Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik Armin
- Przyjąłem.... Marie... jak zrobi się gorąco przyklej nas do czegoś większego i nie wychylaj się. Ch'Rak ogień wolny jak tylko przekaxniki znajdą się w zasięgu....
Niezamskowane jednostki rozproszyły się i weszły w niski warp. Dzięki temu szybciej zbliżyły się do kompleksu.- Borg aktywuje systemy obronne!- Stosuje uniki! - krzyknęła Marie.W tej samej chwili zielony promień przemknął tuż przed dziobem.- Orbitujące statki zmieniają kurs!Wtedy do walki przyłączyły się zamskowane okręty. Klingoni wzieli na cel jeden z przekaźników, zasypując do torpedami. Osłony celu nie osiągnęły swej pełnej mocy, więc nie mogły długo spełniać swej roli. Po trzeciej salwie w kadłubie przekaźnika ziała ogromna dziura. Ostatnia torpeda z Vor'Chy wpadła do środka doprowadzając do zniszcenia obiektu. Niestety platformy zgromadzone w pobliżu przekaźnika skupionym ogniem zniszczyły 7 klingońskich okrętów.Romulanie zajęli się zasymilowany statkami, dokiem i platformami w okolicy. Mieli prostsze zadanie - torpedy plazowe bezbłędnie trafiały w cele. Sam dok wytrzymał tylko 3 strzały nim eksplodował, na okręty i platformy wystarczała tylko jedna. Skutkiem tej taktyki tylko 2 romnulańskie okręty stały się wrakami. Pozostałe zaczęły niszczyć pozostałe platformy.- Przekaźnik w zasięgu broni! - Merced przed wami nagle rozpadł się na kilka kawałków. Promień tnący zaczął niebezpiecznie zbliżać się do was.- Sześcian za 9!
Unik Marie Unik... połóż nas na lewe skrzydło i zwiewaj... Ch'rak torpedami w przekaźnik....... phasery ognia...
Apgaru ostro skręcił, ale promień lekko was zachaczył.- Osłony 71%.- Strzelam w przekaźnik.Przed wami wyskoczył potężny kawał sześcianu, okrętem zatrzęsła fala uderzeniowa.- Tharsis użył transfazówki.Torpedy pomknęły w kierunku przekaźnika. Ten jednak miał mocne osłony. Broń Federacji nie czyniła na nim wrażenia. Za to platformy eliminowały jeden okręt za drugim. Dopiero pomoc Breenów i Kardazjan zmieniła sytuacje.- Ciężkie uszkodzenia przekaźnika. Próbuje nadać sygnał.Przekaźnik eksplodował zabierając z sobą Steamrunnera.- Mamy zniwelowac osłony węzła i dokonać abordażu. Platformami zajmie się reszta.Na ekranie torpeda grawimetryczna zaniholowała cały breeński biostatek.
Strzelać bez rozkazu... zróbmy to szybko i boleśnie.... do załogi abordażowej... przygotować się zaraz wchodzimy... - po tych słowach odruchowo spojrzałem na broń czy jest gotowa a następnie na załogę - Dacie sobie radę? - spytałem cicho Moon, na co ona skinęła głową.... - Ognia!!!
Niefederacyjne statki starły się z platformami i resztkami ochrony Borga. Tymczasem wy zbliżyliscie się do węzła. Akiry dosłownie zalały go kwantówkami. Osłony były potężne, ale nagle jedna z sekcji węzła eksplodowała. Po tym osłony opadły.- Główny reaktor uległ przeciążeniu. Wszystkie systemy węzła zostały wyłączone.
- Rozpocząć przesyłanie jak tylko dostaniemy zgodę. Schodzę na dół.... Moon, przejmujesz mostek. Trzymajcie się zdala od kłopotów i czekajcie na sygnał aby nas zabrać z powrotem. Towarzysze... - spojrzałem na pozostałych dowódców grupy -... możemy zaczynać....
Bez problemu zostaliście przesłani na jeden z poziomów węzła. Razem z tobą przeniosło sie 12 podwładnych - 6 federacyjnych komandosów i 6 Jem'Hadar.Pokład ciemny i pusty. Nc nie było widać, a latarki tylko trochę rozświatlały ciemności. Na końcu korytarza coś świeciło na zielono.- Wykrywam 26 członów na najblizszych 3 pokładach. Wszystkie są nieaktywne.
- Nieaktywne? Coś mi nie gra.... dobra... zgodnie z rozkazami opanowujemy naszą część.... uważajcie na człony, mogą w dalszym ciągu być groźne... czy dostaliśmy aktualizację rozkazów? Powoli przemieszczamy się... dwójkami... ruszamy....
- Nie, mamy zlokalizować kontrolę uruchamiania kanałów transwarp. Czyli musimy sprawdzić wszystkie okoliczne źródła mocy. Najblizsze jest pokład niżej. Winda jest 100 metrów przed nami, ale zapewne nie działa.- Możemy przepalić podłogę. - warknął jeden z Jem'Hadar.- Nie radzę. Borg może uznać to za zagrożenie i włączyć program eliminacji potencjalnego niebezpieczeństwa.
- No to co? Pora poszukać jakiś schodów. - powiedziałem ruszając naprzód - Szukajcie każdego możliwego przejścia, tunelu prowadzącego na niższy poziom. Ciężka broń sprawdza boczne korytarze, ale niech was nie świerzbią palce. Chcemy zwyciężyć.... nie umrzeć... chociaż Borg nawet śmierci by nam pożałował, a w zasymilowaniu nie ma nic godnego... - zakończyłem powoli przemieszczając się naprzód....
Drużyna rozdzieliła się na mniejsze grupki, które zaczęły penetrować poziom. Ty w asyście jedengo Jem'Hadar sprawdziliście jedną z odnóg. Po minięciu kilku zakrętów zbliżyliście się do kilku alkow. W każdej znajdował się Klingon. Niektórzy byli już całkowicie zasymlowani, inni tylko częściowo. Zapewne byli to załoganci K'Vorta, który miał nieszczęście niedawno spenetrować mgławicę, gdzie znajdował się węzeł.- Wszyscy mają włączony proces regeneracji. - Stwierdził Jem'Hadar.- McCarthy do porucznika Armina. - odezwał się komunikator. - Dotarlismy do jednego z centrów asymilacji. Wygląda na to, że zniszczenie przekaźników i głównego reaktora spowodowało zresetowanie rozkazów od Kolektywu. Przed soba widzę stoły asymilacyjne, a na nich Kardazjanina i kilku naszych kadetów. Mają implanty od sond Borga, ale brak im pancerza. Jak borgowi mechanicy co dokończali ich asymilację są nieprzytomni. Co z nimi mam robić?
- Póki co zostawcie ich.... mamy inne zadanie. Poza tym wciąż nie wiemy czy ich zabicie nie spowodowałoby uruchomienia programów obronnych. Póki nie będzie to niezbędne nie dokonujcie żadnych agresywnych ruchów. Szukamy dalej....
- Oni nie są jeszcze podłączeni do Kolektywu. Mozemy ich przenieść na nasz okręt i odwrócić przebieg asymilacji. Ale jak pan rozkazuje...Doszliście do konca korytarza, ale nie znaleźliście coś co pomogłoby zejść na nizszy poziom.- Poruczniku - odezwał się komukator. - proszę wracać do miejsca rozdzielenia. Znaleźliśmy zejście.
- Jak zakończymy naszą robotę to przeniesiemy ich wszystkich... będzie na to więcej czasu, a nie teraz gdy na zewnątrz wciąż walczą..... - powiedziałem przyglądając się uważnie temu który to powiedział, potem podniosłem rękę zatrzymując pododział i wydałem rozkaz - Cofamy się do punktu rozdzielenia..... - po czym sam ruszyłem na czele wciąż uważnie lustrując okolicę...
