Forum › Fantastyka › Stargate › Stargate Atlantis
Atlanis jest całkiem niezły można było jeszcze jeden sezon zrobić, ale SG-1 jest lepsze.
Wczoraj oglądałem ostatni odcinek 3 sezonu i dwa pierwsze 4. Chodzi mi dokładnie o Elizabeth i jej nanoboty zdałem se sprawe że ona jest tak jakby Borg Queen. Ten motyw z kolektywem i wogle. To że jest pierwszą organiczną istotą połączoną z technologią replikatorów. Myślę że mamy wyjaśnienie z kąd jest borg heh. 🙄
Nie wiem co, ale coś mnie wciągnęło w oglądanie Atlantis. Taki powierzchowny i do przejmującego bólu przewidywalny. Oklepany i standardowy. I dr Wier która chyba tylko potrafi stanąć, chwilę podumać i powiedzieć: zróbcie to... A i tak oglądam.
SGA jest fajne 🙂 zwłaszcza McKay 🙂 Trochę jest plastikowy ten serial ale mi się go bardzo przyjemnie oglądało.
Mi też. Uważam, że to najlepszy serial spod znaku Stargate. A tandem McKay-Sheppard po prostu wymiata 🙂
JJ a kojarzysz jak razem ratowali pewną księżniczkę? I na końcu odcinka był pewien obraz 🙂
A ja oglądałem właśnie dla dr Weir 🙂 Strasznie żałowałem, że zniknęła z ekipy. A serial mimo stuprocentowego plastyku fabularnego dało się oglądać bez problemu.
Trochę jest plastikowy ten serial ale mi się go bardzo przyjemnie oglądało.
No dokładnie mam to samo.
tandem McKay-Sheppard po prostu wymiata
JJ, są nieźli, ale McKay już od połowy pierwszego sezonu stał się naczelnym zgryźliwym tetrykiem który musi narzekać - trochę to na siłę, bo wiadomo, że jak coś mówi, to marudzi. Sheppard daje radę pomimo superhero jakim jest, ale ogólnie jest kopią O'Neilla, przynajmniej w kwestii poczucia humoru.
Nie mniej jednak oglądam, z przyjemnością.
JJ a kojarzysz jak razem ratowali pewną księżniczkę? I na końcu odcinka był pewien obraz 🙂
Obraz był genialny! Szczególnie postać drugoplanowa w pozycji Golluma 😉 Tu jest odpowiedni kadr z odcinka: obraz (nie załączyłem jako obrazek, żeby nie psuć radochy tym, którzy mają odcinek dopiero przed sobą).
JJ, są nieźli, ale McKay już od połowy pierwszego sezonu stał się naczelnym zgryźliwym tetrykiem który musi narzekać - trochę to na siłę, bo wiadomo, że jak coś mówi, to marudzi. Sheppard daje radę pomimo superhero jakim jest, ale ogólnie jest kopią O'Neilla, przynajmniej w kwestii poczucia humoru.
Nie mniej jednak oglądam, z przyjemnością.
Myślę, że właśnie charakter Rodney'a sprawia, że jest on postacią tak kultową 😉 Z Sheppardem tworzą charakterystyczną dla wielu filmów i seriali "odd couple", tak jak Bones-Spock, czy Murtough-Riggs w Zabójczej Broni. Prawdziwa zabawa zaczyna się, jak do tej dwójki dołączy jeszcze Jeannie 🙂 Nie powiedziałbym, że John jest dokładną kalką O'Neilla, choć istotnie - są do siebie bardzo podobni. Sheppard i tak wypada dużo lepiej niż Scott w SGU.
Nie ma sensu ich porównywać. Scott dla mnie to taki mydłek, gdzie mu tam do Shepparda 🙂 Ja jak zobaczyłem ten obraz to śmiałem się przez pół godziny 🙂
Weir była całkiem ładna, ale następczyni Becketta to jedna z nielicznych bohaterek serialów, która mi sie podobała.Akurat zakończyłem serial i, jak wcześniej mówiłem, to przygodówka pełna gębą. Choc już w 5x20 to przegieli, gdybym był Wraithem to bym spokojnie wcinał Ziemian, ale stał na orbicie. No i ożywiony Ronon? Ble....Za to 5x19 Vegas zabijało klimatem. Szczególnie gdy puszczali "Beautiful People" to scena wymiatała. Nic więcej nei dodam - zobaczcie sami.
Weir była całkiem ładna, ale następczyni Becketta to jedna z nielicznych bohaterek serialów, która mi sie podobała.
Weir to była atrakcyjna w SG1. Generalnie, wolę brunetki, ale Jessica Steen bardziej mi odpowiadała niż Tori Higginson. Biorąc pod uwagę osobowość - też.
Serial skończył się jak dla mnie nagle i przedwcześnie. Rozwiązanie przyszło totalnie znikąd. Najpierw właśnie rzeczony "Vegas" ze świetnym CSI-owym klimatem, potem BUCH w kolejnym odcinku i koniec. Na prawdę Atlantis miało potencjał i można było jeszcze sporo z niego wycisnąć. Wraith cały czas 'tam' są. Wiecie może, czy ten film direct-to-DVD kiedykolwiek powstanie? Tytuł ma brzmieć: Stargate: Extinction.
Zgadzam się, końcówka nie pasowała i jakby na siłę (nieodmiennie na myśl przychodzi mi ENT).
Bo oglądalność leciała na łeb na szyje. Zresztą sezon 5 SGA był w ogóle dziwny. Po mału formuła się wyczerpywała chcieli to zakończyć a dali zły Asgard 🙁 i to mnie boli najabrdziej, bo jestem ciekaw co dalej z tymi złym,i Asgardczykami. Trzeba było po mału kończyć wątki a nie rozpoczynać nowe. Zresztą niedokończone wątki to przypadłość również SG-1.
