Forum › Fantastyka › Inne sci-fi i pozostałe gatunki › Ulubione seriale
U mnie wymiotów nie powoduje, lubię sobie czasem obejrzeć jakiś odcinek TOSa, ale nie z wypiekami na twarzy, lecz jako ciekawostkę, z sentymentu i niejako żeby nieco poznać dawną epokę i spojrzenie na świat okiem tamtych czasów. Jednak po czterdziestu latach siłą rzeczy coś staje się archaiczne.Kolejny raz zgadzam się z Evivą, tez nie znoszę Prisonbrak, a LOSTa oglądałem trochę ale mnie nie wciągnął, choć klimat ma fajny. Dlatego czekam z rumieńcami na Treka wg wizji Abramsa ;]
Co do Lost zgadzam się z przedmówcą. Akurat jeszcze do strawienia był pierwszy sezon. Kolejne były tylko udziwnieniami, których nie dało się przełknąć. Serial nie pasujący do żadnego gatunku, ani thriller, ani sci-fi, ni pies ni wydra. Żenada. Jeśli dobrze kojarzę, to ten drugi tytuł przetłumaczyli na Skazanego na śmierć? Jeśli tak to po jednym odcinku miałem dość. Nie byłem w stanie obejrzeć więcej. Faktycznie do poż.... się, choć odporny jestem. Lubię kryminały i to takie co się krew po ścianach leje, ale tego nie byłem w stanie obejrzeć. Jak na mój gust zmarnowali kasę, za którą można było kupic coś lepszego.
No właśnie, "Skazany na śmierć" - głupie tłumaczenie na dodatek.Teraz jednak mam okazję obejrzeć "Highlandera" w wersji serialowej, ulubiony serial mej kochanej kumpeli z Anglii. Zobaczę, czy Adrian Paul jest rzeczywiście taki super, czy tez atoli nie. Cóż, spiczastych uszu nie ma, ale co tam...Musze też zobaczyć "Zorro - wersja telenowelowa. Wiem, to wstyd oglądać telenowele, ale czasem mi się zdarza - mama lubi mieć towarzystwo przed telewizorem, a uwielbia latynoskie tasiemce. Pocieszam się myślą, że Zorro to temat, który trudno spaprać, ale z drugiej strony wiem, że jak się chce, to wszystko można.
Owszem wszystko można. Ja wytrzymałem Skazanego i to 2 sezony i jak dla mnie nie jest taki zły jak piszecie. No ale to wszystko zależy od gustów i guścików które nie podlegają dyskusji.
Skazany to typowy plastikowy produkt z "gwiazdą" za którą maja piszczeć niewyżyte nastolatki, fabularnie kaszan. O wiele lepszy jest "Gotowe na wszystko", Eviva czy mówisz o zorro z 60tych lat? Jest całkiem zabawny, głównie przez wzgląd na swoja prostotę. 🙂
Nie, mówie o najnowszej produkcji. Telenowela, "Zorro - szpada i róze". Jestem już po pierwszym odcinku - takie sobie, ale da się strawić na upartego. Ten "Zorro" z lat 60-tych, z Guyem Williamsem, to mój ulubiony. Lubię tez wersję późniejszą, "Jeździec w masce" z Duncanem Regehrem, ale już nie tak. Ta wersja obecna na pewno nie zostanie moim faworytem, głównie ze względu na kompletną nijakość głównego bohatera.
A to nie, to nie wiem, z telenowel to się uśmiałem na "Brzyduli Betty" przyznaje się bez bicia, a robi ona teraz furorę na świecie w przeróżnych wersjach, polskiej też 🙂
Zgadzam się. Ja oglądałem jak zaczęli to dawać na FoxLife. Tak samo "Chirurgów". Brzydula jest śmiesznym serialem i nie jest istotne tło. Z samych dialogów można się usmiać. Ale polecam cos innego. Jak komuś się uda dorwać to proponuję obejrzeć "Jeremiasza", a także "House'a" (to coś dla Ciebie Eviva 😉 ). Co do "Zorro" to chyba ta wersja z lat 60-tych była najlepsza, chociaż, dziś dość smieszna, jest też niezła wersja przedwojenna z Valentino w głównej roli. Jak ktoś widział to wie o czym piszę. No ale teraz nieme filmy nie są takie fajne. Technika za bardzo poszła do przodu. Widać to chociażby po tym jak mało na forum jest fanów oryginalnej serii ST (z wyjątkami oczywiście). No ale ci własnie lubują się w starociach jako takich :). Między nami seriale i filmy dziś kręcone sa coraz gorsze zarówno tematycznie jak i warsztatowo.
Coś jest na rzeczy jeżeli idzie o jakość i warsztat, jest tego tyle, że trudno zabłysnąć wyjątkowym pomysłem i świeżym spojrzenie na tematy które już chyba wałkowane po kolei wszystkie. A o "Brzydulę" chodziło mi ta oryginalną, zdaje się kolumbijską. Wersja amerykańska jest całkiem niezła, z dystansem do tematu.
Zgadzam się. Ja oglądałem jak zaczęli to dawać na FoxLife. Tak samo "Chirurgów". Brzydula jest śmiesznym serialem i nie jest istotne tło. Z samych dialogów można się usmiać. Ale polecam cos innego. Jak komuś się uda dorwać to proponuję obejrzeć "Jeremiasza", a także "House'a" (to coś dla Ciebie Eviva 😉 ).
"Brzydula" w wersjach coverowych może bawić tylko koghoś, kto nie zna oryginału. Ja niestety znam i dlatego covery mnie po prostu złoszczą. A co do "Housa'a" - znam i oglądam. Jest - nie intelektualnie, naukowo itd - ale charakterologicznie męską wersją mnie samej.
"Ugly Betty" w wersji amerykańskiej (bo taką tylko znam) w pierwszym sezonie jest nawet całkiem zabawny. Później średnio. Krytyka, naśmiewanie się ze świata mody i związanych z tym stereotypów, przekoloryzowane postacie, miejscowa banalność i infantylność tworzą całkiem przyjemną kombinację. Nie jestem przekonany, czy zwyczajny polski odbiorca jest na taki serial gotowy (chyba tkwimy jeszcze blisko Dynastii?). Może być tak jak z Dniem Świra - wszyscy się śmieją i w ogóle, bardzo popularny film, ale chyba niewiele osób go rozumie (nie żeby Brzydula niosła jakieś strasznie głębokie treści ;> ale jest tam chyba ciut więcej niż w Modzie na Sukces ;>).
"House M.D." - Moim zdaniem serial dałoby się spokojnie przenieść do innego otoczenia, bez specjalnych strat i wielkich zmian (pseudomedyczny bełkot, który zapewne dałoby się spokojnie zastąpić każdym innym (np. Inżynier House, Profesor fizyki House, etc.) . Postacie (1. i 2. sezon) są płaskie strasznie, jedyne co przyciąga to humor głównego bohatera i jego stosunek do świata (swoją drogą zbyt przesadzony, żeby był wiarygodny, no ale trudno). Na szczęście zmienia się to w 3. i 4. sezonie.
Między nami seriale i filmy dziś kręcone sa coraz gorsze zarówno tematycznie jak i warsztatowo.
To widać oglądasz te złe. Świetnym serialem pod każdym względem (nawet czołówkę ma wybitną) jest Dexter. Innym Weeds czy Californication.
No i jest jeszcze Battlestar Galactica, który jest świetny tematycznie, a warsztatowo zdobywa szczyt Parnasu.
Pierwszy sezon Losta też jest znakomitym dziełkiem (potem tragedia), a że nie jest go łatwo wpasować w jakieś ramy scifi/thriller itp. to nie rozumiem co to za minus? Zwłaszcza w postmodernizmie.
Wszystkim polecam Family Guya i musical (a co!) Wicked ;>
Nie mówię, że wszystkie filmy i seriale są do d...y, ale że są coraz gorsze jakościowo pod wzgledem treści. Można znaleźć kilka perełek, ale jest ich coraz mniej w porównaniu z ilością. Teraz decyduje komercja a nie nic innego. Filmy tzw. ambitne nie zawsze da się obejrzeć, bo mimo całego wysiłku intelektualnego nie da się dostrzec logicznej myśli przewodniej. Dlatego bardziej docenia się dobre filmy. Widziałeś kiedyś choć odcinek "Santa Barbary"? "Moda na sukces" i "Dynastia" to przy tym arcydzieła. Z drugiej strony tasiemcowe seriale są tak kręcone żeby widz nie musiał się dopatrywać sensu i głębszego przesłania tylko odbierał to co się dzieje na ekranie wprost. Tak własnie wygląda Brzydula. Jest typową karykaturą i tak ją należy traktować. Przy tym jest śmieszna. Podobnie jest z Housem. To ironia na temat amerykańskiej służby zdrowia, szczególnie odcinki w których House "walczy" z nowym szefem rady, który ma kasę. Tyle tylko, że u nas dąży wszystko do podobnego stanu więc serial może mieć wymiar prewencyjny. Niestety Battlestar Galactica nie widziałem serialu a jedynie dwie wersje filmowe i miniserię, którą puszczała nasza telewizja. Chętnie bym obejrzał ale nie mam jak.
Muszę uchylić kapelusik przed twórcami nowej telenoweli "Zorro", która leci sobie na PULSie.Do tej pory sądziłam, że "Zorro" temat, którego niesposób spaprać. Byłam pesymistką.Okazuje się, że nie doceniłam twórców wielkopomnego dzieła.
