Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › Stargate › RPG - SG 33
- Zatrzymać? Zanim zostałem porwany, do uniwersytetu przyszło dwóch oficerów sił powietrznych, zaproponowano mi prace przy odkryciach archeologicznych... I także powiedziano, że to ściśle tajne... Mężczyzna, który mnie porwał twierdził, że jest przedstawicielem pozaziemskiej rasy, która niewoliła ludzi i podawała się za Bogów.... To prawda?
- O tym porozmawiamy później. - okienko do szoferki otworzyło sie i ktos wsunął do środka kartke papieru. Oficer zaczął ja czytać. - A jednak to prawda. Jest pan tym Gorwinem. O kurde... Ha ha ha ha!!! Mam wydruk z podsłuchu z tego nibyartefaktu. - jednocześnie wyjął gruszkę z kieszeni naukowca. - Naprawdę wierzył pan w Ludowe Państwo Środka gdzieś w kosmosie? A jak mamy napisać Chiny w języku staroceltyckim? Naprawdę piorą wam mózgi w tych uczelniach...
Spojrzał na oficera z pod byka.- A co Pan powiedziałby nadludzko silnemu, facetowi o świecących oczach, który zagroziłby panu, że jeśli to naprawdę rupieć Made in China to pana ukatrupi? Zresztą skoro ludzie są tak głupi by dopuścić do istnienia komunizmu to może gdzieś w kosmosie też jest tak durna rasa... No, ale skoro wiemy już, że ja to ja to może chociaż mnie pan rozkuje, te kajdanki nie są zbyt wygodne.
- Po prostu kłamałbym mu w żywe oczy. - odparł oficer. - Mogę juz pana rozkuć. Pamięta pan coś jeszcze z tego porwania? Każdy szczegół się przyda.
- Mieli jakąś broń energetyczną, której strzał powodował ból... Drugi podobno zabijał... Jeden z podwładnych tego ze świecącymi oczami nazywał się Burke... Tylko tyle pamiętam... Dokąd jedziemy?
- Do naszej bazy. Tam wszystko wyjasnimy.Dojazd do niej trwał około 30 minut. Był to raczej punkt przejściowy niż prawdziwa baza, bo Gorwin został wprowadzony do małego budynku. Tam zamkneli go w pomieszczeniu nie wcale tak różnym od tego co wcześniej przebywał.Po 10 minutach pojawiło się dwóch wojskowych.- Jestem pułkownik Wiliams, a to mój asystent major Henry. Sprawdziliśmy wszystkie informacje o panu i potwierdziła się pańska wersja. Tak, wojsko było zainteresowane współpracą z panem w opisywaniu artefaktów dawnych cywilizacji. Mamy ich w magazynach całkiem sporo bo nie oszukujmy się, najpierw rabowali hitlerowcy, a potem my, by nie rabowali czerwoni. Przez lata trzymaliśmy to w ukryciu, teraz gdy komunizm upadł to możemy je zwrócić. Zapewne to powiedzieli panu oficerowie w Barkeley, prawda?
James siedział przy stoliku jeśli jakiś tam był. Starał się wyglądać na spokojnego i nie wzruszonego słowami pułkownika, ale ekscytacja na myśl o artefaktach, których nikt nie widział była zbyt wielka by ją całkowicie ukryć.- Mniej więcej to usłyszałem, to znaczy nie było powiedziane, że ktoś coś kradł... - powiedział z uśmiechem - Powiedziano mi, że mam zajmować się artefaktami, ich katalogowaniem i tłumaczeniem inskrypcji.
- No właśnie. Taką pracę mieliśmy panu zaoferować. Ale teraz mam inne pytanie. Wspominał pan coś o jakiś bogach, innych cywilizacjach i tak dalej. Czy może pan powtórzyć wszystkie takie rewelacje?
- Oczywiście... Więc porwal mnie mężczyzna, o świecących oczach, który stwierdził, ze jego bracia zrobili z ziemian niewolników. Nie przybywali na ziemie przez jakieś wrota, a później statkami. Kobieta, która później kazała mi tłuamczyć inskrypcje z tego niby artefaktu podawała się za boginię Astarte... Napastnicy używali dziwnej energetycznej broni...
- A co sądzi pan o pracy dla owjska? Oczywiście związane jest to z dostępem do tajemnic, które nie może pan nigdy ujawnić bez zgody przełoźonych...
- Hmm... Zgadzam się. - Powiedział krótko uśmiechając się szerzej.
- Cóż, w takim razi to mój asystent ma teraz panu dużo do powiedzenia.- Jestem jak juz wspominano major Henry. Pracuje w Stargate Command, części amerykańskich sił powietrznych, ale ściśle tajnych. To co mówił świecący, a raczej Goa'ul bo tak się oni nazywają to w większości prawda. Pochodzą z świata daleko w kosmosie i...Zaczął opowiadać całą historię o obcych, kontakcie z ludźmi, obecnych działaniach SGC i kontaktach z obcymi. Było tego bardzo dużo, a dla naukowca który myślał o bogach w kategoriach mitów szokująca prawda.-... Ta Astarte jak pan ją nazwał jest nową osobistością. Do tej pory nie wiedzieliśmy nic o niej. Do tej pory nikt o niej nie wspominał, praktycznie zagineła. Wiemy, że jest związana Baalem, innym Goa'uldem, bardzo niebezpiecznym. Nie jest pan specjalistą od mitologii z Bliskiego Wschodu, więc zajmą sie tym inni nasi ludzie. Ale dla pana zapewne znajdzie się praca i to bardziej emocjonująca niż opisywanie artefaktów. Lubi pan Indianę Jonesa?
Słuchał całej opowieści z niezwykłym zainteresowaniem. Zawsze wiedział, ze to wszystko nie może być wymysłem ludzi, to musiało się stać, to musiało tak być. Coś wspaniałego...- To co pan powiedział jest... interesujące... więcej jest cudowne! Nie mogę się doczekać kiedy będę mógł zobaczyć te wszystkie odkrycia, poznać historie tych Goa'uldów! I kto by pomyślał, że postacie jak Thor i Loki są prawdziwe! Koniecznie muszę poznać tych Asgardów, albo chociaż zobaczyć jakieś ich prace, mam nadzieję, że to będzie możliwe. - Mówił szybko i z przejęciem, po chwili dotarło do niego pytanie o Indianie. - Oczywiście, że lubię, kto by go nie lubił? - uspokoił się nieco. - Kiedy będę mógł zacząć? Jestem już gotowy, chyba macie jakieś materiały w bazie, więc nie muszę nawet jechać do domu.
-0 Proszę nie być takim w gorącej wodzie kąpany. Co by powiedziała pańska rodzina na takie gwałtowne zniknięcie? Zresztą my też musimy się przygotować. Proszę na razie pojechac do domu i przygotowac potrzebne rzeczy do życia w bazie. Rodzina powinna tylko wiedzieć, że pracuje pan w wojsku. Za dwa dni zgłosi się nasz człowiek do odbioru pana i pańskich rzeczy. Ma pan jeszcze jakieś pytania?
