Forum › Fantastyka › Star Trek › Star Trek: Discovery
Kilka dni temu deweloperzy Star Trek Timelines wrzucili na swój fejsbukowy profil krótki teaser (prawdopodobnie dotyczący tzw. mega-eventu) o treści: Something stirs in the ashes of an old, cold war.... Ich poprzedni, grudniowy mega-event kręcił się zaś wokół Mirror Universe. Być może i tym razem mamy do czynienia z jakąś sugestią dotyczącą dzisiejszego odcinka. Niechby się okazało, że cały ten bajzel obecny w Discovery to jedynie anomalia będąca konsekwencją Zimnej Wojny Temporalnej przedstawionej w Enterprise. Isaacs w jednym z wywiadów stwierdził jakiś czas temu, że pod koniec sezonu "całe to gówno spuszczone zostanie w kiblu". Być może właśnie w ten sposób, oby. Lorca w roli agenta temporalnego to byłoby coś...
To nie byłoby coś. Nie lubię zbytnio wątków temporalnych, choć nie mam problemow z ich oglądaniem. Ale można w ten sposób cały sezon właśnie spuścić w kiblu i powiedzieć widzowi: sorry, ale nic z tych rzeczy nie miało miejsca, nie trzeba ponosić konsekwencji niczego i wszystko co wam pokazaliśmy nie ma znaczenia. Choć po dzisiejszym odcinku coś takiego właśnie może się wydarzyć. Byłbym okrutnie rozczarowany.
Ja zaś bardzo bym się ucieszył. 😀 Byłaby to jedna z niewielu mądrych decyzji podjętych przez twórców serialu. Trzymam zatem kciuki za akcję #flash.this.trash. 😉
Obejrzałem ten nowy odcinek i pierwszy z wniosków jest oczywisty. Fatalnie dobrano jego tytuł. Epizod należało zatytułować Wojownicze Baby Ninja. 😛 Minęła już dobra godzina a mnie wciąż chce się śmiać z durnoty scenarzystów. Dwie baby nakopały do tyłków połowie załogi... Skąd oni biorą te pomysły???
Wniosek drugi - scenarzyści przeszli w tryb telenoweli na całego. Dziś go/ją zabijemy, jutro wskrzesimy. Gdy skończą się zapasy postaci z Mirror Universe, to odkryjemy kolejny wszechświat i tak bez końca... Landry is dead, long live the Landry. Ciekawe, w którym odcinku powróci Lorca? Może jakieś zakłady? 😛 Na dodatek Gabryś w roli femme fatale jest urzekający. 😀
Okazało się, że deweloperom Star Trek Timelines chodziło o zimną wojnę między Andorianami i Vulcanami. Szkoda...
Wojownicze Baby Ninja. 😛 Minęła już dobra godzina a mnie wciąż chce się śmiać z durnoty scenarzystów. Dwie baby nakopały do tyłków połowie załogi... Skąd oni biorą te pomysły???
Zastanawiam się czy to trolling czy na poważnie to piszesz.
Czyli nie masz absolutnie problemu z tym, że Lorca sam się przebija przez pół okrętu, żeby uwolnić swoją załogę, bo przecież to normalna rzecz – w końcu jest facetem. Ale kobiety równie albo lepiej wyszkolone w walce wręcz (Burnham zna wolkańskie sztuki walki) to już czysta fantastyka... A może mizoginia?
Bez wątpienia wszystkie sceny walki z ostatniego odcinka zostały napisane przez półgłówka. One dwie po prostu najbardziej rzucały się w oczy. 😛 Zresztą kretynizmów w tym odcinku było zatrzęsienie. Za każdym razem, gdy jestem pewien, że scenarzyści nie są w staniej upaść niżej, oni znajdują sposób na to, by po raz kolejny przebić dno. 😀
BTW, Jestem pewien, że Burnham zna nawet starożytną sztukę origami. 😀
Zastanawiam się czy to trolling czy na poważnie to piszesz.
Serio się zastanawiasz?
A propos kretynizmów, ten był szczególnie durny. 😛
Burnham
A to nie można zapętlić kursu w warp tak, by krążył w pobliżu ISS Charon? Bo to była pierwsza rzecz jaka mi przyszła do głowy.
No ale można posądzać scenarzystów o nieskończoną głupotę. 😉
Mi akurat starcie Cesarzowej z Lorcą podobało się z jednego, chyba najważniejszego powodu: trzymała w napięciu. Bo zwycięstwo żadnej ze stron nie było przesądzone.
Mnie do głowy przyszła inna. 😉 Skręcanie w warp jest niebezpieczne, gdyż może doprowadzić do poważnego uszkodzenia a nawet zniszczenia kadłuba. Polecam obejrzeć odcinek Voyagera zatytułowany Fury.
JANEWAY: Tom, what's the first thing they teach you about manoeuvring at warp?
PARIS: Faster than light, no left or right. When possible, maintain a linear trajectory. Course corrections could fracture the hull.
JANEWAY: Exactly. We'd have to drop to impulse every time we made a course change but, what if we let Voyager do the driving?
PARIS: Ma'am?
JANEWAY: We could pre-programme every kilometre. That way we'd only spend a second or two at impulse every time the computer executed a turn.
Można więc przyjąć, że załoga Discovery dokładnie tak postępowała. Jest to bardziej prawdopodobne niż stanie w warp.
W rzeczy samej. W takim jednak razie cały ten plan był od samego początku niemądry, c.b.d.o..
Zasięgam wiedzy u źródła i oglądam "Fury". I teraz widzę, że nie wyczytałem się przytoczony cytat. Tom mówi o prostym locie w warp kiedy to tylko możliwe. Nie ma tam nic o zakazie manewrowania w warp. Mowa jest też o potencjalnych
uszkodzeniach kadłuba, więc wcale nie musi do nich dojść.
Można więc śmiało założyć, że tak doskonała załoga jaką posiada Discovery, potrafi kompensować ewentualne naprężenia kadłuba łącznie z odpowiednią korektą kursu.
Doskonała czy nie, to w porównaniu z Voyagerem dysponuje okrętem-reliktem. To co stanowiło poważne zagrożenie dla Voyagera z ogromnym prawdopodobieństwem rozerwałoby Discovery na strzępy. Po jaką cholerę tak ryzykować? Ryzyko powinno być uzasadnione. Ryzyko zaś nieuzasadnione nazywamy głupotą. A przecież wystarczyło zaczekać poza zasięgiem transporterów Charona i w odpowiednim momencie wykonać skok warp... Durny, durny, po trzykroć durny plan.
Nikt nie zabroni Ci przebiegać tuż przed przejeżdżającym pociągiem, ale jeśli będziesz mieć wybór/alternatywę to tego nie zrobisz, bo to nieuzasadnione ryzyko...
No i pozostają jeszcze osłony. Podobno użycie transportera nie jest możliwe przy podniesionych osłonach... 😉
