Forum › Fantastyka › Stargate › Stargate Atlantis
Dziś w nocy na SciFi Channel premiera ostatnich dwóch odcinków Atlantis przed przerwą, która potrwa najprawdopodobniej do końca roku. Ale ponieważ odcinek 2x09 Aurora już wcześniej wyemitowano w Kanadzie mogliśmy oglądać go kilka dni temu. Jakie pozostawił po sobie wrażenia? Dla mnie to jeden z lepszych epizodów SGA, chociaż odwołania do Matrixa widać gołym okiem i to bardzo wyraźnie. 😉 W końcu doczekałam się epizodu, który miał dosyć ciekawą i nieschematyczną fabułę, dzięki czemu mogłam go do końca oglądać z zainteresowaniem, nie było tu przewidywalności, za to trafiały się niespodzianki.
SPOILERY
Fabuła związana jest z odkryciem (dzięki czujnikom dalekiego zasięgu jakie posiada Atlantis) statku badawczego Pradawnych o nazwie Aurora. Ponieważ znajduje się on w odległym krańcu Galaktyki Pegaza, a w pobliżu nie ma wrót, mamy przy okazji możliwość oglądania podróży Dedalem i kolejnych spięć na linii Caldwell - Weir + Sheppard & co. I są one pokazane i zagrane całkiem dobrze. Sama eksploracja statku Pradawnych i to co ekipa SGA odkrywa na miejscu też wypada interesująco, ale nie będę tu streszczać całego odcinka. ;>
Co mi się podobało w tym epizodzie, to przede wszystkim dobra realizacja, umiejętne stopniowanie napęcia, wprowadzanie w odpowiedniej kolejności nowych, ciekawych elementów i dobrze pokazane (w końcu) relacje między postaciami. A z samej treści na pochwałę zasługuje przedstawienie Wraith jako istot myślących, potrafiących działać podstępnie i umiejetnie wykorzystywać posiadaną technologię. Interesująco wypadła też zaprezentowana nam wirtualna rzeczywistość. W związanym z nią wątku spodobała mi się nieświadomość Pradawnych, którzy nie wiedzieli, że znajdują się w wyimaginowanym świecie - dobry pomysł. Pojawiła się też intrygująca wzmianka o słabości Wraith, być może czekają nas jej poszukiwania. Na plus zaliczam też humor - tekst doktorka - "She's hot" - był naprawdę genialny. 😛 Dla mnie miłym dodatkiem były też akcenty trekowe - zwłaszcza bardzo znajomo wyglądające transportery. Klimat całego odcinka też trochę przypominał TNG. W sumie może dlatego mi się spodobał? ;>
A na koniec łyżka dziegciu, czyli co mi się nie podobało. Po piewsze zakończenie - uważam, że Atlantydzi powinni próbować ocalić Aurorę za wszelką cenę i pozwolić na jej zniszczenie dopiero w ostateczności, a tak nie było. Nie próbowali użyć w walce Dedala i jego broni. Po drugie - McKay znów ma nawrót kompleksu półboga i zachowuje się jak nieomylny i pewny siebie geniusz, a po nauczce jaką dostał w 2x06 Trinity powinien być trochę mądrzejszy. Ale ogólnie odcinek na duży plus, oby takich było więcej.
Aurora - świetny odcinek, chyba najbardziej Trekowy z dotychczasowych. Załoga Aurory jakby przeniesina ze StarTreka, fazery troche inne, komunikatory na szyi zamiast na piersi ale ogólnie StarTrek. Zreszta byl jeden odcinek Voyagera bardzo podobny do tego, tez załoga uwieziona w rzeczywistosci wirtualnej i kombinowanie jak ich wyciagnąc. Swietna była też czołowka, jednak te 50 sekund duzo daje i jakos przyjemniej sie to ogląda.The Lost Boys - juz nie tak dobry jak poprzedni ale jednak ciekawy. Ford zdecydowanie zyskał po tym jak mu odbiło. Niestety wkradło sie troche politycznej poprawnosci. Nie wiem czemu Sheppard tak sie boi Forda, skoro tamten chce dokopac Wraith to tym lepiej dla nas, zawsze to lepiej jak ktos inny walczy za nas. Dac im broń informacje i napuscic na pierwszy statek jaki sie napatoczy. Potem mozna tylko stac z boku i potrzyc co sie stanie. Nie wiem moze to troche dziwne podejscie ale w koncu na wojnie wszystkie chwyty sa dozwolone.
SPOILERY
Ponieważ poprzedni odcinek był dobry, to zgodnie z atlantisową prawidłowością 2x10 The Lost Boys już takie być nie mogło. I wg mnie rzeczywiście nie było. Pomysł zrobienia całego odcinka w oparciu o postać Forda i jego pomysły na walkę z Wraith zupełnie do mnie nie przemawia. Po pierwsze sama postać porucznika nigdy nie była ani rewelacyjnie prowadzona ani grana i tu jest podobnie. Ford, który przy ostatnim spotkaniu chciał strzelać do Shepparda a i sam przy tym dostał kulkę od pułkownika, teraz jak gdyby nigdy nic próbuje się z nim na nowo zaprzyjaźnić i odzyskać zaufanie swojego byłego dowódcy. I to w dość osobliwy sposób - najpierw porwanie, potem zmuszenie drużyny Shepparda do zażywania enzymu Wraith i w końcu szaleńczy plan ataku na Statek-Rój.
Co do grupy, którą zebrał wokół siebie Ford i ich sposobów działania, to coraz bardziej przypominają one zachowania Wraith - "hodowla" więźniów, która ma dostarczać enzymu; polowania na odległych planetach, wszechobecna agresja... Tylko dla mnie samo powstanie takiej grupy jest bardzo naciągane. Ford po ucieczce z Atlantis raczej nie przejawiał chęci do życia w grupie, więc skąd ta nagła zmiana? A normalni ludzie, którzy nienawidzą Wraith, na jego widok i po usłyszeniu jego historii powinni go zabić albo przynajmniej wygonić, a nie dać się nabrać na bajeczkę, że enzym Wraith poprawi ich życie. Bardzo to jest wszystko naciągane.
Nie wiem czemu Sheppard tak sie boi Forda, skoro tamten chce dokopac Wraith to tym lepiej dla nas, zawsze to lepiej jak ktos inny walczy za nas. Dac im broń informacje i napuscic na pierwszy statek jaki sie napatoczy.
Moin zdaniem (i Shepparda chyba też) Ford jest zbyt nieobliczalny, nie potrafi kontrolować swoich reakcji i przewidywać zagrożeń, a ktoś taki nie może być dobrym sojusznikiem. Nie ma żadnej gwarancji, że Ford nagle nie postanowi zwrócić się przeciwko mieszkańcom Atlantis - w końcu uważa, że go zdradzili, traktowali jak odmieńca, nie chcieli mu wierzyć. Tak samo nie ma gwarancji, że wyposażony w nową broń Ford nie zostawi swoich sojuszników z ekipy SGA i nie odejdzie, żeby dalej działać na własną rękę, niekoniecznie zgodnie z tym, czego życzyliby sobie jego "pracodawcy" z Atlantis. I to są wg mnie wystraczjące powody, żeby Fordowi nie ufać i nie pomagać.
Wtrące swoje 3 grosze do odcinka 210 🙂
Jak już zostało powiedziane, żadna jakaś rewelacja (w zasadzie to tylko końcówka była dosyć ciekawa). Niemniej kilka rzeczy zasługuje na uwagę.
Po pierwsze to sam fakt, że zostaje pokazany hive ship jest interesujący. Niemniej im bardziej poznaję technologię Wraith, tym bardziej dochodzę do przekonania, że powinni wygladać inaczej - mam przy tym nieodparte skojarzenia z "dniem niepodległości" :]
Fajny był system sterujący Dartem oraz tekst Shepparda, że potrzebuje R2D2 😀
Najciekawszy jest jednak fakt na który zwróciłem uwagę już dawno temu. Otóż w jednym z ostatnich odcinków został (po raz drugi) schwytany Wraith. Zaintrygował mnie symbol na jego twarzy - wysnułęm nieśmiało teorię, że być może ta rasa dzieli się na jakieś klany. I ku mej radości scenarzyści idą tym tropem! W SGA 210 zostało powiedziane, że Wraithowie nie tworzą jednolitej struktury społecznej, lecz są zróżnicowani. Być może jest to sposób na wyjaśnienie dlaczego jak do tej pory Wraithowie to nędzny przeciwnik dla ziemian - bo mieli do czynienia z jakimś słabym "klanem". Niemniej są to tylko moje dywagacje na temat :]
Ford, który przy ostatnim spotkaniu chciał strzelać do Shepparda a i sam przy tym dostał kulkę od pułkownika, teraz jak gdyby nigdy nic próbuje się z nim na nowo zaprzyjaźnić i odzyskać zaufanie swojego byłego dowódcy.
Hm, wg mnie mozna to wytłumaczyć faktem, że Ford od chwili gdy został uzależniony od enzymu, wykazuje huśtawki nastrojów. Możliwe nawet, że w przypływie emocji (zwłaszcza gniewu) nie jest świadom swojego zachowania i nie do końca pamięta je takim jakim było.
Inna możliwość jest taka, że w tym odcinku to Ford dyktuje warunki - może sobie pozwolić na "wymazanie" niemiłego epizodu i przekonanie innych, że tak naprawdę nie było... Myślę, że można nawet obydwie możliwości połączyć 🙂
Najciekawszy jest jednak fakt na który zwróciłem uwagę już dawno temu. Otóż w jednym z ostatnich odcinków został (po raz drugi) schwytany Wraith. Zaintrygował mnie symbol na jego twarzy - wysnułęm nieśmiało teorię, że być może ta rasa dzieli się na jakieś klany. I ku mej radości scenarzyści idą tym tropem! W SGA 210 zostało powiedziane, że Wraithowie nie tworzą jednolitej struktury społecznej, lecz są zróżnicowani. Być może jest to sposób na wyjaśnienie dlaczego jak do tej pory Wraithowie to nędzny przeciwnik dla ziemian - bo mieli do czynienia z jakimś słabym "klanem". Niemniej są to tylko moje dywagacje na temat :]
[post="33567"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]
Rzeczywiscie na to wygląda i dosc dobrze tłumaczy czemu wszyscy Wraith razem nie rzucili sie na Atlantis. Wcale sie nie zdziwie jesli okaże sie ze walcza miedzy soba, tym bardziej ze brakuje pozywienia. Do tej teorii nie pasuje mi tylko jedno a mianowicie kiedy w pierwszym odcinku Shepard & Co. rozwalili Hive'a to czemu obudzili sie wszyscy Wraith a nie tylko jeden klan, przeciez musieli wiedziec ze przebudzenie wszystkich spowoduje pewne braki prowiantu.
Po niezbyt udanym dla serii rozdaniu amerykanskich nagrod telewizyjnych Emmy Atlantis zdobyl sporo nominacji do kanadyjskich nagrod Gemini. Nominacje otrzymal m.in Martin Gero za scenariusz do odcinka The Brotherhood. Nominacje do nagrody Gemini otrzymalo takze oryginalna seria StarGate. Wiecej na ten temat znajdziecie tutaj.
Nominacje otrzymal m.in Martin Gero za scenariusz do odcinka The Brotherhood.
To akurat nie był zły odcinek, chociaż z pierwszego sezonu to ja bym zdecydowanie wyróżniła Before I Sleep, który też dostał nominację tyle, że... za make-up. ;> The Brotherhood było o tyle ciekawe, że opowiadało historię cywilizacji, która próbuje odnaleźć swoje korzenie i odzyskać zaginione fragmenty przszłości, ale wpisywało się w typowy dla SGA schemat "poznajemy obcego i planetę tygodnia", co nie wzbudziło mojego entuzjazmu.
PS. Jeżeli ktoś chce poczytać więcej o nagrodach Gemini, to polecam oficjalną stronę.
No nic, ja czekam na 2x11 The Hive - 21 listopada.
I sie doczekalismy. Kanadyjska telewizja The Movie Network rozpoczela emisje drugiej czesci najnowszego sezonu Atlantis. Odcinka jeszcze nie widzialem, ale tych, ktorzy juz go obejrzeli, zachecam do podzielenia sie wrazeniami. Ostrzegajcie o spoilerach. 😉
SPOILERY DO 2x11
Moje wrażenie też jest niestety nienajlepsze a raczej złe - znów płytka i przewidywalna fabuła, żadnych zaskakujących zwrotów akcji, kolejna rozgrywka typu: grupa geniuszy z Atlantis kontra banda wyjątkowo głupich Wraith... Całość okraszona niezłymi efektami specjalnymi i odpowiednią dawką humoru w wykonaniu McKaya... Czyli atlantisowy standard, żadnych zmian na lepsze nie widać i zaczynam się zastanawiać czy wytrzymam do końca tego sezonu. ;>
Najlepiej w odcinku 2x11 wypadły wg mnie dekoracje (głównie wnętrza Statku-Roju), charakteryzacja Wraith oraz efekty specjalne, co zdecydowanie nie świadczy dobrze o zawartości tego epizodu. Co mi się najbardziej nie podobało - nagła przemiana Forda z aroganckiego durnia "poradzę sobie sam ze wszystkim" w oddanego Sheppardowi oficera, który chce współpracować - nie było to niczym poparte i wyglądało bardzo niewiarygodnie. Druga rzecz, która jest już stałym minusem - ciągłe robienie z Wraith idiotów, których można wykiwać bez większych problemów. Jedynym nowym elementem byli "wyznawcy Wraith", ale obawiam się, ze to znów wątek jednorazowy. Krótko mówiąc - było słabo i nudno i to się raczej nie zmieni.
Co mi się najbardziej nie podobało - nagła przemiana Forda z aroganckiego durnia "poradzę sobie sam ze wszystkim" w oddanego Sheppardowi oficera, który chce współpracować - nie było to niczym poparte i wyglądało bardzo niewiarygodnie.
Przyznaja, że moja wiedza medyczna jest co najmniej skompa ale czy kuracja odwykowa nie wywiera istotnego i nieraz trwałego wpływu na ludzka psychikę?
Problem w tym, że Ford za długo na tym odwyku nie był, zanim jego organizm zdążył się dobrze oczyścić z enzymu zapakowano go do kokonu podtrzymującego życie, a pierwsze co zrobił po wydostaniu się z tegoż kokonu to zdobył nową dawkę swojego narkotyku. Dlatego wg mnie to nie była pełna kuracja odwykowa ale dopiero jej początek i to przerwany dość szybko. Co do wpływu na psychikę, to narkotyki raczej wywołują albo agresję i bunt albo otępienie, ale w obu tych przypadkach pojawia się też niechęć do pracy w grupie, brak zaufania do innych, wrogość wobec otoczenia... Narkomani nie mają przyjaciół. A to się ma nijak do zachowania Forda, który zarówno w chwili braku enzymu jak i po zdobyciu kolejnej dawki chciał współpracować z Sheppardem i znów nazywał go "swoim pułkownikiem i dowódcą". Mnie to nie przekonuje.
Fakt, z Fordem to troche przegiecie bylo. Ale z drugiej strony nie wiemy jak moze dzialac na czlowieka obcy enzym i jak długo organizm moze sie z niego oczyszczac. Pamietajcie, ze wystarczyla mala dawka i wlasciwie chwila i Ford przezyl w wodzie czy tez pod nia kilka godzin, wiec skoro tak szybko i efektownie dziala to moze rownie szybko i gwałtownie sie rozpada w organizmie.Odcinek ogolnie kiepski. Nawet wygłupy McKey'a byly nieciekawe.Plus za to, ze pociągnęli do przodu wątek klanow i walki pomiedzy Wraith.
Pamietajcie, ze wystarczyla mala dawka i wlasciwie chwila i Ford przezyl w wodzie czy tez pod nia kilka godzin,
Jeżeli mówimy o odcinku The Siege part 3, to Ford nie przyjął małej dawki enzymu, ale ogromną.
BECKETT: Lovely, isn't it? In most cases the enzyme is released slowly into the bloodstream throughout the feeding process. I can only ascertain that the Wraith died quite suddenly and that Lieutenant Ford's system became flooded with it.
Skoro organizm Forda został "zalany" enzymem podczas upadku do wody wraz z Wraith, to zdecydowanie była to dawka duża, o wiele za duża dla normalnego człowieka, co tłumaczyłoby też zmianę wyglądu porucznika i drastyczną przemianę charatkeru. Poza tym niewielka dawka raczej nie doprowadziłaby do natychmiastowego uzależnienia, jakie miało miejsce w tym przypadku. Warto też wspomnieć, że w The Siege Beckett rozpoczął kurację odwykową u Forda i reakcją pacjenta była głównie agresja, bunt i próba ucieczki, więc dziwnie wygląda kolejny odwyk, w którym Ford nagle robi się miły, chętny do współpracy i oczekujący wsparcia czy współczucia.
A żeby być dokładnym, to Ford dzięki enzymowi przeżył w wodzie nieco ponad godzinę, a nie kilka (BECKETT: Not my point, Major. He was lying face down in the freezing water for over an hour. I don't care how tough he is), ale to już szczegół. 😉
