Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Kragh syn Morga
Teleportery mogły przenieść po 6 osób w jednym cyklu, więc podzieliliście się na 3 drużyny. Nawet były pełne, bo nim was przeniesiono to pojawił się jeszcze jeden chętny na zabijanie.Zostałeś wysłany na pokład, gdzie była górna częśc maszynowni. Było do niej jakieś 20 metrów. Wszyscy od razu podnieśli broń, ale poza ciałami i szczątkami z wysadzonego kanału EPS nic nie było. Widocznośc ograniczał dym, gdyż w jednym z bocznych korytarzy wciąż szalał pożar.
Dałem znać ręką, aby cicho ruszyć do przodu. Sam trzymając broń uruchomiłem trikoder, aby w razie czego móc wykryć ślady życia. Zacząłem prowadzić oddział do przodu. Jeżeli uda się szybko zdobyć maszynownię będzie to duży sukces. Miałem nadzieję, że uda się uniknąć strat. Każdy wojownik przyda się. Zwłaszcza ci doświadczeni. Teraz jednak należało skupić się na zadaniu, precyzyjne uderzenie w wroga, miałem nadzieję, że nie będzie się spodziewał nas tak szybko ...
Powoli ruszyliście do przodu. Trikorder wskazywał, że w pobliżu maszynowni jest 3 humanoidów, prawdopodobnie Klingonów. Prawdopodobnie byli strażnikami.Oprócz tego za jednych z zatrzaśnietych drzwi znajdował się ciężko ranny. Jego stan wskazywał, ze długo nie pociągnie.
Nie zajmowałem się ciężko rannym. Nie było sensu bawić się drzwiami. Swoich ludzi poinformowałem jedynie o trzech strażnikach. Mieli na nich uważać, miałem nadzieję, że uda się załatwić ich cicho. Jeżeli jednak nie będzie to możliwe, należało zabić ich szybko. Pewnie skończy się to strzałami, musiały być one jednak celne. Trzy strzały i trzy trupy ...
Doszliście do załomu, kilka metrów za nim były drzwi do maszynowni, a wczesniej mała barykada i strażnicy.Szybkie wyjrzenie i zobaczyłeś, ze byli to Klingoni. Jeden starszy z karabinem i dwóch całkowicie młodych, praktycznie chłopćo. Chyba byli bardzo wystraszeni sytuacją. Każdy z nich miał pistolet.
-Trzech uzbrojonych - wyszeptałem do swoich ludzi -Bierzcie ich na cel i jeżeli zobaczycie, że dzieje się coś niedobrego ściągać ich natychmiast. Nie mogą nikogo o nas powiadomić. Ja spróbuję podejść bliżej, może nie wzbudzę ich podejrzeń i zdołam ich wykończyć cicho ... pilnujcie mnie jednak i w razie czego strzelajcie - po wypowiedzeniu tych słów mogłem zająć się wykonaniem tego prostego planu. Wolałem ich pociąć bronią białą ... mniejsza szansa na hałas, ale byłem w razie czego zabezpieczony
Wyszedłeś za rogu i już po kilku krokach zostałeś zauważony.- Stój! Zidentyfikuj sie! - krzyknął najstarszy i wymierzył w ciebie broń.
-Nie strzelajcie - odpowiedziałem zmieniając lekko ton głosu -Jestem sam ... miałem być w grupie abordażowej, ale nie zdążyli mnie przenieść ... szukałem rozbitków .. jestem sam - chciałem brzmieć na tyle spokojnie, żeby przynajmniej pozwolił mi podejść do siebie, jeżeli zdołam się do niego zbliżyć na odległość uderzenia bat'lehem zabiję ich ...
- Nie widziałem ciebie wczesniej, ale ten bękart zabierał każdego chętnego do walki za latinum - rzekł starszy. - Chodź, w maszynowni jest nasze centrum. Nie wiem co się stało, dlaczego Vor'Cha nas ostrzelała, a nie zniszczyła...
-Tak, okazało się, że zadanie było trudniejsze niż mówił - spokojnie powiedziałem ruszając się w stronę tej grupki. Nic nie podejrzewali, przynajmniej jeszcze nie teraz. Moje ruchy nie mogły im nic zdradzić. Zamierzałem wykorzystać wszystko co możliwe, aby ich jak najszybciej zneutralizować. Trzech przeciwników, wiedziałem, że nie będzie to najłatwiejsze, ale z drugiej strony Borg wyposażył mnie w wiele przydatnych technik. Najpierw musiałem pozbyć się starego, a potem tych młodych. Pewnie będę musiał wykorzystać połączenie walki wręcz i szermierki. Dodatkową trudność stanowił odgłos walki, ale jeżeli skupię się na ich gardłach, nie będą mogli wydać żadnego odgłosu ...
Podchodziłeś coraz bliżej, w ogóle nie podejrzewali zasadzki. Młodzi Wyglądali jak gdyby zabrano ich z jakieś szkoły i dano za duże mundury. Nadrabiali groźnymi minami, ale w walce nie będą żadnym problemem.
Plan był prosty znaleźć się na tyle blisko starego, żeby z całą dostępną zwinnością i prędkością ciąć go po gardle. Nie będzie mógł wtedy krzyczeć, szybkie cięcie ... szybka śmierć. Ponieważ od starego mogłem dopaść szybko młodych należało od razu działać. Najbliższego młodego miałem walnąć z całej siły, z łokcia w grdykę ... powinno mu to zmiażdżyć odpowiednie organy, uniemożliwić krzyk i zabić. Z ostatnim będzie zależało, co będzie próbował robić, jeżeli się odwróci, zasłonię mu usta, żeby nie mógł krzyczeć i skręcę kark ... w innym wypadku, mogę powtórzyć manewr ze starszym. Wiedziałem, że musiałem wszystko odpowiednio wymierzyć, stanąć w takim miejscu, żeby nie musieć się poruszać za dużo, ale wiedziałem, też że wiedza Borga może okazać się w tym pomocna ...
Przegramoliłeś sie przez barykadę. Starszy chciał cos powiedzieć, ale jego słowa znikneły w bulgocie krwi, chlustającej z rozszarpanego gardła.Najbliższy młodzian otworzył usta ze zdziwienia i po chwili padł dusząc się, gdyz jego tchawica była zablokowana zmiażdżonymi kośćmi. Ostatni opuscił broń i podniósł ręcę:-Poddaje się! Nic przy sobie nie mam!
To prawdopodobnie uratowało życie młodzieńcowi. Nie był to najodważniejszy czyn w jego życiu, ale widząc jak skończyli jego towarzysze, musiał to być dość mądry czyn z jego strony. Nie miałby szans w tym starciu i skończyłby jak pozostała dwójka. Cóż tamci nie będą już nigdy mogli zaatakować rodu Morga. Nie powinni nigdy godzić się na taką akcję i teraz zapłacili za ten błąd. Ręką dałem znać moim ludziom, żeby do mnie dołączyli, teraz mieliśmy szansę zaatakować maszynownię. Gdy ją zajmiemy przejęcie reszty okrętu będzie tylko kwestią chwil. Jednocześnie zabrałem jeńcowi broń, nie zmieniłby zapewne zdania, ale po co było próbować. -Mądry wybór. Niedługo znajdziesz się na pokładzie okrętu w celi - po tych słowach wykonałem na nim Vulcański chwyt nerwowy. Nie chciałem, żeby zaczął krzyczeć. Nie chciałem też pozostawić ludzi do jego pilnowania. A nieprzytomnego można go było bezpiecznie przenieść na nasz statek. -Sprawdźcie czy da się go przenieść, jak nie zwiążcie go, żeby nie przeszkadzał - rozkazałem pierwszemu z moich ludzi przekraczającemu barykadę. Jednocześni trikorderem zacząłem sprawdzać maszynownie chcąc zorientować się co do liczby osób tam obecnych - I zróbcie to szybko - dodałem
Na widok udanego użycia techniki znanej tylko Wolkanom twoi ludzie aż zajęczeli z podziwu.- Nie da się. W maszynowni sa inhibitory i przenoszeni sa tam załoganci dostosowani do jego częstotliwości.Co gorsza odczyty trikordera tez były kiepskie. Ci w środku musieli bac się ataku, gdyż widziałeś tylko szum."Tu Jedmar. Jesteśmy gotowi na szturm. Czekamy na gotowość trzeciego oddziału?"
