Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik Armin
Tak jest sir.... - powiedziałem natychmiast dodając - ...porywcza młoda krew... będę pamiętał. Po czym wyprostowałem się salutując i wyszedłem. Przed drzwiami wciąż stały Moon rozmawiąjąc. Zwróciłem się do pierwszej: - Mam dla Ciebie zadanie. Zbierz wszystkich w mesie tak za pół godziny. Chcę coś przekazać i zrobić przegląd. Nie zostało nam zbyt wiele załogi więc powinniśmy wejść do mesy. To rozkaz. - po czym spojrzałem wzrokiem nie znającym sprzeciwu. Gdy już półromulanka odeszła zwróciłem się do komendantki. - Muszę przyznać, jednak przypomina Ciebie. Tylko się z tym kryje. Mówiła Ci co zrobiła? Przejrzałem zapis i wiem, że miała rację. Nic lepszego nie dało się zrobić. Kiedyś jej pogratuluję..... a co zamierzasz zrobić TY?
- Miała rację jako Klingon. Wasi admirałowie nie lubią narażania swoich podwładnych. Co teraz będę robić? Trochę tu poczekamy, potem wracamy do swego wszechświata.porozmawiałeś jeszcze trochę z Moon kapitan. Po 20 minutach otrzymałeś informacje o tym, że zebranie w mesie jest gotowe.
Odczekałem jeszcze chwilę po czym ruszyłem do mesy. Odrobinę trudno było się połapać w ukłądzie tak dużego okrętu, ale w końcu byłem na miejscu. Wszedłem równym krokiem ignorując wyraz zdziwienia na twarzy większości załogi. Odwróciłem się do nich i z uśmiechem powiedziałem: - Pogłoski o mojej rzekomej śmierci były cokolwiek przesadzone.... - odczekałem sekundę i kontynuowałem - Witam was ponownie. Gratuluję udanej akcji przy DS9 ale też żal mi tych wszystkich którzy polegli. Całe szczęście, że jesteście jedną z najlepszych załóg w Gwiezdnej FLocie dzięki czemu uszliście cało. Chciałbym podziękować każdemu z was z osobna, ale lista pochwał byłaby zbyt długa na to powitanie. Największe należą się inżynierowi. Wystąp Denevue.... zostaniesz podany do promocji. W tym własnie momencie przejmuję ponownie dowodzenia nad tak wspaniałymi ludźmi jak wy... w oczekiwaniu na remont Taurusa lub otrzymanie nowego okrętu.... a teraz... kolejka dla wszystkich! - zakończyłem i podszedłem do replikatorów.... dale toczyła się już swobodna rozmowa, wymioenianie uwag, omawianie tego co się wydarzyło....
Kolejka i pochwały troche poprawiły nastrój załogi, która od początku zmniejszyła swój stan o połowę.Nagle zawyły syreny czerwonego alarmu.
- DO jasnej cholery co znowu? - warknął Ch'Rak. Większość załogi zareagowała podobnie. Ja szybko podbiegłem do najbliższego pulpitu by zobaczyć co się dzieje.
Jedno spojrzenie na ekran pozwoliło ci zrozumieć. Przez korytarz przechodziły jednostki Dominium. Zapewne te, które widziałeś jeszcze na Akirze.- Kapitanie - usłyszałeś z tyłu głos Denevue'a. - Mamy mały problem. Nie możemy znaleźć Scorpusa. Nie było go w trakcie bitwy na Taurusie, teraz też go nie ma.
Uspokoiłem się szybko starając się nie wypluwać przekleństw ze zbyt dużą częstotliwością. - Masz jakieś zapisy Denevue? - zapytałem krótko w międzyczasie starając się wydobyć od komputera jakieś rozkazy i skontaktować się z admirałem, albo kimkolwiek innym...
- Wiem, że był na DS9 w czasie ataku, ale na Taurusie się nie pojawił. Najprawdopodobniej był jeszcze na stacji w czasie wybuchu...Admirał kompletnie olał twoja prośbę o pomoc. Gdy połączyłeś sie z operacyjną ta wykrzywiła twarz i warknęła:- Masz problem to tu przyłaź! Nie mam czasu na rozmówki! - i wyłączyła się.
Cholera.... szkoda mi go.... ale znając go coś wymyslił i znajdzie się na pewno. Teraz nie ma czasu. Postarajcie się nie wchodzić nikomy w drogę, ja lecę do operacyjnego. Mam nadzieję, że to wszystko rozejdzie się po kościach. Dosyć walki jak na jeden dzień. - po tych słowach pobiegłem w stronę mostka....
Na mostku było naprawdę gorąco. Nie tylko doświadczeni stratedzy wiedzieli, że spotkanie pozostałości tych trzech flot nie miałyby szans z siłami Dominium. Jednak te wcale nie atakowały. Na pewno?Na ekranie pojawił się Vorta.- Jestem Kelan, dowódca wydzielonej części 17 Armii. Żądamy informacji o siłach Klingonów, Kardazjan i Federacji, które naruszyły terytorium Dominium.- Admirał Salok, dowódca XI Floty Federacji Zjednoczonych Planet. Klingoni i Kardazjanie byli częścią sił Sojuszu z równoległego wszechświata, które postanowiło nas najechać. Zaś federacyjne okręty należą do rebelinatów z tego samego wszechświata. Zresztą na mostku przebywa mój podwładny, który przez pewnien czas sprzebywał z rebeliantami brał udział w bitwie, która się tu odbyła. Sądzę, że on lepiej panu wyjaśni. Chorąży?
Wysunąłem się naprzód poprawiając równocześnie mundur i zacząłem swoją wypowiedź. Opisałem dokłądnie przebieg walk we wszechświecie równoległym i drogę jaką przebyliśmy w pogoni za oddziałami Sojuszu. Wyjaśniłem również cele połączonych sił Kardazjan i Klingonów, którzy ruszyli w głąb terytorium kwadrantu Alfa....
Vorta uważnie wysłuchał całego opowiadania.- Rozumiem. Wiemy o wszechświecie równoległym, jednak do tej pory nie było możliwości przenoszenia większych jednostek. Teraz widocznie ta technologia została opanowana. Sojusz stanowi zagrożenie dla Dominium. W lustrzanej gammie nie ma Dominium i Sojusz nie zna potęgi naszej organizacji. Może więc próbować zaatakować nasze terytoria. Do czasu przybycia posiłków oferujemy pomoc dla Federacji. Wydzielona grupa, powiedzmy 4 krążowniki i ich ochrona może pozostać po tej stronie korytarza, aby pomóc w ewentualnej walce z kolejna falą Sojuszu. Pozostale okręty wycofają się do gammy i pozostaną w poblizu korytarza. Każda kardazjańska i klingońska jednostka będzie od razu niszczona, chyba że przybędzie w asyście okrętów Federacji. Czy Federacja przyjmuje naszą pomoc?Admirał pomyślał przez chwilę.- Tak, przyjmujemy. Nasze uzupełnienia pezybędą w ciągu paru godzin. Wtedy przstapimy do odbudowy naszej placówki w gammie. Dominium w każdej chwili może zacząć reperować swoją tutaj.- Porozumienie zostało zawarte. Za chwilę moje okręty zostana wycofane. Kelan bez odbioru.
Spojrzałem jeszcze na admirała i stwierdziłem, że zdecydowanie wie co robi... tylko jaka w tym będzie moja rola? - Mam pytanie, sir. A jaka w tym nasza rola?
- Nasza rola jest prosta. Ustawimy te krążowniki przed korytarzem, nasze siły za nimi. Jak spróbują coś zrobić to będą dobrą strzelnicą. Sternik, ustaw nas za jednym z krążonikow, tak aby całkowicie przypadkowo nasze wyrzutnie dziobowe mierzyły w jego kadłub.
