Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Chorąży Griffers
- Nie sir mamy 3 fazery i jedną wyrzutnie torped osłony tylko na awaryjnym generatorze. - odpowiedział sprawdzając
-Pięknie. -Wyszedłem z mostka i nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Postanowiłem spędzić popolódnie w mesie.
- Mesa była już całkiem nieźle zrobiona kilka stolików i działający replikator od czasu do czasu wpadali jacyś załoganci lub technicy jedli coś i wracali do swoich zajęć po jakimś czasie pojawił się nawet główny mechanik zamówił jakieś mięso i usiadł przy stoliku w rogu studiując pada przy jedzeniu.
Usiadłem obok szefa i zamówiłem stek z warzywami i frytkami. Barman -tym razem bolianin- podał mi zamówienie. A ja zapytałem Sanary:-Co tam wertujesz?
- Nasz kwatermistrz jeszcze nie przybył dlatego muszę sam wysyłać zamówienia na części - odpowiedział pokazując ci padd na którym zobaczyłeś jakąś listę.
Siedziałem i zajadałem się stekiem gdy nagle zapiszczał komunikator:-Chorąży Griffers, tu szef ochrony. Z pana kwatery dochodzą dziwne dzwięki.-Co znaczy dziwne?-Nie umiem ich określić... coś jak gdyby pomiędzy strzałem z fazera a dokowaniem promu na stosie drewna.-Wejdź i zobacz co to jest. Autoryzacja Alpha 112 Gamma 34 Tango.-Aye Aye sir. -Po paru minutach komunikator odezwał się znowu.-Sir. To pański pies.-Ee.... ja mam przecierz kota..-Postaram się to sprawdzić. -Dokończyłem stek i poszedłem do kwatery.
Kiedy doszedłeś przed kabiną stało 2 załogantów jeden trzymał na smyczy sporego psiaka a drugi ściskał twojego wyrywającego się kota.
-Sir... znalazłem liścik. -Powiedział załogant dając mi jakiś padd. Spojrzałem na list i od razu zrozumiałem."Drogi Jonie jestem pełny podziwu dla ciebie. W gwiezdnej flocie jesteś dopiero od 6 lat a już dostałeś własny okręt. Przysyłam ci gratulacje i psa. Wabi się Odie. Mam nadzieję że nie sprawi ci kłopotu. (rzeczy dla psa znajdziesz w ładowni numer siedem)Kapitan w stanie spoczynku Jonatan Griffers."-Dziadku.... rozmawialiśmy już o przysyłaniu mi prezentów. Dobrze wpuście kota do kwatery. -Załogant wypuścił kota jednak ten miast uciekać dziabnął psa prosto... prosto w odwłok. Pies zawył z bólu, wyrwał się kadetowi z ręki i uciekł do kwatery.-Popilnuj zwierząt, -Powiedziałem do jednego z ludzi. -A pan pójdzie ze mną poszukać tych akcesorii.
Rzeczy znalazły się po jakiś 15 min w ładowni nr jeden niestety kiedy wrzuciłeś czekały się nie ciekawe nowiny twój kot nadawał się w sam raz do wypchania.Okazało się że kiedy kadet poszedł do toalety pies załatwił kota a teraz spał zadowolony na twoim fotelu.
No nieźle... super... czy to nigdy nie może się skończyć... -e... sir przyszła kolejna paczka...-Co tym razem kanarek?-Yyyy.... nie sir... kot... sprawdzam dane... od pana babci. -Kadet tym razem wszedł z klatką... wyglądał na mojego pierwszego.-Sir ciekawa jest końcowa notka... dziadek nazwał psa odie, dlatego że później kupiliśmy kota którego się lekko boi. Więc nazwaliśmy ich Garfield i Odie. Kot spojżał przez szparę w klatce na psa a ten momentalnie nawiał pod kanapę. Ja natomiast zacząłem się śmiać.
Pies nie był zachwycony nowym lokatorem i tylko patrzył na niego z pod oka kiedy ten obwąchiwał kwaterę.O dziwo kiedy skończył usadowił się koło Odiego i razem zasnęli.
-No nieźle.... komputer ustal imiona Garfield i Odie.-Szukam. Znalezione. 23451895 odniesień-Zmniejsz do zwierzęta.-24 odniesienia-zmniejsz do ziemskie-2 odniesienia. Pierwsze Imiona najczęściej nadawane Garfield Kot Odie Pies drugie. Występują w komiksach Pt. Garfield. Ich opiekunem jest Jon Arbucle.-Taa... Garfield, Odie i Jon super.-Ma pan coś do roboty na drugiej zmianie? -Zapytałem pierwszego.-Nie drugi oficer już przybyła. Eee... druga?-Tak kadet II klasy... nasza naukowa.-Acha... to co mesa o 20?-No... dobrze.
Kiedy dotarłeś do mesy PO już tam siedział popijając piwo z kufla i studiując padd kiedy cię zobaczył powiedział - Zapraszam.
Usiadłem przy stoliku i zacząłem rozmowę. Dołączyło się do niej jescze parę osób w tym; Sanara, Operacyjny i Doktor. A rozmowa zchodziła powoli z toru dobrego smaku (wraz z późniejszą porą i kolejną porcją piwa przyniesionego przez ferengiego). -I że ja niby zachowuję się dziwnie?-A no tak. Przecież kto tak dziwnie kręci głową? Straszy mi pan ludzi. -Odpowiedział ferengii-Przecież jestem androidem do diabła!-Chip emocji?-Może.-A tak właściwie to co pan zamierza zrobić ze zwierzętami? -Zapytał doktor.-Nie wiem... poprostu zostaną u mnie .-Ja bym proponował diwe takie budy z pola siłowego... na przykład 2 na 1 metr -Odezwał się po raz pierwszy Operacyjny-Jestem mechanikiem nie cudotwórcą-No nie wiem.. a może tak do...-Nie McCoy nie do ambulatorium.-No to nie wiem. -Pierwszy zaczął grać w karty z Sanarą.-Panie Beta... z tym chłopcem radzę grać tylko na wybojach. -Po licytacji Szef położył na stół królewskiego pokera.-Nie umie pan wygrywać.-Tak... być może ale dlaczego w mojej trójce też jest as kier?-Eee... nie pytaj...O godzinie 23 wszyscy rozeszli się do kwater. Dałem zwierzętą jeść i położyłem się spać, a zresztą zwierzęta też.
