Forum › Fantastyka › Star Trek › Star Trek: Discovery
Jesteś pewien, że odnosisz się to tego, co napisałem, a nie do swojej owych słów interpretacji? 😉
(No i trudno Ci chyba będzie udowodnić, że nie należysz do obozu uprawiających aprioryczną negację wszelkich nowości...)
Jesteś pewien, że odnosisz się to tego, co napisałem, a nie do swojej owych słów interpretacji? 😉
(No i trudno Ci chyba będzie udowodnić, że nie należysz do obozu uprawiających aprioryczną negację wszelkich nowości...)
Byłoby to jeszcze łatwiejsze niż udowodnienie, że dwa wskazane wcześniej sformułowania są fałszywe. 🙂
Obydwa sformułowania są całkowicie przejrzyste a tym samym nie dają żadnego pola do interpretacji.
Praktyka najwyraźniej wskazuje na co innego (skoro tak różne znaczenia im przypisujemy...).
Byłoby to jeszcze łatwiejsze niż udowodnienie, że dwa wskazane wcześniej sformułowania są fałszywe. 🙂
Zatem liczę, że zadasz sobie ten trud, i udowodnisz ;).
Nie chodzi o lubienie czy nie lubienie restartow. Jedne są lepsze inne gorsze. Chodzi o to czy jest to zrobione konsekwentnie. A tu nie jest. Jeśli decydujemy się na budowanie uniwersum od nowa to karty powinni rozdawać twórcy dając nam swój produkt i mówiąc: słuchajcie, to jest nasza wizja i będziemy ją realizować. Jeśli się wam podoba to super, jeśli nie to nara.
Wcześniej wizerunek Klingonów ewoluował, ale na Borga nie w obrębie jednej serii (może jedynie Worf jest tu precedensem, ale to nieco inna sytuacja).
Zatem liczę, że zadasz sobie ten trud, i udowodnisz ;).
Bardzo przypadł mi do gustu odświeżony wygląd Andorian zaprezentowany w Enterprise. Nie narzekałem zatem na wygląd Disco Andorian. O ile mnie pamięć nie myli, to nie krytykowałem również (a jeśli już to niezbyt mocno) wyglądu Disco Tellarytów, który choć dość znacząco odbiega od tego pokazanego w Enterprise, to wciąż dosyć jest bliski pierwowzorowi a jednocześnie wyraźnie od niego lepszy. Szczerze spodobał mi się także odświeżony wygląd Constitution. Zmiany należy czynić z głową.
Praktyka najwyraźniej wskazuje na co innego (skoro tak różne znaczenia im przypisujemy...).
O widzisz, to jest idealny przykład wypowiedzi podatnej na interpretacje. Wyczytać z niej można wszystko i nic. 😉
Jeśli decydujemy się na budowanie uniwersum od nowa to karty powinni rozdawać twórcy dając nam swój produkt i mówiąc: słuchajcie, to jest nasza wizja i będziemy ją realizować. Jeśli się wam podoba to super, jeśli nie to nara.
Problem w tym, że każdy kij ma dwa końce. Każdy bowiem fan może odpowiedzieć twórcom na ich reformatorskie zapędy słowami: Słuchajcie, nie zmienia się tego co dobre. Jeśli się z tym zgadzacie to super a jeśli nie to nara. Najfajniejszą zaś cechą tego kija jest prosty fakt, że fanowski koniec bije mocniej.
Wcześniej wizerunek Klingonów ewoluował, ale na Borga nie w obrębie jednej serii (może jedynie Worf jest tu precedensem, ale to nieco inna sytuacja).
Powiedziałbym, że sporo zależy od przyjętej definicji. Raz - mamy, na co sam wskazujesz, przypadek Worfa (tu zacytuję EAS):
Worf's forehead ridges changed throughout the seven seasons of TNG. The lateral bones of his forehead prosthetics were raised, and the wrinkles were toned down. Most visibly the transversal rib-like wrinkles were flattened out for the second season. Later on in the series the previously rather thin central ridge was widened and modified to exhibit more peaks and wrinkles. The changes are overall slight enough to be interpreted as a part of Worf's natural aging process. The make-up was not returned to the initial version of the first season for the flashbacks in TNG: "All Good Things" though.
http://www.ex-astris-scientia.org/inconsistencies/klingon_evolution.htm
Dwa - takie przypadki jak DS9 "Trials and Tribble-ations" czy klingońska story arc z ENT (również wyraźnie celem zaspokojenia potrzeb części fandomu pisana).
Inna sprawa, że zastanawiam się czy to, co my tu sobie odbieramy jako kapitulację (jakkolwiek byśmy jej nie wartościowali), nie mogło być od początku (przynajmniej na odcinku owłosienia ;), zmiana rysów twarzy to co innego) wpisane w plan (choćby tylko jako wersja awaryjna, na okoliczność gdyby hejt zbyt się wzmógł). W końcu odkąd zdjęcia obecnej wersji mieszkańców Qo'noS trafiły w internety 😉 był używany na jej obronę argument o podobieństwie Klingonów z DSC do Klingonów z TMP (a ci drudzy, posiadając b. charakterystycznie - w sposób, który dopiero Discovery powtórzyło - ukształtowane potylice, mieli również włosy).
ps. snowman, nie wiem czy mnie przekonałeś, ale jesteś na dobrej drodze, pochwaliłeś jakieś elementy DSC :).
snowman, nie wiem czy mnie przekonałeś, ale jesteś na dobrej drodze, pochwaliłeś jakieś elementy DSC :).
Powtórzyłem jedynie własne słowa z wcześniejszych wątków dotyczących STD.
Inna sprawa, że zastanawiam się czy to, co my tu sobie odbieramy jako kapitulację (jakkolwiek byśmy jej nie wartościowali), nie mogło być od początku (przynajmniej na odcinku owłosienia ;), zmiana rysów twarzy to co innego) wpisane w plan (choćby tylko jako wersja awaryjna, na okoliczność gdyby hejt zbyt się wzmógł).
To wciąż kapitulacja a przy tym jedna z niewielu dobrych decyzji twórców serialu. Jedynym ratunkiem dla Discovery będzie poprowadzenie fabuły w taki sposób, by na koniec drugiego sezonu dokonało się pełne przeobrażenie wizerunku Klingonów do postaci znanej z Następnego Pokolenia, Voyagera czy DS9.
Powtórzyłem jedynie własne słowa z wcześniejszych wątków dotyczących STD.
Wierzę na słowo. Cóż, utonęły mi najwyraźniej w morzu Twoich wypowiedzi przesiąkniętych skrajną negacją DISCO ;).
To wciąż kapitulacja a przy tym jedna z niewielu dobrych decyzji twórców serialu.
1. Ruch zaplanowany zanim zaczął się atak trudno byłoby (w okolicznościach o jakich mówimy) uznać za kapitulację.
2. Dobrych, bo...?
Jedynym ratunkiem dla Discovery będzie poprowadzenie fabuły w taki sposób, by na koniec drugiego sezonu dokonało się pełne przeobrażenie wizerunku Klingonów do postaci znanej z Następnego Pokolenia, Voyagera czy DS9.
A sądzisz tak, albowiem...?
Wierzę na słowo. Cóż, utonęły mi najwyraźniej w morzu Twoich wypowiedzi przesiąkniętych skrajną negacją DISCO ;).
Wcielam w życie Twoje własne motto. 😀
1. Ruch zaplanowany zanim zaczął się atak trudno byłoby (w okolicznościach o jakich mówimy) uznać za kapitulację.
2. Dobrych, bo...?
1. Wersja A: Znasz historię Hernana Cortesa, który po wylądowaniu na Jukatanie rozkazał spalić własne okręty? Albo wierzysz w słuszność własnych decyzji, albo nie...
1. Wersja B: Ktoś kto cofa się na z góry upatrzone pozycje zamierza za jakiś czas kontratakować. Sugerujesz, że Kurtzman każe im te włosy znowu golić? 😀
2. Dobra, bo przyznanie się do błędu to zawsze zachowanie pozytywne.
A sądzisz tak, albowiem...?
Na to pytanie już odpowiedziałem. Fanowski koniec kija bije mocniej.
Wcielam w życie Twoje własne motto. 😀
Zrobisz mi tę grzeczność i rozwiniesz w/w myśl? Bo zdaje się, że znów mamy jakieś rozbieżności interpretacyjne...
Wersja A: Znasz historię Hernana Cortesa, który po wylądowaniu na Jukatanie rozkazał spalić własne okręty? Albo wierzysz w słuszność własnych decyzji, albo nie...
Chyba, że było to z góry zaplanowane, jako forma wodzenia fanów za nos (bo ktoś sobie wykalkulował - wygląda na to, że błędnie - iż kontrowersje do CBS AA więcej ludzi przyciągną). W takim wypadku jest to cały czas trzymanie się założonej linii (na tym odcinku*).
* Bo już np. odejście od serializacji, czy wprowadzenie znanych postaci ery TOS, owszem, wygląda na kapitulację (przynajmniej w pewnym sensie, bo przecieki sugerują, że jasnego planu na drugi sezon nie było, a trudno jest odstępować od czegoś, czego nie ma).
Sugerujesz, że Kurtzman każe im te włosy znowu golić? 😀
Sądzę, że jeśli ponownie wprowadzi wątki wojenne (bo np. okaże się, że jednak widownia ich chce) nie będzie miał teraz wyjścia - każe.
Dobra, bo przyznanie się do błędu to zawsze zachowanie pozytywne.
Pytanie teraz według jakich kryteriów odbierasz wiadomo co jako błąd?
Na to pytanie już odpowiedziałem. Fanowski koniec kija bije mocniej.
Być może, ale czy nie powinno być tak, że to nie fandom "bije" twórców, a twórcy walą widza po łbie wizją, którą ten łyka w zachwycie?
Taki np. Roddenberry nie zniżał się do robienia Treka pod fanów. Przeciwne - oferował swoją wizję, nieszczególnie przejmując się jak kto na nią zareaguje, i nagle okazywało się, że ta wizja swoich fanów ma. Oznaką, że Trek jest w dobrych rękach byłoby dopiero pojawienie się twórcy, za którego wizją podążymy z entuzjazmem nawet jeśli podepcze nam różne fandomowe świętości (co nie znaczy, że powinien bezmyślnie deptać wszystkie, ba, jeśli znajdzie drogę do powiedzenia swojego bez ich deptania, to tym lepiej).
(Tak, wiem, że nadużywam tu słówka "wizja", ale świadomie, bo tej ST od czasów B&B rozpaczliwie wręcz potrzeba.)
Zrobisz mi tę grzeczność i rozwiniesz w/w myśl? Bo zdaje się, że znów mamy jakieś rozbieżności interpretacyjne...
Rozbieżności interpretacyjne to nie moja, lecz Twoja specjalność... "Gdyby ludzie robili tylko to, co wyglądało na możliwe, do dzisiaj siedzieliby w jaskiniach."- Stanisław Lem
Chyba, że było to z góry zaplanowane, jako forma wodzenia fanów za nos (bo ktoś sobie wykalkulował - wygląda na to, że błędnie - iż kontrowersje do CBS AA więcej ludzi przyciągną). W takim wypadku jest to cały czas trzymanie się założonej linii (na tym odcinku*).
Tego rodzaju interpretacje należy włożyć między bajki. Gdyby tak było, to CBS w popłochu dodałoby cyfrowo włosy wszystkim Klingonom podczas przerwy między pierwszą a drugą częścią pierwszego sezonu wymyślając przy tym równie niemądre uzasadnienie co obecnie. 😉
Chyba, że było to z góry zaplanowane, jako forma wodzenia fanów za nos (bo ktoś sobie wykalkulował - wygląda na to, że błędnie - iż kontrowersje do CBS AA więcej ludzi przyciągną). W takim wypadku jest to cały czas trzymanie się założonej linii (na tym odcinku*).
* Bo już np. odejście od serializacji, czy wprowadzenie znanych postaci ery TOS, owszem, wygląda na kapitulację (przynajmniej w pewnym sensie, bo przecieki sugerują, że jasnego planu na drugi sezon nie było, a trudno jest odstępować od czegoś, czego nie ma).
Dziwaczne rozdwojenie jaźni i kolejny przykład interpretacyjnych wygibasów...
Pytanie teraz według jakich kryteriów odbierasz wiadomo co jako błąd?
Według najprostszych z możliwych a przy tym jedynie słusznych, czyli według reakcji widzów.
Być może, ale czy nie powinno być tak, że to nie fandom "bije" twórców, a twórcy walą widza po łbie wizją, którą ten łyka w zachwycie?
Taki np. Roddenberry nie zniżał się do robienia Treka pod fanów. Przeciwne - oferował swoją wizję, nieszczególnie przejmując się jak kto na nią zareaguje, i nagle okazywało się, że ta wizja swoich fanów ma. Oznaką, że Trek jest w dobrych rękach byłoby dopiero pojawienie się twórcy, za którego wizją podążymy z entuzjazmem nawet jeśli podepcze nam różne fandomowe świętości (co nie znaczy, że powinien bezmyślnie deptać wszystkie, ba, jeśli znajdzie drogę do powiedzenia swojego bez ich deptania, to tym lepiej).
(Tak, wiem, że nadużywam tu słówka "wizja", ale świadomie, bo tej ST od czasów B&B rozpaczliwie wręcz potrzeba.)
Nie mam pojęcia jak być powinno i kompletnie mnie to nie obchodzi. Mówię za to jak jest.
Wizja jest tym czego STD potrzebuje w tej chwili najmniej. Całe to bagno jest właśnie wynikiem Fullerowej wizji. STD potrzebuje przede wszystkim solidnych rzemieślników, zwłaszcza w sferze scenariuszowej.
Rozbieżności interpretacyjne to nie moja, lecz Twoja specjalność... "Gdyby ludzie robili tylko to, co wyglądało na możliwe, do dzisiaj siedzieliby w jaskiniach."- Stanisław Lem
Ja Cię nie pytam co mam w sygnaturce, a jaki jest związek w/w słów z tym co robisz.
Tego rodzaju interpretacje należy włożyć między bajki. Gdyby tak było, to CBS w popłochu dodałoby cyfrowo włosy wszystkim Klingonom podczas przerwy między pierwszą a drugą częścią pierwszego sezonu wymyślając przy tym równie niemądre uzasadnienie co obecnie. 😉
Hmmm... Czy rozpaczliwe doklejanie włosów w środku sezonu (w dodatku bez możliwości podania sensownych wyjaśnień, bo wojna wciąż trwała) nie byłoby przypadkiem znacznie czytelniejszym dowodem ew. kapitulacji, niż to, co widzimy obecnie?
Niemądre, dlaczego niemądre...?
Dziwaczne rozdwojenie jaźni i kolejny przykład interpretacyjnych wygibasów...
Zdaje mi się, czy usiłujesz mnie obrazić?
Według najprostszych z możliwych a przy tym jedynie słusznych, czyli według reakcji widzów.
Jedynie słusznych, bo...?
Wizja jest tym czego STD potrzebuje w tej chwili najmniej. Całe to bagno jest właśnie wynikiem Fullerowej wizji.
Fullerowej? Raczysz żartować. Ani wymontowanie scen retrospekcji do pilota, które znacząco regularne odcinki osłabiło, ani pomysł na serię-prequel (zamiast serii-antologii skaczącej po epokach), ani obecne mundury (pierwotnie miały być sweterki od Gucciego), ani nawet spore drive (w oryginale miała być kosmiczna grzybnia i badania nad nią, ale zero niesporczaków i cudownych napędów) to nie jest wizja Fullera.
STD potrzebuje przede wszystkim solidnych rzemieślników, zwłaszcza w sferze scenariuszowej.
Czy stawianie na rzemieślników nie byłoby przypadkiem dowodem braku ambicji, automatycznym plasowaniem ST w gronie produkcji klasy B? (Nie wiem jak Ty, ja tam nie chcę być fanem komercji czy innej konfekcji...)
Zresztą... Trek już na rzemieślników stawiał - efektem regularny odpływ widowni w erze B&B (gdzie się podziały oglądalności TNG i pilota DS9, kiedyś to rekordy były?), nowszym efektem szybkie popadnięcie Kelvin Timeline w zadyszkę.
Ja Cię nie pytam co mam w sygnaturce, a jaki jest związek w/w słów z tym co robisz.
Gdyby nie zdecydowana reakcja fanów, to w drugim sezonie wciąż oglądalibyśmy łysych Klingonów i D7, które nijak się miały do klingońskich. I pewnie jeszcze wiele innych dziwnych rzeczy, o których prędko się nie dowiemy. CBS ma mentalność worka bokserskiego, z którym można się porozumieć tylko w niego tłukąc. Żmudna to i czasochłonna forma komunikacji, ale zaczyna przynosić pozytywne efekty. Na razie mizerne, lecz od czegoś trzeba zacząć.
Hmmm... Czy rozpaczliwe doklejanie włosów w środku sezonu (w dodatku bez możliwości podania sensownych wyjaśnień, bo wojna wciąż trwała) nie byłoby przypadkiem znacznie czytelniejszym dowodem ew. kapitulacji, niż to, co widzimy obecnie?
Aktualna sytuacja jest dowodem wystarczająco czytelnym/jednoznacznym.
Niemądre, dlaczego niemądre...?
Niemądre, bo całkowicie oderwane od klingońskich tradycji i legend, jakie znamy z Enterprise, TOSa, TNG czy DS9.
Zdaje mi się, czy usiłujesz mnie obrazić?
Ja jedynie odczytuję słowa, których Ty sam jesteś autorem. Chcesz powiedzieć, że obrażają Cię Twoje własne słowa?
Jedynie słusznych, bo...?
...serial kręcony jest dla widzów a nie dla twórców.
Fullerowej? Raczysz żartować. Ani wymontowanie scen retrospekcji do pilota, które znacząco regularne odcinki osłabiło, ani pomysł na serię-prequel (zamiast serii-antologii skaczącej po epokach), ani obecne mundury (pierwotnie miały być sweterki od Gucciego), ani nawet spore drive (w oryginale miała być kosmiczna grzybnia i badania nad nią, ale zero niesporczaków i cudownych napędów) to nie jest wizja Fullera.
Tak, Fullerowej. To jego wątpliwą zasługą jest wizja "świeżego" spojrzenia na różne aspekty Treka, między innymi wizerunek Klingonów.
Czy stawianie na rzemieślników nie byłoby przypadkiem dowodem braku ambicji, automatycznym plasowaniem ST w gronie produkcji klasy B? (Nie wiem jak Ty, ja tam nie chcę być fanem komercji czy innej konfekcji...)
Zresztą... Trek już na rzemieślników stawiał - efektem regularny odpływ widowni w erze B&B (gdzie się podziały oglądalności TNG i pilota DS9, kiedyś to rekordy były?), nowszym efektem szybkie popadnięcie Kelvin Timeline w zadyszkę.
Żadnej wizji, nawet tej przyzwoitej, nie sposób urzeczywistnić bez wysokiej klasy fachowców. Tych STD brakuje dramatycznie. Poza tym nie naprawia się tego co nie jest zepsute.
CBS ma mentalność worka bokserskiego, z którym można się porozumieć tylko w niego tłukąc. Żmudna to i czasochłonna forma komunikacji, ale zaczyna przynosić pozytywne efekty. Na razie mizerne, lecz od czegoś trzeba zacząć.
Chcesz powiedzieć, że fan ST ma nabyć mentalność kibola (or something), który tłucze? Niezbyt to do mojego wyobrażenia o ideałach Treka (które teoretycznie ów fandom mają przyciągać) pasuje.
Aktualna sytuacja jest dowodem wystarczająco czytelnym/jednoznacznym.
Jeśli nie zauważyłeś: jestem odmiennego zdania (w wiadomej kwestii, gdy mowa o szerszym planie - mamy podobne odczucia).
Niemądre, bo całkowicie oderwane od klingońskich tradycji i legend, jakie znamy z Enterprise, TOSa, TNG czy DS9.
Po czym wnosisz, że oderwane, i to jeszcze kompletnie?
Poza tym... czy wizje Klingonów z TMP/TNG/DS9 i TOS tak znów do siebie idealnie przystawały? I czy TOS pokazał nam jakiekolwiek klingońskie tradycje poza zamiłowaniem do bitki i noszeniem szarf?
Chcesz powiedzieć, że obrażają Cię Twoje własne słowa?
A to JA napisałem (do samego siebie):
Dziwaczne rozdwojenie jaźni i kolejny przykład interpretacyjnych wygibasów...
? 😉
...serial kręcony jest dla widzów a nie dla twórców.
Zgoda, pytanie jednak jakich widzów - tłumów, które przyciągała twórcza oryginalność TOS-u czy TNG, czy kurczącej się garstki fanatyków?
Tak, Fullerowej. To jego wątpliwą zasługą jest wizja "świeżego" spojrzenia na różne aspekty Treka, między innymi wizerunek Klingonów.
A TMP, TWoK, TNG i DS9 nie niosły aby świeżego spojrzenia na różne aspekty Treka? Fuller pierwszy to wymyślił?
Żadnej wizji, nawet tej przyzwoitej, nie sposób urzeczywistnić bez wysokiej klasy fachowców. Tych STD brakuje dramatycznie.
Tu akurat zgoda (jeśli chodzi o scenarzystów). Tylko czemu mamy ich szukać między rzemieślnikami*?
* W czasach gdy rzemiosło reprezentowali Lucas, Spielberg i Cameron (wszyscy w wysokiej formie) może to i miało sens. Ale dziś rzemiosło = Emmerich, Bay, Abrams i... Kurtzman.
Poza tym nie naprawia się tego co nie jest zepsute.
Coś co zeszło z 40 milionów widzów do +/- miliona (na tyle mógł liczyć późny ENTek), nie jest popsute?
