Forum › Fantastyka › Star Trek › Star Trek: Discovery
Można i tak na to spojrzeć. 😛 Desperacki to jednak punkt widzenia. 😀
Poniewaz Tilly u nas jest bardzo grzeczna to wcale nie jestem zdziwiony, ze w MU jest kapitanem. Ciekawe ilu kochankow zabila by dostac stolek?
Pamietacie moze gre na PS2 ST Shattered Universe? Tam Sulu latal w MU i na koncu starl sie ze swoja wlasna kopia. Fajnie byloby, gdyby zrobili to w finale sezonu, gdy okaze sie ze MU Lorca jednak zyje i po zrobieniu rozpierduchy w naszym wszechswiecie chce wrocic i zostac Imperatorem (po wczesniejszej dekapitacji swojego odpowiednika).
Jeszcze się okaże, że Cesarzowa Sato była babką Phillipy 😉
To chyba najlepszy odcinek sezonu. Pierwszy raz naprawdę współczułem Michael. Której swiat zupełnie upadł, a która nie ma możliwości by się załamać.
Nadal trudno przewidzieć jak zakończy się ten wątek więc choćby dlatego warto oglądać dalej. I czekam na ujawnienie prawdy o Lorce.
Wiecie co? Poczytałem sobie dyskusje na zachodnich forach o ST, posłuchałem After Treka i wychodzi na to, że DSC ma - wbrew pozorom - swój Manual, a dokładniej - ścisłą podbudowę teoretyczną - sięgnijcie po książkę "Mycelium Running" realnego Paula Stametsa (twórcy Discovery wprost parę razy o niej wspominali):
http://en.wikipedia.org/wiki/Mycelium_Running
Której mniej czy bardziej legalną kopię można znaleźć w Sieci.
A wszystko złoży Wam się w całość.
W skrócie: zdaniem Stametsa:
1. grzybnia tworzy strukturę/sieć działającą w sposób zbliżony do superkomputera, Internetu, czy też mózgu,
2. grzyby mogą pochodzić spoza Ziemi i rozsiewać się po Wszechświecie na zasadzie panspermii,
4. sposób organizacji grzybni przypomina sposób organizacji b. wielu innych struktur w Kosmosie (od w/w mózgu, przez huragany po galaktyki); widać w tym pewien uniwersalny wzorzec, wszelka materia się w ten sposób organizuje,
5. bazujące na teorii strun modele prezentujące rozmieszczenie ciemnej materii we Wszechświecie sugerują, że układa się ona w sposób, który wygląda jak gigantyczna grzybnia.
Itd.
Wniosek praktyczny (wyostrzony w kierunku budowania wizji SF, P.S. stawia swoje tezy w trybie dalece bardziej warunkowym): w świetle jego koncepcji można przyjąć, że Wszechświat przerasta gigantyczna grzybnia z ciemnej materii zachowująca się jak superkomputer. Lektura resztę dopowie.
Nie wiem czy to jest fucking cool jak chciała kadetka Tilly, ale jednak dostaliśmy znów Treka bazującego na spójnych - acz, przyznajmy, dość niecodziennych - naukowych założeniach.
Hejterzy grzybków, bijmy się w piersi! 😉
STD ma tyle wspólnego z nauką co disco polo z muzyką. Niby są jakieś dźwięki, ale końcowy efekt żałosny... Cały ten śmieszny napęd sporowy opiera się na pomyśle poziomego transferu genów z grzybni do niesporczaka/Stametsa. W grudniu 2015 roku niejaki Thomas Boothby opublikował pracę naukową, z której wynikało, że genom niesporczaka składa się w jednej szóstej z obcego DNA. To obce DNA miało trafić do niesporczaka właśnie za pośrednictwem mechanizmu HGT (horizontal gene transfer - poziomy transfer genów). Sęk w tym, że niedługo potem zespół innych badaczy udowodnił, że to co Boothby zidentyfikował jako obce z pochodzenia acz należące do niesporczaka DNA było w istocie potężnym skażeniem. Innymi słowy próbki, z których korzystał Boothby zostały silnie zanieczyszczone przez DNA bakterii. Tutaj zaś można przeczytać jeszcze pracę, która wskazuje na brak dowodów potwierdzających poziomy transfer genów do niesporczaka. Gdyby natomiast komuś nie chciało się przedzierać przez naukowy żargon zlinkowanych prac, to proponuję zapoznać się chociaż z treścią tego oto artykułu.
No i niech mi ktoś łaskawie wytłumaczy, w jaki sposób makroskopowy obiekt (czytaj okręt) może w mgnieniu oka podróżować mikroskopową siecią grzybni z jednego krańca galaktyki na drugi. To trochę tak jakby powiedzieć, że można w mgnieniu oka przesłać samochód podmorskim kablem telefonicznym z Europy do Ameryki Północnej na przykład... Idea napędu sporowego z pewnością nie jest fucking cool. Jest za to zwyczajnie durna. 😉
Jedynym sensownym - acz wciąż dramatycznie na wyrost - odniesieniem do nauki była natomiast wzmianka o kryształach czasowych.
Czy ten temat nie był już wałkowany? 😉
Jest to tylko wariacja scenarzystów na temat pewnej tezy.
Do mnie też to kompletnie nie przemawia. Od początku mam problem z taką koncepcją podróżowania. Ale tak to sobie wymyślili. Takie prawo scenarzystów. Choć już w ramach tej konwencji przemieszczanie się pomiędzy wszechświatami ma więcej sensu niż teleportowanie się między nimi.
Prawem zaś widzów jest wytykanie scenarzystom ich głupich decyzji. Pomysł napędu sporowego jest durny z każdego punktu widzenia.
Tego prawa nikt nikomu nie odbiera. Ja osobiście jestem rozdarty. Serce trekkie chce widzieć w DSC świetnego treka, ale rozum mówi, że to przeciętny i niedopracowany serial. Choć nie powiem, że kiepski. Daje sporo radości. A ostatni odcinek zaczyna fajnie zazębiać porozpoczynane wątki.
Ale nie można zapomnieć o wielu głupotach jak choćby posłanie Kapitan i Pierwszego Oficera na klingonski okręt bez żadnego wsparcia. Czy przedziwna przesyłka w postaci teleskopu jako testamentu, itd. itd. Mimo to czerpię z oglądania DSC wiele przyjemności.
You say "potejto", I say "potato". Ty mówisz "niedopracowany", ja mówię "głupi". W tym przypadku to synonimy.
Tylko, że Ty jesteś totalnie negatywnie nastawiony do niego. Ja mimo wszystko DSC lubię.
Mnie również zdarzało się lubić rzeczy niezbyt mądre, czasami... Ten serial durny jest jednak kompleksowo.
