Forum › Fantastyka › Star Trek › Star Trek: Discovery
Co do Saru. Może fakt pochodzenia Lorci z MU powodował, że Kelpianin nie wyczuwał zagrożenia?
Dla zabawy załóżmy na chwilę prawdziwość tej tezy. Czy w takim jednak razie można poważnie traktować jego zapewnienie, że I do not sense it today? Przecież źródło zagrożenia pochodziło w tym przypadku wprost z Mirror Universe. Nie, to się kupy nie trzyma. Dziura na dziurze i dziurą pogania...
Saru nie wyczuwał zagrożenia ze strony Lorki, bo Lorca przy nim był zawsze najedzony. ;>
A mnie się zdaje, że Lorca traktował go niczym mobilny rezerwuar świeżego kelpiańskiego mięsa. Saru powinien był zatem wariować z niepokoju. 😛
Ale odkąd trafili do MU to nie kojarzę by choć raz pokazały się macki Saru. Może to jednak jakaś wskazówka?
Warto zwrócić też uwagę na fakt, że trójka Kelpian między ktorymi wyboru dokonywała Michael też niezbyt wykazywała reakcję na zagrożenie. A raczej wiedzieli co ich czeka.
Zwoje ostrzegawcze Saru mogliśmy oglądać w akcji już podczas pierwszego lustrzanego odcinka. 🙂
Jeśli tak bylo, to mogę tylko stwierdzić, że kelpiańskie zwoje są słabym narzędziem. 😉
To mnie akurat też rozwaliło. Mapy mogły się zupdatować gdyby komputer np. połączył się z centralą. Ale wyraźnie pada stwierdzenie, że nawet brak jest automatycznej odpowiedzi. Więc faktycznie, skąd?
Nieważne, że głupio. Nieważne, że bez sensu. Byle tylko wcisnąć widzowi kolejną porcję tępej, nachalnej propagandy. Imperium Klingońskie zniknęło na moment z radarów? To i cóż... Mamy przecież Imperium Terrańskie i wariata Lorcę, który w roli betonowego propagandzisty wypada nie gorzej niż T'Kuvma czy Voq. Jak to szło? "...we together will make the Empire glorious again...". JEEEZ, I HEARD IT FISRT TIME! BOOOOORING... A propos Gabrysia... "a steely Federation Starship Captain who’s considered a brilliant military tactician". Tak o nim mówiono. I cóż robi nasz błyskotliwy taktyk w dedydującej dla jego planu chwili? Zastawia pułapkę na Georgiou, ale jednocześnie zapomina przetrzepać salę w poszukiwaniu różnych niespodzianek i pakuje się wprost pod lufy automatycznych fazerów. Nie wiadomo, śmiać się czy płakać? Jakieś sugestie?
Nawet Issacs przyznał w AfterTrek, że ten serial niewiele miał jak dotąd wspólnego z Trekiem. Nic dodać, nic ująć... 😛
Tym razem przyjrzyjmy się Burnham...
Walcząc z Lorcą wypowiada ona słowa "We would've helped you get home if you had asked. That's who Starfleet is.". Niby pięknie, niby szlachetnie, ale cóż z tego skoro po raz kolejny dramatycznie głupio... Kobieto! Puchu marny! Ty wietrzna istoto! Przecież Lorca nie pragnął tak po prostu wrócić do domu. On chciał tam wrócić z Tobą!!! Zapewne chciał zabrać ze sobą również Discovery. I Ty i Discovery stanowiliście przecież fundament jego planu przejęcia kontroli nad imperium i zmiażdżenia rebelii! Jak tyś zaliczyła zajęcia z logiki?! Najlepsza na swoim roku, huh?
Dzisiejszy rozdział rozpocznijmy nieco zaskakującym pytaniem. Ile egzemplarzy standardowego Air Force One posiada do dyspozycji prezydent Stanów Zjednoczonych?
Z oficjalnych informacji wynika, że istnieją dwa takie samoloty. A przecież może być ich nawet więcej, right?...
Spróbujmy zatem odrobinę pospekulować. Istnieje całkiem spore prawdopodobieństwo, że zniszczony okręt-pałac nie był jedynym, right?...
Jaki sens miałby zatem w tej sytuacji stworzony przez załogę Discovery plan ratowania grzybni? Przecież za chwilę kolejny cesarz rozpocząłby na nowo rabunkową jej eksploatację, right?...
To już są tak daleko idące spekulacje.
Nie wiemy dosłownie nic o Pałacu. Nie mając żadnej wiedzy w tym zakresie nie da się stwierdzić czy istnieje możliwość budowy drugiego takiego okrętu.
Tygodniową przerwa pomiędzy odcinkami to dla Ciebie najwyraźniej za długo. 😉
Poza tym co miałaby zrobic załoga Discovery? Wróżyć z fusów i uznać że ratowanie grzybni nie ma sensu, bo potencjalnie ktoś może znowu ją eksploatować?
