Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik Armin
- Muszę porozmawiać z naszymi sojusznikami. Normalnie puściłbym was przodem, ale w takiej sytuacji musicie poczekać kilka minut. W tym czasie sprawdźcie stan naszego wraku. Jak nie bedzie mógł samodzielnie latać, zniszczcie go.
- Ch'Rak, wiesz co masz robić - powiedziałem do operacyjnego - Weź jakąś skromną grupę wypadową i inżyniera, pójdzie z wami też kadet Thomson, ma doświadczenie na mostku. Sprawdźcie czy jest na chodzi, jeżeli tak to uruchomcie, jeżeli nie wracajcie. Aha... przedtem zbierzcie wszystkie odczyty, chcę wiedzieć co się działo na ich pokładzie...- Tak jest, sir....
Ch'Rak wybrał 3 osoby: Thomsona, inżyniera i jednego oficera ochrony. W czwórkę teleportowali się na pokład wraka. Na szczęście na kilku pierwszych pokładach była sztuczna grawitacja i atmosfera.Celem teleportacji był mostek. Wyglądał strasznie. Większość konsol była zniszczona, ciała załogi leżały na ziemi. Niektórzy byli przygnieceni kawałkami stropu. Widać było ślady ognia. W powietrzu unosił się zapach spalenizny.
- Tu Ch'Rak. Jak na razie nie wygląda to zachęcająco. Spróbujemy sprawdzić odczyty. Zgram wszystko i zobaczymy co się da....- Dobra... macie moją zgodę, tylko szybko. Chcę wiedzieć czy to cudo może latać w tej chwili to najważniejsze.- Tak jest... - półklingon rozłączył się i ruszył z Thomsonem do najbliższych ocalałych konsoli...
Niestety ani napęd, ani broń nie działały. Cp gprsza podtrzymywanie zycia również. Poziom tlenu wynosił 18% i wciąż opadał. Na szczęście w zwiadzie oprócz Ch'Raka byli tylko ludzie, więc mogli bez problemu być na mostku z 20 minut.
- Tu Ch'Rak. Nic z tego nie będzie wracamy. Zgrałem już potrzebne dane. Dostanie je Sverrir to pewnie coś wcyiągnie z tego szumu. Czworo do przesłania...- Dobra, już was zabieramy....
Transport przebiegł bez problemu.Tymczasem kapitan Lutzowa skończył rozmowę z Kardazjanami, którzy odłączyli sie od grupy i weszli w warp.- Jak stan Rigela? - bez ogródek zapytał ciebie.
- Z tego co przekazał nam wypad to nie nadaje się do użytku.WARP nie działa, broń zniszczona, do tego padłotam podtrzymywanie życia a na okręcie wciąż znajduje się załoga... a raczej to co z niej zostało.....
- W takim razie namierzcie maszynownię i zniszczcie okręt. Nie mamy czasu na holowanie. Potem wracamy na wcześniejszy kurs.
Spojrzałem na przyrządy i uważnie namierzyłem maszynownię. - Zajmę się tym - powiedziałem i nacisnąłem przycisk uruchamiający phasery. Promienie trafiły w wiecznej ciszy próżni zniszczony częściowo okręt zamieniając go w kulę rozgrzanej plazmy gdy przedarły się do maszynowni godząc w rdzeń.- Sir, wykonano - zameldowałem na Lutzowa....
- Ceremonia pogrzebowa załogantów Malette odbędzie się na Lutzowie po zakończeniu misji. Wracamy na poprzedni kurs. Warp 6.
Dziennik osobisty - BRAK DATYCzuję się coraz dziwniej we własnym świecie. A wydawało się, że po wizycie tam po drugiej stronie lustra nic nie jest wstanie mnie zadziwić. Cóż, dziwnym trafem nasi sšsiedzi postanowili sprawić nam wizytę... i tyle kłopotów co nieproszeni goście. Całe szczęście mamy okręt. Nie jest to może Taurus, ale damy sobie radę. Tym bardziej, że staram się wykonywać rozkazy i nie gadać zbyt dużo.... ale to takie trudne. Tam było to o wiele łatwiejsze. Ale jak na razie mam zbyt wiele zmartwień by się przejmowac jeszcze róznicami między TAM a TU. Moon coś, kręci - jak zawsze i sam już nie wiem. Chyba już pora napisać do jej rodziców i dowiedzieć się czegoś... ale wole nie wiedzieć jakie piekło by się rozpętało gdyby widziała. Lepiej więc użyć kanałów półoficjalnych - jak tylko znajdę czas. Mam nadzieję, że po tych wszystkich przeprawach skierujš nas na tyły do przegrupowania, uzupełnienia i poprawy morale. Chociaż na nie nie narzekam. Może poza brakiem alkoholu.... ale postanowiłem go na jakiś czas odstawić na co Ch'Rak przystał ochoczo. Jak tylko dotrzemy do jakijkolwiek bazy wezmę ich wszystkich na drinka. Zasłużyli... z tego co wiem najbardziej Marie i Denevue... Marie... i co z niš zrobić... trauma bitewna odcisnęła na niej swe piętno, a szkoda. Mam nadzieję że wróci do siebie... na to przynajmniej wskazuje jej bio. Ha... jeszcze jeden problem. Scorpius. Stary druh... zaginiony w akcji, najprawdopodobniej nie żyje. Najprawdopodobniej... ja w to nie wierzę. Piechota tak łatwo nie umiera. Pewnie dokonał abordażu w próżni z nożem w zębach, znajšc jego dawny pluton.... dowiem się pewnie kiedyś co się stało. Kiedyś... czy to nie odrobinę zbyt odległy termin?
Na 30 minut przed osiągnięciem celu otrzymałeś informacje o układzie Takella.Układ składał się z 6 planet i umierającego, czerwonego olbrzyma, który kilka tysięcy lat temu połknął pierwszą planetę. Teraz zamierzał się na kolejną, która już zamieniłA się w kulę roztopionej magmy.Zamieszkana była 4 planetą oraz jej terraformowany księżyc. Obie kolonię mocno ucierpiały w trakcie inwazji klingońskiej w 2372 i w końcówce wojny z Dominium. Część płaszcza planety została ostrzelana z orbity, zaś na księżycu uszkodzono generatory powietrza co spowodowało śmierć części kolonistów. Obecnie w koloniach mieszkało 500 mln Kardazjan, z czego 30 mln na księżycu. Nad Takellą IV orbitowała sieć platform obronnych, po zniszczeniu generatora osłon i sterowni nieaktywna.Placówka Federacji znajowała się na księżycu Takelli IV. Pracowało w niej 74 osoby, w większośći z organizacji humanitarnych. Obok był też szpital, prowadzony przez Gwizdną Flotę.W układzie było tylko jedno miejsce, w którym Sojusz mógłby przygotować zasadzkę - atmosfera gazowego giganta Takella V.
- Marie trzymaj się pleców naszego zwierzchnika. Sverrir zrób skan tego gazowego giganta a potem zobacz czy można coś zrobić z tymi systemami obronnymi, jeśli coś wykryjesz krzycz. Podnieść osłony, Ch'Rak sprawdź czy torpedy załadowane. Chcę mieć gotową broń zanim nas wykryją.
Grupa wyszła z warp w przestrzeni między piątą, a szóstą planetą. Skany gazowego giganta nic nie wykryły. Za to na w przestrzeni niedaleko Takelli III dryfowały szczątki Bradbury'ego. Miranda nie została wykryta.- Mamy w impulsowej podejść do Takelli IV.- Ani planeta, ani księżyc nie zostały ostrzelane. Możliwe, że nasi jeszcze tam są.- Na orbicie wykrywam 2 Hideki i 1 Tongę. Nadają przywitanie. "Witamy naszych sojuszników. Szpital i placówka humanitarna zostały ewakuowane. Wasi ludzie znajdują się na Takella IV. Podajemy koordynaty ich kryjówki." Otrzymałem namiary.- Lutzow nakazuje nam i Springfieldowi podjąć naszych ludzi.
