Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik Armin
- Podporucznika Armina? - zdziwił się chorąży. - Nigdy o kimś takim nie słyszałem. Do tego cele są puste, więc nawet jeśli został zarejesterowany pod innym nazwiskiem to na pewno tu go nie ma.
Pierwsza ze złością kopnęła ścianę i wyszła bez słowa. Wywołała pokład:- Sverrir.... znajdź go... skanuj cechy życiowe, szybko.- Właśnie to robię... ale zaczynam wątpić.....
- Skanuje stację. Ale zaraz... Mam jego komunikator. Jest... O k... poza stacją!
- Jasna cholera..... Moon do Scorpiusa zbieraj się i pędź na okręt..... kapitan jest poza stacją. Bierzcie prom i śledźcie sygnał. Ja zawiadomię dowódcę stacji i spróbuje dostać zgodę na wylot.... - przełączyła się błyskawicznie na częstotliwośc dowódcy i zameldowała błyskawicznie - Porwano podporucznika Armina, nasz skan wykrył iż oddala się od stacji, proszę o zgodę na wylot w celu pościgu....Scorpius był szybki.... w tył zwrot i bieg.... na pokładzie znalazł sie błyskawicznie i ruszył w strone promów. Przy jednym stał już Denevue. Skinął mu głową i wskoczył do środka. - Ch'Rak otwórz śluzę....- Tak jest....- Sverrir... śledź ich i przekazuj lokalizację na nasz komputer....Powoliruszyli oddalając się od okrętu podążając za wątłym sygnałem.... jak pies za zwierzyną...
Dowódca stacji przez chwilę milczał, ale odpowiedział:- Udzielam zgodę.Sygnał z kominikatora powoli oddał się. Leciał z prędkością warp 2, więc prom bardzo szybko go dogonił. Po kilku minutach był już tuż przy nim.- Co się dzieje z tym sygnałem. On zanika... - po chwili już go nie było.
Moon błyskawicznie przekazała zgodę na pokład i dokonała transportu. Wbiegła na mostek komenderując:- Status!- Sygnał zanika....- Dawaj ile mamy i leć tam.... rozkaz wysłania wszystkich promów.... Denevue... spróbujcie złapać resztki sygnału.... podlecimy i spróbujemy namierzyć go na kilka sensorów....Sverrir skinął głową. Zadanie było trudne ale nie niemożliwe i jeżeli to miała być jakaś forma maskowania... była szansa ich uchwycić.....
Niestety mimo wszystkich usiłowań sygnał zanikł. Okręt wyszedł z warp w pobliżu ostatniej znanej pozycji by poszukać śladów, ale poza szczątkowym promieniowaniem nic nie zostawło wykryte.
- Jasna cholera - zaklęła Moon - Pełen skan.... szybko.... Ch'rak sypał natomiast w tym samym czasie potok klingońskich przekleństw, a Sverrir błyskawicznie ustawił sensory na najwyższą czułość.- Spokojnie Ch'Rak.... zajmij sie czymś sensownym i pomóż naukowemu... Denevue, Scorpius? Co u was?- To samo ma'am.... ślad zanika....- Wysyłam zatem żądanie na stacje by wsparli nas swoimi możliwościami....
- Nic nie ma oprócz tego promieniowania. Ale coś jest w nim znajomego. Zaraz sprawdzę... - Sverrir zaczął wpisywać komendy. - To było echo. Ktoś zrobił nas w jajo. Tu wcześniej nic nie było. Zapewne miało za zadanie odciągnąć nas od stacji.
Moon zbladła.... cóż... podziałało to na nią nie za dobrze....- Sverrir..... sprawdzałeś cechy życiowe, tak?- Tak, ma'am...- To jakim cudem to się stało?! - krzyknęła karcąc naukowego, powoli puszczały jej nerwy, szybko przełączyła się na stację - Sprawdźcie stację w poszukiwaniu podporucznika Armina... to był wabik.... Scorpius... promem będziecie szybciej... zbierajcie się i szukajcie kapitana...- Tak jest... - zameldował sucho taktyczny...
Na stacji juz szukano Armina, ale bez rezultatów. Wykryto tylko ślad teleportera na pokładzie z aresztem, ale miejsca docelowego nie znaleziono.Lekko przygnębiony tym faktem oraz zamachem na swoje życie dowódca stacji wezwał Scorpusa do swej prywatnej kajuty.
Scorpius wszedł równym, by nie rzec marszowym krokiem do kapitańskiej kajuty i zasalutował czekając na rozkazy. Sam nie wiedział już co o tym myśleć. Wyglądało na profesjonalną robotę. Zdecydowanie. I komuś musiało bardzo zależeć na Arminie by to zrobić. Ale weteran już z niejednej kabały wyszedł cało więc pozostawało mić nadzieję, że tak będzie i tym razem. W końcu co więcej można było zrobić....Moon spoglądała ponuro na pulpti. Jasna cholera.... znowu stracony. Chyba tak będzie już zawsze... że ktoś będzie próbował go odebrać. Ch'Rak też chyba się już wypalił z wściekłości tylko bezwiednie czyścił paznokcie za pomocą sztyletu, a Sverrir kontynuował skany. Zawsze mieli nadzieję... czasem wydawało się, że ich okręty trzymają się tylko na niej....
Dowódca popatrzył na Scorpusa i ostro zapytał:- Co do jasnej cholery macie wspólnego z Hanną Sobieski?
Scorpius wyprężył się i starał się odszukać cokolwiek w swoim umyśle. W końcu nie było go jakiś czas na pokładzie i...... ale coś mu to nazwisko mówiło..... ale skąd.... czy Armin bądź Moon coś wspominali. Analityczny umysł podziałał i odpowiedział zwarcie:- Była więźniem eskortowanym przez załogę mojego okrętu....
