Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL PBF - Podporucznik Armin

PBF - Podporucznik Armin

Wyświetlanie 15 wpisów - od 1,261 do 1,275 (z 1,343 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • I. Thorne
    Uczestnik
    #49390

    Wróciłeś do Instytutu, gzdie przy bramie sprawdzono twoją tożsamośc i wpuszczono do środka. Przechodząc obom stróżówki zauważyłeś mapę szpitala i odkryłeś, że jest o wiele większy niż wcześniej myślałeś. Do tego pewne części były oddalone od głównego kompleksu i zapewne tam trzymano "ciężkie przypadki".Dochodziłeś do swego budynku, gdy zauważyłeś wózek elektryczny, na którym jechała młoda kobieta z krótkimi, rudymi włosami. Miała zakute w kajdanki ręce. Na twój widok popatrzyła beznamiętnie na ciebie i rzekła:- Zostaniesz zasymilowany. Opór jest bezskuteczny.

    Kaleh
    Uczestnik
    #49391

    Borg są wszędzie. To normalne że części zakażonych nie uda się uratować, ale to norma. Poszedłem odrobinę wolniej do kantyny i rozejrzałem się. Marie widocznie nie było jeszcze lub poszła. Ruszyłem po jakąs kolację i coś do picia, może mniej syntetycznego niż ostatnio.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #49398

    Tym razem dostałeś bułki z wędliną. Coś ci się zdawało, że mięso nie było naturalne. Za to sok jabłkowo-wiśniowy był wyśmienity.Gdy byłeś w połowie posiłku do pomieszczenia weszła Marie. Odebrała swoją kolację i usmiechając się podeszła do twego stolika.- Dobry wieczór, czy ten stolik jest wolny? - zapytała oficjalnie.

    Kaleh
    Uczestnik
    #49410

    - Ocyzwiście chorąży. Możecie usiąść. - odpowiedziałem jeszcze bardziej oficjalnie i roześmiałem się zupełnie szczerze. Chyba dochodziłem do siebie. Zaczęliśmy swobodną rozmowę. W końcu Marie opowiedziała mi coś o sobie. Córka inżyniera w stopniu podporucznika oraz chemiczki teoretycznej. Typowo "ścisły" dom określonych rolach. Chociaż związała się z najbardziej "awanturniczą" profesją za jaką w rodzinie postrzegano sterników, nikt jej nie potępiał. Każdy wybierał swoją drogę... a i znaczną roę odebrało tu pełne wykształcenie. Obejmujące również śpiew i grę na skrzypcach. W sumie nigdy nie miałem czasu by się jej spytać o to co lubi... poza zwykłymi fizycznymi ćwiczeniami. Jakoś nie było czasu w tym ciągłym chaosie. I ja opowiedziałem o sobie... może nie za dużo, ale zawsze coś. Nigdy nie potrafiłem do końca opuścić tworzonej sobie przez lata gardy. Spojrzałem na zegar, czas szybko mijał. Gdy wróciłem wzrokiem w strone Marie, schwyciła mnie za dłoń... uśmiechnęła się. Oddałem uśmiech, ale dłoń delikatnie wyswobodziłem mówiąc:- Wybacz Marie, ale chyba nie jestem jeszcze..... - i wtedy wspomnienia uderzyły z nową mocą.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #49420

    Pokój wyglądał znajomo. Jednak niektóre elementy różniły go od federacyjnego.- Pani kapitan! - usłyszałeś za sobą.Natychmiast sie odwróciłeś. Za toba stał człowiek mierzący do ciebie z karabinu. Za jego pleców wyszła Moon. Była ubrana w krótką, seksowną spódniczkę.- Spokojnie Ralf. Znam go. - podeszła do ciebie i mocno cie pocałowała. Gdy oderwała swe usta od twoich stanąłeś jak wryty. Dzięki temu nie zauważyłeś jej pięści, która wylądowała na twej twarzy. Jak długi wyłożyłeś się na ziemi.- Ty bydlaku! - krzyknęła. - Myślałem, że zginąłeś w tej akcji!Po chwili wróciłeś do stolika. LeBlnac popatrzyła na ciebie z troską:- Wszystko w porządku?

    Kaleh
    Uczestnik
    #49427

    Na moment stanąłem jak wryty. Po chwili gdy już się opanowałem odpowiedziałem:- To nic. Po prostu przypominam sobie różne dziwne wydarzenia, które trudno zebraćmi w całość. Często są tak absurdalne, że wydaje mi się, że to jakiś chory sen. Dziwna sprawa. - zakończyłem i spojrzałem na Marie: - Mam nadzieję, że mi wybaczysz, ale muszę iść. Nowa porcja leku, a poza tym... i tak zbyt wiele wrażeń jak na jeden krótki dzień. Muszę się wyspać i to wszystko sobie przemyśleć. Dziękuję za pomoc...Po tych słowach pocałowałem Marie w czoło i wyszedłem starając się nie zauważyc jej spojrzenia. Pełnego tęsknoty... i przebiegłości. Neeee, chyba mi się zdawało....

    I. Thorne
    Uczestnik
    #49437

    Miła pielęgniarka zaaplikowała ci nową dawke leku i coś na sen.Mimo tego spałeś źle i śniły cis ie koszmary. Wszędzie wybuchały statki, a załoganci gineli tysiącami. Ostatni sen był najwyraźniejszy i wciąż byl przed twoimi oczyma, gdy obudziłeś się zlany potem.Kilkanaście okrętów Sojuszu wystrzeliło z wyrzutni w kierunku rdzenia. Nie czekając na reakcję statki zawróciły i skierowały się w kierunku głównego zgrupowania. Tam utworzyły odpowiedni szyk i weszły w warp.Stacja, która była sławna na dwa kwadranty, przy której wydarzyło się tyle rzeczy, przy której walczyło i ginęło tyle żołnierzy, marynarzy, cywili. Stacja DS9 eksplodowała tworząc największy fajerwerk od czasu zniszczenia sześcianu Borga w sektorze 001.Czytałeś o tym w raporcie z misji Taurusa, gdy byłeś w lustrzanym wszechświecie. Bitwa w sektorze Bajor. 153 federacyjne okręty zniszcone, 30 przeznaczone na złom, uszkodzone 84. Ponad 30 000 zabitych wraz z obsadą stacji, 4 000 rannych. Najsłynniejsza stacja w kwadrancie alfa przestała istnieć. I ten widok, jak rozpadała się na kawałki wciąż miałes przed oczami.

    Kaleh
    Uczestnik
    #49439

    Miałem dośc lustrzanego wszechświata.... człowiek potrafił zagubic się wtym wszystkim. W szczególności jeżeli skrawki pamięci nie pasowały wcale do siebie gdyż łączyły fragmenty kilku światów. Westchnąłem i przekręciłem się na drugi bok. Potrzebowałem więcej snu. Zdecydowanie więcej, a rano zacznę działać aby dowiedzieć się więcej o załodze....

    I. Thorne
    Uczestnik
    #49446

    Do rana spałeś spokojnie. Gdy rano sie obudziłeś to w głowie słyszałeś swoje slowa : " Hiena klasy Polaris."

    Kaleh
    Uczestnik
    #49448

    Mocne słowa.... ale czytając raport rzeczywiście mogłem się z tym zgodzić. Nie przepadałem za Polarisami. Wstałem i wykonałem szybko parę ćwiczeń dla rozluźnienia mięśni i przygotowania do kolejnego dnia. Potem ubrałem coś luźnego i pobiegłem do ogrodów otaczającyh szpital. Po kilku okrążeniach, gdy mięśnie przyjemnie bolały zatrzymałem się i wciągnąłem do płuc świeże powietrze. Tak to jest życie. Potem sprintem wróciłem do szpitala gdzie udało mi się wziąc prysznic i zdążyć jeszcze na w miarę ciepłe śniadanie. Owsianka, tosty, kakao... nic co by zaspokoiło mężczyznę w kwiecie wieku. Musze wyjśc na miasto i "zamordować" jakis stek lub porcję curry. Pochłonąłem posiłek i rozejrzałem się. Marie nie było. Może śpi? Wstałem od stołu i poszedłem do ogólnodostepnego pulpitu. Pora przypomniec sobie więcej rzeczy - powiedziałem otwierając bazę danych z gazet i wyszukałem wszelkich informacji o dowodzonych przeze mnie okrętach. Przy okazji wysłałem zapytanie o status mojego okrętu do GF...

    I. Thorne
    Uczestnik
    #49453

    Większość danych była zgodna z tymi co wyczytałeś z paddów. zresztą co nowego mogłeś się dowiedzieć? USS Taurus złomowany, USS Apgaru złomowany, USS Apanachi w służbie. Vyło sporo informacji o ich wcześniejszej służbie - Taurus walczył w kilku bitwach w długo letniej wojny z Unią, Apanachi miał na końcie 12 szturmowców Dominium i 2 Hideki zebranych w czasie patroli w wojnie z Dominium, Apgaru brał udział w Incydencie z Tomed i jako jeden znielicznych federacyjnych okrętów w tamtym nie skończył jako szczątki...Po połączeniu z Kwaterą Główną Gwiezdnej Floty i poywierdzeniu tożsamości zostałes poinformowany, że Apanachi poleciał do przestrzeni Breenów, aby odebrać jednego z naukowców. Przy okazji miał brać udział jako straż honorowa breeńskich dyplomatów w nadchodzącej konferencji.

    Kaleh
    Uczestnik
    #49458

    Przejrzałem zgromadzone dane jeszcze raz po czym zgrałem informacje na padda i wyłączyłem pulpit. Posiedziałem moment po czym ruszyłem na spotkanie z psycholog i po kolejną dawkę leku.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #49464

    Dochodziłeś do gabinetu i wtedy znalazłeś sie na pokłdazie Polarisa.- Kapitanie, platformy się aktywują! Namierzają nasze okręty!Platformy nagle zmieniły cel. Namierzyły okręty Sojuszu i otworzyły huraganowy ogień. Juz po pierwszej salwie połowa okrętów wroga została zniszczona lub ciężko uszkodzona. Inne były całkowicie zaskoczone niespodziewanym atakiem. Tonga i 2 Hideki tez zmieniły cel ataku. B'Rel znalazł się w ich zasięgu. Torpedy rozerwały go na strzępy.Po chwili wizja zniknęła. To były wspomnienia z bitwy w ukłdazie Takella, gdzie Romulanie i Klingoni wykorzystali federacyjną grupę, by zwabić i zniszczyć jedną z flotyll wroga.

    Kaleh
    Uczestnik
    #49475

    Otrząsnąłem się z tej wizji po czym zamknąłęm oczy. Wziąłęm parę głębszych wdechó. Trudno się było przystosować do tych nawrotów.... pomyślałem przez moment o jakiejś małej butelczynie pozłocistej przedniej whiskey.... to by mnie postawiło na nogi. Przygryzłęm wargi, nie, tego też muszę unikać, a przynajmniej tak czułem. W końcu zrobiłem kolejne parę kroków i wszedłem do gabinetu.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #49483

    Psychologiem był Andorianin w średnim wieku. jak wszedłeś do jego gabinetu właśnie przeglądał twe dane na paddzie.- O, pan Armin. Prosze siadać. A może chce pan sie położyć. Starodawne leżanki u psychologów wciąż nie mogą wyjść z mody... Teraz proszę mi opowiedzieć jak się pan czuje po tym wszystkim?

Wyświetlanie 15 wpisów - od 1,261 do 1,275 (z 1,343 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram