Forum › Fantastyka › Star Trek › Star Trek: Discovery
W jakiś sposób wcale nieźle pasuje to TOS-owej stylistyki 😉
Właśnie skończyłem oglądać czternasty odcinek. Scenarzyści ponownie nie zawiedli i raz jeszcze z hukiem przebili dno. Nie wiem, co jest z nimi nie tak, ale wygląda na to, że się z Pakledami na mózgi pozamieniali...
No wlasnie... Że tylko wspomnę końcówkę. Jakby chciało się zobaczyć na powrót prawdziwą Georgiou. Ale oglądasz i mówisz sobie odrazu: na bok sentymenty, to nie tak ma być.
Ale przynajmniej uważam, że schowanie okrętu w jaskini nie jest tak porąbane jak chowanie go w oceanie. 😛
Po obejrzeniu 14 odcinka, zaczynam mieć obawy że za chwilę okaże się że wszystko zakończy się tak jak się zaczęło. Mam wrażenie iż scenarzyści idą całkowicie na łatwiznę, i z początkowo dobrego serialu, odcinki stają się przewidywalne i zmierzającego do jakby resetu w ostatnim odcinku, gdzie wszyscy będą żyć. Pal licho że przeczy to jakiejkolwiek logice, pal licho że wszystko przestaje mieć sens, Ważne że kolejny odcinek odbębniony.
Sądzę iż okaże się iż Lorca, ten z naszego wszechświata, żyje i się odnajdzie.
Pomińmy na chwilę kompletną głupotę, jaką jest próba przeskoku do wnętrza jaskini. Przecież w poprzednim odcinku okazało się, że korzystanie z grzybni może zakończyć się przeskokiem w czasie. Załoga Discovery zaś najwyraźniej nie potrafi kontrolować tego aspektu skoków. Jaką można mieć zatem gwarancję, że okręt wyląduje w jaskini we właściwym punkcie linii czasowej? 😛
Podróż w czasie czy pomiędzy wymiarami była skutkiem sporowej eksplozji i faktu, że oni nie wykorzystywali sporów w napędzie (wszystko poszło do torped), a raczej lecieli na fali nośnej.
A kto Ci zagwarantuje, że te w ekspresowym tempie wyhodowane grzybki pobudzane do szybszego wzrostu impulsami elektromagnetycznymi nie zadziałają podobnie? Oni nie rozumieją tej technologii. Scenarzyści jej nie rozumieją. Nikt jej nie rozumie, bo ta technologia jest zwyczajnie durna. 😀 Byłoby zabawnie, gdyby po zmapowaniu Kronosa okazało się, że planeta naszpikowana jest średniowiecznymi zamkami. 😛
My jej nie rozumiemy, ale skąd wrażenie, że oni tego nie rozumieją? Dotychczasowe wszystkie skoki grzybowe były kontrolowane, poza jednym, w czasie którego energia sporowa pochodziła z zewnątrz (z eksplozji).
No z serialu, z serialu przecież. 😀 Gdyby rozumieli to nie skończyliby z dziewięciomiesięcznym bonusem. 😛 Na dodatek ni z gruszki, ni z pietruszki wyjechali z tymi przeskokami w czasie. Wcześniej o takiej możliwości nawet słowem się nie zająknęli. Durna straszliwie jest ta technologia a hasło #flash.this.trash stało się po ostatnim odcinku wyjątkowo aktualne. 😀
Nie wiem dlaczego ignorujesz zasadniczą różnicę, polegającą na tym, że podróż w czasie wynikała z niekontrolowanej sporowej fali nośnej?
Zauważ też, że Star Trek pokazywał wielokrotnie technikę time warp (np. w ST IV), będącą odmianą zwykłego warpa. Jakoś nikogo to nie powstrzymało przed normalnym podróżowaniem z użyciem tej technologii.
Ignoruję, bo jeśli istnieje jeden taki czynnik to równie dobrze może istnieć drugi, np. turbo grzybki. As simple as that...
Niesłusznie ignorujesz, ponieważ nie znamy metody według której Stamets założył swoją pierwszą hodowlę. Z obserwacji całego procesu wynikało, że wie co robi, więc możliwe, że to proces podobny. Zakładasz niekompetencję bohatera tam, gdzie nie ma do tego wystarczających przesłanek.
Słusznie ignoruję. Obejrzyj raz jeszcze ostatni odcinek, lecz tym razem uważniej. Saru wyjaśni Ci, że się mylisz.
Częściowo masz rację, tzn. Saru powiedział, że Stametsowa hodowla trwała wiele lat, natomiast sam Stamets był pewny, że da radę w trybie turbo (i że dałby radę wcześniej, gdyby jego partner nie protestował). Na żadnym etapie nie wspomniano o ryzyku podróży w czasie, co oznacza, że wg ich naukowej ekspertyzy takie ryzyko jest znikome.
Koniec sezonu już za nami. Po obejrzeniu, jedyne co mi przyszło na myśl to:
"Naprawde? Co za bullshit".
Tragedia dla mnie, po prostu poszli na na skróty usilnie próbując jakoś połączyć wersje J.J. z TOS i swoją Discovery. Nic nie trzyma się logiki. Ostatnie dwa, trzy odcinki zepsuły całe dobre wrażenie jakie wywarł na mnie ten serial.
Spoiler!
Pierwsza rzecz która mnie po prostu odrzuciła.
Federacja i chęć zniszczenia miliardów istnień? Nie, nie widziałem tego jeszcze. Były pojedyncze przypadki szaleństwa, ale cała rada federacyjna za takim rozwiązaniem na pewno by nie głosowała. Sytuacja była trudna, ale takiej decyzji Federacja stworzona przez Roddenberrego nigdy by nie podjeła
Druga rzecz, już zupełnie nie spójna, nie logiczna i całkowicie nie zazębiająca się z pozostałym seriami.
L'Rell tak łatwo zjednoczyła rody, a jednocześnie tak szybko zrezygnowali ze zniszczenia federacji? Dajcie spokój, ziemia podana jak na tacy, federacja na łopatkach i nagle bum! Niech będzie pokój? Nie kupuje tego.
Trzecia rzecz.
Nagła rezygnacja z napędu zarodnikowego.Takie cudo i prostu odkładamy to do lamusa? Coś co daje gigantyczną przewagę taktyczną, zostaje zapomniane? Czy może okaże się na kaprys twórców w następnym sezonie iż jednak dalej Discovery będzie korzystać z grzybni bo jednak tak bardziej będzie cool?
I jeszcze wiele pomniejszych rzeczy mógłbym wymieniać, ale to te dwie najbardziej popsuły mi odbiór całości. Pominę już wezwanie o pomoc na końcu odcinka, którym nie wiem co twórcy chcą zapoczątkować. Kolejne wersje universum w kolejnym sezonie? Co tym razem będzie wywrócone do góry nogami?
Jak dla mnie udziwniono rzeczy proste.
