Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL PBF - Podporucznik Armin

PBF - Podporucznik Armin

Wyświetlanie 15 wpisów - od 76 do 90 (z 1,343 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Kaleh
    Uczestnik
    #34367

    Wracałem powoli do swojej kajuty na pokładzie. Po drodze zatrzymałem się przy jednym z okien. Zastanawiałem się co jest grane. Na szczęście odpowiadałem jak zawsze zwięźle i płynnie. Opowiedziałem o początkach mego dowództwa, o incydencie na granicy, wieczorku zapoznawczym i o tym że Moon przybyła później na okręt, a co za tym idzie nie poznałem jej dość dobrze by zaprosić ją na stację. Już nie mówiąc o tym, że ona miała pod moją nieobecność nadzorować mostek. Wzruszyłem ramionami. To też wchodziło mi w nawyk, podobnie jak przekleństwa, w szczególności jedno. Czy to jest cena dowodzenia? Zamyśliłem się. Przypomnieli mi się inni śledczy, z innej epoki i innej wojny. I byli zdecydowanie mniej uprzejmi, a znacznie bardziej stanowczy.... odrzucając czarne myśli potoczyłem się dalej, chyba zasłużyłem na drinka.... może też pora porozmawiać z załogą.... jakoś im wyłuszczyć całą sytuację... no i trochę rozweselić....

    I. Thorne
    Uczestnik
    #34374

    Jak pomyślałeś tak zrobiłeś. Wezwałeś wszystkich wyższych oficerów do kapitańskiej mesy. Nachodziło cię pytanie: co z AHM-em? Przecież też był wyższym oficerem. Może jego też zaprosić? Chociaż przez połączenie się z ambulatorium. Po kilkunastu minutach wszyscy przybyli i czekali aż zaczniesz im opowiadać o ostatnich wydarzeniach.

    Kaleh
    Uczestnik
    #34416

    Witam wszystkich. - powiedziałem spokojnie do zebranych - Jak wiecie wydarzyło się kilka nieprzewidzianych sytuacji. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin sytuacja zmieniła się radykalnie. Zostaliśmy zaatakowani przez pochodzący z alternatywnej przestrzeni silnie ekspansywny sojusz Kardazjańsko - Klingoński co oznacza koniec spokojnych czasów. Nie będę ukrywał iż jeżeli spełnią się najgorsze obawy dowództwa to czeka nas wyczerpująca wojna. Co gorsza, dowódca stacji przy której aktualnie dokujemy został zamordowany, a co za tym idzie nie zdziwcie się gdy przesłuchają kogokolwiek z załogi. Jak na razie macie rozkaz utrzymywać stan podwyższonej gotowości, wyznaczcie dyżury, a w wolnych chwilach odpoczywajcie i regenerujcie siły. Przydadzą nam się niedługo. Moon, mam prośbę. Sprawdzaj sytuację i wszelkie raporty z naszej okolicy. W południe każdego dnia chcę mieć raport. Jak chcesz weź sobie kogoś do pomocy, bo jest z tym trochę roboty... Scorpius, przeszukaj dane o taktyce sojuszu. Cokolwiek co da się znaleźć będzie przydatne. Chcę też mieć na stole opracowanie o działalności floty bajorańskiej w okresie okupacji, trzeba nauczyć się kilku sztuczek dla małych okrętów... Ch'Rak, bądź tak miły i póki mamy czas zrób przegląd, okręt ma być na błysk - powiedziałem to ostatnie uśmiechając się szczerze... teraz jeśli wybaczycie to mam jeszcze sprawę do załatwienia w ambulatorium. Następne spotkani o 16tej czasu ziemskiego...Wszedłem rółnym krokiem do ambulatorium i usiadłem na jednym z łóżek. - Komputer, włączyć Awaryjny Hologram Medyczny. - Proszę podać rodzaj... a to pan. - powiedział irytującym głosem hologram- Tak, to ja. Mam prośbę do Ciebie. Będzie to dosyć istotne. Będę mówił krótko, aby nie przeładować twoich baków pamięci - też potrafiłem być złośliwy - Primo, wiesz już że walczyliśmy z sojuszem Kardazjańsko-Klingońskim co oznacza, że może nadejść sensowanej wielkości wymiana ciosów w której ucierpi wielu ludzi...- Aha...- Chcę więc byś był włączony od dzisiaj permanentnie do odwołania. - Nie powiem, że by mi się to mpodobało, ajk pan wie mam prawo do bycia...- Wiem... ale to rozkaz. Secundo, zamordowano oficera dowodzącego tą stacją. Chcę wiedzieć wszystko o postępach w śledztwie, o tej części medycznej. Czym go zabito, trucizna była w jedzeniu, więc zdobędę jakoś próbkę, abyś mógł zidentyfikować truciznę.- Takie wyzwania akurat lubię - odpowiedział AHM po czym pierwszy raz się uśmiechnął i powiedział: - Proszę nie zwracać uwagi na mój sarkazm, jest to wrodzony element mojego programu, irytują mnie też ciągłe wezwania do problemów które można by samemu rozwiązać. Zbity palec kadeta Clerka, stłuczone kolano kadeta Willarda, lekkie zapalenie ucha chorążej Moon....- Rozumiem AHM... rozumiem. Porozmawiaj z medykiem na stacji, ma chyba też hologram do pomocy więc chyba się dogadacie. A w ogóle to dzięki...Załątwiwszy wszystkie sprawy wróciłem do kajuty. Dzień zapowiadał się niewesoło więc lampka gruzińskiego koniaku ukróciła me cierpienie. Spojrzałem na biurko, leżało tam już żądane opracowanie. Wziąłem je do ręki, w drugiej trzymając kieliszek i usiadłem w fotelu zagłębiając się w lekturze....

    I. Thorne
    Uczestnik
    #34417

    W zasadzie były to 3 raporty.Pierwszy o taktyce Sojuszu. Raczej nie była odkrywcza. Najczęściej dążyli do bitwy gdy mieli przewagę, nie wahali się poświęcać niektórych jednostek, ale umieli też wycofać się gdy sytuacja była beznadziejna. Ważną informacją było to, że w lustrzanym wszechświecie toczyli ciężkie walki z terrańskimi rebeliantami. W dalszym ciągu nie mieli urządzeń maskujących, więc nagłe ataki z zaskoczenia odpadały.Drugi o manewrach bajorańskiego ruchu oporu. Większość odpadała z prostego powodu - Miranda była za duża i za mało zwrotna. Gdyby był to Sabre lub Antares... Tak Raidery klasy Antares byłyby na B'Rele idealne.Trzeci o morderstwie. Komandora otruto wyciągiem z jagód cisa, specjalnie zmodyfikowanym i wzmocnionym. Odtrutka została podana za późno. Badanie replikatora ujawniło modyfikację, dzięki której wyciąg był dodawany tylko do jednego konkretnego dania. Tego które zjadł komandor. Gdy chciałes dowiedzieć sie czegoś więcej o komandorze i czy podobne sytuacje kiedyś się powtarzały, komputer zarządał kodu dostępu 4 alfa - posiadały go tylko wysoko postawione osoby w Admiralicji i wywiadzie.

    Kaleh
    Uczestnik
    #34421

    Gdy zobaczyłem informację o wymaganym kodzie zakląłem szpetnie rzucając w powietrze kilka romulańskich wyzwisk. Tylko tak można było odreagować negatywne nastawienie do agencji wywiadowczych. Potrafiły tylko utajniać i grzebać się w jakiś brudnych sprawach, a nigdy w piechocia nie dostaliśmy dokładnego raportu o sile przeciwnika. Zawsze leciało się na ślepo. Na szczęście było tam kilku ludzi o przyzwoitych umiejętnościach. Zwróciłem się do komputera: - Proszę mnie połączyć z Majorem Cortezem, miejsce pobytu Ziemia, szkoła wywiadu jednostek lądowych. Wydaje mi się, że pora odświeżyć kilka starych znajomości. Czekając aż komputer znajdzie dawnego towarzysza broni nalałem sobie kolejny kieliszek...

    I. Thorne
    Uczestnik
    #34430

    Na ekranie pojawił się major Cortez.- Czego znowu? Nie widzicie, że jestem zajęty? - popatrzył na ciebie uważnie. - Zaraz zaraz... skądś znam tego chorążego... Ale wtedy nie był chorążym... Armin od kiedy służysz we flocie? Służba na ziemi juz cie nie pociąga?

    Kaleh
    Uczestnik
    #34438

    Roześmiałem się szczerze i odpowiedziałem: - Chwilowo bujam w chmurach majorze. Stwierdziłem, że pora zabrać swoje zwłoki z prochu pól bitewnych i z mrozu i kurzu przenieść się w wyściełane fotele i ciepło Gwiezdnej Floty.- Miło widzieć Cię w dobrym stanie i na szczęście bez brzucha...- Staram się dbać o formę, człowiek nie może pozbyć się przyzwyczajeń, ale ty chyba troszkę przybrałeś na masie?Tym razem śmiech odpowiedział z drugiej strony.- I widzisz do czego doprowadza praca za biurkiem jako wykładowca? Swoją drogą wiele bym oddał aby zrzucić tę marynarkę i ponownie powąchać prochu stojąc z komunikatorem i skanerem w okopie na jakimś wygnajewie.... ale to już tylko marzenia. W moim wieku już się nie powinno robić takich rzeczy...- Daj spokój, jesteś jeszcze młody. Nie myślałeś o flocie? Przydałoby im się troszkę chropowatości i braku ogłady charakterystycznego dla nas piechurów...- To nie dla mnie, lubię czuć stały grunt pod stopami. No dobra, widzę, że już czekają na mnie 3 połączenia więc mów czego potrzebujesz. Fakt czasem zaglądasz, ale teraz gdy wszyscy potrzebują jakiś dziwnych ekspertyz normalnie byś się powstrzymał. Jaka sprawa?- Coś raczej trudnego. Potrzebuje też dosyć wysokiego kodu dostępu. Na stacji przy której dokuję ubito dowódcę. Noah Lyall. Zabójca podpisał go czymś na kształt odliczanki 2/8. Ciężki orzech dla mnie, ale śmierdzi na odległość czymś większym. Jakbyś mógł się czegoś to byłbym wdzięczny, jak nie to nie ma sprawy. Po prostu powiedz. W każdym z wypadków jestem Ci winien koniak z Aldebarana. - skończyłem uśmiechając się....

    I. Thorne
    Uczestnik
    #34439

    - Nie ma sprawy. Zobaczę co tym razem utajniono. - Cortez wyłączył się.Czekałeś kilkanście minut na jego odpowiedź.- Czy to połaczenie jest kodowane? - zapytał na początku.- Tak.- To dobrze. Słuchaj nie wiem co ty masz wspólnego z tym Lyallem, ale radzę ci o wszystkim zapomnieć. Te dane mają kod dostępu 4. Są supertajne. Z nikim nie rozmawiaj o Lyallu, z nikim rozumiesz? Nie prowadź prywatnego śledztwa, skasuj wszystkie dane i nikomu nie mów, że ze mną o tym rozmawiałeś. Mogę ci powiedzieć, że denat nie jest pierwszy. Po prostu zacznij czytać brukowce. Najlepiej "TO FAKT". I jeszcze jedno. Nie ufaj temu kapitanowi co leci niby zbadać poszlaki.

    Kaleh
    Uczestnik
    #34441

    Rozłączyłem się pozdrawiając go jeszcze hasłem oddziału: "Uderzaj pierwszy i nie zapominaj" i podniosłem do ręki padda, w którym trzymałem te informacje. Rzuciłem go na podłogę i zdezintegrowałem strzałem z phasera. To musiała być skuteczna metoda. Zastanowiłem się czy jeszcze coś mogło mnie z nim wiązać. Nie, raczej nie poza moją obecnością. Wezwałem do siebie Moon. Odczekałem stosowny moment po czym otworzyłem drzwi. Pierwsza już tam stała w tej swojej wyniosłej pozie. Skinąłem jej głową i pokazałem jeden z foteli mówiąc: - Usiądź proszę. Mamy problem...- Wiem...- Skąd ty...- Powiedzmy, że pewna część mojej natury domaga się by wiedzieć wszystko...- Zapomnij o tym...- Co do...?- Po prostu zapomnij. Powiem Ci że mamy... - tu użyłem stosownego romulańskiego przekleństwa oznaczającego cios w plecy w ciemnym zaułku z rąk przyjaciela i zawiesiłem głos....- Na pewno?- Aha, mają nas na ostrzu noża. Ta sprawa jest głębsza niż czarna dziura i wybitnie interesuje wysokich oficerów wywiadu. Wiesz co to znaczy? Nie mamy z tym nic wspólnego, ABSOLUTNIE nic.- Oczywiście. Zajmę się tym.- Dobrze, że się rozumiemy.- Osobiście zrobię wszystko abyśmy nic nie wiedzieli. - uśmiechnęła się- Chcę nic nie wiedzieć jak najwięcej pierwsza.... - odpowiedziałem uśmiechem- A teraz jeśli pan pozwoli muszę udać się...- Tak wiem, aby nie robić tego o czym nie wiemy....- Tak jest... i... dziękuję za kwiaty. - po tych słowach wyszła

    I. Thorne
    Uczestnik
    #34445

    Chcąc nic nie wiedzieć jak najwięcej zacząłeś przeglądać ostatnie numery "TO FAKT". Rzeczywiście był brukowcem, ale miał swoje źródła. W jednym z numerów wspominano o tajemniczej śmierci kapitana Sarletha, który leciał na negocjacje w sprawie świata Malet. Przy nim była liczba 1/8. Z zaciekawieniem chciałeś zobaczyć kolejne numery, ale jak poinformował cię komputer w wyniku usterki komputera część numerów została skasowana z głównych baz danych.

    Kaleh
    Uczestnik
    #34447

    Zakląłem, a następnie wziąłem przejrzałem jeszcze kilka brukowców. NIC. Absolutnie, niedługo dostanę paranoi. Już zastanawiam się czy na stacji jest bezpiecznie, ale pewnie tak. Nie znałem wcześniej tego Lyalla, ale cóż.... przeciągnąłem się i wyszedłem z kajuty. Przespacerowałem się po okręcie i zszedłem na pokład stacji. Dawno nie byłem w jakimś przyzwoitym barze, a ten tutaj reklamował się dosyć zachęcająco. Tyle, że interesem zajmował się Bolianin, a nie Ferengi, ale na to można było przymknąć oko. Wszedłem do pomieszczenia, które pewnie przez ostatnie wydarzenia ziało pustkami. Szybko znalazłem się przy kontuarze i powiedziałem: - Duża mocna, słodzona kawa z likierem i najnowsze wydanie starego dobrego newsweeka. Zostałem straszliwie szybko obsłużony i już po chwili siedziałem przy stoliku w rogu czytając tygodnik i popijałem napój bogów drobnymi łyczkami od czasu do czasu spoglądając na ludzi przewijających się z rzadka między stolikami....

    I. Thorne
    Uczestnik
    #34451

    Jeśli myślałeś, że znajdziesz w nim coś związanego z zabójstwami to srogo się zawiodłeś. Ale czego oczekiwałeś po piśmie pod kontrolą GF?Wypiłeś kawę i przeciągnąłeś się. Cholera, przecież od balu w ogóle nie spałeś. A jutro przybędą uszatki na negocjacje. Niech to szlag!

    Kaleh
    Uczestnik
    #34453

    Kawa czyniła cuda, ale wiecznie tępić się nią nie można. Organizm PONOĆ też musi odpocząć. Wstałem i coraz wolnie poszedłęm do swojej kajuty. Tak, tego mi było trzeba. Powiedziałem do siebie pod prysznicem. Na szczęście uszanowano moją prośbe i nikt mi nie przerywał i nie łączył. Po chwili, czysty i świeży wczołgałem się na łóżko i usnąłem...

    I. Thorne
    Uczestnik
    #34455

    Spałeś długo. To znaczy do chwili gdy bezczelny komputer zakomunikował:- Jest 6 czasu uniwersalnego."

    Kaleh
    Uczestnik
    #34458

    Jasna cholera! Zakląłem na cały głos i rzuciłem poduszką w ścianę. Wyćwiczonym torem przefrunęła przez pokój uderzając w replikator. - Kawa! Czarna! Poczwórny cukier! - wykrzyczałem komendy i powlokłem się pod prysznic. To mnie troszkę rozbudziło. Na tyle aby zobaczyć smętny, nieogolony wyraz twarzy w lustrze. Chyba zapuszczę brodę, nie mam najmniejszej ochoty ani czsu na tą czynność.... albo wiem, ogolę się jutro. Spod prysznica doczłapałem do replikatora i wziąłem mały łyk kawy. Ahhh... tego było mi trzeba. Z odrobiną świeżej energii włożyłem odrobinę pognieciony mundur ale szybko doprowadziłem go do jako takiego stanu. Wziąłem kubek z kawą i ruszyłem na mostek. Po chwili wszedłem tam i lekko zachrypniętym głosem spytałem dyżurującego kadeta o stan okrętu i informacje z nie śpiącego świata.... ofiarą chęci rozmowy padł kadet Treschenko...

Wyświetlanie 15 wpisów - od 76 do 90 (z 1,343 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram