Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL PBF - Podporucznik Armin

PBF - Podporucznik Armin

Wyświetlanie 15 wpisów - od 586 do 600 (z 1,343 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Kaleh
    Uczestnik
    #41824

    Znacie rozkazy... trzymamy się Lutzowa jak kaczęta matki....

    I. Thorne
    Uczestnik
    #41829

    Sojusz próbował uciekać, poprzez rozdzielenie swoich sił, ale Klingoni i Romulanie przewidzeli ten manewr. Trzy okrętowe skrzydła rozleciały się za wybranymi celami. Po kilku minutach walki w układzie nie było żadnych okrętów SDojuszu, poza krytycznie uszkodzoną Vor'Chą.- Kapitanie, D'deridex wywołuje Lutzowa. Możemy ich posłuchać.

    Kaleh
    Uczestnik
    #41866

    Sverrir.... daj to na głośniki.... Marie utrzymuj kurs zbieżny z Lutzowem....

    I. Thorne
    Uczestnik
    #41872

    - ... skonale kapitanie. Gdy weszliście do układu staliście się dla Sojuszu przynętą, ale żeby podprowadzić ich pod platformy to dopiero był pomysł. Nawet nie musieliśmy pomagać...- Wykorzystaliście nas jako kaczki na strzelnicy Sojuszu! Tak nie postępują sojusznicy!- Proszę się tym nie martwić. Przecież nikt nie ucierpiał, no chyba że Sojusz. A właśnie. Została jedna Vor'Cha. Może pańscy podwładni chcą ja dobić i odreagować stresy związane z DS9?- Federacja nie niszczy bezbronnych statków. Nawet wroga!- Jak pan chce. Niech Griffiny się nim zajmą....-Kapitanie, do układu zbliżają się 3 okręty. 1 kardazjański i 2 federacyjne. W jednej grupie.

    Kaleh
    Uczestnik
    #41875

    - Marie, utrzymuj kurs. Moon, wyślij do Lutzowa prośbę o rozkazy i daj mi raport strat na naszym pokładzie. Całe szczęście, że pojawili sie nasi "sojusznicy"...

    I. Thorne
    Uczestnik
    #41879

    - Nie mażadnych strat, no chyba że kilku nabiło sobie siniaki. Lutzow kontynuuje rozmowę z D'deridexem. Ale odbieramy komunikat z federacyjnego okrętu: "Do wszystkich jednostek w układzie. Przygotujcie się do natychmiastowego lotu w największym możliwym warp na koordynaty, które podamy. Podpisano admirał Nechayev."

    Kaleh
    Uczestnik
    #41881

    - Czekamy... dobra.. to mamy czas... - po tych słowach podszedłem do replikatora zamawiąjąc sobie mocną kawę - Ktoś chce jeszcze? - zadałem tylko zdawkowe pytanie. Jakoś nikt nie miał ochoty na większe ciśnienie więc wzruszyłem ramionami i wróciłem na mijsce. - Sverrir? Daj mi powiększenie burty tego D'deridexa i sprawdź jego sygnaturę. Nie przedstawili się nam więc sprawdźmy sami jak się chociaż nazywa.... Denevue?! Maszynownia!?- Tak, sir?- Bądź gotowy wyciągnąć z naszego maleństwa ile się da....

    I. Thorne
    Uczestnik
    #41908

    - IRS Delarex.- Federacyjne okręty wchodzą do układu. Mamy się z nimi spotkac przy gazowym gigancie.Większość okrętów Romulan i Klingonów zaczęła nawracać. Zaś 2 Griffiny podleciały do uszkodzonej Vor'Chy i kilkoma salwami zakończyły jej żywot.

    Kaleh
    Uczestnik
    #41909

    - Marie.... zbieramy się kurs na gazowego giganta... Denevue? Jak silniki?- Wszystko w normie... nie musieliśmy się "zbyt" wysilać w bitwie to się staruszka nie przegrzała.... jestem gotów, sir.- Dzięki, dowiesz sięgdy będziemy ruszać....

    I. Thorne
    Uczestnik
    #41910

    Federacyjnymi okrętami były 2 Nebule, kardazjańskim okazał się Galor.Po przybyciu do miejca zbiórki, jedna z Nebul - USS Adriano, przekazała rozkazy. Wszystkie wolne jednostki mają udac się na miejsce zbiórki. Te które potwierdzą swoją gotowość, otrzymają koordynaty.

    Kaleh
    Uczestnik
    #41911

    - Tu Armin... potwierdzam gotowość do startu - zameldowałem sprawdziwszy spływające dane- LeBlanc, jak tylko dostaniemy koordynaty maksimum WARP!

    I. Thorne
    Uczestnik
    #41912

    - Mamy informacje z Lutzowa. Rozbitków przenieść na Galora. Potem cała formacja wejść w warp i kurs na podane koordynaty.- Kapitanie, jest mały problem. - zauważyła sterniczka. - Punkt docelowy jest w Badlands. I to w miejscu z dużą ilością burz magnetycznych, plazmowych i zapewne wielu jeszcze innych.

    Kaleh
    Uczestnik
    #41914

    - Wykonać LeBlanc.... przyczepiamy się ogona Lutzowa, a gdy dotrzemy na skraj Badlands zwolnić do impulsowej.... będziemy mieli gorące powitanie, ale wierzę w was...

    I. Thorne
    Uczestnik
    #41915

    - Adriano przekazuje połozenie punktu koordacyjnego. Jest poza Badlands. Jeśli z jakiegos powodu utracimy kontakt z grupą mamy udać się do punktu docelowego.Sojusznicze okręty zaczęły się maskować. Nie wiedziałeś dokąd lecą, ale zapewne do punktu podanego przez Adriano. Galor zakończył przesyłanie rozbitków i również wszedł w warp, ale obrał inny kurs. Hideki zaczęły holować resztki klingońskich okrętów Sojuszu w kierunku słońca.Federacyjna grupa zbliżyła się do granic układu. Otoczona zapewne przez niewidzialnych sojuszników weszła w warp 6.

    Kaleh
    Uczestnik
    #41983

    Obraz rozmył się, a ekran automatycznie przeszedł w stan uśpienia gdy okręt osiągnął WARP 6. Spokojniej już usadowiłem się w fotelu drobnymi łyczkami popijając kawę. Wiedziałem, że po walce nawet z kofeiną spokojnie będę mógł usnąć. Powiedziałem nagle:- Dziękuję wam... załogo byliście świetni....Zmieszali się przez moment, ale widać było iż potrzeba im tego uznania. Morale wracało do normy. Po chwili ciszy wstałem mówiąc:- Potrzebna jest mi jednak załoga żywa a nie nieumarła... zmiana wachty. Niech beta będzie tu za piętnaście minut... niech następni zmienią ją za 5 godzin, a gdy będziemy w odległości 3 wrócimy na stanowisko. Jak na razie macie 10 godzin na odespanie i jest to rozkaz... Moon przejmij mostek na tą chwilę, będę u siebie...- Tak jest - powiedziała cicho pierwsza odzywając się przez zdławione ziewnięcie, a ja skierowałem się do klitki nazwanej kajutą kapitańską.Dlaczego klitki? Mała ciasna, niewygodna.... budowana w czasach gdy sama podróż przez wszechświat była luksusem, ale zmieściło się biurko, szafki, pusty barek... przydałaby mi się kropelka alkoholu ale obiecałem w końcu coś sobie.... nie zdejmując munduru skoczyłem na łóżko i natychmiast usnąłem....Automatyczny budzik zerwał mnie na nogi... odruchowo odszukałem wyłącznik i wstałem przecierając oczy. Rzut oka na padda - wszystko w normie. Pora? 4 godziny do celu. Usiadłem i rozmasowałem skronie, tak adrenalina spadła, podobnie jak ciśnienie. Zrobiłem kilka serii pompek i brzuszków dbając o formę do której w armii przykłądano wielką wagę po czym wziąłem z replikatora jeszcze jedną kawę. Co nas nie zabije to nas wzmocni. Spojrzałem na stan załogi... w normie. Zmiana na stanowiskach, reszta osób w kajutach.... to był czas dla mnie.... poprawiłem wygnieciony snem mundur i wyszedłem kierując się w stronę mostka. Pokłady były wyludnione. W takich krótkich chwilach odprężenia każdy starał się odpocząć, ale kapitan czuwał. Uśmiechnąłem się do siebie i wkroczyłem na stanowisko dowodzenia. Zmiana... chyba gamma poderwała się ze stanowisk salutując żwawo. Z reguły kadeci o zerowym praktycznie doświadczeniu poza..... kadet 4 roku Matthews..... 4 roku po raz 5? Nie wiem jak on to robił, ale kiedyś takich jak on nazywano wiecznymi studentami. - Meldujcie kadecie.- Tak sir... - pwoiedział donośnie i wręczył padda. Jak myślałem wszystko było w normie.- Nie przeszkadzajcie sobie. - powiedziałem tylko rozpierając się w fotelu i kontynuowałem picie kawy oczekując na niedługi powrót pełnej załogi mostka....

Wyświetlanie 15 wpisów - od 586 do 600 (z 1,343 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram