Forum › Fantastyka › Stargate › Stargate Atlantis
A czy zachowanie McKay'a, Ronana i Teyli należy do zasad fizyki? Najpierw opisujesz jaki to bezsens udało się scenarzystom stworzyć opierając się właśnie na zachowaniu bohaterów odcinka, zaś teraz posiłkujesz się już zasadami fizyki... A co to ma ze sobą wspólnego? Co mają prawa Newtona do tego, jak postąpiono by z Ronanem w realnym świecie?
Nic z powyższego nie rozumiem 😉 Mam swoją poprzednią wypowiedź poprawić? Czego w niej nie zrozumiałeś? Chętnie wyjaśnie 😉
A czy ktoś powiedział, że to nastąpiło wskutek ostrzału? Zniszczenia są skutkiem broni, owszem. Ale niekoniecznie ostrzału... I nie zniszczenia, tylko brak oznak życia na planecie. Jedynym zniszczonym rejonem jaki widzimy, jest rejon połozony w bezposredniej bliskosci działka. Nie przypominam sobie, by pokazano resztę planety. Jednym słowem - nadinterpretacja.
Gdzieś około 4 minuty padają słowa, że "coś zabiło wszystkich na tej planecie", potem, że placówka jest jedynym niezniszczonym miejscem na planecie. Nastepnie Zelenka informuję, że "uważam, że jeśli przeciążenie będzie trwało, kontrola nad bronią zostanie zniesiona," i "że to nie Wraith zabili wszystkich na tej planecie, tylko ta broń" a to z kolei miało wyjaśnić "dlaczego jedynie to miejsce ocalało". Krótko mówiąc nie pokazali ale dokładnie nam opowiedzieli, że Pradawni stracili kontrolę nad bronią, że broń zabiła mieszkańców planety i zniszczyła wszystko po za samą siebie, że Pradawni, którzy byli wtedy w pomieszczeniu - które ocalało - stracili życie kiedy ją wyłączali...
Nic z powyższego nie rozumiem
Ech...
1. Twoja wypowiedź, gdzie pokazujesz bezsens działań scenarzystów i opisujesz, co by to nie zrobiono z Ronanem w realnym swiecie. Oraz że tak zachowanie Teyli jak i Ronana nie miałoby miejsca w świecie również realnym.
2. Moja odpowiedź, gdzie pojawia się stwierdzenie, iż nie mamy do czynienia z realnym światem.
3. Twoja odpowiedź - gdzie piszesz o tym, że prawa fizyki są wszędzie takie same.
4. Moje pytanie: jak się mają prawa fizyki do zachowań międzyludzkich? Ja odpowiadałem w tej własnie kwestii... Zaś Ty przeniosłeś się - nie wiedzieć czemu - na prawa fizyki.
Nadal nie rozumiesz?
Czego w niej nie zrozumiałeś? Chętnie wyjaśnie
Więc czekam... Na wyjaśnienie, co mają stosunki międzyludzkie do praw fizyki.
Krótko mówiąc nie pokazali ale dokładnie nam opowiedzieli, że Pradawni stracili kontrolę nad bronią, że broń zabiła mieszkańców planety i zniszczyła wszystko po za samą siebie, że Pradawni, którzy byli wtedy w pomieszczeniu - które ocalało - stracili życie kiedy ją wyłączali...
Równie prawdopodobne, że nastąpiło to dzięki silnemu zjonizowaniu atmosfery planety. Oraz podniesieniu temperatury - co miało miejsce w komorze placówki. Przecież naukowiec się praktycznie usmażył, a pomieszczenie było w stanie nienaruszonym.
Nadal przyczyną śmierci wszystkich będzie broń... Ale nie ostrzał.
Więc czekam... Na wyjaśnienie, co mają stosunki międzyludzkie do praw fizyki.
Napisałem "Dlatego też mówiąc tu o realizmie mamy na myśli spójne i konsekwentne przestrzeganie ustalonych zasad". Hint "zasad" a nie "zasad fizyki". Zasady fizyki są tylko częścia wszystkich innych zasad i najłatwiej na ich przykładzie pokazać kiedy są naruszane. Zauważ, że nie wymagam, aby we Wszechświecie Stargate czy też Quake zasady fizyki były takie same jak nasze, tylko, że jak już jakieś określą - to żeby się ich potem trzymali. Czyli jak Carter mówi, że enrgia ZPM wystarczy do wysadzenia układu planetarnego a potem McKey mówi, że przy tym hipermega czymś ZPM jest niczym bateryjka to wybuch tego hipermega czegoś powinień być większy niż był. Jeżeli McKey mówi, ze strzał z czegoś takiego ma tyle energii co strzał z satelity bojowego (czyli wystarczy do rozwalenia statku roju) to nie powinni pokazywać, że Dedal wytrzymuje ot tak taki ostrzał. Jeżeli wprowadzili już do SGA Asgardczyka to na Anubisa niech go wykorzystają a nie zostawią pełno niedopowiedzianych rzeczy, do których fani muszą sami dobudowywać idiotyczne hipotezy etc.
Równie prawdopodobne, że nastąpiło to dzięki silnemu zjonizowaniu atmosfery planety. Oraz podniesieniu temperatury - co miało miejsce w komorze placówki. Przecież naukowiec się praktycznie usmażył, a pomieszczenie było w stanie nienaruszonym.
Nadal przyczyną śmierci wszystkich będzie broń... Ale nie ostrzał.
Powiedzieli "zniszczone" - nie spalone, zwęglone etc. Powiedzieli, że: "wszystko oprócz placówki zostało zniszczone". Pokazali też, że jedyną ofensywną częścią tej broni było urządzenie strzelające. Dla mnie więc tu sensu nie ma żadnego. Tłumaczenie tego słowami: "pokazali karabin ale na pewno chodziło im o dzidę" uważam, za brak logiki.
Napisałem "Dlatego też mówiąc tu o realizmie mamy na myśli spójne i konsekwentne przestrzeganie ustalonych zasad"
A kto powiedział, że w światach SGA nasz sposób myślenia i postępowania jest tym obowiązującym? 🙂 Sposób myślenia ichnich żołnierzy może być zupełnie inny od naszego. Trudno przestrzegac zasad, jeśli się ich nie zna.
Jeżeli wprowadzili już do SGA Asgardczyka to na Anubisa niech go wykorzystają a nie zostawią pełno niedopowiedzianych rzeczy, do których fani muszą sami dobudowywać idiotyczne hipotezy etc.
W tym punkcie się zgodzę - też bym tego chciał 😉
Pokazali też, że jedyną ofensywną częścią tej broni było urządzenie strzelające. Dla mnie więc tu sensu nie ma żadnego. Tłumaczenie tego słowami: "pokazali karabin ale na pewno chodziło im o dzidę" uważam, za brak logiki.
W okręcie podwodnym o napędzie atomowym ofensywną częścią są torpedy oraz rakiety. Jeśli jego reaktor ulegnie awarii i napromieniuje marynarzy lub osoby postronne, to co będzie przyczyną ich śmierci? Ano użycie okrętu podwodnego. Może zginąć sporo osób mimo, iz nie odpali się ani jednej torpedy.
Poza tym - mając w rękach karabin, można zabić kogoś kolbą. Ba, uderzeniem lufy nawet. A przecież lufa to nie jest część ofensywna... Czego jednak używamy do zabicia kogoś? Ano karabinu. To nic, że ani jeden pocisk nie został zeń wystrzelony...
Skrót myślowy? Być może. Niemniej jednak - tak by właśnie powiedziano...
Poza tym pokazano nie tylko część strzelającą. Pokazano również resztki ciał Pradawnych oraz to, co się dzieje z naukowcem. Zginął od broni? Zginął. Strzeliła w niego? Chyba nie...
Powiedzieli "zniszczone" - nie spalone, zwęglone etc. Powiedzieli, że: "wszystko oprócz placówki zostało zniszczone".
Znaczy - jeśli coś jest spalone, zwęglone to nie jest zniszczone?
Mówiłeś coś o braku logiki..
PS.
...do których fani muszą sami dobudowywać idiotyczne hipotezy...
Całe szczęście, że nie uważam się za fana SGA, bo mógłbym sie poczuć nieco urażony...
😛
A kto powiedział, że w światach SGA nasz sposób myślenia i postępowania jest tym obowiązującym? 🙂 Sposób myślenia ichnich żołnierzy może być zupełnie inny od naszego. Trudno przestrzegac zasad, jeśli się ich nie zna.
Oczywiście, że tak. Dlaczego jednak scenarzyści wybrali najmniej-prawdopodobny przypadek? Dlaczego poszli po najmniejszej linii oporu a całe wyjaśnienie sprowadzając do słów Ronana, że to zły człowiek był... Przy tym "Psy" Pasikowskiego a mam tu na myśli scenę w której Mauer łeb Ola odstrzela - to filmowy majstersztyk ;P
W okręcie podwodnym o napędzie atomowym ofensywną częścią są torpedy oraz rakiety.
Po pierwsze to wydaje mi się, że w czasie oglądania 2x06 nie usnąłem. I jestem prawie pewny, że żadnego okrętu podwodnego tam nie widziałem. Mam tu na myśli, to, że w skupiam się wyłącznie na rzeczach, które widziałem lub o których w odcinku powiedziano a nie wymyślam teorię na usprawiedliwienie pokazanych w odcinku głupot.
Poza tym - mając w rękach karabin, można zabić kogoś kolbą. Ba, uderzeniem lufy nawet. A przecież lufa to nie jest część ofensywna... Czego jednak używamy do zabicia kogoś? Ano karabinu. To nic, że ani jeden pocisk nie został zeń wystrzelony...
Skrót myślowy? Być może. Niemniej jednak - tak by właśnie powiedziano...
Wiesz ile by trwało niszczenie całej planety kolbą jednego karabinu? To jest bardzo dobry przykład na "logikę" stosowaną w scenariuszach do SGA ;P
Zauważ, że w SG-1 nie szli aż tak na łatwiznę i np w odcinku, kiedy SGC chciało negocjować z Tollanami przekazanie Ziemi ich działa, ktoś ze scenarzystów zadał sobie trud aby policzyć ile punktów ogniowych potrzebnych jest do ochrony całej planety. W SGA najwyraźniej zupełnie takie szczegóły olewają. Pewnie wychodzą z założenie, że statki roje Wraith zawsze wychodzą z hiperprzestrzeni akurat w tym miejscu, gdzie jest akurat działo pradawnych ;P
Poza tym pokazano nie tylko część strzelającą. Pokazano również resztki ciał Pradawnych oraz to, co się dzieje z naukowcem. Zginął od broni? Zginął. Strzeliła w niego? Chyba nie...
Sorry, ale bzdury wypisujesz. Zwłoki znaleźli w jednynym niezniszczonym obiekcie na planecie - w placówce z bronią. Wynika z tego, że to co zniszczyło całą resztę obiektów na planecie nie działało w tej placówce. Zwłoki jakie znaleźli w placówce - na początku nie potrafili stwierdzić co było przyczyną ich śmierci - potem jednak powiedzieli, że broń zniszczyła planetę kiedy obsługa straciła nad nią kontrolę a Pradawni ją obsługujący zginęli wtedy, kiedy podjęli próbę (udaną z resztą) jej wyłączenia. I znowu wszystko to wynika z tego, że scenarzyści coś sobie wymyślili i zrealizowali to po najmniejszej linii oporu zupełnie nie przejmując się logiką.
Po pierwsze to wydaje mi się, że w czasie oglądania 2x06 nie usnąłem. I jestem prawie pewny, że żadnego okrętu podwodnego tam nie widziałem. Mam tu na myśli, to, że w skupiam się wyłącznie na rzeczach, które widziałem lub o których w odcinku powiedziano a nie wymyślam teorię na usprawiedliwienie pokazanych w odcinku głupot.
Pokazując dodatkowo, że obce jest Ci słowo "analogia"... Niech i tak będzie.
Wiesz ile by trwało niszczenie całej planety kolbą jednego karabinu?
Ponownie: to była analogia.
Mam Cię za inteligentnego człowieka, jednak sumiennie podważasz moją opinię o Twojej osobie. Warto?
Zwłoki znaleźli w jednynym niezniszczonym obiekcie na planecie - w placówce z bronią.
A przeszukali inne? Trudno coś znaleźć, jeśli się nie szuka.
Zwłoki jakie znaleźli w placówce - na początku nie potrafili stwierdzić co było przyczyną ich śmierci - potem jednak powiedzieli, że broń zniszczyła planetę kiedy obsługa straciła nad nią kontrolę a Pradawni ją obsługujący zginęli wtedy, kiedy podjęli próbę (udaną z resztą) jej wyłączenia.
Przypominam: komora, w której zginął naukowiec nie została nawet draśnięta. A podgrzało ją całkiem nienajgorzej.Możliwe, że całe życie na planecie zginęło z wyjątkiem osób zamkniętych w centrum dowodzenia. Albo nawet i nie... Możliwe, ze wsszyscy dostali odpowiednią dawkę promieniowania i umarli w ciągu kilku minut. Akurat starczy czasu aby broń wyłączyć... I dlaczego niby mieliby zginąć Pradawni, którzy byli w centrum dowodzenia, nie w komorze? Przecież nikt z obecnego tam teamu Shepparda śmierci nie poniósł. Więc?
Jeszcze coś: badania przeprowadzone przez naukowców Atlantis nie uwzględniły możliwości, kiedy broń dostaje 'kręćka' i zachowuje się jak polewaczka ogrodowa. Analizie poddano dane zebrane podczas pierwszego power-up'u. Nie nastąpiło wtedy zacięcie działa. Ba, nawet nie wystrzeliło. Nie da się ekstrapolować zachowania mechanizmów na podstawie danych niepełnych lub nieistniejących. Ponieważ nie oddano z działa ani jednego strzału, nie było możliwości wywnioskowania, jak będzie ono dalej się zachowywać.
Sorry, ale bzdury wypisujesz.
Aha. Więc nie pokazano resztek ciał Pradawnych. Więc nie pokazano, co się dzieje z naukowcem. Nie zginął on również od broni Pradawnych (pośrednio bo pośrednio, ale jednak - od broni). I zapewne ona w niego strzeliła.
Ponownie: niech i tak będzie.
Aha. Więc nie pokazano resztek ciał Pradawnych. Więc nie pokazano, co się dzieje z naukowcem. Nie zginął on również od broni Pradawnych (pośrednio bo pośrednio, ale jednak - od broni). I zapewne ona w niego strzeliła.
Rozumiem, że jesteś przekonany o tym, że fala energetyczna wydostała się z placówki, zniszczyła cała planetę i zabiła naukowców? Na pytanie czemu zniszczeniu uległo wszystko po za placówką pewnie odpowiesz dowcipem o milicjancie, który zesrał się w kalesony nie brudząc gatek? ;P
btw. Jak bym był inteligentny to bym nie oglądał SGA... ;PPP
Nie, nie jestem przekonany. Po prostu nie wiem. Na pewno jednak nie odważyłbym się twierdzić z tak niezachwianą pewnością jak Twoja, iż mieszkańcy planety zostali po prostu wystrzelani ;)Za dużo haczyków.
Nie, nie jestem przekonany. Po prostu nie wiem. Na pewno jednak nie odważyłbym się twierdzić z tak niezachwianą pewnością jak Twoja, iż mieszkańcy planety zostali po prostu wystrzelani 😉
Widać Twoja inteligencja jest bardziej kompatybilna z domyślnym dla scenarzystów profilem widza Stargate Atlantis; niż moja. ;P
Napisałem: "Mamy zniszczoną planetę i informację, że za zniszczenia odpowiada ta właśnie broń, która tak długo strzelała w losowo wybranym kierunku aż zniszczyła cała planetę". Przy czym zauważ, że nie jest to "stwierdzenie z niezachwianą pewnością" tylko jest to streszczenie tego co nam opowiedzieli w odcinku. Dzięki temu, że trzymam się tylko tego co widziałem i słyszałem, nie muszę paplać się w analogiach, haczykach, łodziach podwodnych, karabinach ani żadnych skrótach myślowych. Stąd wynika moje niezachwiane przekonanie, że kiedy scenarzyści wymyślali fabułe, żaden nie zadał sobie trudu zapytania: "hmm, a jak ta broń zniszczyła całą planetę?".
Widać Twoja inteligencja jest bardziej kompatybilna z domyślnym dla scenarzystów profilem widza Stargate Atlantis; niż moja
Raczej - nie spędzam czasu na szukaniu "co mi się dzisiaj nie będzie zgadzać/podobać" 🙂
Oczywiście, że momentami scenariusz Atlantis jest dość naiwny. Ale czy to przeszkadza w dobrej zabawie? Gdybym miał tak marudzić, to bym go w ogóle nie oglądał 😉 Zrobiono go jak zrobiono... A dzięki niemu mam co robić chociaż w ten jeden wieczór w tygodniu. I tyle.
Nie jestem od tłumaczenia pomyłek/wymysłów scenarzystów. Po prostu zanim cokolwiek skrytykuję, zastanowię się najpierw, czy nie dałoby się tego jakoś wytłumaczyć lub uzasadnić...
Zresztą - jakby nie było - to tylko film. W filmach wszystkie kobiety są piękne, mężczyźni odważni, a bohaterowie wychodzą cało z każdej opresji. Taki standard. Zaczynając oglądać daną produkcję godzimy się na to, co nam zaserwują scenarzyści...
Jedynym wyjściem wpłynięcia na nich jest... Nie oglądanie 🙂
To ja poproszę o wskazanie fragmentu dowolnego odcinka drugiego sezonu, w którym jest powiedziane, że go już nie ma na Dedalusie... ;P W SG-1 było to częścią zasad postępowania – spotykamy coś co nas przerasta – dzwonimy do Asgardu i pytamy czy mogą pomóc. W SGA odwrotnie - wysyłamy psychopatę, żeby sobie układ planetarny wysadził (swoją droga oni najwyraźniej lubią pokazywać wybuchy).
Ojojoj, ktoś chyba nie oglądał uważnie Sg1 albo tylko wybrane odcinki 😉 90% odcinków z Asgardczykami w SG1 to była odwrotna sytuacja - nie mogą sobie z czymś poradzić to oni do nas dzwonią. Pozostałe 10% - to "współpraca" naszych i Asgardu w ramach podziękowań za pomoc oraz odcinki w stylu "Fifth race"( w którym rzeczywiście pomogli O'Neillowi), czy też "Red Sky" (pomogli posprzątąć bo bałaganie jaki zostawiło SG1). Niemniej są to przypadki odosobnione i nie związane z kwestią pomocy w odkrywaniu nowych dziedzin fizyki 🙂
Zważ również, że nawet JEŚLI Hermiod wciąż jest na Dedalusie, to przecież on sam może nie dysponować tak wszechstronną wiedzą. Zresztą pogdybajmy sobie. Wzywamy do Atlantis Asgard. Oglądają broń i stwierdzają, że to nie będzie działać. Co więcej - znając ludzi wiedzą, że zrobią sobie tym krzywdę, więc najlepiej będzie zlikwidować całą placówkę. Odcinek kończy się po pięciu minutach, dowództwo SGC klnie, McKay jest wkurzony a dr Weir stwierdza, że być może była to szansa na eliminację zagrożenia ze strony Wraith. Czyż nie tak właśnie by było?
Zważ również, że nawet JEŚLI Hermiod wciąż jest na Dedalusie, to przecież on sam może nie dysponować tak wszechstronną wiedzą.
Z definicji przebija McKeya 😉 Ot tak 😛
Kolejny odcinek - 2x07 Instynkt Odcinek szablonowy. Mamy las w klimacie umiarkowanym. Skoro jest las to na pewno będą biegali po lesie z giwerami a Wraith (raczej nie porucznik Ford – nie było nazwiska aktora w napisach) będą spadali z drzew. Mamy słabo rozwiniętą osadę (mają co prawda budowle o wielkości wskazującej na dosyć liczebną populację – może to jednak pozostałość po starych czasach świetności) – skąd jednak mają szklane naczynia, sprzęt laboratoryjny (próbówki, kolby, pierścienie i łączniki z rurkami) okulary w drucianych oprawkach i lampy naftowe - skoro używają drewnianego sprzętu rolniczego powiązanego sznurkiem – tego jak zwykle musimy się domyśleć samodzielnie 😉 Fabuła także pasuje do szablonu, biegają po lesie, strzelają, źli giną, jacyć ciwile też idą do piachu 😉 30 sekund po zakończeniu oglądania nie pamięta się już szczegołów. Łatwo przyszło, łatwo poszło.
SPOILER INSIDE
Epizod 2x07 opowiada tym razem o próbie osiągnięcia porozumienia między człowiekiem a Upiorem. Oraz o tym, jak uparty potrafi być człowiek, który w coś wierzy.
Akcja toczy się na planecie spustoszonej przez Wraiths - tyle, że dawno temu. Na tyle dawno, że nie zachowały się najmniejsze nawet informacje o tym, jak najeźdźcy wyglądali.
Bohaterowie - czyli Sheppard, McKay, Ronan i Teyla, dowiadują się, że "coś " zabija ludzi z wioski, do której trafiają. Sposób, w jaki wyglądają ciała oraz opowiadanie o dziwnym obiekcie, który rozbił się kilka lat wcześniej, naprowadzają ich na właściwy trop.
Rozpoczyna się polowanie...
Odcinek uważam za dość dobry. Jego plusem jest pokazanie starań dziewczyny-Upiora o dostosowanie się do ludzkich standardów. Wraiths nie liczą się z nikim i z niczym... Ona jednak nie chciała sprawić rozczarowania swemu przybranemu "ojcu".
Niestety, nie ma tutaj szczęśliwego zakończenia...
Epizod podobał mi się tym bardziej, iż mam słabość do postaci wywodzących się z ras "złych", a mimo to starających się być "dobrymi". Zwłaszcza do postaci, którym się to niezbyt udaje... Ale próbują.
Jeśli chodzi o używane przez mieszkańców wioski lampy naftowe, pokazaną aparaturę czy okulary, to nie widzę w tym nic dziwnego. W naszej rzeczywistości szkło było znane już w starożytności, pierwsze szklane wyroby znalezione na terenie Polski pochodzą z X-XI wieku, a o okularach wspominał już Byron w XIII wieku. Jeśli założyć, że świat odwiedzony przez ekipę Atlantis stał kiedyś na sporo wyższym poziomie technologicznym, to staje się to jeszcze prostsze. Łatwiej przecież opracować zastępczą technologię, jeśli się wie dokładnie, co chce się osiągnąć.
No i... Kto powiedział, że wioska, do której trafili przybysze, była jedynym zamieszkałym miejscem na planecie? Mieszkaniec wioski próbując trafić, skąd przybył Sheppard wraz z resztą wymienił dwa inne miejsca. Zresztą... To trochę tak, jakby wizytujący osiemnastowieczne Stany kosmita chciał ocenić poziom rozwoju cywilizacji na podstawie zapyziałej mieściny "Krowi Placek", położonej w pół drogi donikąd, gdzie
szczytem techniki są szelki miejscowego szeryfa.
Prosta wymiana towarów czyni cuda...
Esencja tego odcinka: Ronan z mieczem. Przypomina się "Highlander"...
Kurcze, albo ja nie lubię takich odcinków, albo rzeczywiście 2x07 był jak do tej pory najsłabszy...Generalnie niebyt podszedł mi motyw "dziecka Wraith" - aczkolwiek zdanie zmienię gdy/jeśli scenarzyści rozwiną ten wątek ;)W zasadzie odcinek był o niczym - ot, dzielna ekipa z Atlantis rusza na polowanko by wyeliminować złego Wraitha. A żeby nie było za prosto, to pojawia się "dobry Wraith". Niestety, od początku historia tak mocno śmierdziała starzyzną, że łatwo można było przewidzieć finał... Pierwsza nieścisłość jaka mi się nasunęła to taka, że skoro Wraithowie mają możliwość komunikaowania się ze sobą, to czemu ten jeden gnił przez tyle lat na nędznej planecie zamiast wezwać pomoc? Odpowiedzi w stylu "że za daleko" nie bardzo do mnie przemawiają - w odcinku "The Gift" Teyla udowodniła, że z łatwością może się skomunikować z Wraithami odległymi o wiele lat świetlnych (gwoździem do trumny jest fakt, że po odcinku "Rising" wszyscy Wraithowie się obudzili i zostali poinformowani o zajściu).Kolejnym beznadziejnym pomysłem jest retrowirus - o ile w zeszłym odcinku McKay udawał supergeniusza mogącego wszystk, o tyle Beckett zaczyna podobną tendencję wykazywać. Retrowirus mogący uwstecznić ewolucję Wraithów? Mooocno naciągany pomysł. W dodatku okazuje się, że działa błyskawicznie i ma skutek odwrotny do oczekiwanego.W zasadzie można by podsumować odcinek jako: Wraithowie mogą być bardziej ludzcy niż sądziliśmy. Niestety, jedyne co z tego odcinka tak naprawdę wynikło, to fakt, że Beckett musi popracować nad swoim serum.Na plusy odcinka zaliczam scenę wspomnień jak dobijano Wraithów, oraz moment gdy pokazane jest jak mała Wraithianka pożywia się swoim dobroczyńcą. Niestety, to trochę za mało by ocenić odcinek jako udany... Oby następny był lepszy.
