Forum Fantastyka Star Trek Star Trek: Discovery

Star Trek: Discovery

Wyświetlanie 15 wpisów - od 226 do 240 (z 1,020 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Diabeu
    Uczestnik
    #123995

    Jeżeli będzie mirror universe to liczę na wspominkę o

     

    Enterprise_-_Season_4_-_Screenshot_3.jpg

     

    EMPRESS SATO  😎 

    snowman
    Uczestnik
    #123996

    I tak się robi Treka... Zagramy w znajdź 100 różnic? 😉

     

     

    Oj działo się, działo...

    Qdlatz
    Uczestnik
    #123997

    Nie narzekajmy !!!!

     

    Teraz będą wracać sześć i pół sezonu do domu .Po drodze spotkają Borg, Romulan, Q, Kardasian i Ferengi .Mam nadzieję ze nie spotkają Kazanów , Ocampa i Kes. Ale wielkie oczy Siedem z Dziewięciu mają być .Najlepiej w młodszej wersji .I wszyscy będą szczęśliwi .

     

    A co do samego Discovery .Denerwuje ilość głupot i głupotek , które nie raz już na tym zacnym forum zostały wymienione .

     

    Chcemy więcej Treka w Treku .Po prostu . 

    snowman
    Uczestnik
    #124000

    Wyjątkowo trafna recenzja dwóch ostatnich odcinków i całego serialu...

     

    Piotr
    Klucznik
    #124001

    To bardziej jakiś konkurs biadolenia niż recenzja. Oglądałem ich przez jakiś czas, ale odpuściłem, bo było to zwyczajnie męczące. Oni powinni postąpić podobnie. Ktoś, kto tak cierpi przy serialu, nie powinien go oglądać, bo robi sobie krzywdę. A już na pewno nie powinien uważać, że robi dobrą recenzję, skoro stwierdza, że w serialu nie ma nić dobrego i że nikt nie powinien twierdzić inaczej.

    fluor
    Klucznik
    #124002

    Słychać cierpienie w ich głosach, nie wiem dlaczego tak się katują. Przekręcają nazwy i imiona, STD heheszki super, brawo. Wytrwałem 30 minut, ale nie wyobrażam sobie przesłuchania całego sezonu.

    Lo'Rel
    Uczestnik
    #124003

    O tak... Do tych recenzji trudno się odnieść, bo zwyczajnie nie da się tego irytującego g...a oglądać. Trzeba być masochista.

    snowman
    Uczestnik
    #124004

    Jaki serial taka recenzja... Szczerość recenzentów jest wprost proporcjonalna do rozmiarów niekompetencji oraz zwykłej, pospolitej głupoty, którymi zalewani są widzowie STD.

     

    A już na pewno nie powinien uważać, że robi dobrą recenzję, skoro stwierdza, że w serialu nie ma nić dobrego i że nikt nie powinien twierdzić inaczej.

    There are likeable things... To cytat z recenzji. A że tyle ich jest co kot napłakał to przecież nie wina recenzentów...

    Piotr
    Klucznik
    #124005

    Zainteresowanych tym, co z Discovery można wynieść, gdy się go nie ogląda z negatywnym nastawieniem, zapraszamy do kolejnej, ostatniej na razie części "Rozmów o Discovery".

    Przyjemnej lektury!

    snowman
    Uczestnik
    #124006

    Porozmawiajmy o Discovery - We're not in Kansas anymore... (DSC 1x09)

     

    NAJSŁABSZY MOMENT ODCINKA

     

    Piotr: Tu nie mam wątpliwości. Te dwa nadajniki, które instalowała Burnham, wygrałyby każdy konkurs na najgłupszy design. No na bogów Kobolu! Nawet współczesne komórki mają tryb cichy. Równie dobrze mogłyby nadawać komunikat “Tu jestem! Znajdźcie mnie!”

    Doceniam szczerość krytyki, lecz każdy przeciętnie uważny widz potrafiłby wskazać moment tysiąckroć głupszy. Ci, którzy znajdą w sobie dość siły mogą spróbować obejrzeć odcinek po raz kolejny i na własną rękę odszukać tę chwilę. Tych zaś, którzy cenią swój czas zapraszam do przeczytania spojlera.

     

    Mniej więcej w połowie czternastej minuty odcinka jeden z członków obsady mostka raportuje:

    -Sir, long-range sensors have detected the power signature of a cloaked Klingon vessel entering Pahvo's orbit.

     

    To jedno zdanie czyni ogromne poświęcenie Stametsa zwyczajnie niepotrzebnym. Ba, czyni niepotrzebnymi dwa ostatnie odcinki... Czegóż więcej trzeba, by zwątpić w inteligencję scenarzystów STD? Głosu z nieba? A może Gorejącego Krzewu?

    fluor
    Klucznik
    #124007

    Podczas obrony USS Gagarin maskowanie okrętów skutecznie utrudniało możliwość odpowiadania ogniem, więc być może nie chodzi o to, że okręty nie są wykrywalne z daleka?

    snowman
    Uczestnik
    #124008

    Sygnatura energetyczna okrętu to nic innego jak nieekranowane emisje energii pochodzące z różnych źródeł znajdujących się na okręcie. Zwykle za najsilniejsze źródła takich emisji przyjąć można systemy napędowe okrętu. Jeśli sensory dalekiego zasięgu są w stanie wykryć sygnaturę energetyczną okrętu to sensory krótkiego zasięgu będą w stanie zrobić to znacznie efektywniej. Nawiasem mówiąc klingoński mechanizm maskujący musi być wyjątkowo kiepskiej jakości skoro mimo jego aktywności okręt sieje energią na lewo i prawo...

     

    Mimo wszystko scenarzyści wciąż mieli szansę (mizerną, ale jednak szansę) wybrnąć z tej sytuacji z twarzą. Wystarczyło podrzucić linijkę tekstu o tym, że flagowy okręt Kola ze względu na swoje monstrualne rozmiary musiał dysponować niezwykle silnym źródłem zasilania, którego mechanizm maskujący nie był w stanie skutecznie ekranować. Mniejsze okręty dysponujące słabszymi źródłami zasilania mogłyby zatem przynajmniej w teorii efektywniej maskować swoją sygnaturę. Z drugiej jednak strony słabsze źródło zasilania byłoby prawdopodobnie niewystarczające do uruchomienia mechanizmu maskującego bez uszczerbku dla pozostałej funkcjonalności takiej jednostki... Niestety nie skorzystali nawet z tej dyskusyjnej wymówki, co w sposób chyba dość oczywisty dowodzi niskiego poziomu ich kompetencji oraz ogromnego pośpiechu, w jakim klecono pierwszy sezon serialu.

    Piotr
    Klucznik
    #124009

    Wystarczyło podrzucić linijkę tekstu o tym, że flagowy okręt Kola ze względu na swoje monstrualne rozmiary musiał dysponować niezwykle silnym źródłem zasilania, którego mechanizm maskujący nie był w stanie skutecznie ekranować. Mniejsze okręty dysponujące słabszymi źródłami zasilania mogłyby zatem przynajmniej w teorii efektywniej maskować swoją sygnaturę.

    Skoro sam widzisz taką możliwość, to możesz uznać, że tak jest. To sensowne wytłumaczenie. Za starych dobrych czasów TNG, DS9 i Voyagera nie mieliśmy pretensji do scenarzystów, że czegoś nie dopowiedzieli. Sami wyciągaliśmy wnioski. Wystarczy poczytać Poprzednie pokolenie, by widzieć, ile było okazji.

    fluor
    Klucznik
    #124010

    Najwyraźniej nawet informacja o rozproszonym źródle energii w najbliższej okolicy nie jest na tyle przydatna, aby prowadzić skuteczną walkę.

    snowman
    Uczestnik
    #124011

    Skoro sam widzisz taką możliwość, to możesz uznać, że tak jest. To sensowne wytłumaczenie. Za starych dobrych czasów TNG, DS9 i Voyagera nie mieliśmy pretensji do scenarzystów, że czegoś nie dopowiedzieli. Sami wyciągaliśmy wnioski. Wystarczy poczytać Poprzednie pokolenie, by widzieć, ile było okazji.

    Stosując Twój sposób rozumowania można by stwierdzić, że nie ma nic głupiego w gadających nadajnikach, bo przecież mogły być projektowane z myślą o zwykłych, pokojowych misjach. Rozsądny widz jest w stanie wytłumaczyć sobie niemal każdą durnotę zaserwowaną przez głupawego scenarzystę. Nie w tym jednak rzecz. To scenarzysta odpowiada za jakość scenariusza i to on jest z tej jakości rozliczany. Wyobrażasz sobie sytuację, w której kupujesz książkę zawierającą kilka pustych rozdziałów z adnotacją "Do samodzielnego wypełnienia..."?

    Najwyraźniej nawet informacja o rozproszonym źródle energii w najbliższej okolicy nie jest na tyle przydatna, aby prowadzić skuteczną walkę.

    Ta teoria nie trzyma się kupy. Torpedo Spread i po krzyku. Okręt pozbawiony osłon jest praktycznie bezbronny. Alianckie kontrtorpedowce stosujące archaiczne sonary potrafiły z dużą skutecznością zwalczać niemieckie U-Booty podczas WWII. Wystarczyło po prostu wypracować odpowiednią taktykę.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 226 do 240 (z 1,020 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram