Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Lagh SaH
- Quj chaHbe'. SuvwI'pu' maH. (Czy kapitan zawsze bawi się swoimi ludźmi?) - spytał SaH. - To nie jest zabawa, tylko wojna.
bu' wzruszył ramionami -rut [czasami] ... HoD maw' [kapitan jest szalony] - powiedział po chwili jak by wahania - Ten okręt nie jest najlepszym miejscem na służbie. Gdyby nie to, że kapitan ma paru wiernych sobie ludzi i jest najlepszy w posługiwaniu się bat'lehem, dawno nadeszła by zmiana warty. A tak to tylko ja muszę sprzątać bałagan - dodał patrząc pierwszemu oficerowi prosto w oczy -Moja rada: Oczy dookoła głowy -
- Rozumiem bu'. I liczę, że gdy nadejdzie czas, dokonacie właściwego wyboru. Jak brzmi wasze imię?
-Qant' - odpowiedział zapytany patrząc na ciebie dziwnie -Lepiej niech pan uważa z kim pan rozmawia, ściany mają uszy ... - dodał jeszcze strażnik gdy zamykał drzwi celi po wrzuceniu nieprzytomnego do niej.
- Będę. - odparł SaH.Poczuł, że konfrontacja z kapitanem będzie nie do uniknięcia. Niestety w walce na betleHy nie miałby z nim wielkich szans, przynajmniej dopóki kapitan nie upije się bardzo.SaH skierował się ku maszynowni, czas zobaczyć jak tam rzeczy wyglądają i co o tym wszystkim sądzi pijak 'orgh.
W maszynowni panował ... spokój. Inżynierowie stali przy swoich konsolach, sprawdzając ich odczyty. Wyglądali na spokojnych i zadowolonych. Rozejrzał się w poszukiwaniu 'orgha. W końcu wypatrzył go siedzącego na miejscu głównego inżyniera, popijającego piwo. Był uśmiechnięty i tylko od czasu do czasu wykrzykiwał, krótkie rozkazy, poganiając to jednego, to drugiego załoganta, do jakieś roboty.
- 'orgh! - zawołał SaH z daleka. Podszedł bliżej widząc, że staruszkowi nie spieszno schodzić z fotela. - Jak sprawuje się statek? Czy załoga jest gotowa do walki?
Klingon podskoczył słysząc twój głos. Po chwili usiadł na miejsce -Okręt jest gotowy, ale załoga jest zielona jak Romulanin ... - powiedział uśmiechając się wrednie -Będą musieli się nauczyć. Poza tym, na tym okręcie atmosferę można by ciąć nożem. Co właściwie stało się na mostku? -
- Dość powiedzieć, że nasz dowódca ma bardzo słabe nerwy i lubi sobie odreagować na załodze. Trzeba będzie uważać na niego. - spojrzał znacząco na 'orgha. - Co do załogi, postaraj się, by pierwsza napotkana nieprzyjacielska boja nas nie zestrzeliła. Mamy około pięciu dni.
-lu' - odparł krótko szef maszynowni -Zrobię co do mnie należy ... - dodał po chwili
- Wyznaczyłeś już swojego zastępce w maszynowni? Jeżeli jeszcze nie to chciałbym żebyś zrobił to możliwie jak najszybciej.
-Moim zastępcą jest bu' Unqat - powiedział wskazując na Klingona o jasnych włosach stojącego przy jednej z konsol niedaleko. Kiedy tamten usłyszał swoje imię podszedł do was i skłonił się lekko. Miał około 30 paru lat i bliznę biegnącą po prawym policzku. -Doświadczony i ma talent - dodał jeszcze szef maszynowni.
- Doskonale. Przygotujcie dobowy grafik wacht i zgłoście do operacyjnego... HImvaQ lagh. tugh may' qeq. (wkrótce test bojowy) pevangrup (bądźcie w pogotowiu).
-lu' - odparli obydwoje prawie jednocześnie i powrócili do swojej roboty. To znaczy sierżant poszedł pokrzykiwać na załogę i poprawiać ich błędy a 'orgh wrócił do picia swojego piwa i wpisywania jakiś komend do padda. Pewnie zajął się pisaniem grafika.
- majQa' (Doskonale) - powiedział do siebie SaH. Wierzył dość mocno w talenty 'orgha, także o maszynownię i to, że znów coś zawiedzie mógł być całkiem spokojny. Nie chciał, by poprzez kolejny błąd kapitan eliminował kolejnych członków załogi z misji.Poczuł się głodny, postanowił więc odroczyć zwiedzanie reszty okrętu dopóki czegoś nie zje. Zaszedł do mesy i zamówił u załoganta pełniącego dyżur kucharza okrętowego udko targha i dzban krwawego wina.
