Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Kragh syn Morga
Zostałeś znieczulony i odpłynąłeś. Gdy obudziłeś się byłeś o kaswałek bardziej człowiekiem.I tak było codziennie. Najpierw usuneli ci zewnętrzny pancerz, potem dołączyli nową, jasnoróżowa skórę. Wyglądałeś lepiej, ale wciąz wszędzie wystawały rurki i przewody. Dostałeś alkowę wymontowaną z interceptora i praktycznie wciąż w niej przebywałeś, gdyż organizm potrzebował sporo energii by przyjmować nowe, juz klingońskie, części ciała.Minął tydzień i ktoś przerwał twój odpoczynek. Miałeś gościa.- Witaj kuzynie. - rzekł Klingon w srednim wieku. - Nie wiem czy mnie pamiętasz, jestem Tor, syn Brahma. Brahm był przyrodnim bratem twego ojca, z pierwszej żony dziadka. Twój ojciec był z trzeciej. Bawiliśmy się kiedyś gdy byłeś malcem, potem skończyłem nauke i zacząłem pracowac dla państwa.
Przyglądałem się chwilę Klingonowi, próbując dojść do ładu z tym co mi powiedział. Wspomnienia ... one tam były, ale nadal czasami potrzebny był impuls, żeby przypomnieć sobie szczegóły. Taka zabawa ... gdzieś to tam było ...-Tak ... coś sobie przypominam ... ale wybacz pewnie nawet bez tego wszystkiego, miałbym problemy żeby ciebie rozpoznać - uśmiechnąłem się lekko ... a przynajmniej postarałem się to zrobić - Przepraszam, że nie mogę cię ugościć jak powinienem, ale jak widzisz ... mam jeszcze sporo na głowie - poczekałem chwilę przyglądając się jego reakcji-Skoro wpuścili cię tutaj, to na pewno nie po to, żebyś porozmawiał ze mną o dzieciństwie ... nie spodziewałem się nikogo, aż do zakończenia terapii ... a przynajmniej do czasu, gdy nie będę zależny od tego wszystkiego ... nadal przypominam bardziej maszynę -
- Dobrze się domyślasz. W moim zawodzie nie ma za dużo czasu dla rodziny. Pracuję dla Wywiadu. Potrzebujemy informacji o Borgu. Dane z interceptora są doskonale zaszyfrowane i nie mamy do nich dostępu. Co gorsza nie da się ich skopiować, a nieudana próba złamania szyfru spowoduje automatyczne skasowanie danych i eksplozję urządzenia przechwoującego. Przekonali się o tym dwaj inżynierowie, co badali konsolę z danymi o cewce transwarp. Urządzenie wybuchło im prosto w twarz i zgineli na miejscu. Czy znasz jakiś sposób na dostanie się do danych?
-Byłem członem taktycznym ... nie potrzebowałem takich danych ... jeżeli trzeba było coś wykonać, to zawsze potrzebne informacje mogły być przesłane dzięki kolektywowi - odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Jednak gdyby udało się pomóc z pewnością byłby to punkt dla mnie ... mieć dług wdzięczności u kogoś z wywiadu znaczyło sporo ... nawet bardzo sporo -Może gdybym dostał się do tej konsoli, mógłbym spróbować coś zrobić ... nie jestem technikiem, ale przynajmniej ta technologia nie jest dla mnie całkowicie obca .... poza tym w głowie też mam trochę informacji ...-
Szpieg kiwnął głową i tapnął bransoletkę na ręku. Po chwili do sali weszło kilku jego podwładnych. Wnieśli cała konsolę Borga, dosłownie wyrwali ją ze ściany twego dawnego statku.- To zwyczajna, prosta konsola bez danych. Nie była w ogóle zabezpieczona, więc nie wybuchnie. Wprowadzilismy do niej kilka głupich danych jak zbiory ziemniaków czy podobne. Co ciekawe, konsola pobiera dane bez problemu i wszystko zachowuje, ale od razu szyfruje je i tylko upoważnieni mogą je dorwać. Spróbujesz? Lekarz mówił, ze możesz bez ładowania spokojnie funkcjonowac godzine, więc raczej nic ci nie grozi.
Skinąłem głową zgadzając się z tą opinią, potem powoli opuściłem alkowę. Podszedłem do konsoli starając się nie wykonywać żadnych gwałtownych ruchów. Nie było po co ich denerwować. Podszedłem do konsoli i spojrzałem na nią przez chwilę. Potem ostrożnie zacząłem ją obsługiwać ... należało wydobyć dane, nie powinno to być jakieś strasznie trudne
Pamiętałeś tylko kilka podstawowych rzeczy, znałeś język Borga, ale komputer uparcie żądał podania skomplikowanego hasła. W głowie miałeś jego części, ale resztę musiałeś strzelać.
-Może być z tym problem, znam część tego hasła tylko - zacząłem na chybił trafił wpisywać pozostałą, nie znaną mi sekwencję -Przydałaby się pomoc, jest w stanie tłumaczyć ten język, ale hasło to mimo wszystko skomplikowany algorytm -
Konsola wyświetliła komunikat "HASŁO NIEPOPRAWNE" i pikneła.- Właśnie włączyła autodestrukcję. Gdyby nie brak ładunku byłoby po nas. - rzekł twój daleki kuzyn. - Jasna cholera. To za dużo nam nie pomoże. Mamy istotne dane i możemy się nimi podetrzeć. Ale starałeś się. Zapisz część hasła jaką pamiętasz. Przyda sie i to.
-Cóż chciałbym zrobić więcej, ale może jakiś komputer deszyfrujący będzie miał więcej szczęścia, w razie gdybym był potrzebny służę pomocą przy meandrach języka Borga - po tych słowach wziąłem datapad i zapisałem część hasła, która siedziała w mojej głowie -Przykro mi, że nie mogę więcej pomóc -
- I tak dobrze, że chociaż tyle pamiętasz. Mamy raporty z Federacji. Tam odłączeni tracili całą wiedzę Borga, co gorsza 1/3 nigdy nie da się uratować, kończą jako pacjenci szpitali psychiatrycznych lub po prostu umierają. Idę porozmawiać z innymi członami. Może one w czyms pomogą.Wizyta skończyła się, a do pokoju wszedł lekarz i wraz z nim przeniosłeś się do sali operacyjnej.Mijały kolejne dni, zaczynałeś wreszcie wyglądać jak Klingon, a nie jak cybernetyczne zombie. Wszystko trwało dośc długo, każdy metaliczny element był dokładnie badany i analizowany nim go usunieto.Wreszcie kolejny gośc zakłócił twoją nudną egzystencję. Był to twój ojciec. Wyglądał o wiele starzej niż go pamiętałeś sprzed dwóch lat. Posiwiał i schudł. Podpierał się się zdobioną laską we wzory rodowe.- Witaj synu.
Spojrzałem na niego szerokimi oczami. Naprawdę ucieszył mnie jego widok. Być może wszystko potoczyło się inaczej niż sobie to kiedyś planowałem, ale rodzina była ważna. Uśmiechnąłem się szeroko -Ojcze - powiedziałem głośno ruszając w jego stronę -Cieszę się, że ciebie widzę - stanąłem być może metr przez niego uważnie go obserwując i czekając na niego reakcję. Chciałem go uścisnąć ... ale nie byłem pewny, czy on tego by chciał ... w końcu do niedawna byłem czymś ... nie ludzkim
Po chwili ojciec zrobił krok i mocno przytulił.Po prawie minucie wypuścił z ramion i zachwiał się.- Piperzone maszyny. Jak usłyszałem, że żyjesz i że zasymilował cię Borg dostałem udaru mózgu. Lekarze zadziałali szybko, ale niestety nie wszystko dało się odwrócić. Zdaje się, że będę głową rodu na emeryturze. Na szczęście od czego ma się doradców i pełnomocników...
Odwzajemniałem uścisk ojca ... był mi potrzebny, nad wyraz potrzebny, oznaczało to, że są jeszcze osoby, którym mogę zaufać, które uważały mnie za Klingona. Do tej pory byłem traktowany dość dobrze, ale nadal znajdowałem się w odosobnieniu, nie było to łatwe, zwłaszcza, że wreszcie mogłem żyć własnym życiem -Kolejny powód aby nienawidzić tych blaszaków - powiedziałem gdy ojciec mnie puścił -To co robią, to najgorsze co może spotkać kogokolwiek, największemu wrogowi nie życzyłbym takiego losu, nikt na to nie zasługuje. To się już jednak skończyło, dzięki wirusowi stworzonemu przez Janeway - to wszystko było w głowie okręt Federacji znajdujący się w kwadrancie Delta ... Borg miał z nim styczność przy kilku okazjach-Teraz wszystko powinno wrócić do normy ...-
- Nie wróci. I to latami. Nieważne jak będziesz wyglądać, będziesz Borgiem. Już sam wiesz co zrobił naszej placówce. Gdyby był blisko Rada pewnie wysłałaby flotę by mu dokopać, a raczej dostarczyć nowe człony he he he... Głupcy zapatrzeni w potęgę Imperium, która osłabła i to poważnie. Nie jesteśmy w stanie walczyć z nikim z naszych silnych sąsiadów. Nie mamy statków, doświadczonych wojowników i zapasów. Do tego kilka podbitych ras wywołało powstania i trzeba je tłumić. Ech życie...Po małej przerwie kontynuował.- Zabiorę cię stąd jak najszybciej, jak tylko usuną większosć wszczepów. Resztę mogą zrobić u nas. Potrzebujesz spokoju i odpoczynku. Dlatego też uważam, że nie powinieneś pracować ani dla KSO, ani nigdzie indziej. Może wrzawa antyborgowa przycichnie, to pomyślimy jak możesz przysłużyć się rodowi.
