Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › Star Wars - Forum Role Playing Game › RPG - Aedin
- Tak jest! - Wybiegł z sali i pobiegł do hangaru. Wbiegł na pokład April's Flame i aktywował systemu, chwile później siedział już za sterami, czekając na Kyle-a gotowy do startu.
Tak szybka misja bardzo go zdziwiła. W pewien sposób odczuwał strach... Ale był to zdrowy strach, kontrolowany, nie przyćmiewający umysłu, który dawał podstawę by się zastanowić nad tym co trzeba zrobić i jak. Skoro to jego wybrano aby leciał razem z Kylem to nie może zawieść ani Luke-a ani siebie. Misja pewnie będzie ciężka... Każda walka z użytkownikami Ciemnej Strony jest trudna... Nie mogę zapomnieć o tym, że każdy ma szanse się nawrócić. Pomyślał. Wziął głęboki oddech, dopiero teraz zauważył jak serce wali mu jeszcze po walce z tą dziewczyną. Zaczął uspokajać organizm i szykować go do trudniejszej walki.
-Uchh.. przepraszam za spóźnienie. -Wbiegł Kyle a za nim ośmiu ludzi, z jednostek specjalnych jak się zdaje,-Zaprosiłem paru kumpli na drinka... chyba ci to nie przeszkadza?
- Oczywiście, że nie, to startujemy. - Odpalił silniki i ruszył na orbitę. tam wpisał koordynaty Kamino i wskoczył w nadprzestrzeń.
Odrobinę wami zatrzęsło. Okręt bez ładunku był odrobinę szybszy, lecz i tak musieliście lecieć około 40 minut.
- Kyle wiadomo co się dokładnie dzieje na tym Kamino? I z kim mamy do czynienia? Zabrałeś kolegów, a to nigdy nie wróży nic dobrego. - uśmiechnął się lekko, chociaż nadal zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji.
-Cóż pięć minut temu Luke otrzymał wiadomość o braku łączności z ponad 50 żołnierzami, jeden zdążył zameldować o dwóch tajemniczych osobnikach podających się za Jedi, o znalezionych trupach, o śladach użycia nadludzkich sił. Nie wiem ilu jest przeciwników. Koledzy mają zdetonować ładunki pod miastem. Istnieje podejrzenie o to iż zmierzają do starej świątyni jedi. Ma jakieś 4000 tysiące lat, co nie wróży nic dobrego. Tym razem musimy działać bez skrupułów.
- Mhm, miejmy nadzieje że nie dojdzie do żadnych poważniejszych strać i uda się wszystko rozwiązać bez zbędnego rozlewu krwi. Za niedługo powinniśmy wyskoczyć z nadprzestrzeni. Jakieś życzenia co do miejsca lądowania?
-Koło centrum. To ta najwyższa wieża... Poza tym jeśli to jest to co myślę... to bez rozlewu krwi się nie obejdzie.
Podszedłem do lądowania we wskazanym miejscu. - Obyś nie miał racji, Kyle.
Lekko opadliście na płytę miasta. Tu zauważyłeś okropny widok. Dziury w budynkach, rozcięte latarnie, brak jednego z tarasów widokowych, a w samym środku tego, dwa wrak.
Aedin otworzył właz ładowni. - Możemy wysiadać. - Wstał zarzucając płaszcz na plecy i kaptur na głowę. Machinalnie sprawdził czy przybornik oraz miecze ma ze sobą i ruszył do włazu. Uspokoił oddech, wziął jeden wdech a razem z nim zaczerpnął Moc, tak aby ta dała mu spokój tak potrzebny w tej chwili. Możliwe, że spotka użytkowników Ciemnej Strony, możliwe, że będzie musiał z nimi walczyć, ważne by dać im szanse na odkupienie, każdy na nią zasługuje. Wyszedł na zewnątrz i zaczekał na Kyle-a.- Jaki mamy plan?
-Plan.... tak. Zatrzymać przeciwników przed pewnymi bramami i zwiać przed detonacją ładunków. Chłopaki idźcie i przygotujcie ładunki. Aedin chyba nie obrazisz się jak pożyczą twój statek?
- Eee... - Już miał powiedzieć, że oczywiście, że się obrazi, ale zrezygnował z tego. - Jasne... ale ma być nie zarysowany... prowadź Kyle, nie ma czasu do stracenia.
-Lećcie panowie! -Kyle rozejrzał się, spojrzał na ziemię, wziął głęboki oddech i uderzył ręką w podłoże. W miejscu uderzenia ziała teraz ogromna dziura.-No to skaczemy młody.
