Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik Armin
Rano komputer obudził Moon o 5.30. Czas było wstawać na dzienną wachtę, na okręcie czy raczej wybebeszonym okręcie.
Szybko się ubrała, spakowała wszystkie rzeczy i ruszyła w drogę do pylonu przy którym pozostawał Taurus...
Z zewnątrz Taurus wyglądał całkiem porządnie, to znaczy jak na Mirandę. Miał tylko parę smug na białym kadłubie, ale były jakies wyblakłe. Chyba to z misji sprzed przejęciem dowództwa przez Armina.Przed śluzą stał wartownik. Bez słowa przepuścił Moon do środka.
Aktualna kapitan z gracją wkroczyła na pokłąd badawczo rozglądając się po jakby nowym otoczeniu. Swe kroki skierowała na mostek, ale jak najbardziej okrężną drogą by wszystko samemu zobaczyć. Ciekawa była czy już ktoś z załogi dotarł ....
Górne pokłady były w dobrym stanie, gorzej z niższymi. Tak jak mówił Denevue dziury w podłogach/sufitach załatano i obecnie mechanicy replikowali głóne ściany. Przeklinający monterzy z palnikami łączyli dostarczone elementy. Wszędzie było pełno kurzu.- Z drogi! - ryknął wysoki Andorianin niosący potężny kawał ściany z duranuim. - To nie miejsce dla was wy... o przepraszam pani kapitan.
Moon spięła się w sobie, a jej oczy zaczęły miotać gromy czemu towarzyszył ruch ręki w stronę phasera.... najwidoczniej inżynier to zauważył gdyż sprawiał wrażenie wystraszonego.... usta kapitan zaczęły formować się do słów: - Jak śmie.... ale spasowała. Wzruszyła tylko ramionami i uśmiechnęła się: - Pilnujcie się, podejrzewam, że jakbyście trafili na Armina to przetrąciłby wam kark... jak postępują naprawy? I kiedy będziemy w gotowości?
- Do walki jesteśmy gotowi w każdej chwili. Zaś przywrócenie normalnego wyglądu nizszych pokładów trochę potrwa, szczególnie, że odpowiednie kafelki do basenu są wolno replikowane...
Półromulanka uśmiechnęła się mimowolnie, skinęła głową pracującym i udała się w stronę mostka, miała nadzieję, że ktoś już tam jest.... a przynamniej jakieś wiesci o Arminie lub... rozkazy...
Na mostku siedziała LeBlanc. Na pytanie o Armina w oczach pojawiły sie łzy.- Nie nic o nim nie wiadomo. Rozkazów też nie mamy. Może jak uprzątniemy dolne pokłady.
- Dobrze.... pora jednak zająć się czymś pożytecznym. Przeprowadźcie dokładny skan wszystkich systemów. Nie chcę mieć niespodzianek. Jak wrócę chciałabym już mieć wszystkie raporty, przynajmniej w połowie. Idę na dalszy obchód...
- Część systemów sprawdzona. Broń, osłony, podtrzymywanie życia, wszystkie rodzaje silnoków sprawne. Mamy problemy z czujnikami wewnętrznymi.
- Dodali nam coś ekstra? - spytała profilaktycznie Moon wszechwiednego Ch'Raka
- Nie, jedymym ekstra dodatkiem jest basen co jest prezentem dla pani, ale proszę nikomu tego nie powtarzać bo nasz mechanik się wkurzy.
Moon roześmiała się szczerze i odpowiedziała:- Dzięki... będę u siebie... - po czym zeszła z mostka i skierowała się do swojej kwatery. Spokojnie przeszła całą tą drogę podziwiając robotę tutejszych inżynierów. Widać było, że zrobili co mogli aby w tym krótkim czasie przywrócić go do używalności. W końcu dotarła na miejsce. Weszłą do pomieszczenia, jeszcze niedawno pobrudzonego smugami distruptorów i krwią i rzuciła torbę z rzeczami. Wciąż nie mogła się przemóc by zająć kwaterę kapitana, ale kiedyś będzie trzeba. Jak tylko okręt będzie gotowy mianuje pierwszego... i będzie musiała też oddać komuś konsolę taktyczną. Chyba, że.... Armin wróci... ale jak widziała to nawet LeBlanc zaczynała tracić nadzieję. Westchnęła i podeszła do małego replikatora: - Woda z cytryną - zażądałą, a gdy chwyciła już szklankę wyciągnęła z torby małą butelkę ginu i wlała jej zawartość do naczynia. Zasłużyła sobie. Postawiła drinka na małym biurku i usiadła w fotelu biorąc do ręki padda. Było jeszcze tyle do zrobienia. Wywołała swój podprogram i zaczęła nalizować sieć wydarzeń... od dawna próbowała na tej zasadzie przewidywać poczynania innych osób. Wprowadziła dane otrzymane dzień wcześniej od Sverrira i spojrzała na wynik... zaklęła cicho... jeżeli kapitan żyje... jest blisko.... tylko jak go ściągnąć i... czy warto...Uśmiechnęła się i zamknęła plik. Pora na lekturę i odrobinę wypoczynku... po czym usadowiła się wygodniej w fotelu wzięła do ręki gin i włączyłą Wojnę i Pokój....
