Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik Armin
Moon westchnęła z udawaną rezygnacją:- Sama już nie wiem co o tym myśleć.... może trochę przesadziłam z podejrzeniami, ale zdenerwowała mnie ich opieszałość.... i to że nie robią nic w sprawie kapitana... - po swoich słowach oparła głowę o dłonię i bez słowa zaczęła pożerać najlepszy Rracht w okolicy...
- Może nie zamierzał szukać jakiegoś tam chorążego gdy kilku szturmowców odstrzeliło mu 30 Marines.Czas upływał spokojnie. Tylko zwiększony ruch na stacji przypominał o niedawnym incydencie z Borgiem.
Moon wzruszyła tylko ramionami kontynuując jedzenie klingońskiej strawy. Po posiłku wstali i razem ruszyli do jednej z licznych knajpek na promenadzie gdzie mieli się spotkać z Le Blanc i Denevue. Oni też nie byli w nastroju do zabawy. Wszyscy więc siedzieli w ponurych nastrojach przy swoich drinkach czekając na możliwość powrotu na okręt...
- Raczej dzisiam nie wrócimy na okręt. Wieczorem połatamy podłogi i sufity, w nocy ustawimy ściany działowe, w jutro wypełnienia. Najlepsze jest to, że zewnętrznie nic nie ucierpieliśmy. Broń i osłony sprawne. Nie działa tylko sztuczna grawitacja na kilku pokładach, ale to szybko się zrobi. - zaczął mówić Denevue.- Więc dzisiaj śpimy na stacji. - ponuro rzekł Ch'Rak. - Kto idzie do pułkownik z prośbą o lokum?
Moon podniosła się gwałtownie ze słowami: - Cóż... do tego służy chyba kapitan, a że aktualnie nie mamy żadnego... idzie ktoś sprawujący funkcję... poza tym... zawsze chciałam ją poznać.... Do zobaczenia wieczorem.Po tych słowach półromulanka zagłębiła się w gąszczu ludzi wypełniających promenadę. Cudem chyba tylko trafiła w okolice centrum dowodzenia...
Windą dostała się na Wieżę. Tam panował ruch jak zwykle. Pułkownik zapewne siedziała w swoim biurze.
Moon ignorując spojrzenia zebranych w centrum, śmiało ruszyła w stronę biura pani pułkownik...
W biurze przy stole siedziała Kira. Właśnie patrzyła na baseballową piłęczkę wciąż leżącą przed nią.- Tak? - zapytała patrząc podejrzliwie.
Chorąży Moon. USS Taurus. To ten przyholowany wrak. Mamy problem w związku z remontem okrętu i przyszłam prosić o przydzielenie mej załodze, na szczęście nie sprawi to chyba problemu bo zostało nas względnie mało, kwater zastępczych na czas dokonywania napraw... - powiedziała jednym tchem pełniąca obowiązki kapitana...
- To dobrych manier nie uczą już w Akademii? A może pani lubi wkurzać starszych stopniem? Proszę wybrać z komputera wolne kwatery typu standart w Pierścieniu Mieszkalnym. Coś jeszcze?
- Proszę mi wybaczyć... ale to wciąż po.... po... tej bitwie... - powiedziała Moon celowo udając traumę.... dzię... dziękuję.... - po tych słowach odwróciła się i ruszyłą w stronę drzwi...
- Sprytna intrygantka. - mruknęła Kira gdy drzwi zamknęły się za Moon i kazała połączyć się z Kwaterą główną Floty, aby zażądać więcej okrętów do ochrony.
Moon uśmiechnęła się wychodząc. Niezła była ta pułkownik, naprawdę - pomyślała przez chwilę po czym ruszyła rozdysponować otrzymane kwatery. Spotkali się w jednym z tych zadymionych barów. Pokoje rozdysponowała tak aby na 4 załogantów była jedna, dla oficerów przypadała jedna na parę, a sobie zostawiła najmniejszą, tylko dla siebie w końcu lubiła spokój. Poprosiłą jeszcze aby meldować jej o wszelkich zmianach w statusie okrętu i ruszyłą w gąszcz tuneli szukając swego lokum. W końcu dotarła. Wstukała odpowiedni kod i była w środku. Znajoma Kardazjańska sztuka i ciasnota. Podwyższyłą odrobinę temperature i rzuciła torbę na łóżko. Pogwizdując wzięła się za sprawdzenie całego pomieszczenia szykując sobie prysznic...
O dziwo nie było żadnych pluskiew czy innego elektronicznego tałatajstwa. Za to coś chrobotało czasami za ścianą. na szczęśćie nie chciało się przebić.Noc minęła spokojnie. Ciekawe czy tak samo dobrze spał Armin?
Armin spoglądał na otwarty korytarz, który niczym mityczny lewiatan powoli pochłaniał kolejne okręty... spojrzał na załogę, dumną z wykonanej właśnie akcji... pozostawiali za sobą zgliszcza i ruszali jeszcze raz w nieznane... zamyślił się na moment.... czy kiedyś wróci jeszcze do siebie?******************************Moon przyłożyła ucho do ściany starając się zlokalizować dźwięk... coś tam było, ale na szczęscie chyba nie próbowało się przebijać. Wzruszyłą tylko ramionami i powoli weszła pod prysznic, który zmył z niej zmęczenie i stres mijającego dnia... skończyła się odświeżać i ruszyła do łóżka. Sprawdziła czy drzwi są zablokowane i zasnęła snem sprawiedliwych.....
