Forum Fantastyka Stargate Stargate Atlantis

Stargate Atlantis

Wyświetlanie 15 wpisów - od 331 do 345 (z 412 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Zuza
    Uczestnik
    #46591

    Jeśli wybuchałoby regularnie, to nie byłoby zaskoczeniem, że może trafić w Atlantydę, bo by już zaobserwowali wcześniej/doczytali w kronikach...Ha, znalazłam buga? 😀

    Krusty
    Uczestnik
    #46600

    Muszę się przyznać że jescze do tej pory nie obejrzałem nic ponad pierwszy odcinek nowej serii plus troche skakania po następnych mimo że mam wszystkie, coś się temu serialowi stało podobnie jak z 4400 że już nawet nie można nim zabić czasu, za to SG-1 z Ori mi się podoba szkoda że nie trzymają się tego wątku cały czas, no cóż na szczęście AXN puszcza Rescue Me i The dead Zone a TVN karygodnie bawi się Supernatural ale na sczeście jest TorrentTV(spodobał mi się)... a Point Pleasent to totalna porażka ;).

    GWYNBLEIDD
    Uczestnik
    #46661

    MOZLIWE SPOJLERY 3x12

    Jeśli wybuchałoby regularnie, to nie byłoby zaskoczeniem, że może trafić w Atlantydę, bo by już zaobserwowali wcześniej/doczytali w kronikach...

    Ha, znalazłam buga? 😀

    Buga mimo wszystko chyba nie ;> Pradawni z Atlantis spotkali sie z wybuchem tylko raz w historii swojego pobytu w galaktyce Pegaza i zapewne nie stwierdzili cyklicznosci tego zjawiska (chyba ze nie do konca zrozumialem wywody McKaya 😉 ). Te cyklicznosc wyczuly za to "wieloryby" i to dzieki ich zachowaniu i obrazom przesylanym obecnej zalodze Atlantis udalo sie zidentyfikowac problem (rozmowa w ktorej uczestniczy Zelenka i teksty o golebiach ;D). Mimo wszystko jednak cala historia z niszczeniem planety przez wybuchy sloneczne jest nieco naciagana bo co sie stalo gdy Pradawnych na planecie jeszcze nie bylo? Zycie musialo zostac zniszczone i w momencie ich pojawienia sie planeta powinna byc jalowa. Tak wiec troche ta cala zabawa z aktywnoscia slonca i "atakiem" co 15 tysiecy lat jest niedopracowana ;> Odcinek jakby nie patrzec jest typowa "zapchajdziura" srodsezonowa choc fragmenty z Teyla i Rononem wydaja sie byc zapowiedzia watku romansowego w Atlantis, kto wie jak on wplynie na relacje w ekipie. Kto wie moze scenarzysci cos juz wykombinowali na ten temat. Ogolnie odcinek na srednim poziomie, zakonczenie efektowne ale malo prawdopodobne. I zaczyna mi brakowac Wraith ;>

    Gorlim
    Uczestnik
    #46723

    MOZLIWE SPOJLERY 3x12

    Sam rozwaliła gwiazdę, McKay gwiazdę pokonał ^^

    GWYNBLEIDD
    Uczestnik
    #47652

    MOZLIWE SPOJLERY 3x17 - The Ark

    Minelo troche czasu od emisji ostatniego odcinka SGA i mozna bylo sie spodziewac w miare dobrego epizodu. Niestety nic z tego. Odcinek nie dosc ze majacy oklepany temat, ktory juz sie w Stargate pojawil, to zagrany i ulozony marniutko. Znowu wyglada na to ze po dwoch lepszych odcinkach z polowy sezonu tworcy SGA stracili pomysl co by tu dalej z naszymi bohaterami zrobic. Z ekraniu wieje nuda, aktorzy graja bez przekonania a zakonczenie calej zabawy z ratowaniem "zamrozonej w maszynach" cywilizacji przewidywalne do bolu. Jedyny plus to wzmianka z Wraith, o ktorych nic nie slyszelismy od kilku juz odcinkow ;> Jednym slowem cieniutko...

    Piotr
    Klucznik
    #47654

    Ale nie tak cieniutko jak kilka odcinkow wczesniej, czyli w epizodzie Irresponsible. Powrot Luciusa mnie zalamal - jak mozna wracac do tak nudnej historii? Kontynuacja ma tylko troche mniej banalny scenariusz od pierwszej czesci. Na szczescie dwa nastepne odcinki byly duzo lepsze.

    Piotr
    Klucznik
    #48036

    SPOILERY 3x17 SUNDAY

    Zaczalem ogladac ten odcinek standardowo nie wiedzac o czym bedzie - slyszalem cos o wolnym dniu w Atlantis i tyle, wiec spodziewalem sie czegos luznego. I tak w sumie bylo, co mi przypadlo do gustu. Nieraz narzekalem na to ze tworcy serialu poswiecaja za malo uwagi postaciom (nie bylem jedyny) i choc w tym sezonie jest z tym lepiej, to takie odcinki zawsze pozwalaja pokazac troche wiecej prywatnego zycia bohaterow niz zwykle. I ten pozwolil.

    Chyba o kazdym dowiedzielismy sie czegos nowego, ogolnie bylo milo, czasem zabawnie - po prostu sielanka (przerywana dramatycznym wydarzeniem, fakt, ale jednak). Juz planowalem, ze wlasnie temu poswiece najwiecej uwagi, piszac ten post, czepajac sie jedynie chaotycznie przeplatajacych sie scen i wymuszonej politycznej poprawnosci w rozmowie Shepparda z Rononem ("or a man" ;P ), a tu 'bum'. I nie chodzi mi o wybuch.

    Nagle wszystko sie komplikuje, mamy kolejne urzadzenie Pradawnych, ktore wywoluje efekty uboczne (w tym wypadku dosc glupie efekty), bohaterskie proby uratowania jednego czlonka zalogi kosztem kilkorga innych i samej bazy, a na koniec... smierc Becketta! Szok. Dlaczego? Dlatego - Beckett mial nie ginac. Jesli scenarzysci planowali tak zaskoczyc widzow, no to brawo - ja sie nabralem. Niestety braw nie bedzie za sama decyzje zabicia doktora. Czesto mowilem, ze to dla mnie jedna z najlepszych postaci serialu i to sie nie zmienilo. Byl najbardziej zwyczajny i wlasnie tej zwyczajnosci brakowalo reszcie. Niestety scenarzysci mieli inne plany. Szkoda. Zwlaszcza ze rozstanie z Beckettem bylo jak dla mnie dosc kiepskie. Jasne, byla bohaterska smierc, choc cala ta dramaturgia przy operacji itd. troche sztuczna, pozegnanie zalogi, no powiedzmy ze wzruszajace - ale np. [UWAGA SPOILER Z SG-1] przy odejsciu dr Fraiser z SG-1 wyglada po prostu blado.

    Nie powiem ze odcinek byl zly, przeciwnie, byl dobry - pisalem dlaczego. Ale pomysl scenarzystow w ogole mi sie nie podoba.

    A na koniec burak. ;P Ten guz po usunieciu nie powinien wybuchnac. Same wybuchowe guzy sa burakiem, wiec mamy burak do kwadratu. ;>

    GWYNBLEIDD
    Uczestnik
    #48041

    MOZLIWE SPOJLERY 3x17/14 Sunday

    To byl jeden z niewielu odcinkow rzeczywiscie rozwijajacych postaci SGA. Tego brakowalo w calym serialu a tutaj dostalismy "bombe" z zainteresowaniami bohaterow itd. Mi sie cala konstrukcja podobala. Czy odejscie Becketta w taki sposob jaki wymyslili scenarzysci bylo zle? Moim zdaniem nie. Zle natomiast ze w ogole zdecydowano sie na kasacje tej postaci. Bo rzeczywiscie postac doktora, mimo iz zwykle drugoplanowa az za bardzo, dodawala SGA kolorytu. Becketta ogladalo sie ciekawie, postac byla ladnie budowana przez caly czas a jego wystepy nie byly banalne. Szkoda. Nie uwazam jednak ze forma w jakiej Beckett z serialu znika jest zla - postac byla lubiana i pewnego rodzaju pozegnanie w nieco "lzawym" stylu sie tutaj nalezalo. Moze faktycznie traci to odejsciem Fraiser, jest pewnego rodzaju kopia tamtego pomyslu ale wedlug mnie lepiej ze Becketta juz nie zobaczymy w ogole niz gdyby na sile wciskano go jako "goscia odcinka" w pozniejszych epizodach.

    GWYNBLEIDD
    Uczestnik
    #48333

    MOZLIWE SPOJLERY 3x19/20

    Trzeci sezon SGA dotarl do konca. Konca wedlug mnie nieudanego ;> Niestety nie jestem w stanie przetrawic kolejnego "odgrzania" watku Replikatorow. Juz sie wydawalo ze na arene wroca Wraith po odcinku nr 19 a tu klops. Po niezlym przygotowaniu gruntu i logicznym powrocie do SGA postaci Michaela mamy powrot do tematu ktory zaczal sezon, byl finalem srodka sezonu a teraz konczy i zapewne zapoczatkuje 4. Niby sporo sie w First Strike dzieje ale mi brakuje Wraith.

    Podoba mi sie pomysl na ofensywne uzycie Gwiezdnych Wrot. Co tu duzo mowic Atlantis dostala porzadnie po glowie bo Replikatory pomyslaly przy ataku. Nie podoba mi sie natomiast sposob rozwiazania problemu. Po pierwsze skoro udalo sie uruchomic platforme to dlaczego nie uzyto jej energii do zasilenia Atlantis. Przeciez zamiast na szybko i na sile kombinowac z odlotem stacji, mozna bylo kupic czas niezbedny do "skasowania" satelity z wrotami. Po drugie baza odlatuje w sina dal a Apollo leci sobie gdzies indziej. I teraz nasi bohaterowie zjechali na pobocze bez grama paliwa w baku. A to Ci niespodzianka ;> I na koniec burak (chyba ze mi gdzies umknelo ich przesiedlenie) z Atosianami. Zdaje sie ze zostali zostawieni na planecie bez Gwiezdnych Wrot i wsparcia zalogi Atlantis.

    W tym odcinku pojawila sie (podobno) nastepczyni Becketta. Jesli ma nia byc ta lekarka rozmawiajaca z Weir na poczatku odcinka to ja przepraszam, zmieniam szpital. Moze scenarzysci "ubiora" ja w dobra role, tymaczasem ja nawet jej nazwiska nie pamietam ;> Druga tym razem naprawde fajna postac to pulkownik Ellis. Juz goscia lubie chocby z tego powodu, ze gra go aktor z E.R 😉 A tak powaznie - ciekawy zolnierz, ktory nie ulega gadaninie Weir o negocjacjach etc. Niby w odcinku wychodzi na to ze atak planety Raplikatorow rozsadny nie byl, jednak moim zdaniem byl, a nawet powinien byc znacznie mocniejszy. SGA pod wzgledem walkii z przeciwnikami jest bardzo miekkie. W SG-1 jak przyszlo co do czego z Goauldami to byla eliminacja. Tutaj damy klapsa a potem poczekamy moze wrog "zmadrzeje". I na koniec sama Weir i jej wypadek. Byloby to dramatyczne gdyby nie przecieki o zmianach w obsadzie. Postac Weir zostala wyeliminowana, a do akcji wkroczy pewnie Carter. Tylko mi to zupelnie nie pasuje ;>

    Podsumowujac - trzeci sezon na dobra sprawe minal mi bez echa nie liczac dwoch moze trzech odcinkow. Nie bede ukrywal nie lubie watku z Replikatorami. Drazni mnie takze to, ze scenarzysci odeszli od watku Wraith poza kilkoma epizodami. Odlot Atlantis otwiera i owszem nowe mozliwosci, szkoda tylko ze kosztem odpuszczenia watku Wraith.

    GWYNBLEIDD
    Uczestnik
    #54213

    MOZLIWE SPOJLERY 4x01

    Ruszyl czwarty sezon SGA i ruszyl moim zdaniem srednio. Odcinek moze i przyzwoity pod katem spojnosci z koncowka trzeciego sezonu jednak spora ilosc akcji mowiac delikatnie byla ponaciagana. Atlantis staje przed problemem deficytu energii a tym samym odejscia w kosmiczny niebyt. No i zaczynaja sie kombinacje inzynierow jak temu zapobiec. Zdecydowanie lepiej wyglada tutaj Zelenka, ktory co tu duzo mowic chyba znacznie lepiej nadawal by sie na to stanowisko od Rodneya. Z niezlej strony prezentuje sie w epizodzie Adrift nastepczyni Becketta (nadal nie kojarze jej nazwiska ;>). Wciaz drewniana jest Teyla...

    Wlasciwie gdyby nie walka o zycie Weir i duza ilosc scen z Zelenka uznalbym ten epizod za nijaki. To wlasnie te elementy rekompensuja babole scenariusza. Szczegolnie dwa - zrobienie drogi miastu przez pole asteroid (dobrze ze nie bylo tam komety bo dostalibysmy sequel Armageddonu) oraz scena kiedy Zelenka obrywa w skafander mikroasteroida (po pierwsze przelot kawalkow slychac w prozni (sic!), po drugie skafander sie nie dekompresuje). Scenarzysci na sam koniec wreszcie wpadaja na moim zdaniem dobry pomysl, ktory mi w glowie zaswiecil juz w poczatkach trzeciego sezonu - pozyskac ZPM od Replikatorow. Teraz jednak Sheppard i reszta musza sie udac na ich ojczysta planete w chwili gdy Atlantis prawie pada z wycienczenia...

    W odcinku pojawia sie Sam Carter ale jak na debiut nie jest on specjalnie efektowny. Interesujaco natomiast (choc jest to ewidentna kalka z ST: Voyager) przedstawia sie sprawa Weir i zaprzegniecia do jej leczenia nanobotow Replikatorow. Niestety chyba przyjdzie mi sie pogodzic z faktem ze glownym przeciwnikiem w galaktyce Pegaza pozostana maszyny a nie Wraith. Tym gorzej sie z tym pogodzic ze nowe miejsce pobytu miasta otwiera mozliwosc mocnego otworzenia tego watku na nowo.

    Podsumowujac - start byl kiepski, oby kontynuacja wypadla lepiej ;>.

    Reyden
    Uczestnik
    #54318

    Co ciekawe 4x02 wyciekł do sieci w tym samym dniu co emisja 4x01 ( lub dzień później ) .

    Jak przystało na odcinki tego typu , mamy kontynuację wątków z 4x01 .

    UWAGA MOŻLIWE SPOJLERY DO 4X02

    Nasza 4 milusińskich leci sobie na planetę pełną Asuran .

    Samo wykradnięcie ZPM poszło gładko ( Weir zachowuje się czasami jak 7z9 gdy ta miała kontakt z kolektywem ) .

    Oczywiście MacKey musiał wypatrzyć coś co opóźniło ich odlot i powrót do Atlantis .

    Tym cosiem okazał się zapis w kodzie Asuran nakazujący im atakowanie Wraith , ale sam zapis był nie aktywny , wiec drużyna postanawia go aktywować .

    Ale jak zwykle bywa w takich sytuacjach najprostsza metoda nie skutkuje ( czyt. nie możliwe jest bezprzewodowe wgranie zmodyfikowanej komendy do sieci Asuran )

    Więc trzeba wymyślić inny sposób , doktorek znajduje zapasowy rdzeń pamięci Asuran i postanawia z jego pomocą wgrać ww. komendę .

    Ale Shepard się sprzeciwia temu aby on miał to zrobić ( rdzeń znajduje się w innym budynku niż ten z ZPM ) , w końcu idzie Shepard wraz z Rononem .

    A doktorek pilnuje Weir .

    Oczywiście dostanie się do rdzenia to nie to samo co kradzież ZPM , muszą pierw rozciągnąc na pomieszczenie z rdzeniem pole tłumiące .

    Które w końcu zostało pokonane przez Asuran .

    Kiedy to nastąpiło , Weir postanowiła ratować Sheparda i Ronona , zamrażając Asuran .

    Znowu pojawia się Oberoth ( to jego zamraża Weir i pośrednio całą resztę ) .

    W końcu Oberoth pokonuje Weir , i cała reszta trafia do aresztu ( co okazuje się blefem stworzonym w umyśle Oberotha przez Weir ) .

    Tak więc faktycznie pozostała trójka po wykonaniu zadania ucieka , tylko Weir zostaje na planecie Asuran .

    Zaś końcowa scena pozostawia wrażenie że albo scenarzyści skończyli już wątek Wraith albo skończą go nie długo .

    Nie wiadomo co będzie dalej z Asuranami ( czy będzie sojusz Tauri-Asuranie przeciwko Wraith czy Asuranie pozostaną wrogami ludzi ) .

    Czyżby szykować się nowy wróg dla Atlantis .

    GWYNBLEIDD
    Uczestnik
    #54732

    SPOJLERY 4x05

    Po pierwszych dwoch odcinkach SGA mielismy dwutygodniowa przerwe w rozwijaniu glownych watkow serialu. Przyznam sie ze na odcinek Travelers ostrzylem sobie apetyt od chwili wycieku pierwszych plotek na temat jego zawartosci. Nowa, nomadyczna rasa w galaktyce Pegaza, zaawansowana technologicznie, co raczej nie jest podobne do schematu spotykanych przez druzyne SGA cywilizacji, moze tylko podniesc poziom historii. Wydaje mi sie po obejrzeniu odcinka, ze faktycznie jest to mozliwe jesli scenarzysci nie skrewia i nie stanie sie z Podroznikami to co w SG-1 zrobiono z niektorymi cywilizacjami (patrz Nox).

    Co do akcji samego epizodu no coz ani zbyt zaskakujacy ani kiepski. Ogladalo mi sie dobrze, rozrywka calkiem przyjemnego sortu no i plusy... Po pierwsze pancernik Lantian klasy Aurora odgrywajacy istotna role w calej opowiesci. Po drugie wreszcie powrocili Wraith, choc powiedzmy otwarcie w stylu dosc kiepskim jesli chodzi o ich inteligencje ale mnie cieszy chocby ten fakt, ze wreszcie mozna bylo ich zobaczyc na ekranie. Po trzecie coz, nie ma co ukrywac ze pod wzgledem urody aktorka kreujaca Larrin bije na glowe reszte damskiej obsady SGA i jak dla mnie moze pojawiac sie na ekranie w kazdym epizodzie ;D A tak powaznie - optymistycznie nastraja mnie koncowka odcinka i rozmowa Shepparda i Larrin. O tym ze lud Podroznikow zaczyna ginac zyjac na statkach (czyzby alternatywa w postaci mozliwosci osiedlenia sie w Atlantis?) oraz o tym, ze polaczenie sie sojuszem obu cywilizacji moze stanowic kombinacje zdolna do pokonania oslabionych Wraith. Jak dla mnie pomysl logiczny i dobry dla rozwoju akcji. Tak wiec badzmy dobrej mysli 😉

    Cross
    Klucznik
    #57143

    SPOJLERY 4x17

    Dla mnie 17-tka była jednym z najlepiej "oglądalnych" odcinków SGA. Spotkanie Ronona z T'ealciem, konflikt między nimi (wiadomo, kto zawinił 🙄 ), sporo akcji. Oczywiście przewidywalne było, że ostatecznie poczują do siebie szacun i wspólnie skopią tyłki paru Wraith (w sumie to naliczyłem kilkudziesięciu 😎 , ale nie psuło to przyjemności...

    Piotr
    Klucznik
    #57181

    Cross, odnieslismy podobne wrazenia. Wedlug mnie SGA 4x17 byl jednym z najlepszych odcinkow serialu. Nie zeby byl nadwyczajnie gleboki, ale oferowal to, co Stargate serwowalo w najlepszych swoich latach - naprawde fajna rozrywke. Odcinek nie dosc ze byl ciekawy - nudzic sie nie bylo sposobu - to jeszcze zapewnial sporo smiechu. Duet Teal'c - Dex byl wprost swietny, Wraith wcale nieglupi - oby tak dalej.

    Cross
    Klucznik
    #57289

    Obejrzałem 4x18 i muszę powiedzieć, że końcówka tego sezonu naprawdę trzyma fason.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 331 do 345 (z 412 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram