Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Polityka › Socjalizm, liberalizm, inne ustroje i systemy polityczne...
Demokracja bezpośrednia jest dobra do rządzenia polis, ale nie 40-milionowym krajem... przynajmniej takie są podawane argumenty za demokracją przedstawicielską.Chociaż przy obecnym rozwoju technologii możliwe byłoby urządzenie bezpośrednich głosowań (przez sms albo inne dziwactwa 😉 ). Pytanie - czy wtedy byłoby lepiej? ;)Karo: w dobrobycie każdy system się sprawdza 🙂
jasne 🙂 chociaż dyktatura wojskowa nie byłaby mile widzana nawet w kraju mlekiem i moidem płynącym a jest akceptowalna w momencie wojny czy innych klęsk różnej maści 🙂 ale chodzilo mi o to że jak mamy problemy np gospodarcze patrz wielki kryzys to następuje kryzys demokracji przykład z naszego podwórka przewrót majowy 🙂 jeszcze jedno: bardzo ważna moim zdaniem jest praworządnośc 🙂 w zaborze pruskim możńa się było sądzić a jak polskiemu rolnikowi(bodaj był to Drzymała) coś nie pasowało to mógł powiedzic, że są jeszcze sądy w Berilnie i sądzić sie dalej 🙂
Co Wy z tą demokracją, przeciez to bzdurny system. Jak mozna zakladac ze wiekszosc ma racje, 2 meneli z dworca ma wieksza wladze niz profesor prawa??Nie twierdze za trzeba wprowadzic dyktature czy cos w tym rodzaju ale na pewno wladza nie powinna byc dostepna dla kazdego, bo jeszcze sie okaze ze banda oszolomow zwanych samoobrona dojdzie do władzy a wtedy junta wojskowa zacznie sie jawic jako szczyt demokracji i wolnosci. Btw, czy ktos slyszal ostatnio jakies wiadomosci z Singapouru??A no nie, a tak sie składa ze tam tez jest demokracja tylko monopartyjna, inne partie oprocz rzadzacej sa albo nielegalne albo zmarginalizowane, za smiecenie na ulicy 150$ a za branie łapowek 15 lat "sanatorium". Nikt sie nie skarzy, wzrost gospodarczy mają kolo 5% i tak od 40 lat.To tylko jeden przyklad, nie wspominam o monarchiach dziedzicznych jak na przyklad Arabia Saudyjska bo tam ropa wycieka spod piasku ale gdyby rzadzili kretyni to i to by nic nie dało. Nie zgadzam sie z tym ze demokracja ma wady ale nic lepszego nie wymyslono. System rzadow trzeba dostosowac do warunkow w danym kraju, nie mozna wszystkim wciskac tego samego tylko dlatego ze u innych sie sprawdzilo.Nie wiem jak inni ale ja sie obawiam tego co bedzie po wyborach u nas. Jak na razie wszystkie partie mowia ile to nam dadza ale nikt nie mowi skad na to wezmie. I ludzie w to wierzą!!!
Co Wy z tą demokracją, przeciez to bzdurny system. Jak mozna zakladac ze wiekszosc ma racje, 2 meneli z dworca ma wieksza wladze niz profesor prawa??
[post="32801"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]
Masz racje, demokracja to nie najszczęśliwszy system. Aczkolwiek czasami dwóch meneli podejmie trafniejszą decyzję niż jeden profesor prawa. To że ktoś jest profesorem prawa nie daje mu gwarancji że jest mądry.
To tylko jeden przyklad, nie wspominam o monarchiach dziedzicznych jak na przyklad Arabia Saudyjska bo tam ropa wycieka z pod piasku ale gdyby rzadzili kretyni to i to by nic nie dało.
Monarchia dziedziczna ? Hmm… Co do Arabii Saudyjskiej to zły przykład, gdyby nie ropa, ten kraj upadłby z kretesem. Myślisz, że rząd w Arabii to ideał. Bzdura.
Nie zgadzam sie z tym ze demokracja ma wady ale nic lepszego nie wymyslono. System rzadow trzeba dostosowac do warunkow w danym kraju, nie mozna wszystkim wciskac tego samego tylko dlatego ze u innych sie sprawdzilo.
Co to znaczy do warunków w danym kraju ? Kto wyznaczy te warunki ? Kto stworzy kryteria jaki system gdzie ma być ? System jest taki, że mamy wszędzie (znaczy tam gdzie ludzie chcieli wolności) „pseudo” demokracje. Zresztą „demokracja” wszędzie wygląda inaczej. Każdy kraj dąży do jakiejś wyimaginowanej idealnej demokracji, która jest tworzona przez stosunki polityczno- społeczne w danym kraju. Nie ma istniejącego ideału demokracji. Bo demokracja nie jest idealna, ma wady, jednak naprawdę wskaż mi bardziej elastyczny ustrój.
Nie wiem jak inni ale ja sie obawiam tego co bedzie po wyborach u nas. Jak na razie wszystkie partie mowia ile to nam dadza ale nikt nie mowi z kad na to wezmie. I ludzie w to wierzą!!!
Ludzie muszą w coś wierzyć. Ważne jest aby to co politycy proponują, zostało spełnione. Mylisz się jednak że nie mówią skąd to wezmą. Kto mówi to mówi. Dla opinii publicznej nie są ważne „skomplikowane” procedury „jak co zrobimy”. Tylko… co zrobimy. Ważne jest również aby wyborcy rozliczyli w przyszłych wyborach starą kadrę, czyli jak się podobało głosuję na tych samych i pozwalam im kontynuować politykę, albo głosuję na kogoś innego bo zawiedli. Wielkim błędem jest NIE GŁOSOWANIE…. bo „wszyscy są tacy sami”, „wszyscy kradną”, „mój głos nic nie zmieni”, „bo mi się nie chce”, jeżeli nie głosujesz, nie masz racji, a politycy czują się „panami”, bo „swój” elektorat przy marnej frekwencji i tak zapewni miejsce w parlamencie.
Co to znaczy do warunków w danym kraju ? Kto wyznaczy te warunki ? Kto stworzy kryteria jaki system gdzie ma być ? System jest taki, że mamy wszędzie (znaczy tam gdzie ludzie chcieli wolności) „pseudo” demokracje. Zresztą „demokracja” wszędzie wygląda inaczej. Każdy kraj dąży do jakiejś wyimaginowanej idealnej demokracji, która jest tworzona przez stosunki polityczno- społeczne w danym kraju. Nie ma istniejącego ideału demokracji. Bo demokracja nie jest idealna, ma wady, jednak naprawdę wskaż mi bardziej elastyczny ustrój.
[post="32918"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]
Warunków nikt oczywiście nie wyznacza, warunki (terytorium, zasoby naturalne, wykształcenie ludności) po prostu są. Natomiast pytanie o to, czy ustrój polityczny powinno się do nich dostosowywać pozostaje otwarte. Kwestia była ostatnio podniesiona przy okazji dyskusji nad przyznaniem Chinom prawa organizowania Igrzysk Olimpijskich. Podczas gdy przeciwnicy tej decyzji powoływali się na łamanie praw człowieka itd., zwolennicy wprost odpowiadali: "a kto powiedział, że zachodni model demokracji ma obowiązywać na całym świecie". Jeszcze pare lat temu taka deklaracja byłaby nie do pomyślenia...
BTW: Chyba jednak dziś nie każdy kraj dąży do jakiejś wyimaginowanej idealnej demokracji - przykładem niech będzie wzmiankowana już Arabia Saudyjska.
Podczas gdy przeciwnicy tej decyzji powoływali się na łamanie praw człowieka itd., zwolennicy wprost odpowiadali: "a kto powiedział, że zachodni model demokracji ma obowiązywać na całym świecie". Jeszcze pare lat temu taka deklaracja byłaby nie do pomyślenia...
Święte słowa. Kto by pomyślał. Tak. Zgadzam się z Tobą.
BTW: Chyba jednak dziś nie każdy kraj dąży do jakiejś wyimaginowanej idealnej demokracji - przykładem niech będzie wzmiankowana już Arabia Saudyjska.
Heheh… Oczywiście, że nie każdy. Jednak wszędzie gdzie mamy „jakiś” rodzaj społeczeństwa obywatelskiego bądź quasi obywatelskiego. Istnieje „coś” demokratycznego. Oczywiście napisanie przeze mnie „KAŻDY”, było błędem i nadużyciem. Mój błąd. 🙂
A tu mamy coś bardziej rozrywkowego w tym temacie 😀
"Smerfy przesiąknięte stalinizmem i nazizmem"
http://wiadomosci.onet.pl/ciekawostki/smer...,wiadomosc.html

Według francuskiego socjologa i pisarza Antoine Bueno, wioska Smerfów jest podobna do hitlerowskiego Berlina. W swojej nowej książce "Le Petit Livre Bleu" (Mała Niebieska Książka – red.) Bueno, podkreśla, że te bajkowe postacie żyją w prawie utopijnych warunkach, tak naprawdę są przepełnione rasizmem i "uosobieniem totalitarnej utopii, przesiąknięte stalinizmem i nazizmem" – informuje huffingtonpost.com.
Pierwszy raz Smerfy pojawiły się w 1958 roku w belgijskiej gazecie. Komiks narysował Peyo. Animowane kreskówki powstały dopiero w 1981 roku.
Bueno twierdzi, że Papa Smerf jest autorytatywnym przywódcą, a brak własności osobistej i kolektywny styl życia jest wyraźnym ukłonem w stronę socjalizmu. W tym samym czasie, ich wróg – Gargamel, wydaje się być Żydem, jego kot nazywa się Azrael, a Smerfetka, jedyna kobieta w wiosce, jest wizją doskonałej aryjki.
Czy Marks miał rację, że kapitalizm sam się wykończy ?
http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,101242..._wykonczy_.html
Nouriel Roubini, Uniwersytet Nowojorski
Niestabilność i korekty na światowych rynkach finansowych wskazują na to, że większość rozwiniętych gospodarek stoi w obliczu kolejnego dołka recesyjnego. Kryzys finansowy i gospodarczy spowodowany zbyt dużym lewarowaniem doprowadził do masowej delewaryzacji sektora publicznego, po to, by nie dopuścić do Wielkiej Depresji 2.0. Jednak proces rekonwalescencji okazał się zbyt anemiczny.
Do ubiegłego roku politycy byli w stanie wyciągać z kapelusza kolejne króliki, by przeciwdziałać spadkowi cen aktywów i ożywić rekonwalescencję gospodarki. Stymulacja fiskalna, stopy procentowe bliskie zera, dwie rundy poluzowania ilościowego pieniądza, przejmowanie złych długów i biliony dolarów pomocy finansowej i dodatkowej płynności dla banków i instytucji finansowych. Wszystkiego już próbowano. A teraz króliki skończyły się.
Budżety stały się kulą u nogi dla wzrostu gospodarczego zarówno w strefie euro jak i w Wielkiej Brytanii. Nawet w USA lokalne i federalne władze tną koszty. Wkrótce przystąpią do podwyższania podatków.
Kolejna runda pomocy dla banków jest nie do pomyślenia. Większość rządów jest pod taką presją finansową, że byłaby ona nawet niemożliwa. Teraz to finanse rządów stanowią zagrożenie dla bilansów bankowych, które zawierają ich obligacje skarbowe.
Polityka monetarna też nie jest w stanie wiele pomóc. Poluzowanie ilościowe pieniądza jest niemożliwe ze względu na poziom inflacji przekraczający cele banków centralnych w Europie. Stany Zjednoczone prawdopodobnie zaczną kolejną rundę poluzowania ilościowego (QE3), ale będzie to i tak zbyt mało i za późno.
Deprecjacja waluty nie stanowi dobrego wyjścia dla wszystkich rozwiniętych gospodarek. Wszystkie potrzebują słabszej waluty i lepszego bilansu handlowego, aby przywrócić wzrost. A przecież nie mogą wszystkie na raz osiągnąć tego celu. Zawsze aby ktoś zyskał, ktoś inny musi stracić. Na horyzoncie mamy więc wojny walutowe. Japonia i Szwajcaria już się zaangażowały, aby osłabić kursy swoich walut. Inni wkrótce do nich dołączą.
Karol Marks miał zatem rację co do tego, że gdy globalizacja wymknie się spod kontroli, przepływ aktywów od siły roboczej do kapitału może doprowadzić do samodestrukcji kapitalizmu, choć jego pogląd, że socjalizm będzie lepszy się nie sprawdził. Firmy redukują zatrudnienie, bo nie ma dość popytu. Redukcja zatrudnienia jeszcze popyt zmniejsza.
Aby gospodarki znów zaczęły działać jak należy, powinniśmy przywrócić równowagę pomiędzy rynkiem a sferą publiczną. Oznacza to odejście zarówno od anglosaskiej wersji leseferyzmu jak i od europejskiego modelu państwa dobrobytu opartego na deficycie budżetowym. Oba się nie sprawdziły.
Odpowiednia równowaga wymaga tworzenia miejsc pracy częściowo dzięki stymulacji fiskalnej; bardziej progresywnych podatków; więcej krótkoterminowych bodźców fiskalnych przy dyscyplinie budżetowej w średnim i długim okresie; pomocy bankom w postaci pożyczek od banku centralnego; redukcji zadłużenia niewypłacalnych gospodarstw domowych i innych kredytobiorców; ściślejszej regulacji i nadzoru nad oszalałym systemem finansowym; podziału banków zbyt dużych, by mogły upaść.
Z czasem rozwinięte gospodarki będą musiały zainwestować w kapitał ludzki, kwalifikacje i bezpieczeństwo socjalne, aby wpłynąć na zwiększenie efektywności gospodarki. Jedyną alternatywą jest stagnacja rodem z lat 30., depresja gospodarcza, wojny walutowe, kryzys finansowy, bankructwa państw oraz brak stabilności politycznej i społecznej.
Nouriel Roubini jest prezesem Roubini Global Economics, profesorem ekonomii w Stern School of Business na Uniwersytecie Nowojorskim oraz współautorem (wraz z Stephenem Mihmem) książki "Crisis Economics: A Crash Course in the Future of Finance".
Ciekaw jestem do czego doprowadzi ten przeciągający się kryzys gospodarczy ale stawiał bym na to że do gospodarczego rządu światowego 🙄
Na razie zaczynamy od rządu gospodarczego strefy euro 😎
Już w 2009 r. Premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown zaproponował by G20 przekształcić w światowy rząd gospodarczy 😀
Przeglądając internet natrafiłem na smutny przykład, jak człowiek sam sobie może wyprać mózg. Rok 1984 w natarciu.
http://konflikty.wp.pl/kat,107154,title,Ko...,wiadomosc.html
Ja trafiłem w internetach na taką obrzydliwą komunistyczną propagandę:
http://rzad-swiatowy.blog.onet.pl/
3. Możliwość wprowadzenia minimalnego dochodu gwarantowanego umożliwiającego życie bez nędzy w każdym państwie.
4. Wprowadzenie powszechnego pełnego zatrudnienia (likwidacja bezrobocia) we wszystkich państwach.
5. Sukcesywne skracanie czasu pracy
6. Możliwość wyraźnego podwyższenia płac we wszystkich państwach w wyniku spłaszczenia struktury dochodów
Głoszenie tak szkodliwych społecznie poglądów powinno zostać zdelegalizowane tak samo jak faszyzm.
Głoszenie tak szkodliwych społecznie poglądów powinno zostać zdelegalizowane tak samo jak faszyzm.
To jest właśnie myśl przewodnia każdego rasowego totalitarysty
- zamknąć opozycji mordę żeby nawet nie mogla się domagać lepszego życia dla społeczeństwa 😈 Na prawdę już wierzę Ci że gdybyś dorwał się do władzy to zdelegalizowałbyś wszystkie partie lewicowe i centrolewicowe oraz wyznania religijne - żeby już wszyscy myśleli tylko poprawnie - to znaczy tak jak Ty :yes:
Ano bym zapomniał przecież chrześcijańską prawicę typu PiS, ZCHN itp. oczywiście także byś zdelegalizował :yes:
Głoszenie tak szkodliwych społecznie poglądów powinno zostać zdelegalizowane tak samo jak faszyzm.
zamknąć opozycji mordę żeby nawet nie mogla się domagać lepszego życia dla społeczeństwa
Nie pitol Romku, tyko wytłumacz czyim kosztem zapewnisz swoim wyborcom to lepsze życie.
Nie pitol Romku, tyko wytłumacz czyim kosztem zapewnisz swoim wyborcom to lepsze życie.
Pitolisz to Ty, a ja proszę bardzo już Ci odpisuję:
Po pierwsze kosztem najbogatszych obywateli, gdyż można by wprowadzić na całym globie wyższe progresywne podatki od dochodów osobistych - co najmniej takie jak w Szwecji. To spłaszczy strukturę dochodów w społeczeństwie. Zmniejszy frustracje wśród najgorzej zarabiających i poziom przestępczości.
Po drugie kosztem skrócenia wszystkim pracownikom ustawowego czasu pracy do na przykład 35 lub nawet 30 godzin pracy w tygodniu, oraz znacznego ograniczenia możliwości pracy w tak zwanych nadgodzinach. To pozwoli zlikwidować bezrobocie do wyłącznie frykcyjnego czyli nie stanowiącego żadnego problemu. Zasiłki dla bezrobotnych stałyby się praktycznie zbędne i nikt by się nie czuł zagrożony pozostaniem bez pracy. I tylko zależnie od umiejętności i chęci do pracy można by mieć pracę lepszą lub gorszą ale nigdy pozostać bez pracy. Nikt też nie będzie już zmuszany do pracy w nadgodzinach pod groźbą zwolnienia z pracy.
Po trzecie wprowadzenie minimalnej płacy w skali globu spowoduje że nikt nie będzie żył w nędzy a jednocześnie pracodawca stosujący wynagrodzenie w wysokości ustawowo określonej minimalnej płacy nie będzie się czuł zagrożony ze strony konkurencji obniżającej koszty swoich produktów kosztem obniżania płacy poniżej tej określonej ustawowo jako minimalnej.
Po czwarte ponieważ nikt nie będzie pozostawał bez pracy to każdego będzie stać co najmniej na wynajęcie pokoju jeśli nie mieszkania oraz na zakup przynajmniej używanego jeśli nie nowego samochodu i jego utrzymanie. Jednocześnie dzięki temu wzrośnie popyt na lokale mieszkalne i samochody, a jak wiadomo budownictwo i motoryzacja to dwie gałęzie produkcji najbardziej napędzające rozwój gospodarczy i wzrost PKB.
Po piąte do wprowadzenia powyższych zmian nie są potrzebne żadne dodatkowe pieniądze z budżetu, a wręcz odwrotnie wydatki budżetowe wyraźnie spadną gdyż praktycznie nie będą potrzebne zasiłki dla bezrobotnych 🙄
Nie pitol Romku, tyko wytłumacz czyim kosztem zapewnisz swoim wyborcom to lepsze życie.
Pitolisz to Ty, a ja proszę bardzo już Ci odpisuję:
Po pierwsze kosztem najbogatszych obywateli, gdyż można by wprowadzić na całym globie wyższe progresywne podatki od dochodów osobistych - co najmniej takie jak w Szwecji. To spłaszczy strukturę dochodów w społeczeństwie. Zmniejszy frustracje wśród najgorzej zarabiających i poziom przestępczości.
A jak już ograbisz bogatych to zabierzesz się za klasę średnią i inną burżuazję, żeby jej kosztem utrzymywać proletariat?
Tylko gdzieś po drodze jeszcze będziesz musiał wymordować inteligencję, żeby nie przeszkadzała.
I co dalej, jak już wszyscy zostaną zrównani do poziomu dna?
Po drugie kosztem skrócenia wszystkim pracownikom ustawowego czasu pracy do na przykład 35 lub nawet 30 godzin pracy w tygodniu, oraz znacznego ograniczenia możliwości pracy w tak zwanych nadgodzinach. To pozwoli zlikwidować bezrobocie do wyłącznie frykcyjnego czyli nie stanowiącego żadnego problemu. Zasiłki dla bezrobotnych stałyby się praktycznie zbędne i nikt by się nie czuł zagrożony pozostaniem bez pracy. I tylko zależnie od umiejętności i chęci do pracy można by mieć pracę lepszą lub gorszą ale nigdy pozostać bez pracy. nikt też nie będzie zmuszany do pracy w nadgodzinach pod groźbą zwolnienia z pracy.
Zapomniałeś jeszcze o nabraniu kredytów i dodrukowaniu bezwartościowych pieniędzy, gdy wartościowych już nie będzie komu wypracować.
Ale już to przerabialiśmy przecież w PRLu. Skończyło się zrujnowaniem gospodarki, zniszczeniem morale i zadłużeniem.
A jak już ograbisz bogatych to zabierzesz się za klasę średnią i inną burżuazję, żeby jej kosztem utrzymywać proletariat?
Tylko gdzieś po drodze jeszcze będziesz musiał wymordować inteligencję, żeby nie przeszkadzała.
I co dalej, jak już wszyscy zostaną zrównani do poziomu dna?
TAK - jak już ich ograbię to będzie na całym świecie taka bieda jaka jest od wielu lat w Szwecji bo mniej więcej takie podatki proponuję ;D
Po drugie jeśli nie rozumiesz mechanizmów gospodarczych które tu opisałem (a widzę że nie ) to jesteś zerem w zakresie wiedzy ekonomicznej i dalsza nasza dyskusja na ten temat jest już kompletnie bezsensowna 
O jakich Ty kredytach bredzisz gdy ja udowadniam że wydatki socjalne rządu spadną. To po co niby rząd miałby drukować dodatkowe pieniądze ? 
W PRL-u nie było gospodarki rynkowej, a ja proponuję jeszcze większe urynkowienie niż jest obecnie w Unii Europejskiej - bo urynkowienie także szkolnictwa i służby zdrowia, a także zniesienie dotacji dla rolnictwa. Tobie jednak to wszystko kojarzy się z PRL-em i komunizmem bo masz zero wiadomości z zakresu ekonomii i dyskusja z Tobą jest bezcelowa podobnie jak w kwestii wiary 
