Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Sesja RPG Stargate RPG - SG-19

RPG - SG-19

Wyświetlanie 15 wpisów - od 61 do 75 (z 489 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • I. Thorne
    Uczestnik
    #63467

    Wreszcie ślady urywały sie przed małym jarem, a na jego dole leżał ostatni członek Alfy-3. Teren wokół niego był okrwawiony, ale mozliwe, że ranny jeszcze żył.

    Hemrod
    Uczestnik
    #63470

    -Musimy tam zejść i sprawdzić czy żyje - zadecydował dowódca tonem wskazującym na to, że żadnej dyskusji od swoich podwładnych nie oczekuje, a tylko wypełnienia jego rozkazu. Wszyscy kiwnęli głowami na potwierdzenie, to była jedyna decyzja jaką mogli podjąć, jeśli żył, to trzeba było mu pomóc. Jeśli nie, to przynajmniej zabiorą jego nieśmiertelnik.-Kapitan Vaughn i ja zajdziemy pierwsi - zadecydował "Butch" -Potem pani doktor i Porucznik Ellis - powiedział mając na myśli tropiciela. John był zadowolony, że to on zejdzie ostatni, będzie mógł wszystko obserwować. Nie wyglądało to na pułapkę, ale jego dowódca zawsze powtarzał, że rozsądek jest lepszą częścią męstwa i co prawda sam Keel załatwiłby to szybciej, to jednak Cassidy był najstarszym stopniem i doświadczeniem z nich wszystkich.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #63495

    Ściana jaru było dośc łagodna, więc schodzenie nie było dużym wyzwaniem.Kilka metrów od leżącego pułkownik dostrzegł, że jego pierś nieregularnie się unosi.

    Hemrod
    Uczestnik
    #63501

    "Butch" popatrzył na idącego obok niego Kapitana. Ten kiwnął głową dając znać, że też to zauważył. -Żyje - krzyknął do pozostałych wywołując ulgę u Keela. "Nareszcie będziemy mieli szansę dowiedzieć się co tutaj zaszło" przeszło mu przez myśl, gdy obserwował zejście dwójki oficerów. Już na samym dole podpułkownik przykląkł na jedno kolano i powiedział do człowieka-Spokojnie pomoc jest w drodze - Teraz trzeba było czekać na panią doktor ...

    I. Thorne
    Uczestnik
    #63507

    Ranny mimo, że miał otwarte oczy to nie kontaktował. Widac było, że jest w jakimś szoku. Co pewien czas próbował coś powiedzieć.Po chwili lekarka była przy nim. Wystarczył jej jeden rzut oka by określić ranę na ręce jako niezagrażająca życiu. Otarcia i stłuczenia też nie były groźne. Najbardziej przejmował ją stan psychiczny żołnierza.- Ma powazny wstrząs mózgu. - rzekła. - Widok jak wybucha głowa jego przyjaciela tez mu nie pomogła. Wpadł w jakiś wstrząs psychiczny. Musimy jak najszybciej zabrac go z planety.

    Hemrod
    Uczestnik
    #63512

    Robert kiwnął głową -Dobrze jeżeli można go przenosić bez żadnych problemów, to nadszedł czas powrotu do bazy - dał również znać ręką aby dwaj porucznicy zajęli się tą sprawą. Sam podniósł się obserwując okolicę, nie dane im będzie się więcej dowiedzieć, ale przynajmniej uratują człowieka.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #63548

    Lakarka założyła opatrunek na rekę i dała znać porucznikom. Żołnierze ostroznie wzieli rannego pod ramiona i uniesli go. Ten nie stawił oporu - był całkowicie obojętny co z nim robiobo.

    Hemrod
    Uczestnik
    #63549

    Pułkownik wysunął się na przód szpicy. Jako dowódca czuł się teraz w obowiązku prowadzić grupę z powrotem do wrót. Miał nadzieję, że w bazie uda się wyciągnąć z żołnierza trochę więcej informacji. W każdym razie i tak nie mogli go tutaj zostawić. Cała grupa powoli ruszyła w drogę powrotną do wrót ...

    I. Thorne
    Uczestnik
    #63552

    Grupa powoli wracała. Ciało dowódcy drużyny z rozsadzoną głową omineli szerokim łukiem, by nie dobić dodatkowo uratowanego.Wychodzili już z lasu, gdy z kierunku wioski dobiegła do nich gwałtowna kanonada."Tu Daniels. Jesteśmy pod ostrym ostrzałem! Dwóch nie żyje! Potrzebujemy..." - wybuch przerwał transmisje, ale żołnierze w pobliżu Wrót wciąż strzelali.Słysząc odgłosy walki ranny nagle się ożywił. Zaczął się szarpać i wołać:- Anubis! Anubis!!! ANUBIS!!!

    Hemrod
    Uczestnik
    #63557

    Podpułkownik popatrzył na resztę. Czy to możliwe? Anubis był im przez długi czas wrzodem na tyłku, ale on przegrał, to nie mógł być on. Z tego co zrozumiał, to jedna z Ascendentek związała go walką ... która miała trwać, do końca wszechświata nie mógł się wyrwać. Nagle jednak uświadomił sobie coś innego ... przecież Anubis był wielkim zagrożeniem bo stworzył im naprawdę groźnego przeciwnika ... superżołnierze. Jacyś mogli przetrwać w tej galaktyce, a teraz bez swojego pana ... albo z nowym panem, mogli siać zniszczenie. Do ich zabicia potrzeba było naprawdę wiele. Popatrzył po twarzach pozostałych, też musieli to sobie uświadomić ...John próbował utrzymać krzyczącego i wyrywającego się człowieka. Prawdziwa psychoza -Daj mu coś na uspokojenie - krzyknął do swojej narzeczonej, która szybko wykonała to polecenie. "Butch" próbował wywołać żołnierzy przy wrotach -Utrzymajcie się, spróbujcie wywołać ziemię ... czy atakują was Wojownicy Kull?- wiedział, że nie było to najlepsze z pytań, ale w tej sytuacji nie przyszło mu na myśl nic lepszego- Popatrzył na pozostałych -Dobra wiemy co to może być ... superżołnierze Anubisa. Nie ma sensu tracić na nich amunicji, są na to odporni. Jeżeli to faktycznie oni, to mamy przerąbane. Najłatwiej byłoby sprawdzić to przy użyciu sondy, moglibyśmy także użyć jej broni, chociaż wiadomo, że udawało im się przeżyć takie ataki. Przede wszystkim musimy być jednak pewni, że to oni. Szybki zwiad, jeżeli to inny przeciwnicy atakujemy ich z tyłu i zdejmujemy, jeżeli to Kull, wycofujemy się nie będziemy atakować ich w samobójczej misji ... chyba, że ktoś wziął broń, zdolną ich zabić? -Wszyscy pokiwali głowami, zapowiadała się niezła akcja ...

    I. Thorne
    Uczestnik
    #63565

    Niestety na wezwania pułkownika nikt nie odpowiedział. Strzelanina tez się zakończyła.Lekarka podała rannemu lek uspokajający i ten wreszcie zamilkł.- Możemy sprawdzić okolice Wrót używając naszego samolotu. - zaproponował dowódca SG-22.- Tego samolotu? - zapytał ironicznie Ellis, pokazując płonący samolocik, który pikował w dół.- Kto idzie w zwiadzie? - zapytał Keel.

    Hemrod
    Uczestnik
    #63567

    -I to tyle jeżeli chodzi o pomoc powietrzną - skwitował zniszczenie sondy powietrznej Robert, nie miał jednak czasu dłużej nad tym rozmyślać, musieli wiedzieć z całą pewnością co zaszło pod wrotami. Może komuś udało się uciec, może nie byli to jednak Wojownicy Kull. -Porucznicy Keel i Ellis pójdziecie na zwiad - odpowiedział na pytanie swojego zastępcy podpułkownik -Za wszelką cenę musicie uniknąć konfrontacji z wrogiem. Jak tylko dowiecie się, kto to jest wracajcie. Jeżeli wrota będą niestrzeżone później spróbujemy przemknąć ... w innym wypadku pozostaje nam czekać na kontakt z SGC. My w tym czasie ukryjemy się, nie ma sensu stać tak na widoku - W odpowiedzi John pokiwał głową. Cieszył się na taki rozwój sytuacji i żałował tylko, że nie ma odpowiedniej broni zdolnej powalić superżołnierza ... jeśli to oczywiście oni, pokazałby im wtedy, że nie warto zaczynać z ziemianami, a już szczególnie z Korpusem Marines! -Uważaj na siebie - powiedziała do niego pani doktor, gdy ten odkładał najcięższe rzeczy zostawiając je pod opieką innych-Możesz być spokojna -Grupa zaczęła przygotowywać swoją kryjówkę. Musieli być poza widokiem przeciwnika, gdy wszystko było gotowe dwójka żołnierzy zaczęła się oddalać. "Butch" patrzył za nimi, ale nie miał dużego wyboru. Obaj byli bardzo sprawni fizycznie i w ostateczności zdołaliby uciec. Robert usiadł naprzeciwko pani doktor -Wróci, nie martw się -

    I. Thorne
    Uczestnik
    #63569

    Krycie się w lesie wymagało kilku minutowego marszu w głąb, by zarośla zakryły drużynę, więc kryjówkę urządzono w zbożu, które miało prawie półtora metra. Wystarczyło tylko wejśc na paręnascie metrów, usiąśc i nikt nie mógł zobaczyc drużyny, chyba że dysponował zwiadem lotniczym.Tymczasem dwójka zwiadowców ostrożnie zbliżała się do Wrót. Mineli spalona wioskę, potem szli lasem obok drogi. Przy jej końcu zatoczyli łuk by zajść Wrota od tyłu. Ostatnie metry pokonali na kolanach i łokciach.Pierwsze co zobaczyli to martwe wsparcie. Wszyscy zgineli w ten sam sposób co wieśniacy. Oprócz nich nie widać było nikogo. Albo napastnicy czekali na drużynę SG, albo napotkali ochronę, zabili ja i odeszli z planety.

    Hemrod
    Uczestnik
    #63573

    Porucznik John Keel Leżał obok Ellisa i obserwował wrota. Wydawało mu się, że przeciwnicy opuścili to miejsce i mogą spokojnie tutaj przyprowadzić resztę ekipy i spróbować się wydostać z tego miejsca. Powstrzymywała go jednak świadomość, że mogli się gdzieś ukrywać. Chociaż on osobiście byłby gotowy zaryzykować i wybrać adres ziemi, to miał jednak rozkazy od Podpułkownika. Ten kazał im jak najszybciej wracać. Popatrzył na tropiciela i rękami dał mu znać, że wracają do kryjówki ... znowu zaczęli się cicho przekradać Podpułkownik Robert CassidyNapięcie jakie panowało pomiędzy żołnierzami w polu dałoby się kroić nożem. Lekarka siedziała obok leżącego na ziemi ostatniego żyjącego członka Alfa - 3. Facet dostał niezłego ataku i Robert zastanawiał się czy będzie mu w stanie pomóc. Zastanawiał się również, co stanie się z rodziną Kapitana, którego ciało znaleźli na tej planecie. Nikt nie rozmawiał wszyscy czekali na powrót zwiadu i jakieś wiadomości ... oby były dobre. Robert kolejny raz zerknął na zegarek, jeżeli wrota były niestrzeżone, to będą mogli spróbować się pod nie przekraść. Ważne było teraz oczekiwanie na połączenie z SGC. Będą mogli wysłać im pomoc, albo przynajmniej załatwić im jakąś dywersję, kiedy oni będą próbowali się wydostać z tej planety.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #63574

    Nikt nie przeszkodził zwiadowcom w powrocie.Po kilkudziesięciu minutach nerwowego oczekiwania odezwała się krótkofalówka Keela, który wrócił na skraj lasu i czekał na resztę drużyny.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 61 do 75 (z 489 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram