Forum Fantastyka Stargate Stargate Atlantis

Stargate Atlantis

Wyświetlanie 15 wpisów - od 301 do 315 (z 412 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Gorlim
    Uczestnik
    #38390

    2x19 dowodzi, że tych petard będzie szczególnie dużo.Mam nadzieję, że ten sezon nie skończy się tak jak poprzedni ;)ile odcinków ma 2 sezon?

    Gosiek
    Uczestnik
    #38392

    ile odcinków ma 2 sezon?

    Sezon ma 20 odcinków, a w kwestii zakończenia stojącego na lepszym poziomie niż rok temu, to ja bym jednak nie liczyła na cud. Niestety... Ten serial ma w sobie cos takiego, że jego twórcy nie uczą się na własnych błędach i nie mają zbyt wielu nowych pomysłów, ciągle przerabiając kilka wątków. W dodatku robią to w mało odkrywczy sposób.

    Byw, ja z oglądaniem utknęłam na 2x16 (które nawet nie było aż takim złym odcinkiem, chociaż wybitnym też nie) i jakoś nie mam specjalnej ochoty na kolejne epizody.. Ktoś widział i uważa, że mimo wszystko warto spróbować? 😉

    Gorlim
    Uczestnik
    #38416

    Ktoś widział i uważa, że mimo wszystko warto spróbować? 😉

    [post="40575"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]

    2x19 Inferno jest całkiem całkiem.. szczególnie jak sie mieszka w Ameryce i w sumie ma ten sam problem 😉

    Prezes
    Uczestnik
    #38434

    Mam nadzieję, że ten sezon nie skończy się tak jak poprzedni 😉

    [post="40571"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]

    Pewnie skonczy sie zupełnie jak pierwszy. Bedzie jak w Ameryce, wiecej wybuchow, wiecej statkow, wiecej trupow, w ogole wszystkiego bedzie wiecej. Mam tylko nadzieje ze koncowka bedzie na poziomie poczatku 2 sez, ktora byla calkiem niezla.

    Gorlim
    Uczestnik
    #39008

    SPOILER WARNING 2x20Hm, a jednak końcówka tego sezonu jest lepsza niż poprzedniego. Scenarzyści chyba wreszcie się rozkręcają.Tylko, że teraz trzeba czekać pół roku na kontynuację 🙁

    I. Thorne
    Uczestnik
    #39039

    Ja jestem dopiero w 2 połowie 1 sezonu i nie narzekam. Mi odcinki sie podobają. Szczególnie 1x10 i 1x11. Tam oddano prawdziwy obraz wojny, który brakował mi w sf od czasu SAB-a.

    GWYNBLEIDD
    Uczestnik
    #40034

    MOZLIWE SPOJLERY DO SEZONU 1

    Po obejrzeniu 5 sezonow SG-1 postanowilem siegnac po Atlantisa liczac ze przyniesie powiew swiezosci do uniwersum StarGate. Jestem po obejrzeniu 1 sezonu i nie moge powiedziec zeby mnie ten serial powalil na kolana czy tez zrobil piorunujace wrazenie ;> Niestety od samego poczatku scenarzysci poszli szlakiem utartym przez ekipe robiaca SG-1. Wyraznie widac to zarowno w konstrukcji pilota jak i kolejnych kilku odcinkow. Nawiazujac do wczesniej toczacej sie tutaj dyskusji - to widac tak w rysowaniu postaci jak rowniez szkicach glownych watkow. Serial jak dla mnie nabral pozytywniejszego rysu w ostatnich 4-5 odcinkach gdzie wreszcie historie z kolejnych epizodow zaczely sie zazebiac i ukladac w pewna calosc. Wczesniej niestety Atlantis szedl tropem SG-1 w prezentacji pojedynczych historyjek (z tym zastrzezeniem ze w oryginalnej serii takie odcinki czesto okazywaly sie znakomite ;)). Pomysl na glownego wroga z pewnoscia jest interesujacy i Wraith mogli okazac sie znakomitym materialem do prowadzenia dlugiego opowiadania o galaktyce Pegaza. Troszke mi jednak zabraklo jakiegos lepszego rozlozenia tej rasy na czynniki pierwsze (struktura spoleczna, wiecej informacji o pochodzeniu itp.) Nie mowie ze tego nie bylo ale troszke poszlo bokiem w zderzeniu z sekwencjami walki i obrony miasta ;> Niezly pomysl zastosowano wprowadzajac watek z Genii - bezposredniego, drugiego wroga nie bylo w SG-1 (przynajmniej do 5 sezonu).

    Niestety wszystko to w perspektywie sezonu blednie jesli sie rozwazy niedostatki scenariuszowe a przede wszystkim "papierowe postaci" glownych bohaterow. Z tej grupy zdecydowanie na plus zapisuje sie dr Beckett oraz Zelenka - obaj sa postaciami ciekawymi i przede wszystkim napisanymi z glowa. Reszta bohaterow niestety mocno rozczarowuje ;> Sheppard mocno stylizowany na O'Neilla co wychodzi kiepsko i sztucznie. Weir strasznie sztywna choc trzeba powiedziec ze pod koniec sezonu wreszcie troszke sie ta postac ruszyla. Mniej zastrzezen mam do Forda ale z drugiej strony malo bylo "krwistych" odcinkow z jego udzialem. Co do McKeya to niestety musze powiedziec ze postac bylaby niezla gdyby scenarzyscie tak czesto nie przerysowywali jego charakteru. Momentami staje sie to denerwujace i zamiast zaciekawiac drazni 😉 Na koniec Teyla o ktorej szczerze mowiac nie mam zdania. Do Teal'ca jej jednak baaardzo daleko.

    Sposrod odcinkow Atlantisa najlepiej napisanym i zagranym jest Letters from Pegasus. Jest takze wedlug mnie jedynym w ktorym powaznie scenarzysci podeszli do pokazania charakteru postaci. Jedynie o tym epizodzie moge powiedziec ze byl przemyslany i przekazal wiecej informacji o postaciach. W nim takze znalazlo sie wiele dobrych fragmentow humorystycznych (chocby wspomniany przez Gosie list Zelenki ;P).

    Podsumowujac - Atlantis wybitny nie jest i raczej nie bedzie (2 sezonu jeszcze nie widzialem i nie sugeruje sie wypowiedziami i opiniami tych ktorzy juz obejrzeli) chyba ze scenarzysci zmienia charakter opowiesci z gonitwy po planetach ;> Oglada mi sie go dobrze ale to dlatego ze nie musze zbytnio dumac nad historia w nim opowiadana. Ot mile 45 minut lekkiej rozrywki. Przydaloby sie jednak wiecej odcinkow pokroju Letters from Pegasus czy tez Poisoning the Well. Poszerzenia wiedzy o Wraith oraz samych Pradawnych. A do tego lepiej pisane postaci. Ale czy nie wymagam zbyt duzo...

    I. Thorne
    Uczestnik
    #40095

    W razie czego troszkę spojlerów

    Według mnie najlepsze są odcinki z Genji. Pomysł na ludzkiego wroga jest doskonały. Biedacy z Atlantis wciąż gadają o sojuszu przeciwko Wraith, a tamci robia swoje. Zawsze po odcinkach z ich udziałem można spodziewać się dużej ilości trupów, bo obie strony nie przebierają w środkach jak na przykład 1x16, gdzie rzucali się na siebie z nożami.

    Gosiek
    Uczestnik
    #43111

    Wczoraj (albo przedwczoraj czasu US) odcinkiem No Man's Land wystartował trzeci sezon SGA. Jako, że epizod był kontynuacją cliffhangera z zakończenia sezonu drugiego i skończył się znamiennym napisem "to be continued..." nie bardzo można go oceniać jako coś samodzielnego, więc z ostateczną opinią poczekam jeszcze tydzień, a na razie kilka wrażeń dość ogólnych. 😉

    Co mi się podobało w tym epizodzie? Przede wszystkim postać Weir i jej zachowanie - z drętwej pani doktor, na której rozwój scenarzyści nie mieli w pierwszym sezonie pomysłu zrobiła się w końcu (głownie w sez. 2) żywa postać, dla mnie jedna z nielicznych w tym serialu, które jakoś się rozwijają, zmieniają, uczą na własnych doświadczeniach. I to bardzo ładnie było widać w tym odcinku.

    Drugą taką postacią jest Zelenka. Ten z mało widocznego, drugoplanowego naukowca, który grał zabawne wstawki mówiąc coś po czesku wyrasta nam powoli na postać pierwszoplanową, coraz częściej pojawiając się na ekranie i stanowiąc przeciwwagę dla zadufanego, marudnego i potwornie rozgadanego McKaya. I jego obecność w No Man's Land była tego potwierdzeniem.

    I z rzeczy, które zrobiły na mnie pozytywne wrażenie, to by chyba było na tyle. No, można jeszcze dodać efekty specjalne i nieźle pokazane walki w kosmosie, ale w tej chwili to już właściwie standard dla tego typu produkcji.

    SPOILER ZONE

    Kolejny raz niestety zawiodła mnie fabuła - zwłaszcza w części dotyczącej tego, co działo się na statku Wraith, szczególnie szybkiego i bezproblemowego nawrócenia Michaela oraz tego, że jeden samotny myśliwiec pilotowany oczywiście przez Shepparda unieruchamia bez żadnych problemów statek-rój. Co prawda cudowna naprawa Oriona w ciągu kilkunastu godzin, też jest równie wyssana z palca, ale tamten przynajmniej długo nie podziałał... ;>

    Druga część historyjki - ta skupiona na Weir i SGC była dla mnie o wiele sensowniejsza, chociaż niewątpliwie dużo mniej przygodowa. Ogólnie odcinek nieco lepszy niż zakończenie poprzedniego sezonu, ale z dużym znakiem zapytania przy naciąganym scenariuszu. Zobaczymy jak się to zakończy w przyszłym tygodniu.

    GWYNBLEIDD
    Uczestnik
    #44215

    Postanowilem dorzucic slow kilka o starcie 3 sezonu ;> Niestety nie byl on udany a odcinek 3x03 - Irrestible totalnie slaby. Ostatnie dwa odcinki juz nieco lepsze przy czym mimo wszystko wskazalbym na Satede glownie przez fakt ze po raz pierwszy (chyba ze mnie pamiec zawodzi ;)) mamy ladnie opowiedziana historie postaci - w tym przypadku Ronona. Cale to opowiadanie jest jak dla mnie interesujace i rozbudowujace ta nieco "drewniana" postac. Szkoda tylko ze spaprane zaostalo zakonczenie - od poczatku scen na ojczystej planecie Ronona bylo wiadomo ze dojdzie do jego walki z owym Wraithem. Aha i jeszcze jedno - czy mi sie wydaje czy to pierwszy Wraith ktory rzadzi/rzadzil na Hive Shipie? Niezle wypadl takze ostatni odcinek - Progeny bedacy mocnym nawiazaniem do odcinkow SG-1 z replikatorami. Spore wrazenie zrobila na mnie scena lotu zreplikowanego Atlantis i sam wyglad swiata replikatorow z Pegaza. Zastanawia mnie fakt czy ZPM'm z jakich korzystaly replikatory stworzone przez Pradawnych byly "naturalne" czy takze stanowile czastke replikatorow? . Reasumujac - oczekiwalem zdecydowanie wiecej, brakuje mi Zelenki i Becketta w wiekszej i lepszej dawce ;>

    Gosiek
    Uczestnik
    #44230

    MOŻLIWE SPOILEY DO 3x03-05

    Ja sobie ostatnio nadrobiłam odcinki od trzeciego do piątego, i w kwestii 3x03 muszę się z Gwynem zgodzić - to był zdecydowanie słaby epizod. Jeden z kilku najgorszych w całym serialu, o ile nie najgorszy. Miało być lekko i śmiesznie, a wyszło nudno i żałośnie.

    Tym bardziej miło zaskoczył mnie kolejny odcinek 3x04 - Sateda, który moim zdaniem był z kolei jednym z najlepszych w całym SGA. Dostaliśmy w nim kawałek dobrego kina akcji i ciekawą opowieść o Rononie, można to nawet nazwać epizodem typu "character builing" dla jego postaci. Pokazane w interesujący sposób wspomnienia Dexa ukazały go w nieco innym świetle niż tylko jako zabijakę. Co do finału - fakt, że walkę można było przewidzieć, ale to, co zrobił Beckett żeby ją zakończyć nie było już wcale takie oczywiste.

    Kolejny odcinek 3x05 - Progeny, to też kawałek całkiem dobrego kina akcji, z przemyślanym scenariuszem i mimo dość przewidywalnego zakończenia ogląda się go miło i przyjemnie. W dodatku pojawia nam się kolejny potencjalny wróg na przyszłość i szansa na zbudowanie kilku ciekawych wątków z nim związanych. Oby tylko twórcy ją wykorzystali a nie pogrzebali tak jak historię z Genii.

    brakuje mi Zelenki i Becketta w wiekszej i lepszej dawce

    Zelenki brakuje, to fakt. Ale Becketta w 3x03 i 3x04 było całkiem sporo i grał dosyć dobrze, więc tu nie masz powodów do narzekania. 😛

    Cross
    Klucznik
    #44389

    MOŻLIWE SPOILERY

    A mi się właśnie 3x03 podobał. Totalnie lekki, fajnie też było pooglądać sobie zwykle poważnych naukowców w troszeczkę innej roli. A w kwestii humoru (zwykle w SGA niezbyt wyrafinowanego) to ostatnia scena, kiedy okazuje się, że McKay zaaplikował Sheppardowi feromon posłuszeństwa "malutką dawkę, dla celów badawczych" - genialna! 😆

    GWYNBLEIDD
    Uczestnik
    #44447

    MOZLIWE SPOJLER 3x07

    No i stalo sie 😉 Po niezwykle dluuugim ciagu srednich odcinkow dostalismy naprawde dobry epizod. Common Ground jest w mojej opinii najlepszym z dotychczas wyemitowanych odcinkow - ladnie zawiazana historia, malo dluzyzn i ciekawy scenariusz. Niby wszystko co pokazano w 3x07 juz gdzies bylo ale...

    Po raz pierwszy spotykamy interesujacego i inteligentnego Wraith, ktory dziala wbrew utartemu dla tej rasy stereotypowi. Dostajemy spora dawke wiedzy na temat Wraith ich zachowania etc. Nie ma tutaj miejsca na czyste "pozywianie sie dla zasady". Okazuje sie, ze Wraith maja ciekawe zdolnosci i zachowania w sytuacjach zagrozenia. Nie sa jedynie automatami gotowymi sie zywic wszystkim co sie rusza.

    Troszke w tym odcinku drazni Sheppard ale wlasciwie tylko na poczatku kiedy probuje "strugac twardziela". Potem jednak w miare rozwoju akcji jego postac coraz lepiej prezentuje sie na ekranie. Pomysl polaczenia dwoch watkow Genii i Wratih w jednym epizodzie wypada bardzo milo dla oka. Z dobrej strony pokazuje sie znow Weir - potrafi byc twarda ;> Na minus zaliczyc musze tym razem fragmenty w ktorych pojawia sie Ronon - znowu scenarzysci zrobili z niego tepego osilka a juz wydawalo sie ze po Satedzie mamy szanse na jakies drgniecie tej postaci. Mimo tych slabszych momentow przede wszystkim dzieki niezlemu scenariuszowi i zawarotsci odcinka oceniam go wysoko. I jak sie okazalo watek Genii, ktory odszedl nieco w zapomnienie wrocil i to z dobrym wynikiem 😉

    Zeal
    Uczestnik
    #45370

    Wygląda na to, że SGA znowu ma przerwę w emisji. Szkoda...Pozostaje jedynie czekać.

    Gosiek
    Uczestnik
    #45371

    Zgadza się, ma planowaną przerwę do wiosny 2007, podobnie jak SG-1. Na razie jako datę emisji kolejnych odcinków podaje się w przypadku SGA 2 marca.

    W sumie, to muszę się zgodzić, że można czekać na dalszy ciąg sezonu z pewnym zainteresowaniem, gdyż jest to, jak do tej pory, sezon najlepszy. Choć z pewnością znalazłyby się i jakieś minusy, ale w porównaniu z poprzednimi jest zdecydowanie lepiej.

    Ale zakończony cliffhangerem odcinek 3x10 - The Return, Part 1 mnie osobiście rozczarował, był zbyt ckliwy, miał niestety bardzo przewidywalne zakończenie i za dużo w nim było SG-1, co akurat uważam za średni pomysł. Nawiązania od czasu do czasu są fajne, ale robienie połowy odcinka w oparciu o SG-1 mnie osobiście nie odpowiada, wolałabym żeby SGA szło swoją drogą. Mam nadzieję, że rozwiązanie całej historii wypadnie lepiej niż jej pierwsza część.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 301 do 315 (z 412 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram