Forum › Fantastyka › Star Trek › Star Trek: Discovery
4x10
Jak zwykle - recenzje...
https://trekmovie.com/2022/02/24/review-star-trek-discovery-faces-the-frontier-in-the-galactic-barrier/
https://blog.trekcore.com/2022/02/star-trek-discovery-review-the-galactic-barrier/
https://treknews.net/2022/02/24/review-star-trek-discovery-410-galactic-barrier/
https://www.jammersreviews.com/st-dsc/s4/galactic-barrier.php
https://www.tor.com/2022/02/24/ill-do-my-best-not-to-kill-us-star-trek-discoverys-the-galactic-barrier/
https://kneelbeforeblog.co.uk/tv/star-trek-discovery-the-galactic-barrier/
Q bardziej bym poczytał twoich opinii, by z nimi dyskutować, niż jakieś linki do innych, z którym polemiki prowadzić nie będę. 😉
Kiedy ja już nawet nie mam siły o DSC (i o PIC) szczególnie się wypowiadać 😉 .
Q, jak ty nie masz siły, to znaczy, że nie ma już treka? 🙂
No nie, klasyka nie zniknęła. A i ORV, LD i PRO zdaje się niedługo powrócą na ekrany 😉 .
Toudi:
Q, jak ty nie masz siły, to znaczy, że nie ma już treka?
Do 2 czerwca
Ehh, szkoda, liczyłem nad jakaś rozmową nad tą Galaktyczną Barierą. Nad sensownością przywrócenia jej do życia. Zamiast zakopania jako ślepej odnogi.
Ale co tu właściwie powiedzieć? (Ponad:
1. Kurtzman nie ukrywał, że uważa Treka za tandetę, którą ew. on może swoimi aluzjami politycznymi uwznioślić, to i nic dziwnego, że po rozwiązania, które kto inny wolałby pod dywan, sięga;
2. traktowanie ST raczej jako fikcyjnego uniwersum z parakomiksowym kanonem*, niż futurologicznego modelu zakorzenionego w rzeczywistości, zaczęło się jeszcze za Bermana.)
* Zawierającym - poza rzeczami fajnymi - i nawarstwione przez dekady idiotyzmy.
1. Kurtzman nie ukrywał, że uważa Treka za tandetę,
I to jest ciekawe. Co kierowało ludźmi, którzy dali mu możliwość kreowania tego świata? Ale to może ja czegoś nie rozumiem, że czasy TNG są dla USA tym gorszym Trekiem?
2. traktowanie ST raczej jako fikcyjnego uniwersum z parakomiksowym kanonem*, niż futurologicznego modelu zakorzenionego w rzeczywistości, zaczęło się jeszcze za Bermana.)
Ale czy to zawsze jest złe? No akurat od 2009 jest bardzo złe, ale było nie było ST jest fikcyjne. Jakby tak patrzeć, to nawet tak zaczęło. Ale W latach 90-tych jednak stało się bardziej futurologicznym modelem. Naprawdę smutne jest porzucenie tego trendu.
może ja czegoś nie rozumiem, że czasy TNG są dla USA tym gorszym Trekiem?
Tu chyba nie chodziło o TNG, bardziej o TOS (do którego przecież DISCO na starcie nawiązywało), czy też Treka-jako-całość.
Ale czy to zawsze jest złe?
To zależy. Z jednej strony wolę by ST wymierzał sprawiedliwość realnemu Wszechświatowi i opowiadał o jego zaobserwowanych (oraz potencjalnie możliwych) cudach, z drugiej pewien spójny kanon (choćby w zakresie historii*, technologii czy portretów fikcyjnych kultur; Roddenberry's Box też się tu mieści) jest niezbędny.
* Nawiasem: zauważ, że chwaliłem DSC "Lethe" za inteligentne, reinterpretujące materiał źródłowy, ale nie gwałcące oryginału, pogrywanie z Trekową mikrohistorią, czyli z dziejami rodu Sareka, które bez dążenia przez Menosky'ego do kanonicznej spójności nie byłoby, nawet potencjalnie, możliwe.
Przy czym: to, że uważam za istotniejsze co z pomocą Klingonów da się powiedzieć o zaokienności 😉 , od tego, czy dostaniemy poczet papieży (czy jak to się tam u nich zwie) klingońskich, nie zmienia faktu, że gdyby ten ostatni został wyrecytowany z ekranu i/lub wydany jako kanoniczny Manual, byłoby to fajnym smaczkiem dla fanów, w tym dla mnie.
ale było nie było ST jest fikcyjne. Jakby tak patrzeć, to nawet tak zaczęło
I tak, i nie. TOS mógł - z dzisiejszego punktu widzenia - straszyć tekturowymi dekoracjami, ale - choć trafiały się tam ostentacyjne absurdy - była to seria z bodaj większą ilością odniesień do rzeczywistości (w tym prób prognozowania) na liczbę odcinków niż dalsze Treki.
ps. Wracając bezpośrednio do DISCO - J. Lane o minionym epizodzie:
https://fanfilmfactor.com/2022/02/27/discoverys-the-great-barrier-was-a-lot-to-get-through-editorial-review/
I Siennica o tymże:
https://naekranie.pl/recenzje/star-trek-discovery-sezon-4-odcinki-10-recenzja
Zapowiedzi odcinka 4x11 "Rosetta" - zdjęcia:
https://trekmovie.com/2022/02/28/preview-star-trek-discovery-episode-411-with-new-photos-plus-trailer-from-rosetta/
https://treknews.net/2022/02/28/preview-startrek-discovery-411-rosetta/
https://blog.trekcore.com/2022/02/new-star-trek-discovery-photos-rosetta/
Trailer:
https://www.startrek.com/videos/preview-star-trek-discovery-season-four-episode-eleven
Opis:
Rosetta – While Captain Burnham leads an away mission to a planet that was once home to the aliens responsible for the DMA, Book and Tarka secretly infiltrate the U.S.S. Discovery.
Written by Terri Hughes Burton.
Directed by Jeff Byrd.
Oraz godny odnotowania dwugłos o emocjach w Treku (z naciskiem na Discovery):
https://www.polygon.com/22924014/star-trek-discovery-character-emotions
https://www.youtube.com/watch?v=2fW6uMViMmU
czołówka po 15 minutach odcinka. Po kij puszczać czołówkę w połowie odcinka?
I w DSC to już powoli staje się irytującą normą...
I Siennica o tymże:
No, tu już widzę stały trend znęcania się nad serialem. 🙂 I nawet obrońcy KAEMa brak. 🙂
Na marginesie, jak czytam te komentarze pod, że serial stał się tubą propagandową dla LGBT itd., to powiem tak: dla mnie mogliby i cała załogę uczynić jawnie queerową, pod warunkiem że historie byłyby dobre... A jak historia jest po prostu mało angażująca, to chcąc nie chcąc znużony widz ziewając zaczyna patrzeć na inne aspekty i zadawać sobie pytania, że to może faktycznie jest tylko propaganda i nic poza tym... Trochę na zasadzie na jakiej ktoś kiedyś powiedział, że w słabych odsłonach ST bardziej dostrzega się to, że to tak naprawdę ludzie w gumowych czepkach udający kosmitów... Bo w dobrych patrzy się na historię i na takie rzeczy nie ma czasu.
Zgadzam się też absolutnie z krytyką przemówień Michaśki. One zahaczają naprawdę o parodię... Ona wygłasza do załogi przez głośniki jakieś wzniosłe frazesy, a tak naprawdę czyste slogany bez żadnej wartości, a oni słuchają z rozdziawionymi gębami jakby jakieś bóstwo (zależy kto u nich w co tam wierzy) zstąpiło z niebios i przemawiało. To wygląda tak, jakby scenarzyści sobie przypomnieli o gadkach Picarda z TNG i chcieli je odtworzyć, ale w najgorszy możliwy sposób, kompletnie nie rozumiejąc istoty tamtych scen... Bo to jest zupełnie odmienny biegun, tak jakby samo gadanie dla gadania miało robić jakieś "wow", niezależnie co jest gadane... Nie sądziłem że to kiedyś powiem, ale Archer w porównaniu z Michaliną to był mistrz słowa. 🙂
No, tu już widzę stały trend znęcania się nad serialem. 🙂
I to nawet ciut zaskakujący, w świetle tego, z jakiej nuty A.S. zaczynał...
I nawet obrońcy KAEMa brak. 🙂
Skoro o nim mowa... Uśmiechnąłem się gorzko, gdy zwrócił uwagę resettcie na niestosowność czepiania się cudzego wyglądu, zwł. w stylu, za który dalem jej kiedyś ostrzeżenie...
powiem tak: dla mnie mogliby i cała załogę uczynić jawnie queerową, pod warunkiem że historie byłyby dobre...
O, to to to...
(I tu, skoro o załogach mowa, powtórzę swoje stare zdanie, ze ta z DISCO jest świetna* - że nie wszyscy tam potrafią grać? w TOS-ie i TNG też tak było - tylko scenariusze hamują jej potencjał.)
* W czym spora zasługa postaci LGBTQ+.
Zgadzam się też absolutnie z krytyką przemówień Michaśki. One zahaczają naprawdę o parodię... Ona wygłasza do załogi przez głośniki jakieś wzniosłe frazesy, a tak naprawdę czyste slogany bez żadnej wartości
Prawda, przy czym widać tu pewien trend - przemówienia Kirka bywały dobre, Picarda stały się już doskonałe (co do formy i treści), następni kapitanowie (Sisko, Janeway, Lorca gdy ukrywał swoją naturę, Saru, discoPike*) nie byli już takimi krasomówcami, ale zdarzało im się powiedzieć coś potężnego, i trafiającego w punkt (nawet jeśli było to tylko prostym moralizowaniem czy wezwaniem do boju ew. wzmożenia wysiłków), natomiast Michaśka - niestety - ględzi (co nawet nie dziwi - dlaczego ktoś, kto nie potrafi napisać ciekawego odcinka, miałby umieć włożyć jej w usta dobrą stylistycznie i zajmującą intelektualnie mowę?).
* Archer to trochę inny przypadek, czasem wypadał blado.
Archer w porównaniu z Michaliną to był mistrz słowa. 🙂
Bo jego przemowy, jakkolwiek niewydarzone by nie bywały, też trafiały jednak w jakieś sedno (nie zawsze to, o które chodziło ich autorom, ale... 😉 ), mówiły coś o sytuacji z odcinka, a jak się udało i o tzw. kondycji ludzkiej. Te michaśkowe sprowadzają się raczej do "jesteśmy najlepsi, bo najlepsi jesteśmy", "damy radę, bo radę damy", "postąpimy etycznie, bo etycznie postąpimy" itp., treści w nich brak, a przy tym są równie - lub bardziej - bełkotliwe. Szczyt jej możliwości, to wplecione w pustosłowie pojedyncze, nawet celne, ogólniki:
https://screenrant.com/star-trek-discovery-best-michael-quotes/
ps. Kilka słów od M. Paradise:
https://trekmovie.com/2022/03/02/star-trek-discovery-showrunner-gives-season-5-update/
I jeszcze taka hipoteza (przeciek?):
https://trekmovie.com/2022/03/01/was-that-gilligans-island-reference-actually-a-clue-to-the-future-of-star-trek-discovery/
"jesteśmy najlepsi, bo najlepsi jesteśmy", "damy radę, bo radę damy", "postąpimy etycznie, bo etycznie postąpimy"
Chciałem skomentować, ale to przecież nic nie zmieni. Tragedia.
"jesteśmy najlepsi, bo najlepsi jesteśmy", "damy radę, bo radę damy", "postąpimy etycznie, bo etycznie postąpimy"
Dodałbym jeszcze takie bardzo godne Captaina Obviousa przykłady jak: "lecimy na walkę z wrogiem, a to jest niebezpieczne bo wróg może nam zrobić krzywdę". Albo "lecimy w nieznany rejon, a tam nie wiadomo co nas czeka". I faktycznie, zawsze kończy się to stwierdzeniem: "no, ale z tą załogą to ho ho, wszystko da radę".
Co znowuż zatacza koło do wcześniejszej obserwacji, że o tej załodze twórcy przez większość czasu nie pamiętają, że w ogóle jest, więc może to wychwalanie ustami Michaśki to taki rodzaj pokuty scenarzystów: "tak tak, wiemy że za dużo ta załoga to nie ma do gadania, ale oni są naprawdę świetni, słowo!" 🙂
I tu, skoro o załogach mowa, powtórzę swoje stare zdanie, ze ta z DISCO jest świetna
Przypomina mi się jak ongiś sądziłem to samo o tej z ENT - że dobrali naprawdę fajnych aktorów i stworzyli im fajne kreacje, tylko nie mieli przez długi czas jak w nich zabłysnąć. No ale DSC to zupełnie nowy poziom - po pierwszym sezonie ENT nawet o Travisie sporo już wiedzieliśmy, dużo więcej niż o takim Rhysie czy Bryce po prawie 4 sezonach...
Zastanawiam się zresztą czy - dla kontrastu - w obliczu krytyki anonimowości ekipy Disco, twórcy specjalnie nie dali Picardowi malutkiej załogi na La Sirenie, tak by był czas każdego z nich przedstawić i przybliżyć postać. Że mimochodem zrobili z nich morderców, alkoholików i narkomanów - to inna rzecz.
