Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › Stargate › RPG - SG 33
- Nie, nie mamy. Zostanie pan odwieziony do uniwersytetu, bo mogą już pana szukać. Powiem jeszcze tylko, że praca bedzie niebezpieczna. Tych dwóch oficerów co rozmawiało z panem w Berkeley nie żyje.
Jego mina na wzmiankę o śmierci oficerów wyraźnie zmizerniała. - Przykro mi... Nie chciałem stać się powodem niczyjej śmierci. - Powiedział do oficera po czym wstał. - W takim razie do zobaczenia za dwa dni...
Gorwin został zabrany czarna furgonetką do Berkeley.
Tymczasem...
Pułkownik April Wright
Kwatera główna SGC
Wezwanie od generała Lndry'ego było nieoczekiwane. Zaledwie pół godziny wcześniej wraz ze swoją drużyną, w której była zastępcą dowódcy, nową SG-13 powróciła ze świata gdzie przybył kapłan Ori. Na razie tylko nauczał o Źródle, nic więcej.
Ruszyła do biura generała szybkim krokiem. Niestety nie zdążyła nic zjeść, po misji poszła pod prysznic, a potem dostała wezwanie. Hmm... Odprawa chyba powinna się odbyć całym zespołem. Ciekawe czego chce ode mnie generał, pomyślała. Nawet nie zdążyłam porządnie ochłonąć. Po chwili dotarła do drzwi, wzięła głęboki oddech, wypuściła powietrze i weszła służbowym krokiem do biura. Stanęła przed biurkiem i zasalutowała:-Pułkownik Wright melduje się na rozkaz, panie generale. - Czeka, aż generał wyda komendę spocznij.
- Prosze usiąśc, pani pułkownik. Słyszała pani o planowanym zwiekszeniu ilości drużyn? Wciąż przybywa nam obowiązków i problemów, a ta misja Unity to już totalny bajzel. Musimy być gotowi na pełną konfrontacje z Ori, bo ci na pewno przybędą, to tylko kwestia czasu. Dlatego tez postanowiłem odsunąć panią od pracy w SG-13 i powierzyć pani misje tworzenia nowej drużyny SG. Na razie otrzyma numer 33, choć to może się zmienić. Jakie mają byc umiejętności reszty członków? Wojskowi, naukowcy, tropiciele, lekarze, negocjatorzy?
Usiadła tam jak poprosił generał.- Dziękuje za zaufanie, mam nadzieję, że zdołam sobie poradzić z drużyną SG... Co do członków... Ciężko mi powiedzieć, ja sama jestem naukowcem do pewnego stopnia, więc obecność takowego nie będzie raczej potrzebna. Z tego co widzę na misjach, obecność medyka polowego, który umie sobie radzić w ciężkich sytuacjach byłaby niezastąpiona, aczkolwiek wolałabym by był to wojskowy i mógł wspierać grupę także siłą ognia. Dalej... Na wielu planetach nadal odkrywamy liczne ruiny i pozostałości bo Pradawnych, jak i Ori czy Goa'uld więc obecność kogoś kto na miejscu się tym zajmie byłaby wskazana. Ostatnią z osób w zespole, gdyby ostateczny głos miałbym mój, to byłby to jakiś wykwalifikowany i dobrze przeszkolony marines, który dawałby najwięcej podczas bezpośrednich starć. Dobrze by było gdyby tak jak i ja, przeszedł kurs pilotażu X-302 i umiał zając odpowiednie stanowisko na Ha'taku lub innej jednostce powietrznej... Wiem Panie generale, że to wysokie wymagania i ciężko będzie zapewne skompletować taką drożynę... - Spuściła głowę na dół - Szkoda także, że będę musiała się pożegnać z SG - 13...Zrobiła pauzę i nagle szybko dodała, jakby coś sobie przypomniała:- A! Panie generale... Wiem, że mam na to mały wpływ ale chciałabym aby drużyna miała numer 69... - Uśmiechnęła się do generała czarująco, sama lekko rozbawiona, trochę rozładować napiętą sytuacje powagi nie zaszkodzi, a może uda się przyjąć to oznaczenie.
- 69? To za wysoki numer. Musimy mieć numery po kolei, by nie wprowadzać chaosu. Zresztą to może się źle kojarzyć reszcie żołnierzy, szczególnie gdy dowódcą będzie kobieta...Zamyślił się przez chwilę.- Na naukowca czy medyka zbyt dużego wpływu nie będzie pani mieć, ale marines już tak. Jeśli ma pani jakiegoś kandydata to słucham.
Uśmiechnęła się do generała gdy mówił o liczbie.- Hmm... Chyba mam jednego kandydata... Kojarzy pan Porucznika Edwarda Harrisona? Dwa tygodnie temu był ze swoją grupą, na zwiadzie... Niestety wpadli w pułapke i z tego co wiem tylko jemu udało się przeżyć, niestety odniósł bardzo poważne obrażenia. Słyszałam że przed wczoraj wyszedł ze szpitala i chce wrócić do czynnej służby. Znam tego chłopaka, panie generale, to dobry żołnierz i z chęcią przyjęłabym go do służby... Własna grupa SG, pomyślała z dumą. Mam nadzieję, że trafie na kompetentnych ludzi... Zresztą nawet jeśli coś będzie szwankowało to postaram się temu zaradzić. - A Pan panie, generale ma już jakiś kandydatów do SG-33? Nie licząc mnie oczywiście.
- Jeśli będzie chciał wrócić i dołożyć kilku gościom na czele z kapłanami to nie będę mieć zadnych obiekcji. Musi tylko przejść testy wydolnościowe. Zapewne jest poza bazą, proszę do niego pojechać. I tak ma pani wolne z powodu tworzenia nowej drużyny.- Kandydata na medyka mam. Nawet kilku. Oto ich lista. - podał pułkownik kartkę z zapisanymi nazwiskami.
Zaczęła wzrokiem wertować nazwiska...
- Hmm... Ciekawe osobistości, ciężko będzie wybrać z nich wszystkich tego jednego... A właśnie, panie generale, co do kapłanów... Widzi pan, mam już ich serdecznie dość, zastanawiam się czemu po prostu do nich nie strzelamy... Z chęcią wróciłabym do starych dobrych czasów, więc jeśli będzie miał pan jakieś wieści o Goa'uldzie, który zaczyna się panoszyć to SG- 33 zgłasza się z ochotą... - wzdrygnęła się - Jak tylko myślę o Ori to krew mi się gotuje... I to ich - zaczęła udawać głos i minę kapłana - Niech będą pochwaleni Ori.
- Cóż, mamy Baala, który wciąz się panoszy. No i kilku mniejszych jak Bastet czy Kali. Ale oni ostatnio trzymają się swych reszkowych ziem i Jaffa i nie stanowią za dużego problemu. Nim jest Atena, odkryliśmy ją parę tygodni temu. To jest dopiero przebiegła cholera. Nie uważa się za boga, nie gnębi swych poddanych za bardzo, więc sa oni wzglem jej lojalni. Do tego ostatnio rośnie w siłę, nie zdobywając, a kupując i przekupując. Jesli pani spotka Jaffa z sową na czołach to prosze szykowac się nie na walkę, a pojedynek głów. Powiem tylko tyle, w ciągu ostatnich 2 tygodni w jej orbitę weszły dwie planety, jedna rolnicza, a druga jeszcze niedawno pod władaniem Yu. A co im obiecała? Polepszenie życia przez wzrost technologiczny na jednej, a drugiej zdrową żywność. Zalożę się, że te planety będą się wymieniac między sobą, a ona tylko ściągnie sobie podatki i kupi kilka ha'taków.
- Widzi Pan! Goa'ulda zawsze są ciekawsi od tych Ori! - Zaśmiała się, spojrzała na nazwiska i powiedziała - Kogo my tu mamy... Kapitan Jack Dugson, 28 lat... - uniosła brew - ciekawa kartoteka, dwa razy przed sądem polowym, za niesubordynacje, podczas misji za liniami wroga... Ratował kolegów i... 'beczkę sake zgrabiona z domu celu' - zaśmiała się- musiał być do tej beczki przywiązany , zignorował dla niej rozkaz odwrotu. Brak rodziny. Najlepszy w akademii... Niestety sake go dyskwalifikuje. Dalej... Major Jason Davis, wstąpił do armii, potem zaczął studiować medycynę, żadnego doświadczenia poza pracą w szpitalu polowym, ale najlepsze wyniki... Następny... Kapitan John Sherman, 25 lat... Cholera, na zdjęciu wygląda na 30... Nie miał samych szóstek na uczelni, ale właśnie wrócił z Iraku, odznaczenia za zasługi... Bym typowym medykiem polowym, kogoś takiego mi trzeba, panie generale.
- To jest pani. Pewnie siedzi teraz w ambulatorium i musztruje go doktor Lam. Założe się, że zrobi wszystko by się z tamtąd wyrwać. To wszystko, pani pułkownik.
- Dobrze, sir. Od razu pójdę do niego. - Wstała, zasalutowała i wyszła z gabinetu. udała się prosto do ambulatorium.
