Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › Stargate › RPG - SG 33
Harrison momentalnie się ożywił. Już myślach, że będzie to nudna rutynowa misja tutaj zapowiada się ostra akcja... Tylko... Czy płk. się zgodzi. Spojrzał z nadzieją na April. Ta pobiegła wzrokiem po twarzach swoich współtowarzyszy. - Generale... No nie wiem... To znaczy, ja Harrison i Sherman jesteśmy gotowi dokopać im jak najbardziej... sir. -uśmiechnęła się. - Ale James, chyba nie miał kontaktu z bronią... Prawda? - spojrzała na Gorwina.- Erm... no cóż fakt... Jeszcze nigdy do nikogo nie strzelałem z normalnej broni... Tylko czasem z wiatrówek i to bardzo dawno temu...- No to w takim razie... Czas żebyś nauczył się obsługiwać podstawowe typy uzbrojenia. - powiedział Harrison. - Za pani pozwoleniem.. i pana generale, przygotuje James-a do sparingu. - Wykonać. W takim razie. Zgadzamy się, sir. - powiedziała do generała.
- To dobrze. Niedługo połączymy się z SGC i powiem Landry'emu o waszym zadaniu. Wy macie godzinę na przygotowania. A jeśli pan jeszcze nie strzelał z porządnej broni to proponuje zata, nie ma odrzutu. A jeśli chcecie poznać przeciwników to pewnie siedzą teraz w kantynie.
- Tak jest sir. - wszyscy zasalutowali, James skinął głową. Wyszli z biura. - Dobra chłopaki, nie damy się skośnookim. Ja biorę James-a i lecimy na strzelnice, a wy do kantyny zobaczyć jacy sa nasi przeciwnicy... - powiedział Harrison, i spostrzegł surowy wzrok płk. - ... oczywiście za zgodą, sir.- Odmaszerować, a Ty Sherman za mną do kantyny. - powiedziała April.April i John poszli do kantyny. A Harrison pokazuje historykowi jak porządnie strzelać z Zata.
Nauka strzelania z zata nie była za trudna, tym bardziej że Gorwin miał już z nią do czynienia.Tymczasem w kantynieTutaj widać było, że baza Unity jest naprawdę międzynarodowa. Nawet słuchacz nieznający obcych języków rozróżniłby kilka. W bazie, oprócz naszywek z numerem grupy (żeby nikt nie zrzędził były losowane), obowiązywały dodatkowe z flaga państwa. Dlatego też Chińczyków łatwo było rozpoznać. Siedzieli przy jednym stole i coś tam dyskutowali w swoim języku. Co pewien czas wybuchali smiechem.
April i John od razu podeszli do stolika chińczyków. - Witam - powiedziała April po angielsku. Za to John przywitał się w ojczystym języku, odmiana chińskiego która jest używana jako język urzędowy.Płk. spojrzała na podwładnego w szoku. John tylko wzruszył ramionami i przedstawił ich.- To jest płk. April Wright, dowodząca SG-33, a ja jestem Kpt. John Sherman. Mamy z wami stoczyć pojedynek w symulatorze. - Uśmiechnął się.
- Kolejni chętni? Ile razy można... - drugi pacnął go w ramie i pokazał naszywkę gości.- To Amerykanie. Pewnie Milenkov chce nas przestraszyć. - to stwierdzenie wywołało kolejny wybuch śmiechu drużyny, która była SGU-11.- Dobrze, zmierzymy się z wami. Jaki proponujecie warunki? Ludzka broń czy można tez stosować goa'uldyjską? - dowódca zadał konkretne pytanie.
- Wydaje mi się, że każdy powinien mieć to z czym czuję się najlepiej. - Powiedziała April poważniejszym tonem gdy zauważyła śmiechy chińczyków.
- Macie jeszcze jakieś sugestie? Może pole walki? Odkryty teren, nasza baza lub cos innego? Czekamy na propozycje. - pozostali Chińczycy, słysząc konkretne pytania swego dowódcy przestali się śmiać i uważnie zaczeli obserwować SG-33.
- Hmm... Proponuje statek klasy Ha'tak. - April uśmiechnęła się, ciekawe ile Ci pajace spędzili na Ha'takach. - Chyba, że nie macie odpowiedniego doświadczenia z statkami takiej klasy...
- Oczywiście, że mamy doświadczenie z takimi statkami. - odpowiedział chiński dowódca szybko, a nawet za szybko. - Towarzysze. Musimy sie przygotować. Zbiórka za 30 minut przy symulatorze.Zaszurali krzesłami i szybko wyszli z mesy.
- Sherman... Po pierwsze, nie wiedziałam że znasz chiński... A po drugie, cholera, musimy im na kopać... To rozkaz. - wszystko powiedziała bardzo poważnie widać, że jej zależy.- Tak jest, sir. - Uśmiechnął się lekko. - A chiński znam... - wzruszył ramionami.- Idziemy do reszty, trzeba ich wprowadzić.Poszli to sali treningowej gdzie Gorwin i Harrison bawili się z bronią.- Harrison. Jak mu idzie? - zapytała April.- Całkiem nieźle, sir.Gorwin się uśmiechnął i strzelił kilka razy. Rzeczywiście radził sobie całkiem dobrze.- No i pięknie. Walka odbędzie się na ha'taku. Musimy im nakopać, zrozumiano?- Tak jest!- Ee... Jakim hamaku? - zapytał Gorwin, co z początku wywołało zażenowanie a później śmiech reszty drużyny.- Ha'tak to ten statek piramida... - powiedział Sherman.- Aaa.... Chyba że tak... - Uśmiechnął się. Całą drużyną przygotowywali się do walki. Pokazali Gorwinowi plany i obmyślili kilka taktyk. Potrenowali strzelanie, i są bardzo zdeterminowani, żeby pokazać kto tu rządzi.
Po kilkunastu minutach nadeszło wezwanie:- Drużyny SG-33 oraz SGU-11 zgłoszą się na poziom 7 do sali z symulatorami.
- Dobra chłopaki... i Pani płk. - uśmiechnął sie Harrison. - dokopmy tym żółtkom. Całe SG-33 ruszyło do pokoju z symulatorami.
W pokoju czekali już Chińczycy i obsługa.- Oto warunki pojedynku. - rzekł technik. - Znajdziecie się na pokładzie statku kosmicznego klasy ha'tak. Waszym zadaniem jest wyeliminowanie drużyny przeciwnej oraz dwóch dodatkowych oddziałów Jaffa Baala i Ateny. Zabity jest odłączany od gry, ranny tylko na żądanie gracza. Gdy już nie będzie wrogich drużyn to zwycięscy mają dostać się na mostek i obrać kurs na Ziemię. Jakies pytania?- Skądże. - rzekł chiński dowódca. - Ile razy można to przerabiać...
