Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › Stargate › RPG - SG 33
Generał przyszedł po minucie.- Dobrze, że już jesteście. Naprawdę nie można przegapić reakcji na pierwszą w życiu teleportację...I w tej samej chwili błysnęło i przy ścianie pojawił się Gorwin wraz z oficerem. Ten przywitał się z obecnymi i rzekł:- To ja wracam do swoich obowiązków. - i wyszedł.
Gorwin, ku uciesze generala i reszty Sg- 33, zaczal rozgladac sie dookola, wyraznie zdezorientowany co sie dzieje.- Ale... Jak ja, sie tu znalazlem... Bylem na statku... to znaczy w domu i nagle po ten gdzies w kosmosie, a teraz tutaj. - nie wiedzial co ze soba zrobic.- Zostal pan teleportowany, do SGC, pewnie czytal Pan o tym w raportach prosze sie nie martwic. - powiedzial Harrison, zeby uspokoic Gorwina, udalo mu sie to, do pewnego stopnia.- Aha...- powiedzial doktor rozgladajac sie po pomieszczeniu, wkoncu zauwazyl generala. - O , general Landry, o ile pamietam. Wyciagnal reke aby sie przywitac.
Generał uścisnął dłoń naukowca. Potem nastapiła krótka prezentacja reszty członków drużyny.- Jesteście nowym zespołem, więc na razie musicie się dotrzeć nim ruszycie na pierwszą linie frontu. Dlatego pierwsze misje będziecie wykonywać na w miarę bezpiecznym gruncie. Może i będa nudniejsze niż inne, ale też są ważne dla SGC i naszych sojuszników. Pułkownik Wright, chcę juz pani wyruszyć w jakąś misję?
Pulkownik spojrzala na reszte czlonkow druzyny. Wojskowi natychmiast skineli na znak zgody. Spojrzala na naukowca, ktorego uradowana i nadal zdumiona mina mowila sama za siebie. Nie znala go dobrze ale juz wiedziala ze bedzie im sie dobrze wspolpracowac. - Jestesmy gotowi Panie generale. Mozemy ruszac za kilka godzin. usmiechnela sie do generala, zadowolona z czlonkow swojej druzyny.
- To bardzo dobrze. Właśnie mam misję typowo dla żółtodziobów. Słyszeliście o misji Unity? Tych biedakach z całego świata co chcieli mieć swe drużyny? Kilka dni temu wyruszyli by się szkolic w nowej bazie. Zawieziecie im zapasy, a przy okazji pokażecie jak pracują Amerykanie. Wymarsz o 12. Do zobaczenia.
Gdy general wychodzil, plk., kpt., i por. wstali i zasalutowali.- Harrison, Sherman, zbierac sie, migiem. Ja pokaze co i jak panu Gorwinowi. - Tak jest.Ci dwaj odmaszerowali i zaczeli sie zbierac- Niech Pani do mnie mowi poprostu James.- W takim razie ja jestem April. Za mna, pokaze Ci co i jak.Szybko oprowadzila go po bazie, powiedziala najwazniejsze rzeczy. Pokazala mu jego nowa pracownie. Dala mundur i wyposazenie. O 12 wszyscy czterej stali juz w sali Wrot czekajac na pozwolenie generala. James gapil sie w okrag i po cichu szeptal symbole ziemi, zeby je zapamietac.
Za chwile miało zacząć się wybieranie adresu, gdy nagle szewrony same zaczeły się zapalać.- Uwaga! Nieplanowana aktywacja Wrót! Ochrona do pomieszczenia Wrót!
- James! Opusc sale! Juz! - Krzyknela April. Gorwin wyparowal z pomieszczenia i pobiegl do centrali zeby patrzec na wszystko przez szybe.Sherman, Wright i Harrison przyklekneli i przygotowali bron celujac we Wrota.
Zaraz przybiegła tez ochrona z ciężkim uzbrojeniem. Wszyscy wycelowali we Wrota.- Mamy sygnał. To SG-20."Major Peterson. Jesteśmy pod ciężkim ostrzałem. Potrzebna pomoc medyczna."- Już sprowadzamy. Wracajcie najszybciej jak się da.Przesłona została otworzona i po chwili pojawiła się drużyna. Jeden z nich mocno kustykał i trzymał się innych.- Co sie stało?- Jaffa Baala. Było ich z 30. Nie cackali sie w rozmowy, od razu zaczeli walić.- Na szczęście są kiepscy w strzelaniu. Gdyby nie skręcenie kostki to zajelibysmy sie nimi.- Idzcie do ambulatorium. Potem do sali odpraw. A wy, SG-33 co tu jeszcze robicie? Wynocha stąd! - usmiechnął się generał.
- Nie mozemy dopuscic zeby cos dostalo sie do bazy, sir! - zameldowala April z wyraznie sluzbowym tonem, ale usmiechala sie lekko.Sherman odrazu pobiegl do rannych, gdy tylko przeslona zostala ponownie zamknieta. Pomogl wyprowadzic ich z sali wrot, jednak w polowie drogi do ambulatorium wrocil do reszty.- Jestesmy gotowi ruszac, sir... jak tylko wybierzecie nam adres, oczywiscie... -Powiedzial Harrison, poczym spojrzal na plk. - Jestesmy prawda?- Tak. - Odpowiedziala plk. - James, wracaj bo ominie Cie pierwsza misja.Gorwin wrocil do pozostalych czlonkow Sg-33
Ponieważ niebezpieczeństwo mineło to do sali wwieziono kontenery na kółkach. W środku było wszystko co potrzebne dla bazy Unity - od amunicji do papieru toaletowego.Kontenery były znormalizowane, by mieściły się w windach SGC i we Wrotach, do tego miały własny napęd wspomagający. Trzeba było tylko trzymac je na "smycz" - tak popularnie nazywano kawałek syntetycznego sznurka potrzebny do kierowania kontenerem.Każdy członek SG-33 dostał do trzymania taki kontener. Potem zaczęto wybierać adres. Siódmy szewron zaskoczył i nastąpiło połączenie.
- James Ty przedem. - Zarzadzila April. Gorwin ruszyl na przod do wrot, za nim reszta druzyny.April, jak i reszta spodziewali sie ze James, bedzie stal przy Wrotach i delektowal sie swym 'pierwszym razem' niestety ten, poprostu przeszedl na druga strone. Za nim przeszla reszta SG- 33 i razem ze swoimi bagazami przeniesli sie na drugi koniec tunelu.
Po chwili pojawili się w bazie Unity.Przywitał ich zespół niemiecki, który akurat pełnił służbę przy Wrotach.- Witamy w bazie. Jestem pułkownik Gunter, dowódca SG-U3. Kontenery proszę odstawić na poziom 3. Potem zaprasza was do siebie generał Milenkov, dowódca placówki. Ma podobno dla was jakieś zadanko.
April, wyciagnela reke do pułkownika.- Jestem płk. April Wright, dowódca SG-33. Już idziemy... - Poprowadzila SG- 33 na poziom trzeci odstawili rzeczy.James rozgladal sie na wszystkie strony i prowadzil z Shermanem i Harrisonem dyskusje na temat jak dzialaja wrota dokladnie.Po odstawieniu paczek ruszyli do gabinetu generala. April zapukala i weszla.Zasalutowala.- Witam Panie Generale, płk. Wright melduje sie an rozkaz.
- A tak, już jesteście. Mam dla was malutkie zadanie, szybko się ono skończy. Landry nawet nie zauważy, że was tak długo nie ma. Otóż wiecie w jaki sposób ta baza powstała - mają się w niej szkolić drużyny z całego świata, krajów które uczestniczą w programie SG. Z zasady nie jest źle, większość wie, że jeszcze mało potrafi. Ale oczywiście są wyjątki. Jedna z drużyn chińskich myśli, że może wyruszać na misje pozaplanetarne. Potrzebuję zawodowców, którzy im to wybiją z głowy. Chciałbym zorganizować sparing w symulatorze miedzy wami, a Chińczykami.
