Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Chorąży Griffers
-Oddalenie układu Xeno Minor od naszego miejsca pobytu? -Lecz po chwili zorientowałem się że to nic nie da. Nie mamy dostępu do BDZFP, a to wcale nie pomagało. -Raport z karceru? Coś ciekawego tu się dzieje?
Jako że w komputerze znajdowała się pełna mapa kwadrantu alfa komputer bez problemy spełnił polecenie do układu Xeno Minor było 3212ly.W areszcie nie działo się nic ciekawego oficer dyżurny zameldował że pasażer zasną.
-Cóż, musieli wpaść w to samo co my. Teraz trzeba było czekać na kalibrację czujników.
Kalibracja odbyła się bez żadnych problemów i po nie całych 5h do twojego gabinetu zadzwonił dzwonek.
-Sorry kotek. -Mruknąłem zrzucając zwierzaka z kolan. -Wejść!
Do gabinetu wkroczył twój pierwszy oficer i zaczął mówić - Kalibracja czujników została zakończona wewnątrz statku nie ma śladów życia ale za to jest dużo materii organicznej prawdopodobnie pozostałości po załodze sir.Po za tym odkryłem coś co wydaje się być nie humanoidalną formą życia porusza się po okręcie ale czujniki nie rejestrują tego jako żywej istoty sir.Okręt jest w środku o wiele bardziej uszkodzony niż to z zewnąrz wyglada najwyraźniej załoga stoczyła walkę z nie znanym przeciwnikiem i przegrała sir.Moje skany potwierdzają że będę w stanie wydobyć okręt z atmosfery ale potrawa to dłużej niż przewidywałem około 7h z powodu uszkodzeń wewnętrznych sir.
-Proszę się przygotować, ale nie przesyłać się. -Wysłałem raport ze skanów kwaterze. -Ta nie humanoidalna forma życia to energia? Czy też nasi koledzy stamtąd?
- To biologiczna forma życia ale z nie znanych przyczyn komputer nie uznaje jej za formę życia sir. - powiedziałem android po czym się odmeldował i wyszedł z gabinetu.
Wiedziałem że nie mogę czekać w nieskończoność, ale do cholery flota choć trochę powinna się przejąć tym że może tu ktoś zginąć. Co za niewdzięczna robota. Poszedłem do hali transportera.
Twój pierwszy oficer był już na miejscu gotowy do przesłania w jednej ręce trzymając Trikorder a w drugiej Fazer.Kiedy cię zobaczył powiedział - Proszę o pozwolenie na przesłanie sir.
-Ze... zezwalam. Trzymajcie kontakt... i wróćcie mi tu żywi.
- Tak jest sir - odpowiedział android a po chwili zniknął z płyty transportera.USS T'MewPojawiłeś się w zrujnowanym korytarzu gdzie za jedyne oświetlenie służyły migające światła awaryjne.Szybko zauważyłeś że podłoga jest zasłana kośćmi a w ścianach zieją spore dziury, po za tym słyszałeś dziwny dźwięk którego nie mogłeś zidentyfikować chodź wiedziałeś że dolatywał z pobliskiego popieszczenia którego drzwi były wyłamane.
Zadanie było proste. Wyciągnąć statek. Zacząłem poruszać się cicho wgłąb korytarza. Jeśli to ma wrogie zamiary trzeba by to zabić. Może było tylko jedno a wybiło setkę ludzi? Może najpierw wyciągnę okręt? A dopiero później zajmę się eliminacją przeciwnika? Biorąc od uwagę zniszczenia... drzwi tego nie zatrzymają. Pole siłowe? W tym statku to niemożliwe.. Może wystrzelić dziurę w kadłubie. Ja przeżyję, to może zdechnie albo zostanie wciągnięte. Ale nie, przecież jestem w atmosferze. Próbuję dotrzeć do mostka. Mając ciągle na oku pomieszczenie z którego dobiegały dźwięki. Ustawiłem fazer na zabijanie. Choć całkiem ciekawe byłoby zbadanie istoty. Żywej.
Szybko zorientowałeś się że od mostka dzielą cię tylko 2 pokłady niestety turbowindy nie działały więc czekała cię krótka przechadzka tunelami serwisowymi.Po 20 min dotarłeś na mostek tam także paliły się światła awaryjne ale zniszczenia były mniejsze pod ścianą leżało ciało Bolianina prawie całkowicie rozłożone.
Jeśli to coś mnie znajdzie może być kiepsko. Jak dać znać kapitanowi... pomachać ręką przez bulaj? Zająłem się uruchamianiem silników. Spojrzałem na ścierwo. Czyżby kapitan? Chciałbym to zrobić jak najciszej by "coś" nawet nie dowiedziało się że coś się dzieje, czy że okręt się rusza.
