszłości. Zresztą... geniusz i o kwestiach najbardziej czasowo ograniczonych, a dla niego aktualnych, potrafi mówić tak, by zyskały pewną ponadczasowość, a miernocie i silenie się na uniwersalizm nie pomoże.
I tu dochodzimy do kolejnej istotnej kwestii - skoro coś było autorskim dzieckiem Roddenberry'ego (Lucasa, Straczynskiego) i współpracowników jakich sobie dobrali, jaki sens ma robić z tego franczyzę rozwijaną po ich śmierci, czy odejściu/odsunięciu od danego projektu? Niewolniczy epigon i tak nie przebije poziomu mistrza, nieudany eksperymentator czy nastawiony na zysk odcinacz kuponów wszystko sknoci, a zdolny twórca, nawet jeśli zechce stać na ramionach gigantów i tak będzie wolał kreować/mówić coś własnego, i wtedy tworzenie pod cudzym szyldem albo go będzie ograniczać, albo narazi go na niechęć (minimum sporej części) fanów, jeśli pójdzie w kierunku przeciwnym od Ojca Założyciela (czy Matki Zalozycielki). Pamiętasz burzliwe spory o to czy DS9 ma prawo pogrywać z wizją G.R.? Nie byłoby ich gdyby Piller i reszta tworzyli tę serię bez logo ST, nawet gdyby rozgrywali przy tym marketingowo na wszystkie strony fakt terminowania u Roddenberry'ego.
W sumie DS9 było blisko poruszenia takiego tematu.
Tak, w Bajoranach i ja w dużej mierze widziałem Polaków, i wiem, ze nie byłem w tym odosobniony (choć widywano w nich też Żydów, Tybetańczyków i Irlandczyków; widać pewne doświadczenia są uniwersalne dla nacji niewolonych i mordowanych).
Toudi:
Za to Brexit, czy zachowanie PL i HU jest idealnym materiałem do komentarza w Star Treku.
Proponuje strukturę odcinka:
Krillowie najeżdżają jakiś układ w pobliżu Unii. Niech będzie że Kozakłyczan
Unia stwierdza, ze nie ma sensu im pomagać bo zostało im kilka godzin i na krilowych czołgach wjedzie nowy marionetkowy rząd i z nim chcą rozmawiać i normalizować stosunki. Krilów nie można poniżać bo trzeba będzie wypracować dyplomatyczne rozwiązanie. Blokuje dostarczanie broni Kozałyczanom w zamian oferując szpitale polowe (niezłe nie?).
Tymczasem Moklanie buntują się i wspierają Kozałyczan. Dochodzi do symetrycznej agresji: Krillów na Kazałyczan i Unii na Moklan. Krillowie atakują zbrojnie a Unia rezolucjami i wyrokami. Wspiera opozycję moklańską aby obalić obecny reżim i zainstalować marionetkowy powolny żądaniom Krillów.
Krillowie obiecują Unii atak na Moklan i obalenie obecnych - krwawych i despotycznych - rządów ugrupowania Darth Kaczausa.
Jeszcze jakiś odpowiednik USA muszę wkomponować. Aktualne by to było na pewno.
Proponuje strukturę odcinka:
Biorąc pod uwagę, że Trek potrafił (w "dwunastce") grać na nucie "9/11 was an inside job", a w - znakomitym zresztą - "Living Witness" flirtować wręcz z rewizjonizmem historycznym, i taki scenariusz - gdyby ciekawie rozkładał akcenty (i racje) - bym zaakceptował. Choć byłoby to ORV ponuralistyczne, w stylu pierwszego sezonu PIC.
https://www.giantfreakinrobot.com/ent/the-orville-season-4-all-we-know.html
3 sezon będzie ostatnim? kpt Mercer odchodzi do niedźwiedzia?
2. Można odgrzać wątek dr Machaja
Dr M. Machaj: Studium politycznego upadku w Gwiezdnych Wojnach
z konstatacją: po co nam te unie, federacje, republiki?
