Forum Fantastyka Stargate Stargate Atlantis

Stargate Atlantis

Wyświetlanie 15 wpisów - od 211 do 225 (z 412 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Coen
    Uczestnik
    #31123

    A pisałeś kiedykolwiek o nim coś dobrego niezależnie od tego czy odcinek był dobry czy nie? Bo ja nie mam zamiaru jako, że ani nikogo nie zainteresuje ani nie zostanie dobrze przyjęta. A recenzji nie 'zrypałem' naprostowałem tylko fakty dla tych co odcinka nie oglądali a recenzje mogli przeczytać.

    Krusty
    Uczestnik
    #31124

    Nie to poziom fanów stargate osiągnął taki poziom, że już na nic nie można zwrócić uwagi, bo od razu jesteś atakowany i besztany. Po prostu zero rzeczowej dyskusji - wystarczy poczytać recenzje i oceny, jakie wystawiane są przez nich na Orion-Tok'ra. Ani jednego słowa krytyki jakby się bali prawdy.

    ...

    News z serwisu Orion-Tok'ra:

    Właśnie zostały ogłoszone pierwsze informacje na temat szczegółów pojawienia się Richarda Dean Andersona w serialu „The Simpsons”. Zagra on samego siebie w odcinku noszącym tytuł „Kiss Kiss, Bang Bangalore”, który ma zostać wyemitowany najprawdopodobniej 26 marca 2006 roku. W odcinku tym Anderson zostaje porwany podczas swojej wizyty w Springfield przez siostry Simpsona – Paty i Selmę, którzy są jawnie fanatycznymi fanami granej przez niego postaci McGyver’a.

    Ps. Dla niewtajemniczonych, serial „The Simpsons” jest ulubionym serialem R.D. Andersona i od zawsze chciał on w nim wystąpić. Teraz to marzenie spełniło się.

    I co jest z tym nie tak, chociaż już raz ten news był poprawiany ;

    izbkp
    Uczestnik
    #31125

    A pisałeś kiedykolwiek o nim coś dobrego niezależnie od tego czy odcinek był dobry czy nie? Bo ja nie mam zamiaru jako, że ani nikogo nie zainteresuje ani nie zostanie dobrze przyjęta.

    Czytam ten wątek bo interesują mnie opinie o serialu SGA. Interesują mnie recenzje dobre, w których rzetelnie porusza się co w serialu było pozytywne a co było niedobre. Natomiast zupełnie nie interesują mnie recenzje o recenzjach. Proszę więc abyś napisał coś pozytywnego o serialu zamiast pisać sprostowania i opinie z recenzji.

    r_ADM
    Uczestnik
    #31128

    ach, jak milo stanac z boku i posluchac obu stron 🙂

    Gosiek
    Uczestnik
    #31136

    Proszę więc abyś napisał coś pozytywnego o serialu zamiast pisać sprostowania i opinie z recenzji.

    W tym celu trzeba mieć co napisać oraz chęć aby to zrobić. ;> I tu jest chyba problem. Ja uważam SGA za serial rozrywkowy na średnio-słabym poziomie i o tym piszę. Znajduję jakoś czas, żeby sklecić parę zdań o każdym odcinku. Jeżeli ktoś uważa ten serial za dobry, a nawet się nie odzywa, to chyba ma jakiś problem z wyrażaniem swoich opinii i z logiką... Do rzeczy dobrych należy ludzi przekonywać a do złych zniechęcać. Jeżeli ktoś tego nie robi - jego strata.

    Idealny przykład "jak recenzji skopać coś naprawdę dobrego".

    Coen - może dobrego dla Ciebie, dla mnie ten odcinek był przeciętny i to właśnie napisałam, skoro uważasz, że było inaczej - nikt Ci nie broni pisać własnych recenzji, których tu jakoś nie widać. Ja chętnie poczytam ciekawe opinie o tym, co w SGA jest fajnego i wartego uwagi. Być może jednak SGA nie jest aż tak dobre, skoro nie masz czasu i ochoty napisać o nim paru pozytywnych zdań, a może po prostu nie ma o czym pisać? ;> Recenzje mają to do siebie, że są subiektywne, w związku z tym ja będę pisać o tym jaki ten serial jest DLA MNIE. A jest przeważnie mierny, owszem, miewa lepsze odcinki ale tych jest niewiele. Ogladam go rozrywkowo i trochę siłą rozpędu. Nie mam złudzeń, że dorówna poziomem DS9, B5 czy BSG, ale chciałabym żeby przynajmniej dogonił swój pierwowzór czyli SG-1. Ale na to chwilowo też się nie zanosi.

    A co do Twojego sprostowania:

    bierze sie cały oddział, kilkanaście karabinów maszynowych pistoletów i szukając go poruszasz sie w szyku bojowym

    O ile nie zauważyłeś, to na planecie znaleziono martwego Wraith, więc odział był zabezpieczeniem przed spotkaniem kolejnych. A jeżeli łażenie z latarką po lesie i darcie gęby tak, że słychać to w promieniu kilku kilometrów jest szykiem bojowym to gratuluję spostrzegawczości.

    doktorek robił za osikę bo mu było zimno w tym 25kgramowym kombinezonie...

    McKay trzęsie się z reguły nawet na widok własnego cienia, więc raczej nie jest w tej kwestii miarodajnym przykładem.

    Sheppard i doktorek strzelają do niego też od tak sobie

    Doktor strzelił do Forda jako drugi, po tym jak porucznik najpierw ostrzelał jego, a potem zaatakował zwiadowców z grupy wypadowej, podobnie było z Sheppardem - strzelił, gdy tamten sięgał po broń. Ale najpierw McKay przez pół dnia łaził z Fordem po lesie i namawiał go do powrotu, rozum wrócił mu na miejsce dopiero kiedy parę serii z karabinu Forda przeleciało mu nad głową.

    czyli jak ktoś jest 'zły' to musi być dziką chamska bestia mordującą wszystko w koło?

    Skoro takie jest Twoje wyobrażenie złych postaci, to już Twoja sprawa, ja nic takiego nie pisałam, więc nie próbuj uzupełniać moich tekstów, bo jakoś nie bardzo trafiasz. 😉 Ale może spróbuję jeszcze raz: nieprzekonujący aktor = ktoś, kto gra słabo, cały odcinek jedzie na dwóch minach (albo wrzeszczy albo sie uśmiecha) i kilku prostych tekstach, nie potrafi włożyć w swoją postać dramatyzmu i jest nieprzekonujący w tym co robi. To, że w równej mierze jest to zasługą scenarzystów nie usprawiedliwia samego aktora.

    Jakby się pojawiła w innym serialu to jej zachowanie byś oceniła jak najbardziej pozytywnie

    Jakbym oceniła, to wiem tylko ja, więc dzięki za troskę, ale nie musisz myśleć za mnie, poradzę sobie sama, tym bardziej, że się mylisz. ;> Jeżeli ktoś gra źle, to zjadę go bez względu na serial i odwrotnie, jeżeli w słabym serialu ktoś zagra dobrze, też to zauważę. Tyle, że w słabych serialach rzadko trafiają się dobrzy aktorzy i ciekawie napisane postaci.

    Nie wiem, może to wina kopii, którą oglądałem?

    Najwyraźniej. 😛 Poza tym omawiana postać jest typowym przedstawicielem wymienionej przeze mnie kategorii - to taki archetyp albo stereotyp serialowego barbarzyńcy. A żeby zostać nazwanym "półnagim mięśniakiem" nie trzeba cały czas latać z goła d*** i pozować jak kulturysta na zawodach. Natomiast porównania do zakonnic wypada pogratulować - podobieństwo rzeczywiście uderzające, W sumie, to już się nie dziwię, że widziałeś inny odcinek - skoro Ronon u Ciebie wyglądał jak zakonnica... Nie mam więcej pytań. 😉

    Zeal
    Uczestnik
    #31169

    A ja pozwolę sobie popisać na nieco inny temat... Mianowicie poteoretyzuję sobie leciutko...Dosyć często w tej dyskusji przewijał się wątek bezmyślności Wraiths. Owszem, zachowują się często dość irracjonalnie, ale...Wyobraźmy sobie wampira. Zwykłego, poczciwego ziemskiego wampira. Wiadomo, wampir nie kaktus, pić musi. Może zachowywać się jak człowiek, myśleć jak człowiek, ba - być nawet uprzejmy i miły, może miec przyjaciół... O ile oczywiście regularnie otrzymuje swoją 'krwawą Mary' 😉 A co, jeśli z jakichś powodów jej nie otrzyma? Wytrzyma przez pewien czas... A potem głód, żądza krwi przysłonią jego zdrowy rozsądek. Zrobi wszystko, by dostać się do pożywienia. Nie będzie zwracał uwagi, czy atakuje przyjaciela czy wroga. On chce po prostu pić. W taki właśnie sposób są skonstruowane wampiry w systemie RPG o zbiorczej nazwie "Świat Mroku". A teraz przenieśmy zachowanie wampira do SGA. Pozwolę sobie przypomnieć pierwszy odcinek, kiedy to wskutek ataku Shepparda i spółki budzą się uśpieni dotąd Wraiths. Budzą się... I? Trzeba byłoby coś zjeść... Tyle tylko, że lodówka została dawno wyczyszczona, a nikt nie zrobił zakupów... "Zasoby" wszystkich znanych Wraiths światów zostały dawno wyczerpane... Nieliczne niedobitki ukrywają się tak dobrze, że ich schwytanie wymaga dużych nakładów - ciekawe, czy opłacalnych w stosunku do zysku... Osobiście w to wątpię. Co więcej - to kropla w morzu potrzeb. Wraiths są głodni... A nie mają gdzie się pożywić. Czy ich zachowanie nadal jest takie dziwne? A jak zachowywali się rozbitkowie na morzu? Zdarzał się nawet kanibalizm... Głodny człowiek nie myśli o konsekwencjach, on chce tylko napełnić żołądek... I przeżyć. Tak, jak Wraiths. Kiedy odzywa się najbardziej podstawowa potrzeba, logiczne myślenie idzie w kąt...Nie przeczę, jest to duże ułatwienie, scenarzyści poszli w tym przypadku na skróty... No cóż. W każdym razie uważam, iż ową 'bezmyślność' można wytłumaczyć. I od razu lepiej się serial ogląda... 😉

    izbkp
    Uczestnik
    #31172

    Czy ich zachowanie nadal jest takie dziwne?  A jak zachowywali się rozbitkowie na morzu? Zdarzał się nawet kanibalizm... Głodny człowiek nie myśli o konsekwencjach, on chce tylko napełnić żołądek... I przeżyć.

    Tak, jak Wraiths. Kiedy odzywa się najbardziej podstawowa potrzeba, logiczne myślenie idzie w kąt...

    Jest to jakieś wyjaśnienie - jednak pamiętajmy, że Ci sami Wraith potrafili dostosować się i zneutralizować transportery asgardzkie 😉 Morał z tego jest taki - że Wraith zachowują się niczym półgłowki tylko wtedy, kiedy scenariusz wymaga takiego zachowania dla podkreślenia bohaterskich czynów naszych bohaterów. W pozostałych przypadkach Wraith zachowują się w sposób klasyczny dla wysoko rozwiniętych cywilizacji kosmicznych ;P

    Zeal
    Uczestnik
    #31173

    Może oni, a może ich komputery 🙂

    Może któryś z hive'ów znalazł jakieś pożywienie - i przez pewien czas jego załoga funkcjonowała normalnie?

    Może... 😉 Itp. itd. 😉

    Niemniej jednak w tym

    ...Wraith zachowują się niczym półgłowki tylko wtedy, kiedy scenariusz wymaga takiego zachowania dla podkreślenia bohaterskich czynów naszych bohaterów.

    przyznam Ci rację. To jest -obawiam się - nie do uniknięcia... Chyba żaden serial się czegos takiego nie ustrzegł - w mniejszym lub większym stopniu 😀 Trudno, 'urok' celuloidowej taśmy... Syndrom Rambo, psia kość 😀

    Gosiek
    Uczestnik
    #31253

    Wyobraźmy sobie wampira. Zwykłego, poczciwego ziemskiego wampira. Wiadomo, wampir nie kaktus, pić musi. Może zachowywać się jak człowiek, myśleć jak człowiek, ba - być nawet uprzejmy i miły, może miec przyjaciół... O ile oczywiście regularnie otrzymuje swoją 'krwawą Mary' 😉 A co, jeśli z jakichś powodów jej nie otrzyma? Wytrzyma przez pewien czas... A potem głód, żądza krwi przysłonią jego zdrowy rozsądek. Zrobi wszystko, by dostać się do pożywienia.  Nie będzie zwracał uwagi, czy atakuje przyjaciela czy wroga. On chce po prostu pić.

    W taki właśnie sposób są skonstruowane wampiry w systemie RPG o zbiorczej nazwie "Świat Mroku".

    Muszę przyznać, że też o tym myślałam i pomysł jest całkiem ciekawy. Można nim w jakiś sposób wytłumaczyć zachowanie Wraith, ale jednak nie do końca. W końcu w "Świecie Mroku" istnieje też wampirzy kanibalizm (nazywany diabolizmem), który, chociaż potępiany, ma rację bytu i czyni uprawiające go wampiry silniejszymi. Myślę, że w sytuacji wielkiego głodu również Wraith mogliby poświęcić kilku swoich, by dać możliwość przeżycia i zapewnić jasny, nie zaćmiony pragnieniem umysł swoim dowódcom. Nie wierzę, żeby np. dowodzący flotą atakującą Atlantis byli nie w pełni władz umysłowych i będąc na głodzie nie pomysleli o sprawdzeniu co się stało z miastem. To kusząca opcja, ale zbyt prosta. Poza tym musimy pamiętać, że Wratih spali przez dosyć długi czas, więc ich żniwa są jak na razie całkiem obfite. Może nie mają aż tylu źródeł pożywienia, by zaspokoić w pełni głód wszystkich, ale radzą sobie całkiem nieźle.

    ---

    SPOILER ZONE

    A teraz czas na kilka słów o odcinku 2x04 Duet. Dla mnie był to najlepszy epizod w drugim sezonie, może nie najmądrzejszy ale przynajmniej zabawny i przyjemnie się go oglądało, nie nudził, wywoływał uśmiech - w końcu całkiem przyzwoita rozrywka, która nie usypia. Tym razem twórcy postawili na akcenty humorystyczne (a można by nawet rzec: komediowe) i był to dobry pomysł.

    Odsunięcie na drugi plan Shepparda, Teyli i Weir, a postawienie na McKaya i jego nieoczekiwane problemy z podwójną osobowością dało świetny efekt, zwłaszcza, że Rodney cały czas był kreowany na wielkiego mądralę-naukowca sypiącego dziwnymi tekstami a zachowującecgo się chwilami jak idiota. 😉 I w końcu ktoś wpadł na pomysł, że można to wykorzystać nie tylko do 1-2 minutowych śmiesznych scenek typu McKay biega w cięzkim skafandrze w wielki upał albo chcąc strzelić do kogoś rozładowuje sobie pistolet, ale pójść dalej i zrobic cały odcinek oparty na komizmie tej postaci. Wystarczyło tylko dodać doktorkowi drugie, kobiece "ja" siedzące w jego głowie i mamy kopalnię zabawnych sytuacji. Choć najlepsza była oczywiście ta pod koniec, z Beckettem. 😛

    Z tego, co działo się poza wątkiem z McKayem albo na jego obrzeżach całkiem dobrze wypadł Zelenka (prowadzący ze sobą urocze rozmowy po czesku ;)), potrafiący, gdy trzeba, powiedzieć "nie" Rodneyowi i Beckett - jedna z lepiej skonstruowanych i granych postaci tego serialu, która i tym razem miała swoje pięć minut. Za to nie podoba mi się poprowadzenie sprawy Ronona i jego sposób przyjęcia do druzyny - jakoś bezbarwnie to wyszło i zupełnie nieprzekonująco. A i sama postać nie dostała wiele do gry, mając jedynie okazję na zaprezentowanie swoich talentów boksersko-strzeleckich. Mam nadzieję, że w kolejnych odcinkach będzie lepiej.

    Podsumowując - odcinek jest lekki, przyjemny, oglada się go bez przestojów, ma w sobie sporo gagów i zabawnych scenek. Miła odmiana po kiku poprzednich militarno-wojenno-pościgowch epizodach. Dla mnie twórcy mogą częściej robić takie "odskoki". 😉

    izbkp
    Uczestnik
    #31256

    przyznam Ci rację. To jest -obawiam się - nie do uniknięcia... Chyba żaden serial się czegos takiego nie ustrzegł - w mniejszym lub większym stopniu 😀 Trudno, 'urok' celuloidowej taśmy... Syndrom Rambo, psia kość 😀

    "żaden"? 😉 Pierwsze co przychodzi mi do głowy to TOL 🙂 Przy czym wcale nie porównuję SGA do TOL-a, nie ta liga 😉 Zauważ, że w pierwszych pięciu sezonach SG1 Goa'uldzi jakoś nie byli przedstawiani w taki idiotyczny sposób jak w SGA Wraith. Po prostu po przekroczeniu pewnej granicy (dla mnie to odcinek 5x22) producenci seriali ze świata Stargate zaczęli traktować widza jak półgłówka...

    Prezes
    Uczestnik
    #31314

    Moze nie tyle zaczeli traktowac widza jak idiote ale postanowili odmłodzic widownie serialu do powiedzmy "od 12 lat". Seriale musialy byc łatwiejsze w odbiorze, akcja jasna i klarowna a zly zawsze byl zly, głupi i przegrywal. Troche takiej politycznej poprawnosci Made in USA.A co do 2x04, pomysł by dobry ale za mało wyeksploatowany. Bylo kilka smiesznych sytuacji ale to nie to co SG1 - tam to potrafili zrobic komedie.Postac Ronona przypomina troche Tea'lca z 1 sezonu SG1, dopiero kolo konca drugiego postac zaczela sie naprawde rozkrecac.

    Piotr
    Klucznik
    #31406

    Po najlepszym w tym sezonie 2x04 Duet czas na kolejne rozczarowanie czyli 2x05 Condamned. Odcinek moze i najgorszy nie byl, ale na pewno byl bardzo wtorny. I choc fabule odcinka mozna przewidziec po kilku minutach, a przypomina ona odcinki SG-1 czy - jak sie coraz czesciej okazuje - podobnego do SGA ST Voyager, to zaznaczam, ze w dalszej czesci posta znajduja sie... 😉

    SPOILERY

    No wiec coz mamy w 2x05? Nasza dzielna druzyna spotyka obca cywilizacje. Okazuje sie, ze cywilizacja ta znalazla sposob na stworzenie idealnego spoleczenstwa, ale jest to sposob moralnie watpliwy - 'karmienie' Wraith przestepcami, najpierw tymi, ktorzy popelniali najciezsze zbrodnie, potem, gdy tych zabraklo, poswiecano ludzi popelniajacych coraz lzejsze przestepstwa. Nasi bohaterowie to odkrywaja i mimo ze nie widac, zeby bardzo potepiali takie postepowanie, w koncu i tak 'niechcacy' psuja caly uklad, sprowadzajac na cywilizacje zaglade. Ot normalny dzien z zycia znanych nam postaci w swiecie Stargate. 😉

    Nowy czlonek druzyny tez nam sie niezbyt ciekawie prezentuje. Dex przeciez dopiero dolaczyl do oddzialu Shepparda, a wyglada jakby byl tam od dawna, nie majac prawie zadnych problemoww z przystosowaniem sie. Coz, moze scenarzysci sobie o nim przypomna zamiast tworzyc kolejny odcinek, ktory nic nie wnosi do fabuly serialu.

    Z ciekawszych rzeczy: widzielismy Wraith, ktory potrafi myslec i negocjowac wygodny uklad, zamiast latac jak glodne zwierze za zdobycza. ;> Oczywiscie nic mu to nie dalo, bo na koniec widzimy, ze znow bedzie musial zdobywac pozywienie po staremu. ;P Moglismy zauwazyc kilka zabawnych nawiazan - Star Wars, Braveheart, no i moje ulubione czyli Macgyver. 😉 Byly tez zabawne scenki, np. lamanie kija w wykonaniu Shepparda. ;> McKay tym razem swoim zachowaniem zaczal mnie draznic jak kiedys w pierwszym sezonie, ale to moze jest chwilowe - oby. A poza tym? Hmm... to wszystko chyba. Jak dla mnie za malo.

    Czekam na opinie. 😉

    izbkp
    Uczestnik
    #31409

    Coż można napisać o SGA 2x05? Nie za wiele... Już od początku wiadomo było, że cała historia będzie kalką tego co przydażyło się Tolanom z SG1 i faktycznie - nowi "sojusznicy" toczka w toczkę podobnie - ale za to w wyjątkowo szybkim tempie przerobili całą historię, sojusz, moralny zakręt w kierunku wyboru zła mniejszego i w końcu zagłada. Nic nowego.

    Prezes
    Uczestnik
    #31412

    Jak ja nienawidze politycznej poprawnosci. Zaczelo sie w Voyagerze potem w Entku gdzie przybrało juz monstrualne rozmiary, SG1 i Atlantis niestety tez juz zaczynają. 2x05 przypominalo odcinek bodajze "Poisoning the well", spotykamy potencjalnych sojusznikow to od razu atakujemy ich naszymi zasadami moralnymi i wlazimy z buciorami w ich sprawy. Troche bylo inaczej bo tu sie okazalo ze szefu cos kombinuje z Wraith bo juz bylem pewien ze skonczy sie tak jak tamten - wielkim oburzeniem ze strony Weir i spolki i "Albercik wychodzimy". Dziwne troche bylo ze z jakiegos prymitywnego dziala zestrzelili jumpera i oczywiscie 1 trafienie zalatwilo maskowanie (tak jak w s-t 1 trafienie zalatwialo warpa). No i po kiego grzyba te krazowniki ladowaly?? Troche dziwny ten odcinek, ani glownego watku nie posunął do przdu, character building to tez nie był.

    Gosiek
    Uczestnik
    #31415

    Nie da się ukryć, że odcinek faktycznie nie był zbyt odkrywczy, ot kolejny epizod-zapchajdziura, oparty na ogranych i sprawdzonych kiedyś pomysłach. Problem w tym, że stare pomysły trzeba odgrzewać w taki sposób, żeby wydały się ciekawe, a w SGA raczej się to nie zdarza i 2x05 nie było tu wyjątkiem. Owszem, dla widza, który nie widział podobnych motywów już wiele razy, akcja mogła być nawet ciekawa i trzymająca w napięciu, ale dla innych już niezbyt. Czyli standard - ten serial już tak ma, że zrobienie 2 dobrych odcinków pod rząd przekracza możliwości scenarzystów i producentów.

    Kolejny raz zakończenie było zbyt łatwo przewidzieć, kolejny raz główny wątek serialu (poszukiwanie wiedzy o gospodarzach Atlantis i sposobu na pokonanie Wraith) nie posunął się nawet o centymetr do przodu... I znów nie dowiedzieliśmy się praktycznie nic nowego o głównych bohaterach, a "nowy" w drużynie kolejny raz robił za milczącego osiłka-twardziela. Ja rozumiem, że taka jest z grubsza koncepcja tej postaci, ale jej wprowadzenie do serialu jest niezbyt udane - praktycznie nic o niej nie wiemy, a z tego co nam pokazano nie bardzo można się z bohaterem identyfikować. Same strzelaniny i mordobicia raczej wiele nie mówią o jego charakterze. Chociaż przez chwilę wydawało się, ze Ronon dostanie swoje kilika minut, gdy uwięziony z innymi miotał przekleństwa i pogróżki pod adresem swoich wrogów, ale po kilku słowach Shepparda spotulniał jak baranek, co było dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Mam wrażenie, że scenarzyści sami nie do końca wiedzą, jaki charakter nadać tej postaci.

    Czy coś mi się podobało w 2x05 - Condamned? Kilka rzeczy - kolejny raz nie zawodzi poczucie humoru twórców serialu (choć niektóre zagrywki są już mocno wyeksploatowane, ale nadal śmieszą). Cieszę się, że w końcu pokazano Wraith z innej strony - nareszcie któregoś obdarzono inteligencja pozwalającą na coś więcej, niż tylko polowanie przy pomocy zaawansowanej technologii, zabawne były też wspomniane już przez Piotra nawiązania do innych filmów i seriali. Ale to trochę za mało, żeby uznać odcinek za wart uwagi. Imo zasługuje on na bardzo przeciętne oceny.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 211 do 225 (z 412 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram