Forum › Fantastyka › Star Trek › Star Trek: Discovery
4x06 - hmm, co by tu powiedzieć. Pustka, która chce zniszczyć zawartość, czyli DSC.
Może aluzje:
DOT - nie wiem czemu, ale załoganci czują do nich stosunek jak do piesków. A to przecież bezmyślne drony... Jeszcze R2D2 wraz z C3P0 coś sobą wnosili do filmów, a te drony? Mam je traktować jak R2, ale kurna, przecież to bezmyślny dron sterowany przez jakieś AI.
Galaktyczna Bariera - chyba jeden z najgłupszych wątków TOS. Wewnętrzna bariera, zewnętrzna bariera, ino boga brak... dobra wiem, że w książkach coś tam więcej o tym pisali, ale na ekranie, to raczej głupi motyw, szczególnie, że nie raz bohaterowie podróżowali poza galaktykę. No a tu pada tylko jako słowo klucz do starych treków. Bo ani jej uzasadnienia, ani sensu nic. Dla nowego widza, to tylko jakaś magia, która pozwala stwierdzić, że anomalia jest spoza galaktyki.
Uwięzienie ludzi w tranporterze. CELOWE. I znowu aluzja do losów Scottiego z TNG Relics. Ale tam to była wyższa konieczność, gambit, który jak wiemy nie był idealny. Ale bohaterowie nie mieli innego wyjścia. A tu? O tracimy osłony, co zrobić - przenieśmy się do buforów tranporterów... A kto nas zmaterializuje? No jak to to Kapitan. Tak kapitan Hurra. Awruk. a czasowyzwalaczza się nie da ustawić?
Chyba coś jeszcze było, ale skoda strzępić klawiatury.
Co do nowego świata. Niby ma problemy z energią, ale kurna transportami sobie skaczą wewnątrz statku jakby nigdy nic. Po prostu już nie ma turbowind, korytarzy. Teraz bohater obraca się na pięcie i z maszynowni jest na mostku. Awruk...
Wracamy do bohaterstwa naszej kapitan, jej poświęcenie dla załogi. Zostaje jako jedyna mostku, aby jako bierny obserwator grać bohatera. Ja nie wiem, ale całej załodze nie ma kogoś lepiej przystosowanego do tej roboty? Ja nie wiem, oficera ochrony na ten przykład? A wiecie jak jej poszło materializowonie załogi? Nijak, bo straciła przytomność i załoga ją ledwo odratowała...
A kto prowadził statek? Kto zmaterializował załogę? Pamiętacie czemu Disco uciekło do przyszłości? Bo sztuczna inteligencja chciała posiąść wiedzę pewnego świadomego bytu, co się schronił w komputerze disco. Nie pamiętacie? No w końcu nie dziwota, świat niemal przez to coś przestał istnieć... nic ważnego.
W każdym razie ta świadomość Zora, może sobie robić na pokładzie USD Dyskoteka co chce. Latać, kontrolować. Ogólnie radzi sobie lepiej niż humanoidy i ma wiedzę z tysięcy lat swojego istnienia. Oczywiście o tym co robi ta anomalia nie ma nic. Ale teraz pokierował statkiem, ożywiła załogę. No ogólnie hero of the day. A w wolnym czasie gra sobie z tym sztucznym Trillem, który jest na pokładzie Disco w charakterze gościa. Ta wiecie, tym 23 wiecznym statku, co nie bardzo ma miejsce na załogę, a co dopiero gości. W końcu to niemal takie bydle jak ten liniowiec Galaxy class.... choć z drugiej strony, jak usunęli wszystkie turbowindy i korytarze, to może faktycznie mają miejsce dla gości...
Sonar. Gdybyśmy zapomnieli, że USS Discovery to okręt, to twórcy dziś na przypomnieli, nawet sonar na nim zainstalowali. "Proszę potwierdzić odległość od celu - jeden ping." 🙂 że tak polecę klasykiem.
No to chyba tyle. Choć może jeszcze ta pustka. Wydaje mi się, że VOY na swoje drodze spotkał chyba 3 różne rodzaje pustek kosmicznych. Nie wiem czemu to jakakolwiek pustka może w tym uniwersum kogoś dziwić?
Mi się początek nawet podobał. To wysyłanie sond (czy tam DOTów, dla mnie to samo) i zagadka co się dzieje naokoło plus burza mózgów na mostku - były takie rozkminy w dawnych serialach. Tu powiało nostalgią. Niestety - chyba tradycyjnie już - im dalej tym głupiej. Z apogeum w postaci Michaśki która została jako jedyna w skafandrze i śpiewającej do niej Zory - to już typowa Disco-ckliwość która przejadła mi się dawno temu.
Wewnętrzna bariera, zewnętrzna bariera, ino boga brak... dobra wiem, że w książkach coś tam więcej o tym pisali, ale na ekranie, to raczej głupi motyw, szczególnie, że nie raz bohaterowie podróżowali poza galaktykę
Ja się od razu zacząłem zastanawiać, czy ten ich napęd sporowy pozwala im tak bez problemu skakać poza tę barierę? Jeśli tak, to czemu jeszcze tego nie zrobili, i to dawno temu, z samej ciekawości, hmm odkrywczości że tak przypomnę sobie nazwę ich statku? A jeśli nie pozwala, to właściwie dlaczego, zdaje się że wspominano że grzybnia jest w całym wszechświecie...
choć z drugiej strony, jak usunęli wszystkie turbowindy i korytarze, to może faktycznie mają miejsce dla gości...
Patrząc ile te roller-coasterowe turbowindy miejsca zajmowały, to nawet miałoby sens. 🙂 Ale niestety windy nadal są, tylko unowocześnione, widzieliśmy nawet akcję w jednej z nich pod koniec 3 sezonu.
Choć może jeszcze ta pustka. Wydaje mi się, że VOY na swoje drodze spotkał chyba 3 różne rodzaje pustek kosmicznych. Nie wiem czemu to jakakolwiek pustka może w tym uniwersum kogoś dziwić?
Ja pamiętam dwie z VOY (jedna dała nawet tytuł odcinkowi - The Void), i jedną z ENT, która nawet miała chyba podobny charakter do tej najnowszej ("subspace node" czy "subspace rift" - brzmi jak jedna cholera 🙂 ):
Toudi said
Uwięzienie ludzi w tranporterze. CELOWE. I znowu aluzja do losów Scottiego z TNG Relics.
Zastosowane rozwiązanie pachnie też poniekąd VOY "One". I (wspominaną już) metodą używaną - co prawda tylko w odniesieniu do martwej materii - w Elite Force.
Ale tam to była wyższa konieczność, gambit, który jak wiemy nie był idealny.
Pamiętajmy, ze to już XXXII wiek. Technologia, w tym transporterowa, poszła do przodu.
tym 23 wiecznym statku, co nie bardzo ma miejsce na załogę, a co dopiero gości.
Eee, Crossfieldy są jednak całkiem spore, z b. małą załogą przy tym. Jak kiedyś wyliczałem jedna wachta liczy tam raptem 27 osób:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=4036&page=102#msg330292
EDIT: Nie wiem skąd mi się wtedy wzięło 5 wacht, MA mówi o 3 - 4, ale 34 załogantów (przyjmijmy system czterowachtowy) to wciąż nie jest dużo.
Nie wiem czemu to jakakolwiek pustka może w tym uniwersum kogoś dziwić?
Zwł, że nie takie pustki oglądaliśmy w TNG "Remember Me" 😉 .
Dreamweb said
Z apogeum w postaci Michaśki która została jako jedyna w skafandrze i śpiewającej do niej Zory - to już typowa Disco-ckliwość która przejadła mi się dawno temu.
Takie śpiewanie nie musi być złe, tylko trzeba umieć to robić...
https://www.youtube.com/watch?v=yDTcLPy48NY&t=740
https://www.youtube.com/watch?v=yDTcLPy48NY&t=963
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=5&topic=1061&page=0#msg31054
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=5&topic=264&page=3#msg298589
grzybnia jest w całym wszechświecie...
W multiversum nawet.
Zastosowane rozwiązanie pachnie też poniekąd VOY "One". I (wspominaną już) metodą używaną - co prawda tylko w odniesieniu do martwej materii - w Elite Force.
I jeszcze VOY "Counterpoint", gdzie chowali w ten sposób telepatów przed inspekcjami.
W multiversum nawet.
Myślisz że może się na nią natknąć Dr. Strange czy inny magik? 🙂
Myślisz że może się na nią natknąć Dr. Strange czy inny magik? 🙂
Skoro X-Men i inny Dr. (Who mianowicie 😉 ) napatoczyli się na załogi Kirka i Picarda, a bohaterowie TOS jak nie na magików z Megas-Tu, to na urzędujących na Pyris VII... 😉
Przy czym - w istocie - Strange, i jego odpowiedniki typu Doctora z The Authority, wydają się postaciami predysponowanymi do spotkania z takim bytem. Odpowiedni poziom psychodelii 😉 .
Discovery znów będzie mieć śródsezonową przerwę (powróci gdy zakończy się pierwszy sezon PRO. Redakcja TM spekuluje, że będzie to też oznaczać opóźnienie drugiego sezonu PIC:
https://trekmovie.com/2021/12/23/star-trek-discovery-taking-mid-season-hiatus-after-next-week-returning-in-february/
Zdjęcie zapowiadające półfinał 😉 sezonu "…But to Connect":
https://trekmovie.com/2021/12/27/preview-star-trek-discovery-mid-season-finale-with-new-photos-and-clip-from-but-to-connect/
https://blog.trekcore.com/2021/12/new-star-trek-discovery-407-photos-but-to-connect/
https://treknews.net/2021/12/27/preview-star-trek-discovery-407-but-to-connect/
Oraz opis:
…But to Connect — Tensions rise as representatives from across the galaxy gather to confront the threat of the Dark Matter Anomaly. Zora’s new sentience raises difficult questions.
Written by Terri Hughes Burton and Carlos Cisco.
Directed by Lee Rose.
I promo tegoż:
https://intl.startrek.com/videos/preview-star-trek-discovery-season-four-episode-seven
A nawet dwa:
Zora’s new sentience raises difficult questions.
Wyczuwam nawiązania do The Measure of a Man. 🙂
A nawet dwa:
No i oczywiście przy okazji dowiadujemy się, że geniusz Michaśki spowodował przyłączenie się ludzi-motyli. 🙂
Wyczuwam nawiązania do The Measure of a Man. 🙂
A ja się zastanawiam jak połączą to z "Calypso"...
No i oczywiście przy okazji dowiadujemy się, że geniusz Michaśki spowodował przyłączenie się ludzi-motyli. 🙂
Cóż, akurat ona została do nich wysłana w misji reintegracyjnej. (Choć - owszem - chciałoby się, dla równowagi, usłyszeć ile podobnych misji, ilu innych - tak samo, albo i bardziej, skutecznych - kapitanów czy dyplomatów przeprowadziło*.)
* Tak jak w "Conspiracy" kompletnie od niechcenia dowiedzieliśmy się o dokonaniach Tryli Scott.
A ja się zastanawiam jak połączą to z "Calypso"...
Ja nadal obstawiam zduplikowanie okrętu podczas tego skoku w przyszłość (tym bardziej, że podobne wydarzenia już miały miejsce - Defiant w "Children of Time", NX-01 w "E2") - choć z tą różnicą, że ten drugi chyba nie ma załogi... W efekcie mamy dwa DISCO, ten z literką A, przerobiony, i ten bez literki, z oryginalną konstrukcją, widziany w Calypso. Więc Zory też są dwie.
Ja nadal obstawiam zduplikowanie okrętu podczas tego skoku w przyszłość (tym bardziej, że podobne wydarzenia już miały miejsce
Ok, ale jeśli tak, wciąż pozostaje pytanie w jakich okolicznościach to wyjdzie, i co perspektywa tej drugiej (hipotetycznej) Zory wniesie do całościowego obrazu sytuacji (bo przecież zaprzyjaźniła się ona - jeśli to adekwatne słowo - z przeciwnikiem Fedków, który przedstawiony był jako porządny chłop w sumie, czyli jakieś istotne - choć może kompletnie fałszywe - powody by ich nie lubić miał*).
* Skądinąd warto przypomnieć, że Craft zdaje się, nie tylko z urody i stroju, dość przypominać Booka.
Trochę wypowiedzi Frakesa kręcących się głównie wokół DISCO i Zory:
https://screenrant.com/star-trek-discovery-seasson-4-jonathan-frakes-interview/
https://www.inverse.com/entertainment/star-trek-discovery-calypso-mystery-jonathan-frakes
https://gizmodo.com/star-treks-jonathan-frakes-on-discoverys-trials-and-fil-1848260793
https://www.cinemablend.com/interviews/star-treks-jonathan-frakes-on-his-intense-discovery-episode-and-how-directing-has-impacted-his-view-of-the-franchise
https://trekmovie.com/2021/12/27/jonathan-frakes-on-his-future-with-star-trek-discovery-strange-new-worlds-and-picard/
(Dreamweb, jak się spodziewałeś, padają porównania w/w Sztucznej Inteligencji do Daty 😉 .)
Oraz Logi Nilsson i Booka:
https://www.instagram.com/p/CYB4Y2PAlPt/
https://www.instagram.com/p/CYB43TJrmOM/
https://trekmovie.com/2021/12/29/listen-nilsson-talks-zora-and-reveals-her-full-name-in-new-star-trek-discovery-log/
Dzień zagoniony, to późno kopiuję swoje myśli 🙂
ST:DSC 4x07 - wiecie co jest najgorsze, to chyba najbardziej trekowy odcinek. I przez to ciężko go ocenić.
Odcinek przegadany. Dwie moralne rozterki - świetne rozterki, idealne każda na odcinek. Niestety sprowadzenie jej do jednej niemal identycznej kwestii. Sam motyw dylematów przed jakimi stanęli bohaterowie naprawdę spoko. Wojna czy pokój, życie czy śmierć. Ale zwłaszcza z wątkiem sezony mam problem.
Uwaga spoilery poniżej, które zepsują oglądanie odcinka.
No ale po kolei. Zora - zostaje uznana za nową formę życia. Niby spoko, ale mnie się wydawało, że to jest forma życia od samego początku, odkąd napotkali ją na swojej drodze. I bardzo irytuje, że w ogóle pomijali ten wątek w serialu przez dwa lata. Wyciąganie go nagle z rękawa niestety zaniża przyjemność z jego odbioru.
Ja nie wiem, czy ta sztuczna inteligencja Kontrola tak im dała w kość te 1000 lat temu, że nadal mają z nią problem? W ogóle pomijają AHM z VOY i wszelkie następstwa tych świadomych hologramów. To się w ogóle nie składa do kupy.
Ale podobało mi się jak dyskutowali czy jest bezpieczna czy nie. Stemens jako oskarżyciel, czy gościu z sekcji 31 jako neutralny sędzia, który gotów jest nawet pozbyć Stemensa jeśli ten nie dogada się z Zorą. To mi się naprawdę podobało.
Ten drugi wątek, czy rasę twórców anomalii należy zaatakować czy może jednak podejść do nich pokojowo. Też fajny. Niestety to że Michasia argumentowała w tej sprawie ze swoim kochankiem już mniej. Oni nie powinni argumentować, nie są bezstronni. Co niestety widać i co psuje odbiór.
Za to co mnie w tym odcinku martwi, to fakt, że Galaktyka jest już za mała. Dużym plusem ST było to, że galaktyka była olbrzymia. Że potrzeba dziesiątek lat by dostać z jednego jej końca na drugi (oczywiście pomijając skróty). Dzięki temu można było tworzyć ciekawe historie, konflikty. A teraz? Nagle ni stąd ni zowąd cała galaktyka zbiera się od egidą Federacji. No bez jaj, skąd oni mają tyle energii? Po co im ten napęd grzybowy? Co to ma być? Osobiście uważałem, że pokazanie, że z punktu A do B potrzeba czasu aby się dostać to plus. Dodaje realności. A tu DSC traci to. Staje się papką bez Science.
No to w sumie wszystko. Wątek broni pomijam, bo to w sumie dla odcinka ma średnie znaczenie.
Edit:
A jeszcze mnie tak naszło, Zora wskazała skad przybyli obcy z dokładnością do 100 parseków. Czyli jakiś 300 lat świetnych.
Ziemia - Kronos 106 lat świetnych
Ziemia - Bajor - 52 lata
Ziemia - Risa - 90 lat
Rozumiecie, kiedyś 300 lat to było całe uniwersum, teraz to dokładność granicząca z pewnością, gdzie jest obca rasa.
to chyba najbardziej trekowy odcinek
Cóż, robiła go pani Lee Rose, dla której DSC to Trekowy debiut, ale która najwyraźniej czuje ducha ST (bo częścią jej dorobku są - b. klasyczny z ducha - "An Obol for Charon" i - jak się potem okazało, raczej pozorujący, niż wprowadzający typowo Trekowy dylemat moralny, ale czyniący to tak sprytnie, że wszyscy się nabraliśmy* - "Choose Your Pain"):
https://en.wikipedia.org/wiki/Lee_Rose_(director)
https://memory-alpha.fandom.com/wiki/Lee_Rose
https://www.imdb.com/name/nm0003022/
* I wkurzyliśmy.
mnie się wydawało, że to jest forma życia od samego początku, odkąd napotkali ją na swojej drodze
Najwidoczniej to bardziej skomplikowane - w komputerze Disco znalazły się tylko wspomnienia Kuli (istoty, którą spotkali), a nie całość jej umysłu czy jak to zwać (exemplum: Danara Pel, czy Spock w McCoy'u 😉 ), i te wspomnienia poniekąd zapłodniły tenże komputer pozwalając mu rozwijać swoją własną osobowość (skojarzenie z EMH ewoluującym od programu eksperckiego do osoby jak najbardziej na miejscu, i zgadzam się, że szkoda, iż o tym wątku zapomnieli), ale jednak Zora nie jest tożsama z Kulą, choć dzięki jej wiedzy powstała (nie wiem, dostała same suche dane, nic bardziej osobistego, bo by nie pomieściła, albo czasu za mało było?).
gościu z sekcji 31 jako neutralny sędzia, który gotów jest nawet pozbyć Stemensa jeśli ten nie dogada się z Zorą. To mi się naprawdę podobało.
Powiadasz, że cieszysz się, iż tradycje Sekcji (które pamiętamy z DS9) pozostały żywe? 😉
(Ale nie mów "hop!", oficjalnie przynależności Kovicha do S31 jeszcze nie potwierdzili 😉 . Póki co wiemy tylko, że jest doktorem... i komodorem.)
Niestety to że Michasia argumentowała w tej sprawie ze swoim kochankiem już mniej. Oni nie powinni argumentować, nie są bezstronni.
Mówisz, że tęsknisz do Rikera z - ledwo przywołanego - "The Measure of a Man", który - na rozkaz - argumentował przeciw przyjacielowi? Fakt, wybranie innych bohaterów i wrobienie ich w mniej oczywiste (najlepiej sprzeczne z prywatnymi przekonaniami) role by dodało fabule smaku... ale... i ustawienie M.B. z C.B. po przeciwnych stronach barykady (acz nie z woli admiralicji, a z racji ich własnych - przewidywalnych - przekonań) przydało się choć na tyle, że zdynamizowało sytuację, bo wniosło w ich związek trochę zawirowania (aczkolwiek, rzecz jasna, masz rację, że żadne z nich przez swoją traumę obiektywne nie jest, więc nie powinno im się pozwolić na nic więcej, niż lobbowanie z drugiego szeregu - vide Kirk z ST VI).
Osobiście uważałem, że pokazanie, że z punktu A do B potrzeba czasu aby się dostać to plus. Dodaje realności.
Roddenberry też tak uważał 😉 :
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=4334&page=0#msg340369
ps. Zwyczajowy komplet recenzji:
https://trekmovie.com/2021/12/30/review-star-trek-discovery-talks-it-out-in-but-to-connect/
https://blog.trekcore.com/2021/12/star-trek-discovery-review-but-to-connect/
https://treknews.net/2021/12/30/review-star-trek-discovery-407-but-to-connect/
https://www.tor.com/2021/12/30/we-cannot-let-fear-define-us-star-trek-discoverys-but-to-connect/
https://www.jammersreviews.com/st-dsc/s4/but-to-connect.php
ale czyniący to tak sprytnie, że wszyscy się nabraliśmy*
* I wkurzyliśmy.
Taaa. Choć nadal to jeden z najlepszych odcinków tego serialu. Nie pokuszę się o powiedzenie, że najlepszy całego. Ale na pewno najlepszy tego sezonu.
Najwidoczniej to bardziej skomplikowane - w komputerze Disco znalazły się tylko wspomnienia Kuli (istoty, którą spotkali), a nie całość jej umysłu czy jak to zwać (exemplum: Danara Pel, czy Spock w McCoy'u 😉 ), i te wspomnienia poniekąd zapłodniły tenże komputer pozwalając mu rozwijać swoją własną osobowość (skojarzenie z EMH ewoluującym od programu eksperckiego do osoby jak najbardziej na miejscu, i zgadzam się, że szkoda, iż o tym wątku zapomnieli), ale jednak Zora nie jest tożsama z Kulą, choć dzięki jej wiedzy powstała (nie wiem, dostała same suche dane, nic bardziej osobistego, bo by nie pomieściła, albo czasu za mało było?).
Wątek Zory kuleje i będzie kulał, bo nie był w ogóle przemyślany. Wrzucili są ją pewno na szybko, aby było motywacja dla Kontroli (swoją drogą motywacja dla AI bez uczyć, też dobry dowcip). I zamiast porzucić to już dawno, to ciągną to coraz głupiej. Zapominając o tym na wiele odcinków, by nagle wyciągnąć to jak królika z kapelusza.
Po pierwsze nie wierzę, by same dane, tylko ze względu na ilość uzyskały świadomość. Nawet V'ger nie stał się świadomy ze względu na ilość danych. Po drugie te "dane" już wcześniej wykazywały samoświadomość - ucieczka do Droida, ratowanie załogi. To chyba było zaraz po przejściu do przyszłości, chyba przed upgradem przyszłościowej Federacji. Więc skąd kurna teraz zaskoczenie.
To powinno być zbadane zaraz następnego dnia, gdy takie zdarzenie miało miejsce i albo ucięcie w zarodku albo pomoc w ewolucji. A już na pewno nie zostawił bym takiej niewiadomej na - jak się zdawało - jedynym okręcie Federacji zdolnym do lotów nadświętlnych.
Powiadasz, że cieszysz się, iż tradycje Sekcji (które pamiętamy z DS9) pozostały żywe? 😉
(Ale nie mów "hop!", oficjalnie przynależności Kovicha do S31 jeszcze nie potwierdzili 😉 . Póki co wiemy tylko, że jest doktorem... i komodorem.)
A to on nie ma tej czarnej pinezki? Ja myślałem, że to już potwierdzili na ekranie. Ale ok.
Nadal, jak tak na niego patrzę, to bym powiedział, że przynajmniej jest androidem (synem lLore? :))
Mówisz, że tęsknisz do Rikera z - ledwo przywołanego - "The Measure of a Man", który - na rozkaz - argumentował przeciw przyjacielowi?
W sumie to tak. Krytyczna ocena sytuacji jest zawsze w cenie. Problemem STD jest to, że my w ogóle nie znamy tych bohaterów. Nie czujemy więzi z nimi czy ich czynami. Przez co ciężko jest się potem z ich postępowaniem utożsamić czy jemy zaprzeczyć. Ani się tu ze statku nie cieszymy. Gdyby np. teraz zamienili discovery na inną maszynę, czy ktoś z nas by płakał za tym szkaradztwem? No nie, chyba, że by dali nam coś gorsze a wątpię aby to było możliwe. Tak samo z załogantami. Do nikogo się nie przywiązujemy, poza Twórcy też nam nikogo nie serwują w taki sposób byśmy ich polubili. Może poza nachalnym wciskaniem nam Michasi, inni bohaterowie są w pełni zastępowalni przez zupełnie obce postacie. I to się w sumie dzieje. Nawet gdy w sumie już by się wydawało, że jakiegoś bohatera chcą wyciągnąć na pierwszy czy chociaż drugi plan, to znika zaraz po wypowiedzeniu dwóch słów (jak ten na mostku, co ostatnio miał ewakuację koordynować).
Nie wiem, w sumie chyba bardziej mi by było kota żal niż dowolnego załoganta DSC.
Roddenberry też tak uważał 😉 :
To w sumie tłumaczy, czemu lubię treka. 😉
No ale wracając do realności. W sumie nie mam nic przeciwko dużej dozie fikcji w SF. Ale lubię, gdy autor dobrze argumentuje tę fikcję, stwarzając pozory nauki. Bo taki świat łatwiej ogarnąć.
Dlatego lubię książki Webera, Hemrego czy Ringo. Każdy z nich ucieka się do jakiegoś skrótu - oszustwa aby te wielkie odległości kosmiczne były pokonywane za życia bohaterów. Ale jednak trzymają się jakiegoś schematu i nie zmieniają go sobie na zawałowanie. Nie mylą czasu z odległością. No i nie zapominają, że sobie te kajdany założyli. Tymczasem mam wrażenie, że twórcy nowych treków właśnie o tym zapomnieli. Co strasznie irytuje. Szczególnie jak nie tłumaczą jak i po co taki skrót zrobili.
