Forum Fantastyka Stargate Stargate Atlantis

Stargate Atlantis

Wyświetlanie 15 wpisów - od 91 do 105 (z 412 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Sokar
    Uczestnik
    #22897

    Ale i tak odpowiem. Serial jest dobry.No zgodzę się z tobą, ale tylko w przypadku Farscape, LEXX, Babylon5.

    r_ADM
    Uczestnik
    #22899

    nie zgodziles sie co do DS9 w ramach rewanzu, ze tak powiem, i obaj dobrze o tym wiemy :Proznica jest, taka, ze ja moge od reki podac z dziesiec odcinkow, w ktorych fabula byla tak zakrecona, ze przewidywalnosc to bylo ostatnie slowo o jakim widz myslal 😛

    Gosiek
    Uczestnik
    #22949

    MOGĄ BYĆ SPOJLERY

    Obejrzałam w końcu odcinek 1x11 The Eye i powiem tak: za bardzo rozczarowana nie jestem, gdyż spodziewałam się tego, co dostałam. Odcinek nawet niezły, jeden z lepszych w sezonie (jak na razie), będący całkiem logiczną kontynuacją poprzedniego, jedyny problem w tym, że... znów można było prawie wszystko przewidzieć. Scenarzystom kolejny raz nie starczyło inwencji (albo odwagi) żeby zrobić coś nieoczekiwanego - np. dać wygrać tym "złym" - choć trochę, zabić albo pozwolić na porwanie któregoś z głównych bohaterów... Takie coś mogłoby wprowadzić sporo zamieszania, zawiązać nowy, ciekawy wątek. A tak wszystko skończyło się dobrze i czekamy na kolejne przygody. A tak na marginesie - epizod miał ładne efekty specjalne. Widok miasta podczas burzy i w strugach deszczu naprawdę robi niezłe wrażenie. Choć wolałabym, żeby takie samo wrażenie zrobił na mnie scenariusz. ;>

    Skrypek
    Uczestnik
    #22962

    MOGĄ BYĆ SPOJLERY

    A tak na marginesie - epizod miał ładne efekty specjalne. Widok miasta podczas burzy i w strugach deszczu naprawdę robi niezłe wrażenie.

    Tylko niech mnie ktos wytłumaczy: dlaczego woda w kontakcie z osłoną znikała, zamiast się rozbryzgać i rozplaskać? No bez sensu..

    r_ADM
    Uczestnik
    #22992

    moga, aczkolwiek nie musza, byc male spoilery.

    Kolejny odcinek: the defiant one, imo typowy sredniak, troche elementow ciekawych troche marnych...

    w sumie nie wiem dlaczego, bo po krotkim zastanowieniu glowne wady sga nadal maja sie dobrze, ale odcinek ogladalo sie nawet przyjemnie.

    mimo, ze byly zrzynki ;P (ale male i nie bezczelne) to wydawalo sie, ze powialo troche swierzoscia. odcinek nie byl do bolu przewidywalny i kilka elementow bylo na prawde zaskakujacych.

    a na minus...

    scenarzysci przegapili swietna okazje, zeby rozwinac wraithy. mozna bylo zrobic z nich "dobre" czarne charaktery, a tak ukazali ich jako kierujace sie bardziej instynktem niz rozumem, zwierzeta.

    dialogi miedzy rasta wraithem a sheppardem sa zalosne.

    logika w serialu tez kuleje. kilka razy dostrzeglem wyrazna inspiracje postacia arczera z ent, ktory to jak wiadomo decyzji najmadrzejszych nie podejmuje.

    5/10

    moglo byc o wiele lepiej ale moglo tez byc gorzej.

    Gosiek
    Uczestnik
    #23072

    UWAGA - SPOJLERY !

    Po obejrzeniu "The defiant one" stwierdzam, że odcinek plasuje się faktycznie powyżej średniej wyznaczonej przez to, co mieliśmy okazje oglądać w SGA do tej pory, chociaż jak zwykle mogło być o wiele lepiej. Do uwag r_ADMA dodałabym jeszcze przegapienie szansy na wprowadzenie jakiejś ciekawej postaci drugoplanowej. Jak ją przegapiono - uśmiercając obu naukowców towarzyszących Sheppardowi. A co by było, gdyby ten ranny przeżył? Musiał egzystować wśród swoich postarzony o kilkadziesiąt lat? Jak odnosiliby się do niego inni? Mogło być ciekawiej, chociaż scena z jego śmiercią też nie była złym pomysłem.

    Co do upiorów - niestety racja. Znów wyszły żądne krwi, wściekłe zwierzęta, choć ten wykazywał przynajmniej pewne oznaki inteligencji i nie właził ciągle bez zastanowienia pod lufę Shepparda. Ale to, co miał do powiedznia skutecznie odbiera wiarę w fakt istnienia większych pokładów inteligencji - albo u niego albo u kogoś, kto pisał listę dialogową.

    Coen
    Uczestnik
    #23382

    Hmm...zaliczyłem dzisiaj lekturę 1x11-1x13 czas wiec na wrażenia1x11: całkiem dobre wytłumaczenia, efekty, akcja itp. Nic szczególnie super hiper, ale też nic czego bym się mógł przyczepić. Najbardziej na plus dla odcinka wypadło zachowanie majora, tj nie patyczkowanie się, nie przejmowanie polityczną poprawnością czy innymi bzdetami. Bez mrugnięcia okiem zabijał czy rozsmarowywał przeciwników po osłonie. Tak jak każdy żołnierz powinien. A tym razem nie byli to wielcy źli i paskudni, rasistowscy obcy, tylko ludzie równie gnębieni przez współnego wroga jak wszyscy inni. A więc SG:A w tym momencie kontynuje ten motyw wyniesiony z SG-11x12: tu się kapkę zawiodłem, liczyłem bowiem na badanie i ogledziny owego satelity nie zaś na ogladanie zebaka z dredami. Ale może dostane to czego chce w którymś nastepnym odcinku.1x13: odcinek średni, ogladało się przyjemnie, pojawił sie również dośc ciekawy watek: nowa bardzo mocno zawnsowana technicznie rasa. Mówiac krótko...czekam na 1x14

    Gosiek
    Uczestnik
    #23714

    PEWNIE BĘDA SPOJLERY ;>

    Jako, że serial ma przerwę w emisji (ehh, te święta ;>) do stycznia, nadszedł czas na małe podsumowanie kilku ostatnich odcinków.

    Na pierwszy ogień idzie Hot zone. Odcinek moim zdaniem przeciętny, choć nie nudzi w trakcie oglądania. Pomysł na scenariusz dosyć ograny, happy end niestety widać zbyt wyraźnie, a motyw z naturalną odpornością na zarazę był niezbyt wiarygodny. No ale przecież nie można zabić jednego z głównych bohaterów w tak banalny sposób, więc trzeba wymyślić coś, co go uratuje... Motyw z genialnym naukowcem, który potrafi przełamać wszystkie zabezpieczenia i zna się na technologii Pradawnych niemal tak samo jak McKay też niezbyt przekonujący. Skoro ktoś taki istnieje, to czemu to nie on ale Zelenka i inni zawsze pomagali McKayowi? Pewnie dlatego, że scenarzyści znów nie potrafili napisać ciekawej postaci na kilka odcinków. A szkoda, wtedy jego działanie budziłyby zdecydowanie większe emocje. Sam pomysł na ostateczne pozbycie się zarazy i zakończenie odcinka też mocno naciągany. Niestety... Ogólnie - da się obejrzeć, ale nie jest to nic więcej niż kolejna dawka action & adventure w średniej jakości wydaniu.

    Następny odcinek to Sanctuary - typowe rozpoczęcie i tło akcji, czyli wizyta na kolejnej planecie, poznanie nowej rasy... Rasy, w której nie ma właściwie nic ciekawego poza faktem, że ich świat nie był odwiedzany przez Upiory. W tym momencie już wiadomo, że przez resztę odcinka nasza dzielna ekipa będzie się starała dowiedzieć czemu tak jest i jakoś z tego skorzystać. I tak też się dzieje. Niestety próby przekonania władców (czy raczej władczyni) tego świata do siebie i prowadzone z nią rozmowy są tak banalne i prymitywne, że aż żal tego słuchać. Jeżeli ludzie dowodzący poważną ekspedycją potrafią operować jedynie argumentami na poziomie przedszkolaka, to nic dziwnego, że nie udaje im się zbyt wiele zdziałać... Pomysł na postać "władczyni planety" i sposób w jaki dowiadujemy się kim ona jest nawet niezły, ale wątek miłosno-romansowy płyciutki i mało przekonujący... Podobnie jak i zakończenie, którego jedynym plusem jest szansa na kontynuację i stworzenie jakiegoś ciekawego wątku. Oby tylko kontynuacja okazała się lepsza i zrobiona w ciekawszy sposób.

    Ostatni odcinek jaki mogliśmy zobaczyć - Before I sleep to chyba jedna z najlepszych produkcji w całym sezonie. W końcu jakiś niezły, i do tego przyzwoicie zrealizowany, pomysł. I wreszcie dr Weir zaczyna jakoś się oswajać ze swoją rolą, a aktorka z postacią... Najwyższy czas. Sama historia oparta na klasycznym pomyśle podróży w czasie i rzeczywistości alternatywnych wydaje się nie być zbyt odkrywcza, ale tym razem scenarzystom udało sie rozegrać ten motyw w ciekawy sposób. A przy okazji wpletli w odcinek sporo dialogów, troche psychologii, udało się pokazać jakiś rozwój postaci... Mi bardzo tego brakowało w poprzednich epizodach. Tu mamy w końcu mniej akcji a więcej niezłego opowiadania ciekawych historii, choć nie obeszło się bez lekkich dłużyzn.

    Chciałabym mieć nadzieję, ze kolejne odcinki utrzymjają poziom zaprezentowany przez Before I sleep, ale biorąc pod uwagę, że na jeden niezły/dobry epizod przypadają 2-3 słabe, to jakoś nie mam przekonania, że to się uda. Chociaż w porównaniu z pierwszą połową sezonu (odcinki 1-10) to, co mamy okazję oglądać teraz, wykazuje tendencję wzrostową i jest nieco lepsze. Ale mogłoby byc jeszcze lepsze i to o wiele.

    Piotr
    Klucznik
    #24164

    Atlantis wrocil po przerwie swiatecznej i wedlug mnie dzieki SGA 1x16 jest to udany powrot.

    SPOILER ALERT 😉

    Jedyne co mi sie nie podobalo w najnowszym odcinku, to rozwiazanie watku ZPM. To staje sie nie tylko nudne, ale i frustrujace, ze od poczatku serialu zaloga nie moze zdobyc ZPM, mimo ze juz drugi raz mieli urzadzenie w garsci. Tym razem ktos im je po prostu "buchnal". 😉 Za to wydarzenia na Atlantis obiecuja ciekawy ciag dalszy. Wraith wykryli miasto, i zaierzaja zaatakowac, nasza dzielna zaloga stracila jeden statek i, co wczesniej wedlug mnie za bardzo nie mialo miejsca, smierc pilotow, mimo ze to byli anonimowi "redshirts" wywolala jakies emocje wsrod ekipy (no dobra, nic wielkiego to nie bylo, ale zawsze ;P ). W kwestii postaci niewiele sie zmienilo. Sheppard i McKay nadal przycmiewaja Forda i Tayle (choc Ford troszke sie przydal, a na pewno sie staral 😉 - nie wyszlo za pierwszym razem, ale coz. ;P ). Za to dr Zelenka pojawil sie na dluzsza chwile i widac, ze pelni na Atlantis role nie mniej wazna niz McKay. Lubiany przez wielu dr Becket tez mial swoje piec minut (o moze dwie ;P ). Kontynuacja watku Geni nie byla moze niczym wielkim, ale pokazuje, ze scenarzysci o nich pamietaja. Nie wiem jak Wy, ale ja z zaciekawieniem czekam na nastepny odcinek.

    r_ADM
    Uczestnik
    #24173

    Jak zwykle dziwi mnie wasz optymizm. 🙂

    Sytuacja z zpm'ami powoli zaczyna przypominac to z voyagera: juz jestesmy jedna noga w domu, ale w ostatniej chwili dupa... taki schemat jest strasznie nudny.

    smierc pilotow, mimo ze to byli anonimowi "redshirts" wywolala jakies emocje wsrod ekipy (no dobra, nic wielkiego to nie bylo, ale zawsze ;P ).

    poza sheppardem, ktory cos tam powiedzial pro forma, reszta dzielnej zalogi w ogole sie nie przejela strata...

    Za to dr Zelenka pojawil sie na dluzsza chwile i widac, ze pelni na Atlantis role nie mniej wazna niz McKay.

    polemizowalbym. to drugi czy trzeci odcinek z zelenka i nadal nic. jest sobie jakis czech, zna sie na sprzecie i tyle. postacia drugoplanowa jest mizerna.

    ogolnie odcinek bardzo atlantisowy, koncowka fajna, ale 30 sekund nie powoduje dobrego odcinka.

    Piotr
    Klucznik
    #24174

    poza sheppardem, ktory cos tam powiedzial pro forma, reszta dzielnej zalogi w ogole sie nie przejela strata...

    Sam moment zestrzelenia zrobil dosc duze wrazenie na towarzyszu Becketa, ktory informowal baze o przebiegu sytuacji. 😉

    polemizowalbym. to drugi czy trzeci odcinek z zelenka i nadal nic. jest sobie jakis czech, zna sie na sprzecie i tyle. postacia drugoplanowa jest mizerna.

    Zgadzam sie, ze postac sie nie rozwija, ale jak dla mnie umieszczanie jej w takich a nie innych sytuacjach pokazuje, ze jest w jakims stopniu istotna. Moze scenarzysci pojda po rozum do glowy i pomysla, jak ja rozwinac. Oj, znow optymizm, wybacz r_ADM. 😉

    r_ADM
    Uczestnik
    #24184

    le jak dla mnie umieszczanie jej w takich a nie innych sytuacjach pokazuje, ze jest w jakims stopniu istotna.

    moim zdaniem umieszczenie zelenki w odcinku to czysty przypadek. rzeczy, ktore robil mogl robic kazdy inny, jego pojawienie sie, w zadnym stopniu nie rozwinelo postaci.

    Gosiek
    Uczestnik
    #24185

    Ja po obejrzeniu 1x16 Brotherhood mogę powiedzieć, że nie jest rewelacyjnie (zwłaszcza w porównaniu z bardzo dobrym odcinkiem poprzednim - Before I sleep), ale nie jest też źle. Oglądało się to nawet przyjemnie, chwilami było wciągające, zaangażowano w akcję sporo postaci, pokazano dwa wątki... Epizod niezły, powyżej średniej, chociaż... No właśnie, problemem Atlantis jest wg mnie to, że zawsze znajdzie się jakieś poważne chociaż. ;>

    UWAGA: NISKO PRZELATUJĄCE SPOJLERY 😛

    W tym odcinku była nim, oprócz wspomnianego już przez Piotra słabego zakończenia wątku z ZPM, zupełna naiwność drużyny SGA, zaprezentowana już zresztą nie po raz pierwszy. Rozumiem, że naukowcy mogą być na tyle naiwni i niedoświadczeni, żeby ufać każdej napotkanej rasie i zakładać, że ma się z nią wspóne interesy, ale wojskowi powinni być trochę bardziej sceptyczni. A tu co? Cała ekipa siedzi sobie spokojnie przy jednym stole z obcymi, będąc święcie przekonana, że ci pozwolą im tak po prostu zabrać najważniejszy przedmiot jaki istniał w ich kulturze i odlecieć. Przecież to jest myślenie na poziomie żłobka, bo w przedszkolu dzieci już zaczynają trochę kombinować. ;> I do tego Ford jako osoba oddelegowana do sprawdzania starożytnych zapisków historycznych, podczas gdy połowę ekipy siedzącej w mieście stanowią naukowcy... Litości! ;>

    Dobrze, że powrócił wątek Genii oraz pojawił się znowu Kolya, z zakończenia można wnosić, że spotkamy się z nim(i) jeszcze przynajmniej raz. Powoli Genii wyrastają na największego oprócz Upiorów wroga drużyny SGA, pojawiając się na ich drodze niczym Nemezis. Oby tylko scenarzyści nie spalili tego wątku, bo można z niego jeszcze wyciągnąć kilka ciekawych konfliktów.

    A co do Zelenki, faktycznie pokazywano go w tym odcinku zbyt krótko, żeby można było liczyć na jakiś rozwój postaci, ale... Jednak czegoś się dowiedzieliśmy o Czechu, a może raczej o jego stosunku, do dr Weir... 😉

    PS. Nie wiem jak Was, ale mnie rozbawił akcent humorystyczny z McCay'em czyli geek i kobieta. ;D Swoją drogą, ten związek też można jeszcze spróbować rozwinąć, o ile McCay do tego dojrzeje. 😉

    Gosiek
    Uczestnik
    #24463

    UWAGA NA SPOJLERY ;>

    Kilka uwag na temat ostatniego odcinka SGA numer 17 - Letter from Pegasus. Dla mnie kolejny typowy dla tego serialu epizod, czyli nic nadzwyczajnego, żadnego wybicia się ponad przecietną całego sezonu.

    Na plus można zaliczyć:

    # sporą dawke humoru w wykonaniu McCaya (chociaż ciągłe wykorzystywanie tego chwytu zaczyna już być nużące)

    # genialne (i przezabawne) opowiadanie Zelenki po czesku (miła odmiana od angielszczyzny ;))

    # próbę stworzenia konfliktu pomiędzy Teylą a Sheppardem (niestety wg mnie niezbyt udaną)

    # dla miłośników SG1 plusem było też z pewnością pojawienie się wyraźnych nawiązań do tego serialu

    Minusem (i to dużym) jest dla mnie powtarzalność odcinka - dużo w nim wspomnień, wstawek z poprzednich epizodów, wtórności... Zdecydowanie za dużo. Czyżby znów nie starczyło pomysłu na oryginalny scenariusz i trzeba było oprzeć konstrukcję odcinka na powtórkach? Dla mnie tak to właśnie wygląda, a odgrzewane dania raczej nie smakują najlepiej.

    Piotr
    Klucznik
    #24640

    [KRYC SIE! SPOILERY!] 😉

    Co do 1x17 - no ja sie nie zgadzam, ze to byl taki sredniak. ;> Odkad nad Atlantis zawisla grozba ataku Wraith, odcinki staly sie ciekawsze i nie skupiaja sie tylko na jednym watku. Mi przynajmniej lepiej sie je oglada. Fakt, ze kilka wstawek z poprzednich epizodow bylo zwyklymi zapchajdziurami, i jako takie mnie tez denerwowaly, ale czesc byla po prostu tlem do opowiesci zalogi - jak chocby w przypadku dr. Zelenki. 😉 Sam pomysl 'listu' do domu uwazam za dobry i calkiem udany, jako ze dzieki niemu zobaczylismy to, czego brakowalo - jakies emocje, tesknote do domu - pare miesiecy temu narzekalismy, ze ich nie ma. Ja nie twierdze, ze zostaly swietnie przedstawione, ale tragicznie tez nie jest. 😉 Grozba ataku Wraith tez troszke dziala na bohaterow - nie tak, jakby mogla, no ale... 😉 - Ford proponuje zabranie ZPM spolecznosci, dla ktorej stanowi jedyna ochrone przed Wraith, dochodzi do niewielkich konfliktow, Sheppeard i Teyla (po raz pierwszy?) sie ze soba stanowczo nie zgadzaja - nie mozna juz powiedziec, ze tam sie nic nie dzieje. No i mimo wszystko dowiadujemy sie pare rzeczy o postaciach - przesympatyczny IMO dr Beckett znow ma swoje piec minut (teraz chyba naprawde piec ;P ), McKay w niesamowicie dlugim monologu znajduje chwile na kilka zdan do swojej siostry, mozna nawet zauwazyc, ze nasz przemadrzaly Rodney ma 'fanke' w swoim zespole. 😉 Fakt, ze jesli ja jeszcze kiedys zobaczymy, to zapewne tylko w kolejnych scenkach majacych nas rozbawic - scenarzysci bardzo mnie zaskocza, jezeli bedzie inaczej. ;> Jak na moj gust SGA sie zaczyna zmieniac na lepsze. Choc nie przecze, nastepuje to powoli - i to zbyt wolno, co pokazuje kolejny odcinek.

    SGA 1x18 dzieje sie zaledwie tydzien przed atakiem Wraith. A co widzimy w odcinku? Przygotowania do obrony? Ewakuacje z Atlantis? Ekspedycje na planety, gdzie moga znajdowac sie ZPM? Przeciez dr Weir z przeszlosci dala chyba piec adresow, a nasza dzielna ekipa odwiedzila tylko dwie planety. Nie, nic z tych rzeczy. Owszem, byla mowa o zalozeniu drugiej bazy, ale jak widzielismy, plany pokrzyzowali Wraith. Wyglada mi na to, ze scenarzysci zamierzaja zrobic cos malo rozsadnego i w ostatniej chwili wprowadza jakis watek (mozna tylko zgadywac jaki), ktory doprowadzi do ocalenia miasta przed atakiem. Bo poki co nikt z druzyny nie wie co robic. Zeby bylo smieszniej, wyglada, jakby nikt sie zbytnio nie martwil, ze za tydzien juz ich moze nie byc. Ta pani psycholog (ktora oczywiscie pojawila sie znikad ;> ) musi byc naprawde dobra, skoro nikt jeszcze nie zaczyna okazywac strachu, ze za 7 dni napadna ich obcy, ktorzy nie napotkaja zadnego oporu i ich zabija. ;P Coz, ogladajac poprzedni odcinek, mialem nadzieje na cos innego. Wiec o czym byl ten epizod? O Teyli, troche o jej przeszlosci, o jej zdolnosciach, o Wraith... Nie mowie, ze pomysl zly, tylko czemu dopiero teraz? Dlaczego tworcy serialu naprawiaja swoj blad - brak rozwijania postaci - popelniajac kolejny - zapominaja o calej reszcie. Po tym odcinku mam pewne obawy co do finalu sezonu i tego czy nie bedzie poprowadzony w sposob podobny do pilota.

    [KONIEC SPOILEROWANIA]

    A teraz wiesci o zmianach w drugim sezonie SGA. Pewnie wiekszosc juz o tym slyszala - Aiden Ford przestanie byc jedna z czterech glownych postaci serialu. Rowniez w czolowce nie bedziemy widzieli nazwiska grajacego te role aktora. Jednak wedlug zapowiedzi Ford nie zniknie zupelnie, bedzie powracal co jakis czas i odegra wazna role. Coz, mniej wazna niz teraz raczej byc nie moze. ;>

    Miejsce mlodego porucznika zastapi zupelnie nowa postac - Ronon Dex. Dex ma byc zolnierzem i ekspertem od broni, i podobnie jak Teyla, ma byc mieszkancem galaktyki Pegasus. Wiecej o nim tutaj.

    Jesli zapowiedzi sie sprawdza, do glownej obsady dolaczy tez piata osoba - Paul McGillion czyli dr. Carson Beckett. Wydaje mi sie, ze serial zyskalby wiecej, gdyby Beckett byl jedna z glownych postaci od poczatku. Prezentuje sie ciekawiej niz Ford. O obu postaciach przeczytac mozemy tu.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 91 do 105 (z 412 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram