Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik Armin
- Zacząłęm zastanawiać się o co w tym wszystkim chodzi... korytarz? Przecież on.... czy on też tu istniał? Czy to mozliwe.... że ostatnio ginące okręty i zagrożenia.... Cholera... oni najeżdżają MÓJ świat!
Na 3 minuty przed kontaktem większość okrętów wleciała w korytarz. Pozostała stacja i kilkanaście jednostek.- Stacja jest w okolicy korytarza, może atakowac okręty wcjodzące do niego.- Uwaga okręty, po wyjściu z warp wszystkie Akiry pełna seria z każdej dostępnej wyrzutni w stację. Pozostałe jednostki kontakt z wrogimi okrętami
- Załoga.... ogień wolny... celujcie w systemy uzbrojenia... chcę zobaczyć fruwające poszycie tego kardazjańskiego szkaradztwa... jak już będziemy względnie bezpieczni od ich ognia pełna salwa w centrum dowodzenia... podsmażymy odrobinę naszych przyjaciół z Sojuszu...... - po tych słowach zagrzmiałem ciężkim śmiechem odreagowując wszelkie nerwy....
Flota wyskoczyła z warp. Przeciwko niej stanęły 2 Keldony, 5 Galorów, 5 Hideki oraz 2 K'Vorty i 1 Vor'Cha. To nie mógł byc równy pojedynek, ale statki Sojuszu stały w poblizu stacji, która mogła z łatwością niszczyć okręty rebeliantów.Jednak Moon wiedziała co robić. Nakazała atak na stację. Ta załadowała broń i uniosła osłony. Chociaż czujniki stacji pokazywały ich poziom na 100% to naprawdę nie były wcale uniesione. Przed opuszczeniem Terok Nor przed kilkoma laty, rebelianci zamontowali parę urządzeń, które w odpowiednim momencie odłączyły osłony od generatorów.- Już po was, nędzne chloptasie! - zakrzyknęła Intendantka. - Strzelać w te większe jednostki.W tej chwili Akiry odpaliły wspólną salwę. Pare torped trafiło w Galora, niszcząc go na miejscu. Pozostałe zaś w stację. Ta zadrżała od eksplozji. Jeden z pylonów pękł i uderzył w centrum stacji.- Obrażenia krytyczne! - krzyknął Klingon przy jednej z ostatnich konsol na Wieży, która jeszcze działała. Wokół niego walały się ciała nieżyjącej załogi.- Jak oni... Jak to... - próbowała dokończyć Intendantka, patrząc na swój brzuch, z którego wystawał gruby pręt. Wokół niej z każdą chwilą robiła się większa kałuża krwi. - Zemszczę się... wy... wy...- Reaktor traci stalibilonośc! Musimy uciek...Potężna stacja w jednej chwili zamieniła się w ogromną kulę ognia, która pochłonęła wszystkie zgromadzone wokół niej okręty Sojuszu. Po chwili nic nie zostało z dumnej kiedyś Terok Nor.- Wchodzić do korytarza. - rozkazała Moon.
Ślad uśmiechu przemknął przez moją twarz gdy patrzyłem na obraz zniszczeń. - I doczekali się... - powiedziałem tylko - Ruszamy... nie można zostawić ich przyjaciół w samotności...
Okręty zaczęły zbliżać się do korytarza.Przenieśmy sie teraz kilka dni wcześniej na pokład Lutzowa, gdzie zostali przeniesieni załoganci z uszkodzonej Mirandy.Moon siedziała w ambulatorium, gdzie lekarz sprawdzał jej stan.- Chorąży Moon - usłyszała w komunikatorze głos kapitana Lutziwa. - Mamy problem. Nie możemy znleżć kapitana Armina. Został przeniesiony z Taurusa, ale nie zmaterializował się u nas.
Moon zaklęła donośnie i odepchnęła rękę właśnie ją "łatającego" lekarza.- Tego nam jeszcze tylko brakowało - pomyślała przez moment - Niezły efekt. 2 tygodnie nie minęłey jeszcze nawet a mamy 2 kapitanów z głowy. Ruszyła miotając gromy z oczu w stronę mostka. Musiała powiedzieć coś tym pętakom z tego okrętu co to nawet nie potrafią ludzi przesłać w całości....
Na mostku operacyjny informował kapitana:- DS9 może załatać Taurusa. Mają wolne doki.- Kurs na DS9. Wcześniej bierzemy Mirandę na hol. Spytajcie się Klingonów czy lecą z nami? - popatrzył na wchodzącą Moon. - Słucham kapitanie?
Dobra... co tu się do cholery dzieje - zapytała Moon patrząc w oczy kapitanowi stojącemu przed nią - Najpierw dostajemy baty bo wywiad szwankuje, a następnie ktoś gubi nam kapitana. Chcę wiedzieć co z tym zrobicie i kiedy...
- Przed wyrażeniem swego zdania poczekam na pani propozycje. - odpowiedział kapitan.
Do głowy przychodziły jej same niecenzuralne słowa, ale nie wypadło ich mówić przy wyższym stopniem. Mamy naszego inżyniera, Denevue, on powinien wiedzieć. Ja osobiście podejrzewam, że rozproszyliście go po całej przestrzeni, albo wysłaliście bóg wie gdzie.... ktoś musi się o tym dowiedzieć....
- Jeśli chce pani poinformować o tym moich przełożonych, to proszę napisać skargę. Nie wiemy gdzie znajduje się kapitan Armin. Teleporter przeniósł jego wzór do bufora, jednak przed jego materializacją nagle zniknął. Nie było to rozproszenie, więc gdzieś się zmaterializował. Na pewno nie tutaj. Pozostaniemy na miejscu dla zbadania sprawy, ale najpóźniej za 2 godziny zamierzam obrać kurs na DS9. Z Taurusem na holu, czy tego pani chce, czy nie.
Kapitan najwyraźniej przesadził, ale jeszcze o tym nie wiedział. Moon uwielbiała mieć wszystko pod kontrolą i tego typu sprawy nadmiernie ją "irytowały". Nerwowo zaciskała dłonie zastanawiając się czy nie rzucić się na tego idiotę stojącego przed nią. Jej ręka mimowolnie powędrowała w stronę pasa, gdzie powinien być phaser. Ale nie było. Wzięła głębszy oddech i powiedziała:- Dobrze zatem... postaram się, aby dowiedzieli się tego jak najszybciej... a pan niech wykorzysta te dwie godziny... - powiedziała łąmiąc wszelkie zasady odnoszące się do stosunków starszeństwa w randze. Odwróciła się i wyszła przez drzwi. Gdyby były starego typu nie omieszkałaby nimi trzasnąć dla lepszego efektu. Gdy zamknęły się za nią bezgłośnie uśmiechnęła. się. Coś zaczynało się dziać i ona postara się to wykorzystać....- Witam admirale...- Słucham chorąży, mój czas jest niezwykle cenny i nie wiem czy mam ochotę marnować go na rozmowę z niższymi rangą podoficerami... - powiedział zrzędliwie- Mam podejrzenia w związku z ostatnim incydentem... w jego toku zaginął kapitan USS Taurus chorąży Armin... w międzyczasie widziano również jego sobowtóra co za tym idzie może tyo być o wiele większa sprawa. Poza tym dowódca USS Lutzow zdradza wybitną niefrasobliwość i brak przygotowania... zbyt duże na jego doświadczenie... to tyle. - zakończyła połączenie nie czekając na reakcję przełożonego. Miała nadzieję, że zasiała ziarno niepewności.... odsunęła się od stolika i zaczęła pisać oficjalną skargę...
Kapitan siadając na fotelu wzruszył ramionami. Tak to jest gdy ci podoficerowie dostają okręty. Stają się zbyt bezczelni.- A moż... - Moon nie pozwoliła admirałowi dokończyć. Ten wścikły sprawdził skąd i kto z nim rozmawiał, a później do akt Moon dopisał : "UWAGA przy awansach". Notatka oczywiście była tajna i miały do niej dostęp tylko osoby z poziomem 1 alfa.
