Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL PBF - Podporucznik Armin

PBF - Podporucznik Armin

Wyświetlanie 15 wpisów - od 46 do 60 (z 1,343 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Kaleh
    Uczestnik
    #33966

    Tu chorąży John Armin z USS Taurus, tymczasowy dowódca tej jednostki. Zostaliśmy ostrzelani przez okręty niezidentyfikowanego przeciwnika przy próbie podjęcia rozbitków z okrętu transportowego.... nie zanotowaliśmy strat.... przebieg potyczki możemy wam przesłać, może wy wyciągnięcie coś z tego i powiecie co tu robił Galor i 2 B'Rele........

    I. Thorne
    Uczestnik
    #33971

    Na twój przekaz odpowiedział USS Tharsis, okręt klasy Sovereign przezbrojony do używania broni admirał Janeway. Dowodzący jednostką admirał Salok nakazał ci powrót do najbliższej placówki GF. Skanem układu miał osobiście zająć się Tharsis.

    Kaleh
    Uczestnik
    #34000

    LeBlanc, kurs na te współrzędne - pokazując namiary na pulpicie - Wyślijcie wszystkich co znają się choć trochę na opatrywaniu ran do ambulatorium. Chcę znać stan naszych rozbitków, poza tym sprawdźcie czy jest tam nasza kapitan. Moon, przejmij mostek... będę u siebie. - Wydałem konieczne rozkazy i udałem się do swojej kajuty. Chwila wytchnienia pozwoliła na utoczenie z butelki odrobiny likieru kawowego produkowanego wciąż na Ziemi w mniej cywilizowanych miejscach. Sącząc go powoli ze średniej wielkości kieliszka zastanawiałem się czy tak smakuje zwycięstwo? A może władza?

    I. Thorne
    Uczestnik
    #34012

    - Tak w ambulatorium jest kapitan Brik. Stan jest ciężki, ale stabilny. Wstrząs mózgu, parę złamanych żeber, oparzenia... - wyliczał znudzonym głosem AHM. - Normalne obrażenia w trakcie przyśpieszonej ucieczki z uszkodzonej puszki, jak zawsze oni sie rozwalają, a ja tylko ich łatam...Poważne obrażenia czyli nadal jesteś kapitanem.

    Kaleh
    Uczestnik
    #34068

    - Dobra, AHM, tylko załataj dokładnie kapitana. I poinformuj mnie gdy będzie na nogach.- odpowiedziałem na wieczne zrzędzenie doktora i dopiłem kieliszek. Pora będzie się ruszyć na mostek nacieszyć się głębokim fotelem. Wchodząc na stanowisko dowodzenia spytałem jeszcze: - Moon? Ile nam zajmie dotarcie do bazy?

    I. Thorne
    Uczestnik
    #34072

    - Jakieś 3 godzinki przy obecnej prędkości. - odpowiedziała. - Rozmawiał pan juz z rozbitkami? Może coś wiedzą o tych okrętach co nas zaatakowały. Przecież rzadko kiedy w jednej grupie lataja B'Rele i Galory...

    Kaleh
    Uczestnik
    #34179

    Większość rozbitków jest właśnie w ambulatorium... ale... może najwyższa pora z nimi porozmawiać. Należy się nam przecież odrobina wyjaśnień. - dokończyłem od razu ruszając w stronę odpowiedniego pokładu. - Moon, przemij mostek....

    I. Thorne
    Uczestnik
    #34189

    Wszedłeś do ambulatorium. Brik właśnie miał operację. Większość rannych była nieprzytomna, ale dwóch było w całkiem dobrym stanie. Dobrym do przesłuchania.

    Kaleh
    Uczestnik
    #34195

    Podszedłem do nich od razu pytając bez ogródek: - Co tam do cholery się stało!? Niby bezpieczna strefa w którą puszczają takie wraki bez osłony, a tu 2 B'Rele ramię w ramię z Galorem... mam nadzieję, że rozjaśnicie mi sytuację zanim odratują kapitana bo wtedy on się wami zajmie....

    I. Thorne
    Uczestnik
    #34199

    - Dostaliśmy sygnał wzywający pomocy. - zaczął wyjaśniać jeden z nich. - Kapitan Marquez zarządził wlot do systemu i sprawdzenie sygnału. Gdy podlecieliśmy do pierwszej planety wyłoniły się 2 B'Rele. Bez problemu uszkodziły statek. Ja wskoczyłem do jednej z kapsuł i mogłem dokładnie pooglądać te B'Rele. One były trochę inne, nie wiem czegos im brakowało...- I miały dziwny znak na skrzydłach. Taki czarny ptak trzymający klingońskie godło.- Czarny ptak? Może to jakaś ich dziwna organizacja?- Nie kapitanie. - odezwał się jeden z sanitariuszy. - Chyba wiem co to za znak. - podszedł do wyświetlacza i wpisał pare komend. - Czy to ten znak? - zapytał wskazując na wyświetlony emblemat.- Tak. - odpowiedzieli jednocześnie ranni.- Co to za znak?- To emblemat Sojuszu Kardazjańsko-Klingńskiego.

    Kaleh
    Uczestnik
    #34203

    - Cholera - mogłem tylko zakląć. Jeżeli to nie był tylko zwykły pograniczny incydent to przyszłość nie wyglądałą zbyt różowo. Jeżeli mogło być coś gorszego od Kardazjan to Kardazjanie z Klingońskim sprzętem. Podziękowałem marynarzom i życzyłem im miłego dnia. Chyba nie pocieszyła ich za bardzo moja reakcja gdyż jeden zaczął zapisywać jakąś wiadomość do domu. Mam nadzieję, że jak kapitana poskładają to zdejmie trochę zmartwień z mojej głowy. O ile złożą go dobrze. Udałem się pieszo na mostek. Może spacer dobrze mi zrobi, niestety... nic nie dało gdyż nawet się nie obejrzałem gdyż stałem już pośrodku centrum dowodzenia okrętu, a załoga bacznie mi się przyglądała. Z kamienną twarzą poprosiłem LeBlanc by się pospieszyła. Miło było by się znaleźć już w bezpiecznej bliskości stacji.... pomimo tego jakoś trudno było odgonić od siebie wizję gwiezdnego pogorzeliska jakie mogło pozostać po naszej placówce gdyby wrogowi bardzo się chciało... ale to raczej niemożliwe..... - Moon? Zrób coś dla mnie... wyślij zaszyfrowaną wiadomość do wszystkich okrętów w naszej okolicy. Niech mają się na baczności i nie opuszczają osłon. Można się spodziewać więcej takich incydentów...

    I. Thorne
    Uczestnik
    #34206

    Lot był spokojny. Nic, a raczej nikt go nie zakłócał. 20 minut przez dolotem do stacji dostaliście komunikat z USS Tharsis. Wewnatrz ukłądu natknał się na 1 B'Rela, 1 Vor'Chę i 3 Galory, które o dziwo go zaatakowały. Z racji przewagi liczebnej przeciwko Vor'Chy urzył torpedy transfazowej, a później w konwancjonalny sposób rozwalił wszystkie Galory. B'Relowi udał sie ukryć w pasie asteroid.

    Kaleh
    Uczestnik
    #34207

    - LeBlanc? Ile do naszej stacji? Mam nadzieję że niedaleko, bo zaczyna robić się coraz goręcej w tej okolicy....

    I. Thorne
    Uczestnik
    #34218

    - 15 minut - odpowiedziała.Nerwowo czekałeś aż minie te ostatnie kilkanście minut. Miranda wyszła z warp. Oczom ukazał się widok, ten którego najbardziej się obawiałeś. Stacja była rozerwana na pół. Wokół niej latały szczątki federacyjych, klingońskich i kardazjańskich jednostek. Niedaleko stało 15 Galorów. Powoli ruszyły w twoim kierunku...- Kapitanie. - poczułeś rękę na ramieniu. - Kapitanie! Jestesmy na miejscu.Zerwałes się z miejsca. Popatrzyłes na stację. Nikt jej nie artakował. To był tylko zły sen.

    Kaleh
    Uczestnik
    #34238

    Otarłem pot z czoła po czym wstałem i nawiązałem połączenie z obsługą. - Dokujcie przy 7ce, powiedział obojętnym tonem jakiś chorąży. Wzruszyłem ramionami i nakazałem Le Blanc postraszyć ich trochę udając, że wpadamy w niebezpieczny dryf by chwilkę potem błyskawicznie przycumować do pylonu. W mej głowie widziałem przerażony przez moment wyraz twarzy tego młodzieniaszka. Uśmiechnąłem się nawet. Odwróciłęm się do Moon i powiedziałem: - Wyznacz dyżury na mostku. Idę zobaczyć co z kapitanem, a potem na spotkanie z oficerem dowodzącym tym gigantem... - Moon skinęła tylko głową i szybko zabrała się do roboty...

Wyświetlanie 15 wpisów - od 46 do 60 (z 1,343 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram