Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Lagh SaH
Przy wejściu rozejrzał się za jakimś strażnikiem, który mógłby wskazać mu drogę do właściwego baraku. W końcu zauważył jakiegoś 'avwI', który jakby od niechcenia stał sobie niedaleko bramy.- Gdzie znajdę 'orgha z rodu tIj'er? - spytał rozkazującym tonem SaH.
Popatrzył na ciebie znudzonym wzrokiem. Warta tutaj musiała być naprawdę nieciekawa i nudna.-Budynek numer 17 kwatera 12, ale może być problem z dogadaniem się z nim o tej porze -
- Dobrze, mimo wszystko spróbuję..."Zawsze były kłopoty z dogadaniem się z nim, jak tylko opuszczał okręt i wracał na stały ląd..." - pomyślał SaH.Znalazłszy właściwą kwaterę uderzył pięścią w drzwi kilka razy.- 'orgh, wiem, że tam jesteś!
Za drzwi dobiegły jakieś dziwne dźwięki. Mogło to być równie dobrze zaproszenie do środka, jak i próba pozbycia się natręta. SaH popatrzył na zamek. Drzwi nie były zamknięte ...
Drzwi nie były zamknięte, więc można to było potraktować jako zaproszenie do środka. SaH otworzył je i wkroczył do kwatery, starając przygotować się do niezbyt przyjemnego widoku.
Widok faktycznie nie był przyjemny. Na podłodze leżał pijany Klingon, obok leżały połamane meble i części ubrania. W powietrzu dało wyczuć się zapach stęchłego wina, gdy SaH wszedł inżynier zdołał podnieść głowę i wydać z siebie przeciągły jęk.
- Potrzebuję Ciebie jutro. Lecimy na Hegh. - powiedział SaH zdecydowanym głosem.
Z długiego przerywanego i dość niewyraźnego monologu zrozumiałeś jedynie -lu'- Klingon spróbował wstać, jednakże przewrócił się o leżące na podłodze spodnie i wyrżnął ciałem o jeszcze cały stolik, który rozpadł się na dziesiątki kawałków. Przez chwilę Lagh zastanowił się, czy czasem inżynier coś sobie nie zrobił, ale ten po chwili położył głowę na swojej ręce i zaczął głośno chrapać.
- Prześlemy Cię jutro na okręt. - powiedział SaH, choć nie był pewien czy nie mówi tego wyłącznie do siebie.Lagh opuścił teren koszar i skontaktował się z biurem personalnym KSO, by przydzielono mu oficerów na pozostałe stanowiska z rozdzielnika.
Po około godzinie przyszła informacje, że oficerowie stawią się jutro na okręcie ze wszystkimi potrzebnymi danymi. Nic poza tym. Cóż dobrze, że raczyli odpowiedzieć. W administracji panował taki burdel, że nie zdziwił byś się gdyby nie przeczytali twojej wiadomości. Teraz mogłeś spać spokojnie, ktoś się pojawi. Ciekawe tylko, kto to będzie.
"Nie ma co się martwić na zapas" - pomyślał SaH i wrócił do swojej kwatery. Jutro będzie ciężki dzień, dlatego musi się dobrze zregenerować...Kolejnego dnia lagh po rutynowej porannej serii ćwiczeń zameldował się na IKS Hegh, celem podjęcia obowiązków jako pierwszy oficer.- Prowadźcie mnie do kapitana. - polecił oficerowi.
Ten skłonił się i poprowadził pod drzwi prowadzące na mostek. Wszedłeś za nim. Tutaj panował duży ruch ponieważ część kadetów, która ukończyła szkolenie zwijała się z mostka jak i zresztą z całego okrętu. Oficer pokazał ci gestem drzwi do biura kapitana, wszedłeś do środka. Przy stole siedział potężny siwy klingon bez lewego oka. W ręku miał kielich wina i sprawiał wrażenie będącego na lekkiej bani. Gdy tylko cię zobaczył rozdarł się -I kogo mi to znowu dowództwo przysyła?! Co synku?! Gadaj! -
- SaH, tlhaS puqloD, tIj'er tuq zgłasza się do służby, HoD.
Klingon popatrzył na niego i beknął przeciągle. -To ty jesteś moim pierwszym oficerem? To dobrze, stary miał mały wypadek - po tych słowach uśmiechnął się paskudnie -Zostaw swoje rzeczy i do roboty. Powoli ma pojawiać się nowa załoga i uzupełnienia zapasów, a potem ruszamy ... - mówił głośno od czasu do czasu popijając z kielicha i krzywiąc się przy tym lekko,
