Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik Armin
- Spadaj, wszawa małpo. Nie takich... - nieznajoma przerwała potok przekleństw i krzyknęła. - To ty! Więc tutaj się ukryłeś! Spełnię swoją obietnicę i zabiję cię! - nagle w drugiej ręce pojawił się mały dezruptor. Wymierzyła w twoją głowę i...... strzeliła w Klingona, który zmaterializował się tuż koło ciebie. Potem sprawnym ruchem poderżnęła Ch'Rakowi gardło. Ten padł na ziemię chlustając krwią z rozerwanego gardła. Nieznajoma przeturlała się i zniknęła za rogiem.Ale nie było czasu na reakcję. Nagle koło was zaczęli pojawiać się Klingoni. Wyjąc zaatakowali ochronę. Półromulanka ze stoickim spokojem zastrzeliła całą trójkę i krzyknęła do komunikatora:- Jeden ciężko ranny transport do ambulatorium!Jednocześnie stacja zatrzęsła się od kilku wybuchów.
Sam wywołałem okręt i poprawiłem pierwszą: - Jeden ranny do ambulatorium i dwóch na mostek.... Denevue, jak tylko nas chwycisz podnoś osłony i oddokuj....
Zmaterializowałeś się z Moon na mostku. Tam Denevue ziewnął i zapytał:- Po oddokowywać? Przecież nic się nie dzieje... Tylko stacja straciła stabilność bo się kołysze...
- Coś mi tu nie gra towarzyszu. Jesteś ewien? Słyszeliśmy meldunek o atakujących stację Klingonach?
- Ja nic nie widziałem i nic nie słyszałem. Może kapitanie znowu pan zaczął pić?
Musiałogo boleć już zanim wylądował na podłodze. Na pewno AHM poskłada te połamane żebra. W międzyczasie już tłumaczyłem mu bardzo dokładnie sytuację: - Słuchaj...Ch'Rak leży i właśnie składają jego szyję w jeden kawałek, ktoś zrobił tą jatkę na Federacyjnej stacji, a jeszcze masz zamiar krytykowac własnego dowódcę. - Równie szybko jak upadł tak go podniosłem i otrzepując go (ignorując bolesne grymasy gdy przypadkowo trafiałem na sińce). - Wybacz, ale naprawdę nie mam teraz ochoty na żarty. Możesz napisac na mnie skargę, ale podobna pójdzie również i w drugą stronę. Proszę sprawdź zanim pójdziesz do ambulatorium sytuację na stacji. Chcę wiedzieć co się tam stało...
Denevue coś tam pogadał pod nosem i sprawdził odczyty czujników.- Dziwne, nie wykrywam żadnej aktywnej potyczki, ale mam dziwne odczyty z kilku miejsc. Wyglądo na to, że ktoś tam jednak walczył, ale już nikogo nie ma. Mogę się domeldować na leczenie, kapitanie? - podkreślił słowo "leczenie".
- Tak Denevue.... wybacz mi, naprawdę puściły mi nerwy. Muszę ponownie wysłac prośbę do dowództwa o odpoczynek dla całej załogi...Gdy inżynier juz wyszedł błyskawicznie połączyłem się z dowództwem stacji stawiając jasno sprawę:- Przepraszam za swe słowa, ale co tam u was do jasnej cholery się dzieje!? Mam podoficera z poderżniętym gardłem, a ochrona nie kiwnęła nawet palcem...
- Oto nasze problemy. - porucznik odsunął się i pokazał ci sale zaścielona trupami Klingonów i oficerów GF. - Komando Sojuszu przeniosło się na Wieżę i zaczęło zabijać obecnych. Gdyby ktoś nie zaczął ich gdzieś odteleportowywać to stacji już by nie było. I pańskiego okrętu też. Więc nie gadajcie mi, że nic nie robimy bo roboty mamy OD CHOLERY!!! - rozłączył się.
Nie musiał się rozłączać... sam bym to zrobił po jego słowach. Powiedziałem więc jedynie: - Druga wachta przejmuje mostek. Ja opuszczam ten burdel. Jestem żołnierzem i wymagam rozkazów, a nie dezorganizacji. Jak będę chcieli to mnie znajdą. - Skończyem wywód i błyskawicznie wyszedłem kierując się do swojej kajuty. Widać było chyba, że nie mam nastroju nawet na honory gdyż napotkani załoganci błyskawicznie usuwali mi się z drogi. Dotarłem do swojego lokum i wszedłem na moment by zmienic mundur na o wiele bardziej znioszczony po czym wyszedłem kierując się na strzelnicę. Tego mi było trzeba. Po drodze jednak zajrzałem do ładowni gdzie czekała na mnie ostatnia z moich toreb podróżnych. Oj bardzo starych. W życiu nie myślałem, że będę jej potrzebował tak szybko.Wszedłem do długiego pomieszczenia i rzuciłem z donośnym brzękiem torbę na podłogę. Nachyliłem się i otworzyłem ją wyciągając butelkę piekielnie mocnego burbona i taką ilość broni prochowej jakiej nie powstydziłoby się żadne muzeum. Ustawiłem wszystkie jej egzemplarze przed sobą i sprawdziłem czy są załadowane i odbezpieczone. Biada jeśli ktoś wejdzie... Rozpocząłem strzelanie... Glock... szybkie pozbycie się całego magazynka i zmasakrowanie tarczy. Błyskawiczne otwarcie butelki i donośny haust. Potrzymałem to plugastwo w ustach po czym wyplułem a butelka pofrunęła w stronę resztek tarczy roztrzaskując się na ścianie za głową wyimaginowanego celu. Nawet alkohol mi już nie smakuje.... Redhawk, Magnum, Heckler&Koch.... strzelałem nie bawiąc się w przeładowywanie... tak długo aż wentylacja przestała sobie radzić z dymem prochowym a pomieszczenie wypełniła cuchnąca siarką mgła.... tego mi było trzeba....
Odpoczywałeś wdychając zapach prochu. Był piekny... Oczywiście sielanka nie mogła długo trwać.- Kapitan proszony na mostek. Otrzymaliśmy rozkazy.
Otrzepałem wyimaginowany pyłek z mundura i wyszedłem w oparach prochowego dymu. Równym krokiem dotarłem do swojej kajuty i rzuciłem torbę na łóżko a następnie wziąłem do ręki padda. Tak, coś trzeba z tym zrobić. Gdy wyszedłem analizowałem w swej pamięci słowa jednego znajomego z dawnych lat. Obiecał mi coś w chwili gdy wszystko się posypie... ale chyba jeszcze nie było tak źle. Tyle że te niedorozwoje na wysokich stołkach nie robią nic poza pierdzeniem w nie.... ale to raczej norma. Wszedłem na mostek i ogarnąłem go jednym spojrzeniem. Chociaż tu panuje względny porządek. Chyba udzieliła mi się lustrzana der Brink trzeba tu zrobić porządek. Jeżeli ONI tego nie potrafią zrobię to ja.... - Raport... - zażądałem krótko
- Za 2 godziny wyruszamy, Cel: granica z Tzenkethi. Zadanie: powstrzymać demonstrację Sojuszu. Z nami leci 20 okrętów, po drodze przyłączą się kolejne.
- Wciągamy żagle.... Moon dołączamy do szyku. Sverrir. W wolnej chwili wyślij wiadomość w sprawie naszej LeBlanc oraz uzupełnień załogi. Zaznacz iż okręt NIE MA pełnej sprawności bojowej. Denevue, cudotwórco bądź gotów na duże obciążenia systemów. Coś mi się wydaje że będzie jak zawsze trzęsło.... Uwaga do całej załogi: Trzymajcie się dzielnie. Znów wysyłają nas byśmy pokazali że jesteśmy najlepszym co ma GF.... - po tych słowach usiadłem w swoim nowym fotelu. Strząsnąłem jeszcze z niego jakiś włos pozostały po der Brink. Za moment jednak wstałęm i wziąłem jeszcze z replikatora earl greya z cyntrynką... pora się znów wczuć w rolę...
- Uzupełnienia zostaną dostaczone za kilka minut. Będzie to setka kadetów i ktoś specjalny. Na razie potrzebujemy zamiennika za Ch'Raka. Doktorek mówił, że dopiero za 5 dni będzie zdolny do służby i to w ograniczonym zakresie.- Wiadomość ze stacji. "Przygotujcie się na przyjęcia promów z uzupełniami."
