Ulubione seriale

Wyświetlanie 15 wpisów - od 46 do 60 (z 142 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Silver Phoenix
    Uczestnik
    #60022

    1. SAAB2. SGA3. Highlander (ale nie Raven 😉 )...długo, długo nic...a następnie bez przyznawania już miejsc: "Walker, Texas Ranger" , "Xena" , "The Unit", "Terminator: The Sarah Connor Chronicles"... Zależy, na co danego dnia mam chętkę.Krótki ten ranking 😉

    Eviva
    Uczestnik
    #60025

    Lubisz Walkera? Ja też, choć Chuck Norris jest wybitnie nie w moim typie. Mimo wszystko jest tak sympatyczny, ze oglądam wszystko, co firmuje, więc i Walkera widziałam wszystkie odcinki, a wiele mam nagrane (choć nie ma w nich nic z Treka).

    Q__
    Uczestnik
    #60027

    1. SAAB

    Co do tego zdecydowanie polemizował nie będę :).

    2. SGA

    3. Highlander (ale nie Raven 😉 )

    ...długo, długo nic...

    a następnie bez przyznawania już miejsc: "Walker, Texas Ranger" , "Xena" , "The Unit", "Terminator: The Sarah Connor Chronicles"... Zależy, na co danego dnia mam chętkę.

    Natomiast co do pozostałych (no może poza "Highlanderem", bo lubiłem) trudno mi sobie wyobrazić przedkładanie ich nad TNG czy BSG... Ale ponoć de gustibus...

    (Choć serial o Walkerze jest dość zabawny.)

    Silver Phoenix
    Uczestnik
    #60029

    Lubisz Walkera?

    A lubię. I nie zamierzam się z tym kryć 😉

    trudno mi sobie wyobrazić przedkładanie ich nad TNG czy BSG...

    Da się 🙂

    TNG lubiłem bardzo - oglądałem je jeszcze podczas pierwszej emisji w TVP 1 (bodajże piątek, 18.00), potem sobie to oglądanie uzupełniłem - przeszło mi ze 2-3 lata temu. Co miałem - oddałem komu innemu.

    BSG - pierwszy sezon - zapaliłem się - zwłaszcza, że widziałem kiedyś pilota starej BSG; drugi - jakoś przebolałem... I odpuściłem sobie całkowicie ten serial 🙂

    Q__
    Uczestnik
    #60030

    TNG lubiłem bardzo - oglądałem je jeszcze podczas pierwszej emisji w TVP 1 (bodajże piątek, 18.00), potem sobie to oglądanie uzupełniłem - przeszło mi ze 2-3 lata temu. Co miałem - oddałem komu innemu.

    BSG - pierwszy sezon - zapaliłem się - zwłaszcza, że widziałem kiedyś pilota starej BSG; drugi - jakoś przebolałem... I odpuściłem sobie całkowicie ten serial 🙂

    Pocieszające, że TNG przynajmniej kiedyś lubiłeś i doceniasz pierwszy sezon BSG (IMHO najlepszy). Powiedz zatem, co takiego mają wymienione przez Ciebie seriale, czego te dwa nie miały.

    (Natomiast dlaczego doceniasz SAAB tłumaczyć się nie musisz ;).)

    ps. a może zamiast robić z tego prostą wyliczankę seriali podyskutujemy sobie o nich porównawczo, o ich wadach i zaletach?

    Silver Phoenix
    Uczestnik
    #60033

    Pocieszające...

    - brzmi, jakbym się dopuścił jakiegoś strasznego zaniedbania 😀

    Powiedz zatem, co takiego mają wymienione przez Ciebie seriale, czego te dwa nie miały.

    Sentyment, jaki do nich czuję 🙂 "Walker" i "Xena" przywołują dobre wspomnienia, "The Unit" pasuje mi pod względem tematyki (żołnierze i ich rodziny pokazywani równolegle, członkowie elitarnej jednostki nie są bezmózgimi robotami, mają osoby, za którymi tęsknią, do których wracają, mają swoje problemy), "Terminator" - podoba mi się, że ktoś w końcu zabrał się za wypełnienie luki między dwójką a trójką... I nawet mu to nieźle wychodzi (można czepiać się szczegółów - jak wszędzie, ale ogólnie - pozytywnie), są "smaczki" - ot choćby z Kylem Reese...

    No i nie czuję zmęczenia tymi akurat serialami... Przesytu.

    Co do dyskusji - jestem otwarty 🙂

    Q__
    Uczestnik
    #60034

    No i nie czuję zmęczenia tymi akurat serialami... Przesytu.

    Czyli postrzegasz je w kategoriach lekkostrawnej rozrywki?

    Co do dyskusji - jestem otwarty 🙂

    To może tak...

    W SAAB doceniam realizm, realizm i jeszcze raz realizm (względny :P). Nie wykroczył poza formułę sensacyjno-przygodowej SF, ale postawił bohaterów przed naprawdę dramatycznymi wyborami i umieścił ich na (dość) wiarygodnym tle. Sztuczne Inteligencje (i przyczyny ich buntu) pokazane wiarygodnie. "Kupuję" ten element fabuły. Przyczyny wojny - to samo, dość egoistyczny z nas gatunek. Obcy - naprawdę trudni do "rozgryzienia", owszem trochę humanoidalni, ale i to scenarzyści uzasadnili odwołując się w dodatku do modnej wtedy historii marsjańskiego meteorytu. Nawiązania do autentycznych programów kosmicznych NASA - lubię takie smaczki.

    Owszem można się było czepiać np błyskawicznego przejścia od pierwszej wyprawy pozaukładowej do wojny w Kosmosie, kosmicznego lotniskowca mającego kształt b. podobny do zwykłego "wodnego" okrętu, czy rożnych militarnych szczegółów, ale maiłem wrażenie (po raz pierwszy!), że serial jest robiony na poważnie, bez przymrużenia oka, bez chwytów pod publiczkę.

    TNG znów kocham jako wizję przyszłości, w której chciałoby się żyć. Wszyscy szlachetni i mądrzy, pełni dobrej woli. Problemy rozstrzygane rozumem, nie brutalną siłą. Charyzmatyczny, ojcowski kapitan, heros Kosmosu w najlepszym stylu. I Data - jeden z nielicznych okazów Sztucznej Inteligencji w SF, które są wiarygodnie pomyślane. Dla mnie stojący w jednym rzędzie z GOLEMem XIV czy HALem 9000. Zapadająca w pamięć postać. Do tego gigantyczny, luksusowy (i majacy realistyczny mostek), majestatyczny Enterprise-D klasy Galaxy.

    Są i wady. Dydaktyzm bywa zbyt nachalny, rozwiązania problemów czasem nazbyt naiwne. Niebanalne kwestie - jak to w Treku - służą za pretekst do przygodowej akcji, lub przedstawione są skrótowo z racji długości odcinka. No i Obcy, humanoidalni Obcy wyglądajacy jak z kiepskiego teatrzyku (więc przymykałem oczy, mówiąc sobie traktuj to jak teatr).

    Na koniec BSG. Klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Klimat wizualny, ale i psychologiczny. Widząc wnętrza tych statków wspominałem różne fragmenty "Opowieści o pilocie Pirxie", może ich zewnętrzny kształt nieco zbyt pachniał spaceoperową sztampą, ale robiły wrażenie. Wiarygodni bohaterowie, po których widać było, ból, zmęczenie, rozpacz. Każdy (bo długo można by ich opisywać) inny, a każdy równie wiarygodny w swych dylematach i decyzjach. Jedni budzący sympatię, inni wkurzający (często jedno i drugie) wszyscy zapadający w pamięć. I ich decyzje, czasem bardzo kontrowersyjne. Pod tym względem jest to najambitniejszy z seriali fantastycznonaukowych. Do tego jeszcze wątek Cylonów każący wspomnieć "Blade Runnera" i ogólnie metafizyczne pytania Dicka.

    A wady? Daleko posunięte naśladownictwo cudzych (i własnych ;)) pomysłów. Spychanie na dalszy plan (w kolejnych sezonach) wątków filozoficznych przez "mydlane", oderwanie historii od ziemskich realiów przy jednocześnie zaskakująco ziemskiej strukturze organizacyjnej, czy aż nazbyt znajomych technologiach - słowem: czasem, aż nazbyt zauważalne niekonsekwencje.

    Każdy inny, ale stanowczo te trzy pozycje to pierwsza liga seriali SF.

    Silver Phoenix
    Uczestnik
    #60036

    Znaczy - moja kolej, co? 😉

    SAAB - ciekawa historia, z wykorzystaniem przyzwoitych efektów specjalnych oraz więcej niż dobrym podkładem muzycznym (Hans Zimmer to nie jest, ale - ok). Dobra kreacja McQueen'a oraz reszty 58-mej.

    Podobała mi się również stylizacja "Saratogi " na "normalny" lotniskowiec.

    Poza tym lubię filmy wojenne - zwłaszcza, kiedy wykraczają poza schemat "my - dobrzy, oni - źli... Spuścić im łomot!".

    Całokształt sprawia, że chce mi się do niej wracać co jakiś czas... Najbardziej do odcinka "The Angriest Angel" 🙂

    SGA - tak, tutaj zaczyna się owa "lekkostrawna rozrywka" 🙂 Pomysł wysłania małej grupki gdzieś w diabły (no dobra, do galaktyki Pegaza...) wygląda jakby znajomo... Ale ogląda się toto przyjemnie. W sam raz przy piwie. Do tego postacie, które można polubić. Podobają mi się odzywki Shepparda, "przyjacielskość" Ronona, nawet przechwalanie się McKay'a. Tak, te charaktery są w sumie sztampowe... Ale przynajmniej im nie odbija. Nie zauważyłem prób udziwniania ich na siłę... Dodawania im cech, które by do nich nie pasowały.

    Wady? A pewnie... Postać Teyli nie jest najlepiej napisana. Do aktorki nic nie mam (wręcz przeciwnie), ale trudno przecież grać kawałkiem drewna... A takie zachowanie dla niej przewidziano. Szkoda.

    Do tego całkiem sporo błędów logicznych, zdarzają się "wydumane" rozwiązania problemów...

    Pff. Jakbym chciał szukać logiki, siadłbym do analizy matematycznej.

    "Highlander" - ciekawie oglądać spotkania z kolejnymi Nieśmiertelnymi; patrzeć, w jaki sposób mogłyby potoczyć się losy takiego Connora na przykład; miło zobaczyć Nieśmiertelnych, którzy nie żyją jedynie dla Nagrody. Całkiem niezła choreografia walk i w miarę interesujące odcinki. No i przyjemnie pomyśleć, że cos takiego jak przyjaźń mogłoby przetrwać nawet kilka wieków.

    Wady - do Adriana Paula trzeba po prostu przywyknąć. Potem jest już nieźle 🙂 Nieśmiertelnych jest po prostu za dużo - w każdym niemal odcinku ktoś traci głowę. Przewidywalność odcinków, dość często drewniana gra aktorów. No i... Dlaczego w tym serialu plącze się tak wiele katan? Osobiście bardzo lubię tego rodzaju miecze, ale co za dużo, to niezdrowo. Co to ma być, serial o samurajach?

    "Walker" - sympatyczny serial, w sam raz do odprężenia się. Źli chłopcy mają skopane tyłki, jakiś morał się trafia... No i gdzie ja znajdę taki udany kopniak z półobrotu? 😉 A - nie zapominajmy o czołówce 😀

    Wady... Schematyczne odcinki; wiadomo, że Walker przeżyje, choćby nie wiadomo co; czasem przydałoby się mu więcej rozterek; zawsze jest tak praworządny, że mógłby grać paladyna...

    "Xena" - hehehe... No cóż. :blush: "Koń jaki jest, każdy widzi". Mimo poplątania mitologii ogląda się toto przyjemnie - zwłaszcza, gdy ktoś siedzi - tak jak ja - w klimatach Forgotten Realms. Sporo z tego serialu można wykorzystać w sesjach bądź opowiadaniach związanych z tym systemem. A i teksty też nienajgorsze

    (- How did you sleep?

    - Like a rock. And you?

    - On the rock. 😀 )

    Oczywiście - przyzwoita ścieżka dźwiękowa.

    Wady - serial jest momentami infantylny i za bardzo moralizatorski, choreografia zaś... Często przesadzona.

    I ten okrzyk bojowy... 😀

    "The Unit" i "Terminatora" opisałem pokrótce powyżej.

    Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że trudno w tych serialach o realność czy głębsze przesłanie. Ale jakbym chciał szukać sensu życia, czytałbym dzieła filozofów. Poza tym każdy serial jest kręcony z myślą o zysku. To nie jest działalność charytatywna. A cała mowa o przesłaniu to w dużej części zasługa fanów, którzy dorabiają legendę do czegoś, czego nie ma 🙂 Jak w dowcipie:

    Wystawa obrazów wybitnego artysty. Wszyscy oglądają, są pełni podziwu. Na jednym z obrazów zauważają nie pasującą do niczego różową plamę. Oczywiście zaczyna się:

    - To artysta chciał przekazać swoją myśl.

    - Ta plama niesie za sobą głębokie przesłanie.

    - Ten róż mówi, że mamy być optymistami.

    I tak dalej.

    W końcu jakiś dziennikarz zebrał się na odwagę i spytał artystę:

    - A ta plama... Co ona oznacza?

    - Która..? A, ta! To moja córka wylała niechcący farbę na gotowy obraz, a ja nie zdążyłem jej usunąć.

    Jeśli zaś chodzi o realizm... Kolejna opowiastka:

    - mój znajomy rżnął w Q2. Drugi znajomy patrzy, patrzy... W końcu mówi: - Ale ta gra jest kiepska... Co to za fizyka, że można tak skakać? Te bronie w ogóle nie są realistyczne... Jak Ty możesz w to grać?

    Odpowiedź była zwięzła:

    - Jak chcesz realizmu, bierz kałacha i szoruj na poligon. To jest gra.

    ...

    Ja się przy tych serialach bawię dobrze i mnie nie nudzą. Nic dziwnego, że do nich wracam 🙂

    Co do BSG czy TNG - jestem w stanie zrozumieć, że ktoś ma na ich punkcie odpał. Sam tak przecież miałem. Ale z TNG (jak i z całego zresztą ST...) po prostu "wyrosłem", zaś BSG mnie zmęczyło. Uwielbiam Lema, ale lubię też takiego Van Vogta czy Harry'ego Harrisona. W pewnym momencie BSG straciło owo "coś", czym przyciągało mnie przez pierwszy sezon i część drugiego. Straciłem tymi serialami zainteresowanie i nie sądzę, aby kiedykolwiek powróciło. Zwłaszcza, że na brak nowych seriali narzekać nie można i po zakończeniu obecnie oglądanych zawsze będzie coś następnego.

    Q__
    Uczestnik
    #60038

    Najbardziej do odcinka "The Angriest Angel" 🙂

    Klasa sama w sobie :).

    SGA - tak, tutaj zaczyna się owa "lekkostrawna rozrywka" 🙂 Pomysł wysłania małej grupki gdzieś w diabły (no dobra, do galaktyki Pegaza...) wygląda jakby znajomo...

    A mnie chyba wkurzyło to (już na etapie filmu Emmericha), że lubię SF serio, nawet gdy jest to SF humorystyczna (vide groteski Lema).

    "Highlander" - ciekawie oglądać spotkania z kolejnymi Nieśmiertelnymi; patrzeć, w jaki sposób mogłyby potoczyć się losy takiego Connora na przykład; miło zobaczyć Nieśmiertelnych, którzy nie żyją jedynie dla Nagrody. Całkiem niezła choreografia walk i w miarę interesujące odcinki. No i przyjemnie pomyśleć, że cos takiego jak przyjaźń mogłoby przetrwać nawet kilka wieków.

    Tak, było to dość interesujące rozwinięcie filmowego pomysłu. Zaryzykuję tezę, że lepsze niż filmy od "dwójki" wzwyż.

    "Xena" - hehehe... No cóż. :blush: "Koń jaki jest, każdy widzi".

    Przyznam się po cichu - czasem oglądałem któryś odcinek ;).

    Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że trudno w tych serialach o realność czy głębsze przesłanie. Ale jakbym chciał szukać sensu życia, czytałbym dzieła filozofów.

    A ja tam lubię inteligentną rozrywkę. Cóż, niech każdy ogląda to co lubi :).

    Jak chcesz realizmu, bierz kałacha i szoruj na poligon. To jest gra.

    Mi znów brak realizmu nie przeszkadza tylko w komiksach. Nawet w fantasy wychwycę niekonsekwencje. Ponownie: kwestia gustu.

    Ja się przy tych serialach bawię dobrze i mnie nie nudzą. Nic dziwnego, że do nich wracam

    Ja miałem ochotę wracać do niewielu seriali (do niczego nie wróciłem jeszcze po raz kolejny, góra dwa "obejrzenia" jednego odcinka). Zresztą może dlatego rzadko wracam, że zapadły mi w pamięć na tyle, że nie muszę ogladać by pamiętać.

    Choć wśród seriali do których wracałem, poza tymi w/w które cenię, był to np. czysto rozrywkowy "Renegat" z Lamasem... 😉

    z TNG (jak i z całego zresztą ST...) po prostu "wyrosłem", zaś BSG mnie zmęczyło. Uwielbiam Lema, ale lubię też takiego Van Vogta czy Harry'ego Harrisona.

    TNG znów do Van Vogta nie aż tak daleko... Ale z Van Vogta i jakichś 3/4 utworów Harrisona, jak Ty to mówisz, wyrosłem.

    Eviva
    Uczestnik
    #60056

    Mnie "wyrośnięcie" chyba nie grozi. Za stara jestem, by wyrosnąć, zwłaszcza, że dopiero wrastam.. Nie mam zresztą takich tendencji. Lubiłam "He-Mana" i lubię go nadal. To samo dotyczy "X-Men", których dosłownie pożerałam w formie komiksowej, kreskówkowej i filmowej. Serial, który zafascynował mnie jako jedenastoletnią dziewczynkę, nadal jest moim ulubionym. Polubiłam Gerarda Philipe w podstawówce i dalej kolekcjonuję filmy z tym aktorem. Jestem wierną kochanką. Star Trek to moja nowa, a raczej kolejna-dodatkowa miłość i na pewno przetrwa bardzo długo. Jeśli ktoś wpadnie kiedyś na głupi pomysł, żeby wydać mój fanfik w formie książkowej, to niewykluczone, że przetrwa nawet mnie.

    Q__
    Uczestnik
    #60058

    To samo dotyczy "X-Men", których dosłownie pożerałam w formie komiksowej, kreskówkowej i filmowej.

    Seriale kreskówkowe to też seriale. A skoro o tym mowa uwielbiałem na przykład animowany serial "MIB", który nie wiem czemu wyleciał mi z głowy, gdy zestawiałem swoją listę. (Prawdę mówiąc wolałem go od filmu.)

    ps. a jeśli mowa o filmach "X-men", pozwolę sobie offtopicznie zauważyć, że "Heroes" są do nich dość podobni klimatem.

    Gosiek
    Uczestnik
    #60060

    Tak sobie z ciekawości zajrzałam do swoich starych postów w tym temacie wygląda na to, że parę rzeczy się przez te 3-4 lata zmieniło. 😉

    Z kategorii "najlepsze, najciekawsze, do których często i z przyjemnością wracam" wyrzuciłabym już teraz TNG i TOS-a, wylądowały by one w zestawie tych seriali, które nie są złe, ale do których już raczej nie wrócę, a jak już to jedynie do kilku wybranych odcinków.

    Z top 10 wyrzuciłabym też LOST-a, którego po pierwszym sezonie uważałam za serial świetny, ale kolejne serie sprawiły, że nie jestem pewna, czy chcę się dowiedzieć jak to się zakończy - dryfowanie głównego wątku w stronę teorii spiskowych zupełnie mnie nie bawi.

    Za to do zestawu tych ulubionych z pewnością dodałabym Rome - jedną z najlepszych produkcji ostatnich lat, szkoda że zakończoną już po drugim sezonie...

    Do ulubionych animacji dochodzi Spawn - świetnie zrobiony serial, mimo znacznego skrócenia części wątków fabularnych w stosunku do komiksowego oryginału.

    Eviva
    Uczestnik
    #60062

    Do ulubionych animacji dochodzi Spawn - świetnie zrobiony serial, mimo znacznego skrócenia części wątków fabularnych w stosunku do komiksowego oryginału.

    A gdzie Ty go widziałeś? Sama bym go chętnie obejrzała, bo Spawn mnie szalenie intryguje jako postać.

    ps. a jeśli mowa o filmach "X-men", pozwolę sobie offtopicznie zauważyć, że "Heroes" są do nich dość podobni klimatem.

    No i właśnie czekam na powtórke. "W#ięc obrażony, więc zatruty / Wszędzie za późno o dwie minuty"

    Gdybym nie wiedziała, że to niemożliwe, pomyślałabym, że mistrz KIG napisał to o mnie.

    Q__
    Uczestnik
    #60064

    Z kategorii "najlepsze, najciekawsze, do których często i z przyjemnością wracam" wyrzuciłabym już teraz TNG i TOS-a, wylądowały by one w zestawie tych seriali, które nie są złe, ale do których już raczej nie wrócę, a jak już to jedynie do kilku wybranych odcinków.

    W moim wypadku znaczyłoby to i tak "seriale warte wyróżnienia" ;), bo jak zaznaczyłem wracam do czegokolwiek bardzo rzadko.

    Z top 10 wyrzuciłabym też LOST-a, którego po pierwszym sezonie uważałam za serial świetny, ale kolejne serie sprawiły, że nie jestem pewna, czy chcę się dowiedzieć jak to się zakończy - dryfowanie głównego wątku w stronę teorii spiskowych zupełnie mnie nie bawi.

    Mnie zmęczył już pierwszy sezon bo przypominał mi krzyżówkę "Tajemniczej wyspy" z "Władcą much" nakręconą w stylistyce zbliżonej do reality show. A później (z tego co słyszałem) zrobiło się jeszcze gorzej, doszły wątki tak fantastyczne, że absurdalne.

    Choć sprawności realizatorskiej odmówić "LOST" (sądząc z tych paru odcinków) nie mogłem.

    Do ulubionych animacji dochodzi Spawn - świetnie zrobiony serial, mimo znacznego skrócenia części wątków fabularnych w stosunku do komiksowego oryginału.

    I jednak pewnego złagodzenia.

    Gosiek
    Uczestnik
    #60066

    A gdzie Ty go widziałeś? Sama bym go chętnie obejrzała, bo Spawn mnie szalenie intryguje jako postać.

    WidziałAś. ;> Niedawno była premiera DVD w Polsce - 4 płyty, cały serial + dodatki. Zdecydowanie jeden z moich lepszych zakupów ostatnio. W Empikach powinien być, w Merlinie też.

    wracam do czegokolwiek bardzo rzadko.

    Ja ulubione seriale takie jak DS9, BSG, B5 czy Rome widziałam po 2-3 razy. 😉 Na więcej powtórek na razie nie starczyło czasu. 😀

Wyświetlanie 15 wpisów - od 46 do 60 (z 142 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram